„Czego w Polsce brakuje i na czym można zarobić?”* [w czasach kryzysu]


 


 

Chcesz znaleźć pomysł na dochodowy biznes?

Poznaj darmowe narzędzie, które pomaga znaleźć odpowiedź na pytania typu „czego w Polsce brakuje” albo „na czym można zarobić”.

 


 

Uwaga: prawda jest taka, że nikt nie powie Ci, na czym w Polsce można zarobić.

Takimi rzeczami raczej nikt się nie chwali publicznie, tylko zachowuje je dla siebie.

Na szczęście można spróbować samemu znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Ten artykuł na pewno będzie dla Ciebie krokiem w dobrą stronę.

 


 

Szukasz rozwiązania? Zadawaj pytania!

Okazuje się, że zwykłe, pospolite pytania potrafią czynić cuda.

Zobacz, ile pomysłów na biznes można wygenerować, operując praktycznie tylko nimi.

 


 

1) Pierwsza metoda szukania pomysłów na biznes, na którym w Polsce można zarobić

Pierwszy sposób wykorzystuje dwa rodzaje pytań:

1) A dlaczego, a czemu? (pytanie dziecięce)
2) A gdyby tak? (pytania na wyobraźnię)
 
Przykład:

Dotarłem do informacji, że sporo ludzi wpisuje do wyszukiwarki frazę „pomysł na biznes”.

Teraz wystarczy wykonać rundę pytań, żeby znaleźć sposób na wykorzystanie tego faktu.

W ten oto sposób:

– Dlaczego takie frazy jak „pomysł na biznes” są często wpisywane w wyszukiwarki? Czy ludziom brak jest własnych pomysłów?

– Bo ludzie szukają sprawdzonych pomysłów na biznes.

– Dlaczego szukają akurat sprawdzonych pomysłów?

– Bo nie chcą ryzykować zbyt dużo.

– Dlaczego nie chcą ryzykować zbyt dużo?

– Bo nie chcą stracić wszystkich oszczędności w razie niepowodzenia.

– Dlaczego z góry zakładają niepowodzenie?

– Bo są początkujący, nigdy wcześniej tego nie robili. Wiedzą też na przykład, że większość firm plajtuje po dwóch latach.
 
Rozwiązanie:
Po zrobieniu takiej rundy pytań i odpowiedzi, uzyskałem cenną informację o motywacjach tych ludzi. Teraz mogę to wykorzystać na kilka sposobów:

1) Mogę podsuwać im na blogu maksymalnie niskobudżetowe pomysły na biznes. Takie proste do zrealizowania projekty, na których w żadnym wypadku nie można zbyt wiele stracić.

2) Mogę założyć firmę, która za niewielką opłatę wspierałaby zdalnie osoby początkujące.

3) Mogę wreszcie założyć grupę na FB dla takich osób.
 
Przykład nr 2:

Zauważyłem, że trudno w sklepach kupić poziomki.

Nic szczególnego o nich nie wiem, ale spróbuję „przepuścić” to moje spostrzeżenie przez bardzo podobną maszynkę z pytaniami.

Zaraz zobaczymy, co z tego wyjdzie i czy będzie miało w ogóle jakikolwiek sens:

– Dlaczego poziomek jest mało w sprzedaży?

– Bo pewnie ich uprawa jest nieopłacalna.

– Dlaczego jest nieopłacalna?

– Bo prawdopodobnie ich zbiór jest bardzo pracochłonny.

– Dlaczego jest pracochłonny?

– Bo owoce są małe i bardzo delikatne, więc trzeba zrywać je ręcznie.

– Dlaczego są małe?

– Bo to naturalna cecha tych roślin.

– Dlaczego muszą być małe?
 
Rozwiązanie:
Po tej rundzie pytań i odpowiedzi, znowu otrzymałem trochę informacji.

Od razu mam 2 ciekawe pomysły:

1) A gdyby te owoce mogły być duże jak truskawki, ale smakowałyby nadal jak poziomki? Czy są już takie odmiany? [EDIT: są i nazywają się… truskawki; prawdopodobnie tak powstały 😀

2) Albo gdyby wylansować modę na uprawę poziomek w doniczkach, tak jak jest to na przykład z bazylią (i produkować takie zestawy)?

 


 

Druga metoda poszukiwania pomysłów biznesowych, na których można zarobić w Polsce

Zasada jest prosta: każde słowo, z którego składa się dane pytanie, jest podważane przez kolejne pytania.
 
Przykład:

Zauważyłem w statystykach tego bloga, że ktoś wpisał frazę „Czy brakuje weterynarzy na wsi 2019” do wyszukiwarki i w ten sposób trafił na moją stronę.

Zróbmy zatem rundę pytań dla tej frazy:

– Skąd wiem, że ich brakuje?

– Czy brakuje ich tylko na wsi?

– Czy sytuacja pojawiła się w 2019 roku?

– Dlaczego wcześniej się nie pojawiła?

– Czy na wsi potrzebnych jest aż tylu weterynarzy?

– Dlaczego weterynarze z miasta nie przeprowadzają się na wieś?

– Z jakimi problemami stykają się wiejscy weterynarze?

– Czy prostych rzeczy nie mogliby wykonywać ludzie po krótkim przeszkoleniu?

– Gdzie mogę znaleźć rzetelne informacje na ten temat?

– Czy może ktoś szkoli już takich ludzi?

– A może założyć firmę szkolącą takie osoby? [i tak dalej]

Wystarczyło „uczepić się” pojedynczych wyrazów z pytania, które jakiś internauta wpisał do wyszukiwarki, żeby dojść do bardzo ciekawych wniosków.

 


 

Trzecia metoda: odwrócenie pytania

Wystarczy zadać pytanie odwrotne do pierwotnego, a okaże się, że z niego również można wycisnąć niezłe kwiatki.
 
Przykład

Zamiast „czego w Polsce jest za mało”, można zapytać: „czego w Polsce jest za dużo”.

Weźmy na przykład coś, czym żyła ostatnio prawie cała Polska, czyli komary.

Ich zdecydowanie było w tym roku o wiele za dużo.

Od razu nasuwają się konkretne pytania:

– Czy na tym nadmiarze można zarobić?

– Tak.

– Jak zarobić na nadmiarze? Niwelując go?

– Tak.

– Czy to znaczy, że trzeba usuwać komary?

– Nie, można się przed nimi zabezpieczyć.

– Jak?

– Sprzedając lub produkując np. naturalne suplementy diety, które zmieniają skład potu i odstraszają te owady [nie wiem, czy to możliwe, trochę tu strzelam].

– Jak jeszcze można zarobić na lęku przed komarami?

– Na przykład oferując wczasy na terenach wolnych od komarów. [i tak dalej]

W tym przypadku również bardzo prosta obserwacja (o tym, że kraj nawiedziła plaga komarów) w połączeniu z prostymi pytaniami, doprowadziła do uzyskania całkiem interesujących wniosków.

 


 

Uwaga:

Być może brzmi to okrutnie, ale sam goły pomysł warty jest tyle, ile kosztuje kartka papieru, na której został zapisany.

Liczy się dopiero jego wdrożenie w życie.

 


 

Pytania są super, ale można też wpaść na minę

Pytania są świetnym narzędziem, ponieważ dają wiele odpowiedzi.
 
Przykład:
Wróćmy do frazy „pomysł na biznes”.

Wiem, że wpisują ją osoby, które wróciły do Polski z pracy np. w Niemczech.

Mając tę wiedzę, zróbmy nową serię pytań:

– Dlaczego ludzie ci wpisują tę frazę do wyszukiwarki?

– Bo chcą zainwestować zarobione pieniądze.

– Dlaczego chcą zainwestować je we własny biznes?

– Bo szukają zabezpieczenia na starość.

– Dlaczego szukają zabezpieczenia na starość?

– Bo wiedzą, że ich zdrowie kiedyś zacznie szwankować.

– Dlaczego zacznie szwankować?

– Bo sporo zdrowia stracili w pracy.
 
Rozwiązanie:
A gdyby tak stworzyć ośrodek wypoczynkowy dla takich osób? Miejsce, które postawiłoby ich na nogi?

To przykład znaleziony na szybko, pewnie bez sensu, ale chodzi mi o pokazanie, ile pomysłów można znaleźć, zadając pytania.

Pułapką może być błędna odpowiedź na jedno z pytań, zwłaszcza tych początkowych.

To jak z marszem przez las. Małe zboczenie z kursu tuż po starcie przekłada się na dużą odległość od celu na końcu wędrówki.

 


 

Wnioski?

 
Chcesz samodzielnie znaleźć pomysł na dochodowy biznes?
 
Uważnie obserwuj otoczenie (real i wirtual).
 
Zbieraj informacje z różnych mediów.
 
Badaj uważnie, czego jest za dużo albo za mało.
 
A potem „przepuszczaj” te rzeczy przez listę prostych pytań.
 
Efekty z pewnością Cię zaskoczą!
 
Zobaczysz, że odpowiedzi na większość pytań od zawsze były w Twojej głowie.
 
To jedna z najbardziej niezwykłych cech tego narzędzia.
 
Przy okazji, rzuć okiem na ten tekst:
 

1742* pomysły na biznes, na których będzie Ci najłatwiej zarobić


 

 


 

Chcesz wiedzieć, kogo w Polsce brakuje?

 
Ludzi, którzy potrafią pisać świetne teksty reklamowe.
 
Firm, które potrafią zdobywać klientów słowami.
 
Właśnie dla nich będzie ten elitarny kurs:
 

Elitarny kurs copywritingu i kreatywnego pisania: z osobistym mentorem, dla początkujących, online


 

DARMOWY kurs copywritingu i kreatywnego pisania [start: 15.01.2021]


 


 

20 Comments

  1. Ciekawe, ale z truziomkami to akurat poplynales. Truziomki juz istnieja. Nazywaja sie 'truskawki', gdyz to truskawki wlasnie sa genetycznym mutantem, ktory powstal stosunkowo niedawno z poziomek. Lubie czepiac sie szczegolow.
    Niemniej sama nazwa 'truziomki' jest chwytliwa. Dla angielsko-jezycznych proponuje 'true ziomki'.
    Pozdro

    1. Hehehe 🙂 Dzięki za tę informację.

      Generalnie, przykład miał pokazać działanie narzędzia pt. „zadawanie pytań”.

  2. Dałeś mi do myślenia, szczególnie tym fragmentem: „goły pomysł warty jest tyle, ile kosztuje kartka papieru, na której został zapisany. Liczy się dopiero jego wdrożenie w życie.” 🙂

    1. Odpowiem cytatem z książki „Rework” 🙂

      „Każdy z nas ma takiego znajomego, który twierdzi, że on również wpadł na pomysł np. serwisu eBay i gdyby tylko podjął w tej sprawie jakieś działania, dzisiaj byłby już miliarderem. Tego rodzaju rozumowanie jest żałosne i złudne. Pomysł na serwis działający na podobnych zasadach co eBay nie ma nic wspólnego ze stworzeniem tego rodzaju witryny. Liczy się działanie, a nie pomysły, słowa czy plany.

      Uważasz, że Twój pomysł jest naprawdę wartościowy? To spróbuj go sprzedać i przekonaj się, ile jest wart. Prawdopodobnie niewiele. Dopóki naprawdę nie zaczniesz czegoś robić, Twoja wspaniała koncepcja pozostaje jedynie pomysłem. A te miewa każdy.”

  3. Dobrze mieć jeszcze szczyptę zainteresowania w biznesie w którym chciałoby się działać. Wtedy przy delikatnych truskawkach i dobrym winie można planować kolejne kroki.

  4. Dobry wieczór.
    Ta treść przekazana w formie 5h szkolenia na żywo to już niezłe pieniążki, dla przeciętnego obywatela.

    Pozdrawiam w.ł

  5. Przyjemnie się czyta. Jestem na etapie edukacji od ponad dekady . Edukacja to nic innego jak czytanie tego typu postów, rozmowy ze znajomymi którzy mieli kapitał na start od rodziców i nie mieli nic do stracenia, książki , znajomi którzy otworzyli działalności z dotacją UE i kapitałem po przez UP . Mam sporo wniosków, które blokują mój rozwój pod kątem prowadzenia działalności . Handel na giełdzie również nie przyniósł kokosów oraz MLM . Nie to, że nie chciałem pracować. Po prostu nie widziałem w tym mojej natury. Nie było to dla mnie wymarzone życie. Doszedłem do WNIOSKU, że każdy biznes się da prowadzić. Tylko pytanie czy chcemy i potrafimy pokonywać przeszkody. Czy jesteśmy kreatywni. Czy nie mamy hamulca(żoną, wspólnik, kredyty ). Odbyłem szkolenie określające profil zachowań mojej osoby. Jaki jestem jakie mam wady, zalety. Szczerze nie zgadzam się z jego wynikiem. Wszystko zależy od naszego nastroju bo właśnie przez ten nastrój uwalniają się różne zachowania, które często się negują. Dlatego też dzielę się swoim doświadczeniem. Nadal szukam drogi. Wiem, że w końcu znajdę i wiem że to ja muszę ją znaleźć i utwierdzić się w decyzji. Wyszukiwarka google nie znajdzie Wam doświadczenia jakie się nabywa podczas ciągnięcia tego „wózka z węglem”. Pozdrawiam i życzę wytrwałości wszystkim
    Dawid Burski

    1. Bardzo dziękuję za ten komentarz i życzę powodzenia w znalezieniu pomysłu na biznes, który będzie równocześnie pomysłem na życie, dobre, spełnione, satysfakcjonujące życie.

  6. Chciałem pójść na dancing, a tu okazuje się że w moim mieście (wcale nie małym), dancingów od wielu lat, nikt nie prowadzi.
    Postanowiłem więc poszukać w internecie, a że Warszawa jest niedaleko mnie, sprawdziłem co stolica może zaoferować w tym temacie.
    Początkowo nie wierzyłem, że nawet w stolicy niema takich dancingów (jak to kiedyś bywało)
    Dlaczego tak się dzieje, czyżby dancingi były nieopłacalne ?
    Bo za komuny aż kipiały życiem nocnym takie placówki.
    Może to jest sposób na biznes, taki odgrzewany.

  7. Dyskoteki w czasach PRL, pamiętam jak wyglądały.
    Mi chodzi o dancingi w nocnych restauracjach
    z jakąś kapelą, albo chociaż z szafą grającą.
    Ze stołami dla uczestników i kelnerami.
    Po wejściu do takiej restauracji, zostawiało się w szatni ubranie i wykupowało kartę za jakieś nieduże pieniądze. Następnie towarzystwo udawało się do wskazanego stolika i zamawiało u kelnera coś z meni (płacąc wykupioną kartą wstępu).
    Oczywiście jeśli zamówienie przekraczało wartość karty, to dopłacało się gotówką.
    Do restauracji nie wpuszczano więcej osób niż było miejsc przy stolikach.
    Wspomnienia mam z tamtych czasów bardzo przyjemne. Można było zapoznać miłych ludzi, potańczyć i w ogóle ubawić się.

    1. Dodam jeszcze że taka restauracja z dancingiem powinna być otwarta minimum w godzinach 18 – 24.
      Jeśli nie ma kapeli to powinno być (coś na wzór szafy grającej), żeby można było wrzucić do niej jakiś pieniądz i wybrać swój ulubiony utwór.
      Ta usługa musi być płatna, (chociaż za bardzo małe pieniądze), bo inaczej wszystko straci swój urok.
      A właściciel lokalu powinien od siebie, minimum 2 razy na godzinę, puścić jakiś przebój.
      ———————————
      Zauważyłem także że właściwie nie ma żadnej konkurencji, organizowanie wieczorków zapoznawczych, dla samotnych 50+
      A przecież takich osób jest multum. I na pewno chętnie by odwiedzały takie lokale. (Takie jest moje zdanie)

  8. Jeszcze innym tematem do rozważenia jest ( Produkcja elektrowni wiatrowych – zwłaszcza tych o pionowej osi roboczej.
    Przeszukałem internet i z tego co widzę to praktycznie nie ma konkurencji w tej dziedzinie.
    Ktoś kto jest trochę spawaczem i trochę ślusarzem i jeszcze trochę elektrykiem, powinien dać radę taki wiatrak zrobić.
    Teraz mamy bum na pozyskiwanie energii odnawialnej. Zapotrzebowanie kupnem wiatraka prądotwórczego ( zwłaszcza na 3 kilowatogodziny), zapewne jest duże.
    Należy pamiętać że takie urządzenie nie powinno być zbyt drogie a do tego proste w obsłudze, być tak proste w budowie że nie miałoby się co w nim popsuć.
    Jedynie jakaś konserwacja łożysk itp.
    Prądnicę można także samemu zrobić i to za całkiem nie duże pieniądze.
    Ponieważ te wiatraki jakie są nam znane są mało wydajne z uwagi na różny wiatr w naszym położeniu geograficznym,
    dlatego potrzeba te pionowe urządzenia udoskonalić, – jestem przekonany że jest to stosunkowo proste.
    Mam nawet pewne sugestie w tym kierunku.
    Ale musiałbym wkleić jakieś rysunki poglądowe a nie potrafię na tym forum tego zrobić.
    Co ogólnie sądzicie o wiatrakach prądotwórczych ?
    Pozdrawiam.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *