Ile musisz zarobić dziennie, żeby przeżyć „na nowym biznesie”?

Szkoła języka polskiego | Nauka kreatywnego pisania | Kursy i korepetycje online | Copywriter z 12-letnim stażem

 


 
Dziś będzie o jednej z prawdopodobnych przyczyn niepowodzenia w biznesie.

Jeśli w tym momencie myślisz o założeniu działalności – przeczytaj poniższy tekst.
 


 

Pomysł na biznes to dopiero połowa sukcesu

Ta „mniejsza połowa”.

Druga to realistyczne podejście do sprawy.

Na chłodno, z kalkulatorem w ręce.
 


 

Ćwiczenie z rachunków

Warto wykonać proste ćwiczenie, które uświadomi Ci, na czym stoisz.
 
 
Zanim rzucisz się w wir roboty, usiądź z kartką i długopisem w ręku, a następnie policz dwie rzeczy:

– ile będzie Cię co miesiąc kosztował ZUS

– ile złotych będziesz musiał co miesiąc wydać na pozostałe elementy potrzebne do prowadzenia swojej działalności
 
 
Rozbij tę kwotę na 20 dni, żeby dowiedzieć się, ile złotych dziennie musisz zarobić, żeby opłacić same koszty.

Weź potem drugą kartkę i policz, ile pieniędzy dziennie potrzebujesz do przeżycia.

Spisz wydatki na jedzenie, rachunki i inne sprawy.

Zrób taki plan minimum.
 
 
Na koniec powinna wyjść Ci kwota, którą musisz zarobić każdego roboczego dnia miesiąca.

Powiedzmy: 100, 200, 300 złotych.

Każdy ma inne potrzeby, więc ta kwota może być bardzo różna.

Zapamiętaj tę liczbę.
 


 

Ile musisz sprzedać dziennie?

Zastanów się, ile produktów będziesz musiał sprzedać dziennie, żeby zarobić właśnie tyle złotych?

Ilu klientów będziesz musiał obsłużyć w swojej firmie usługowej, żeby zrealizować ten plan minimum?

Zastanów się, czy sprzedaż X produktów albo wykonanie Y usług dziennie – jest w ogóle możliwe?
 


 

W teorii wszystko jest proste

Uważaj, bo w teorii wszystko wydaje się proste:

„Wyszło mi, że muszę sprzedać 5 odkurzaczów dziennie, to chyba nie tak dużo, prawda?”

5 sztuk na 38-milionowy kraj?

Brzmi jak coś bardzo prostego.

Tylko że takich jak Ty żyje w Polsce trochę więcej.

Nie mówiąc o sieciach sklepów, które zgarniają większość tortu.
 
 

„Wychodzi na to, że muszę złapać 3 klientów dziennie na moje usługi. Gdyby jeden Polak na 1000 wybrał mnie, to…”

Znowu to samo marzycielstwo.
 


 

Gdzie są Twoi klienci?

Zastanów się, skąd weźmiesz klientów.
 
 
Jeśli masz już swoich fanów, np. na Facebooku, nie wpadnij w pułapkę pt. „mam 2000 fanów, więc to prawie 2000 potencjalnych klientów”.

Jeśli na Twoją stronę wchodzi z Google 500 osób dziennie, to nie znaczy, że tylu ludzi chce od Ciebie coś kupić.
 
 
Realnie będzie to znikomy procent!

Jedna osoba na sto będzie naprawdę zainteresowana tym, co oferujesz.

Nie mówiąc już o tym, że mało kto kupuje cokolwiek za pierwszym razem, kiedy zobaczy tę rzecz w internecie.
 
 
Zazwyczaj chodzi koło tego produktu przez jakiś czas, sprawdza, porównuje, wypytuje ludzi o opinię na jego temat i tak dalej.

Internauta musi się wiele razy natknąć na Ciebie, Twój produkt, Twoją reklamę, żeby w końcu otworzyć swój portfel i wyjąć z niego pieniądze.
 


 

Jak dotrzeć do ludzi ze swoim biznesem?

Pomyśl, w jakich mediach / w jakich miejscach warto być, żeby najskuteczniej rozreklamować swoje produkty / usługi.
 
 
Jedne produkty / usługi znajdą odbiorców dzięki Instagramowi.

Inne dzięki Twojej obecności na LinkedIn.

Jeszcze inne za sprawą obecności w wyszukiwarce Google, poprzez Facebooka, ulotki reklamowe rozdawane na mieście czy reklamę w lokalnej stacji radiowej.
 
 
Kiedy już wybierzesz sposób dotarcia do klienta, zastanów się, czy postawić na drogę szybszą, czyli płatną reklamę, czy wolniejszą, czyli cierpliwe budowanie społeczności wokół tego, co robisz.
 


 

Przyczyna niepowodzeń

Wydaje mi się, że przyczyną niepowodzeń nowo powstałych firm jest nadmierny optymizm.

Nadmiernie optymistyczne szacowanie, że zdobędą tylu a tylu klientów, że sprzedadzą tyle a tyle produktów i wyświadczą tyle a tyle usług.

Lekarstwo na tę chorobę jest proste, choć strasznie gorzkie.

Wystarczy założyć, że wszystkie te liczby będą o połowę mniejsze.

Albo dla większego bezpieczeństwa:

że będą 10 razy mniejsze.
 


 

Jeszcze jedno!

Zastanów się, co się stanie, jeśli przez dłuższy czas nie uda Ci się zarobić X zł dziennie?

Jak długo będziesz w stanie „jechać na stracie”?

Jak długo będziesz w stanie dokładać do interesu, zanim stanie on na nogi?

Ile pieniędzy jesteś gotowy bezpowrotnie stracić?
 


 

Jak mogę Ci pomóc?

Jestem copywriterem i scenarzystą reklamowym.

Ale przede wszystkim:

gościem z milionem pomysłów na sekundę 🙂
 
 
Napisz do mnie, pogadamy: