Bajka o sztucznej inteligencji

Kursy pisania | Usługi copywriterskie | Copywriter z 12-letnim stażem

Bajka o sztucznej inteligencji

16 lutego 2024 Korepetycje 0


 


 

1.

 
Gdzieś tam, tysiące lat temu, prawie o zmroku:
 
– Tatku, tatku, musisz to zobaczyć!
 
– Co znowu?
 
– Wymyśliłem nowy kształt!
 
– Co?
 
– Kształt. Głową wymyśliłem! Nazwę go „koło”.
 
– Koło czego?
 
– Zaraz ci narysuję.
 
– To księżyc.
 
– Tatku, a jakby takie kształty doczepić do mamuta?
 
– Jak?
 
– Jeszcze nie wiem.
 
– Po co?
 
– Żeby nie trzeba było go ciągnąć po ziemi aż do naszej jaskini.
 
– Ale głupie.
 
– Naprawdę?
 
– Lepiej byś się zajął tłuczeniem kamieni!
 
– Już idę, tatku, przepraszam…
 


 

2.

 
Pierwsza połowa XV wieku, gdzieś pod południowym słońcem:
 
– Tatku, tatku, musisz to zobaczyć!
 
– Co znowu?
 
– W mieście mówili, że mnisi księgi natchnione ręcznie przepisują.
 
– Toż to żadna sensacja.
 
– I czasu przy tym ogromnie wiele marnotrawią!
 
– No i?
 
– Więc pomyślałem sobie, że gdyby tak deseczkę dębową wziąć i na niej jedną literę umieścić i w atramencie obtoczyć, a na drugiej deseczce drugą literę, a na trzeciej deseczce trzecią…
 
– Długo jeszcze?
 
– To ichnie ksiąg pisanie łatwiejszym by się stało.
 
– To rzecz najgłupsza ze wszystkich, jakiem dziś usłyszał.
 
– Naprawdę?
 
– Lepiej byś wyprowadził wreszcie gadzinę na pastwisko, bo ryczy niemiłosiernie od rana!
 
– Już idę, tatku, przepraszam…
 


 

3.

 
Pierwsza połowa XVIII wieku, gdzieś w wiejskim warsztacie:
 
– Tatku, tatku, musisz to zobaczyć!
 
– Co znowu?
 
– Tak sobie pomyślałem, że jakby zbudować taki wielki garnek z żelaza i nakryć go żelazną pokrywką, i nalać do niego wody po brzegi, i rozpalić pod nim wielki ogień, i na tym garnku posadowić…
 
– Matkę?
 
– Matkę? Nie, za lekka. Gdyby posadowić tam jakiś wielki ciężar, to ta para, co jest w garnku, podniosłaby go do góry. Bez niczyjej ludzkiej pomocy. Chyba. Tak mi się zdaje.
 
– Dawno głupszej rzeczy nie słyszałem.
 
– Naprawdę?
 
– Lepiej byś narwał zielska na niedzielę, bo… samo się nie narwie!
 
– Już idę, tatku, przepraszam…
 


 

4.

 
Gdzieś na końcu świata, w XIX wieku, przed wieczerzą:
 
– Tatku, tatku, musisz to zobaczyć!
 
– Co tam znowu?
 
– Słyszał tatko o atomach?
 
– Słyszał, słyszał, ale nie pamięta.
 
– No to wziął ja dziś twoje kowadło, ciężkie nielitościwie…
 
– Tylem razy ci mówił, żebyś…
 
– Przepraszam, tatku. Wziął więc ja to kowadło, potem młot, potem taki ten do pobijania i…
 
– No i?
 
– I położył na kowadle piasku ziarenko, które z atomów krzemu ponoć jest zrobione.
 
– No i?
 
– I rozbiłem ten atom na kawałki.
 
– No i?
 
– A mówią, że atom niepodzielny jest. A to szczera nieprawda jest!
 
– No i?
 
– I tak sobie myślę, że jakby popróbować insze atomy porozbijać, to…
 
– To najgłupsza rzecz, jaką żem dziś usłyszał.
 
– Naprawdę?
 
– Lepiej byś gliny ukopał za oborą, bo się matce garnki znowuż porozbijali!
 
– Już idę, tatko, przepraszam…
 


 

5.

 
Rok 1970, gdzieś tam, po kolacji:
 
– Tato, tato, musisz to zobaczyć!
 
– Co znowu?
 
– W szkole dziś mówili, że kiedyś w każdym domu będzie komputer.
 
– Niemożliwe.
 
– Też tak pomyślałem.
 
– Coś jeszcze? Czekam na ważny telefon.
 
– Bo skoro w każdym domu będzie kiedyś komputer, to ten komputer musi wiedzieć, co ma robić, żeby w ogóle działać.
 
– Niby skąd ma wiedzieć?
 
– Musi mieć chyba takie różne rozkazy w sobie.
 
– No i?
 
– Więc napisałem takie rozkazy.
 
– A po co?
 
– Bo pomyślałem, że jakby napisać takie rozkazy dla jednego komputera, to można by je potem sprzedać innym ludziom.
 
– Że niby ludzie to kupią?
 
– Chyba tak.
 
– Głupie i bez sensu.
 
– Naprawdę?
 
– Lepiej byś zaczął ćwiczyć pasaże na fagocie, bo jutro masz lekcję!
 
– Już idę, tato, przepraszam.
 


 

Rok 2023, typowy wolny weekend

 
W Twoim mieszkaniu bawi się dziecko, przedszkolak.
 
Nagle przerywa układanie klocków i woła:
 
– Tato, tato!
 
– Co tam?
 
– A co to jest AI?
 
– Ejaj?
 
– Bo wymyśliłem taką maszynę, która ma w środku AI.
 
– Świetnie. Baw się dalej.
 
– Tylko że nie wiem, co to jest AI.
 
– Tak?
 
– Bo byłem chory, jak pani w przedszkolu tłumaczyła.
 
– Nie wiesz, co to jest ejaj?
 
– No…
 


 

I teraz najważniejsze:

 
Twoja odpowiedź na pytanie dziecka, Twoja reakcja na to, co wymyśliło – może zmienić więcej, niż myślisz!
 
Możesz od razu podciąć mu skrzydła, zdmuchnąć jak świeczkę, mówiąc, że to najgłupsza rzecz, jaką dziś usłyszałeś albo zobaczyłeś.
 
Możesz też dodać mu wiatru w żagle, cierpliwie wysłuchując, co ma do powiedzenia, odpowiadając na jego pytania i pomagając mu rozwiązać jego problem.
 
A wracając do sztucznej inteligencji
 


 

Chcesz wytłumaczyć dziecku, czym jest sztuczna inteligencja?

 
Posłuchaj razem z nim audiobooka, którego jestem autorem 🙂
 
KLIKNIJ TUTAJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ O AUDIOBOOKU!
 


 

Lubisz czytać bajki swojemu dziecku?

 
Odwiedź stronę mojego projektu edukacyjnego dla dzieci i rodziców: WOJTAS ACADEMY
 
 
 
© Maciej Wojtas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *