);

„Czego w Polsce brakuje i na czym można zarobić?”*

Pomysły na biznes, firmę i karierę | Blog copywritera

„Czego w Polsce brakuje i na czym można zarobić?”*

8 sierpnia 2019 Pomysły na biznes 9


 


 

Chcesz znaleźć pomysł na dochodowy biznes? Poznaj darmowe narzędzie, które pomaga znaleźć odpowiedź na pytania typu „czego w Polsce brakuje” albo „na czym można zarobić”.

 


 

Uwaga: prawda jest taka, że nikt nie powie Ci, na czym w Polsce można zarobić. Takimi rzeczami raczej nikt się nie chwali publicznie, tylko zachowuje je dla siebie. Na szczęście można spróbować samemu znaleźć odpowiedź na to pytanie. Ten artykuł na pewno będzie dla Ciebie krokiem w dobrą stronę.

 


 

Szukasz rozwiązania? Zadawaj pytania!

Uwielbiam proste narzędzia. Dlatego najczęściej piszę teksty w windowsowskim notatniku, a do dzwonienia używam starej Nokii z małym wyświetlaczem.

Okazuje się, że zwykłe, pospolite pytania również należą do tej kategorii. Zaraz przekonasz się, jakie cuda można dzięki nim stworzyć. Zobacz, ile pomysłów na biznes można wygenerować, operując praktycznie tylko nimi.

 


 

1) Pierwsza metoda szukania pomysłów na biznes / produkt / usługę

Pierwszy sposób wykorzystuje dwa rodzaje pytań:

1) A dlaczego, a czemu? (pytanie dziecięce)
2) A gdyby tak? (pytania na wyobraźnię)
 
Przykład:

Dotarłem do informacji, że sporo ludzi wpisuje do wyszukiwarki frazę „pomysł na biznes”. Tego rodzaju informacje można znaleźć, wykorzystując darmowe narzędzie Ubersuggest.

Teraz wystarczy zadać parę pytań, żeby znaleźć sposób na wykorzystanie tego faktu. W ten oto sposób:

– Dlaczego takie frazy są często wpisywane?

– Bo ludzie szukają sprawdzonych pomysłów na biznes.

– Dlaczego szukają sprawdzonych pomysłów?

– Bo nie chcą ryzykować zbyt dużo.

– Dlaczego nie chcą ryzykować zbyt dużo?

– Bo nie chcą stracić wszystkich oszczędności w razie niepowodzenia.

– Dlaczego z góry zakładają niepowodzenie?

– Bo są początkujący, nigdy wcześniej tego nie robili. Wiedzą też na przykład, że większość firm plajtuje po dwóch latach.
 
Rozwiązanie:

1) A gdyby tak podsunąć im na blogu maksymalnie niskobudżetowe pomysły na biznes? Takie proste do zrealizowania projekty, na których w żadnym wypadku nie można zbyt wiele stracić?

2) Albo gdyby założyć firmę, która za niewielką opłatę wspierałaby zdalnie osoby początkujące?

3) Albo gdyby przynajmniej założyć grupę na FB dla takich osób?
 
Przykład nr 2:

Zauważyłem, że trudno w sklepach kupić poziomki. Nic szczególnego o nich nie wiem, ale spróbuję „przepuścić” to moje spostrzeżenie przez maszynkę z pytaniami. Zaraz zobaczymy, co z tego wyjdzie i czy będzie miało w ogóle jakikolwiek sens:

– Dlaczego poziomek jest mało w sprzedaży?

– Bo pewnie ich uprawa jest nieopłacalna.

– Dlaczego jest nieopłacalna?

– Bo prawdopodobnie ich zbiór jest bardzo pracochłonny.

– Dlaczego jest pracochłonny?

– Bo owoce są małe i bardzo delikatne, więc trzeba zrywać je ręcznie.

– Dlaczego są małe?

– Bo to naturalna cecha tych roślin.

– Dlaczego muszą być małe?
 
Rozwiązanie:

1) A gdyby te owoce mogły być duże jak truskawki, ale smakowałyby nadal jak poziomki? Czy są już takie odmiany? [EDIT: są i nazywają się… truskawki; prawdopodobnie tak powstały 😀

2) Albo gdyby wylansować modę na uprawę poziomek w doniczkach, tak jak jest to na przykład z bazylią (i produkować takie zestawy)?

 


 

Druga metoda poszukiwania pomysłów biznesowych

Zasada jest prosta: każde słowo, z którego składa się dane pytanie, jest podważane przez kolejne pytania.
 
Przykład:

Zauważyłem w statystykach tego bloga, że ktoś wpisał frazę „Czy brakuje weterynarzy na wsi 2019” do wyszukiwarki i w ten sposób trafił na moją stronę. Zróbmy zatem pytania dla tej frazy:

– Skąd wiem, że ich brakuje?

– Czy brakuje ich tylko na wsi?

– Czy sytuacja pojawiła się w 2019 roku?

– Dlaczego wcześniej się nie pojawiła?

– Czy na wsi potrzebnych jest aż tylu weterynarzy?

– Dlaczego weterynarze z miasta nie przeprowadzają się na wieś?

– Z jakimi problemami stykają się wiejscy weterynarze?

– Czy prostych rzeczy nie mogliby wykonywać ludzie po krótkim przeszkoleniu?

– Gdzie mogę znaleźć rzetelne informacje na ten temat?

– Czy może ktoś szkoli już takich ludzi?

– A może założyć firmę szkolącą takie osoby?

[i tak dalej]

 


 

Trzecia metoda: odwrócenie pytania

Wystarczy zadać pytanie odwrotne do pierwotnego, a okaże się, że z niego również można wycisnąć niezłe kwiatki.
 
Przykład

Zamiast „czego w Polsce jest za mało”, można zapytać: „czego w Polsce jest za dużo”. Weźmy coś, czym żyła ostatnio prawie cała Polska, czyli komary. Ich zdecydowanie było w tym roku o wiele za dużo. Od razu nasuwają się pytania:

– Czy na tym nadmiarze można zarobić?

– Tak.

– Jak zarobić na nadmiarze? Niwelując go?

– Tak.

– Czy to znaczy, że trzeba usuwać komary?

– Nie, można się przed nimi zabezpieczyć.

– Jak?

– Sprzedając lub produkując np. naturalne suplementy diety, które zmieniają skład potu i odstraszają te owady [nie wiem, czy to możliwe, trochę tu strzelam].

– Jak jeszcze można zarobić na lęku przed komarami?

– Na przykład oferując wczasy na terenach wolnych od komarów.

[i tak dalej]

 


 

 


 

Do czego jeszcze można wykorzystać pytania?

Być może brzmi to okrutnie, ale sam goły pomysł warty jest tyle, ile kosztuje kartka papieru, na której został zapisany. Liczy się dopiero jego wdrożenie w życie.

Jednak wcześniej trzeba zrobić jakiś opis naszego produktu / usługi. Na przykład po to, żeby móc nasz pomysł zaprezentować szerszemu gronu ludzi.
 

Pytania dla Twoich przyszłych klientów

Spróbujmy stworzyć opis tych poziomek wielkości truskawek (nazwijmy je roboczo truziomki albo poskawki 🙂 Do tego celu idealnie nadają się pytania, o których pisze na swoim blogu Artur Jabłoński.

1) Co to jest?

2) Co to daje klientowi?

3) Co to daje klientowi, że to mu to daje?
 
Odpowiedzi:

1) Co to są truziomki?
To poziomki wielkości truskawek, tak samo smaczne i zdrowe jak „wersja oryginalna”.

2) Co to daje klientowi?
Jeszcze więcej poziomkowego smaku, bo owoc jest wyraźnie bardziej okazały oraz jeszcze więcej zdrowia, bo wszystkich witamin i mikroelementów jest proporcjonalnie więcej.

3) Co to daje klientowi, że to mu to daje?
Jedzenie stuprocentowo zdrowej przekąski, która nie uzależnia i nie ma skutków ubocznych to styl życia ludzi „z wyższej półki”. Klient awansuje więc w hierarchii społecznej.

4) Co daje mu należenie do wyższej klasy?
Prestiż, większe powodzenie u płci przeciwnej(?), lepsze samopoczucie, kontakty z ludźmi podobnymi do siebie(?).

5) I tak dalej. Te pytania można i należy mnożyć, aż wyjdzie Ci doskonały i pełny opis Twojego produktu / usługi. Mając go, będziesz mógł przejść do kolejnego etapu, czyli zebrania opinii wśród rodziny, znajomych i potencjalnych klientów.

 


 

Pytania są super, ale można też wpaść na minę

Pytania są świetnym narzędziem, ponieważ dają wiele odpowiedzi.
 
Przykład:
Powtórzmy serię pytań dla frazy „pomysł na biznes”. Wiem, że wpisują ją osoby, które wróciły do Polski z pracy np. w Niemczech:

– Dlaczego ludzie ci wpisują tę frazę do wyszukiwarki?
– Bo chcą zainwestować zarobione pieniądze.
– Dlaczego chcą zainwestować je we własny biznes?
– Bo szukają zabezpieczenia na starość.
– Dlaczego szukają zabezpieczenia na starość?
– Bo wiedzą, że ich zdrowie kiedyś zacznie szwankować.
– Dlaczego zacznie szwankować?
– Bo sporo zdrowia stracili w pracy.
 
Rozwiązanie:
A gdyby tak stworzyć ośrodek wypoczynkowy dla takich osób? Miejsce, które postawiłoby ich na nogi? [przykład znaleziony na szybko, pewnie bez sensu, ale chodzi mi o pokazanie, ile pomysłów można znaleźć, zadając pytania].

Pułapką może być błędna odpowiedź na jedno z pytań, zwłaszcza tych początkowych. To jak z marszem przez las. Małe zboczenie z kursu tuż po starcie przekłada się na dużą odległość od celu na końcu wędrówki.

 


 

Wnioski?

Chcesz znaleźć pomysł na biznes?

Uważnie obserwuj otoczenie (real i wirtual). Badaj, czego jest za dużo albo za mało. A potem „przepuszczaj” te rzeczy przez listę prostych pytań. Efekty z pewnością Cię zaskoczą!

Zobaczysz, że odpowiedzi na większość pytań od zawsze były w Twojej głowie (to jedna z najbardziej niezwykłych cech tego narzędzia).

 


 

*) Tytuł tego artykułu jest frazą, którą zaczerpnąłem ze statystyk Google Analytics. Ktoś wpisał te słowa do wyszukiwarki i wszedł na blog, który czytasz.

 


 

 


 

Nie przegap żadnego wpisu o pomysłach na biznes!

 

9 komentarzy

  1. piotrek pisze:

    Ciekawe, ale z truziomkami to akurat poplynales. Truziomki juz istnieja. Nazywaja sie ‚truskawki’, gdyz to truskawki wlasnie sa genetycznym mutantem, ktory powstal stosunkowo niedawno z poziomek. Lubie czepiac sie szczegolow.
    Niemniej sama nazwa ‚truziomki’ jest chwytliwa. Dla angielsko-jezycznych proponuje ‚true ziomki’.
    Pozdro

  2. Goga pisze:

    Dałeś mi do myślenia, szczególnie tym fragmentem: „goły pomysł warty jest tyle, ile kosztuje kartka papieru, na której został zapisany. Liczy się dopiero jego wdrożenie w życie.” 🙂

    • Maciej pisze:

      Odpowiem cytatem z książki „Rework” 🙂

      „Każdy z nas ma takiego znajomego, który twierdzi, że on również wpadł na pomysł np. serwisu eBay i gdyby tylko podjął w tej sprawie jakieś działania, dzisiaj byłby już miliarderem. Tego rodzaju rozumowanie jest żałosne i złudne. Pomysł na serwis działający na podobnych zasadach co eBay nie ma nic wspólnego ze stworzeniem tego rodzaju witryny. Liczy się działanie, a nie pomysły, słowa czy plany.

      Uważasz, że Twój pomysł jest naprawdę wartościowy? To spróbuj go sprzedać i przekonaj się, ile jest wart. Prawdopodobnie niewiele. Dopóki naprawdę nie zaczniesz czegoś robić, Twoja wspaniała koncepcja pozostaje jedynie pomysłem. A te miewa każdy.”

  3. Z Chełmca pisze:

    Dobrze mieć jeszcze szczyptę zainteresowania w biznesie w którym chciałoby się działać. Wtedy przy delikatnych truskawkach i dobrym winie można planować kolejne kroki.

  4. W.l pisze:

    Dobry wieczór.
    Ta treść przekazana w formie 5h szkolenia na żywo to już niezłe pieniążki, dla przeciętnego obywatela.

    Pozdrawiam w.ł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *