Chrobotek reniferowy: love story [BAŚŃ DLA DOROSŁYCH]

jestem copywriterem | inspiruję słowami

Chrobotek reniferowy: love story [BAŚŃ DLA DOROSŁYCH]

4 października 2018 Bajki dla dzieci i dorosłych 34

 


 

Przygotujcie sobie chusteczki. Mogą się przydać.

 


 

Tak wygląda chrobotek reniferowy, bohater poniższej historii:

 


 

Bajka o Panu Chrobotku i Pani Chrobotkowej

Na północnych krańcach świata, w miejscu, w którym Słońce traci pewność siebie, żyli sobie Pan Chrobotek z Panią Chrobotkową.

Każdego poranka budzili się razem, trzymając się za ręce.

Każdego wieczora kładli się na zmarzniętej ziemi, splatając swe gałązki tak mocno, że trudno było odróżnić, w którym miejscu kończył się Pan Chrobotek, a w którym zaczynała się Pani Chrobotkowa.

Do pełni szczęścia brakowało im jednego. Niestety, los uparł się, żeby wszystkie podania o przyznanie im dziecka rozpatrywać odmownie.

Dlatego ich wspólne noce nasiąkały powoli coraz to większym cierpieniem.

Pan Chrobotek robił co mógł, by wpuścić w życie Pani Chrobotkowej odrobinę radości. Kiedy rozśmieszał ją do łez, z jego wątłego ciała wydobywały się wonne olejki. Powietrze zaczynało wtedy wibrować nutami cytrusowej beztroski.

***

Ich życie było proste i jednostajne. Aż do pewnej styczniowej nocy. Wtedy to stado wygłodniałych reniferów zapuściło się daleko jak nigdy wcześniej.

To pewnie dlatego ci nieszczęśnicy, którzy jako pierwsi napotkali czworonożnych zabójców, w pierwszej chwili szczerze uwierzyli w ich pokojowe zamiary.

Pan Chrobotek nie chciał biernie czekać na dalszy rozwój wypadków. Chwycił Panią Chrobotkową za rękę. Zaczęli uciekać. Po paru minutach schowali się za kamieniem. Renifer, który cały czas podążał za nimi, zatrzymał się zdezorientowany.

Chrobotek wychylił się zza głazu, żeby zobaczyć, czy są już bezpieczni. Nagle wybuchnął śmiechem. Powietrze momentalnie zadźwięczało od wonnych aromatów.

– Kochanie, nie żartuj w tej chwili, proszę cię, bo ten potwór nas wyczuje…
– A widziałaś jego gruby tyłek?

Pani Chrobotkowa ledwo stłumiła bulgoczącą w niej wesołość. Renifer postał jeszcze trochę, rozglądając się dookoła, po czym podreptał w stronę stada. W głowie cały czas pulsowało mu zdanie o nękającej go nadwadze.

– Panie Mężu, musimy chyba uciekać dalej. One mogą wrócić. One na pewno będą tam wracać. Musimy konieczne znaleźć nowy dom!

***

Zmierzali w stronę bieguna. Robiło się coraz zimniej. Pani Chrobotkowa straciła najpierw czucie w gałązkach. Potem mróz zabrał się za jej dygoczącą łodygę.

Chrobotek stawał na głowie, by odpędzić intruza.

– Kochanie, już nie dam rady… – Pani Chrobotkowa zdawała się być już pogodzona z losem.
– Jeszcze trochę, zaraz coś wymyślę!
– Tak bardzo chce mi się spać…
– Muszę tylko wpaść na jakiś pomysł!
– Pa, kochanie…

W pewnej chwili rozległo się chrupnięcie przypominające dźwięk rozrywanej tafli styropianu. Kawałek lodu, na którym stali, oderwał się od reszty i zaczął dryfować po morzu wściekle lodowatej wody.

Głucha cisza znowu troskliwie otuliła pustkowie.

Pan Chrobotek próbował rozgrzać Panią Chrobotkową swoim ciałem. Kątem oka zauważył, że na wodzie pojawiły się delikatne zmarszczki, a na linię horyzontu powoli wtoczył się cień przepływającego statku.

– Jesteśmy uratowani! – wrzasnął Chrobotek.
– Co się stało? – Pani Chrobotkowa wydała z trudem trzy słowa.
– Musimy tylko zwrócić na siebie uwagę!
– Ale jak?
– Obiecaj mi, że zatkasz teraz uszy i choćby nie wiem co, nie będziesz słuchała tego, co będę mówił. Zaufaj mi.
– Kochanie, zawsze ci ufałam, przecież wiesz…

Chrobotek postanowił sięgnąć po broń, której nigdy wcześniej nie używał. Problem w tym, że brakowało jednego składnika, by ją uruchomić: czystego, szczerego gniewu.

Po dłuższej chwili Chrobotek znalazł jednak na dnie swojego serca bolesne drzazgi, które przez lata zdążyły zarosnąć plątaniną codziennych spraw.

Wziął głęboki wdech i wystrzelił w powietrze:

– Nie kocham cię! Nigdy cię nie kochałem! Zniszczyłaś mi życie! Zawsze chciałem mieć dzieci! Gdybym cię nie poznał, dzisiaj miałbym rodzinę! Nienawidzę cię! Słyszysz? Nienawidzę cię! Z całego serca! Cieszę się, że teraz zamarzniesz! Bardzo dobrze! Zasłużyłaś na to!

Pan Chrobotek rozpędzał się w swoich oskarżeniach, aż wreszcie cały zapłonął od gniewu żywym ogniem. Płomienie wystrzeliły w górę na kilka metrów i zgasły tak szybko, jak się pojawiły.

Pani Chrobotkowa stała bez ruchu. Nie chciała uwierzyć w to, co usłyszała.

***

Tymczasem płomienie, które rozdarły na moment czarną zasłonę polarnej nocy, zwróciły uwagę profesora płynącego statkiem badawczym. Pani Chrobotkowa była uratowana.

Naukowiec zabrał ją do swojego laboratorium i traktował tam po królewsku. Nigdy wcześniej nie widział takiego zachowania u chrobotków, takiego ludzkiego niemal poświęcenia. Nagroda Nobla, na którą czekał całe życie, była teraz bliżej niż kiedykolwiek.

Każdy normalny chrobotek powiedziałby, że Pani Chrobotkowa trafiła do raju. Niestety, głupia ciekawość doprowadziła ją na skraj obłędu.

***

– Jaki z tego płynie morał? – sędziwy Chrobot zadał pytanie, które zawisło nad tłumem zakochanych młodych chrobotków. Co musicie wiedzieć, zanim zamieszkacie na zawsze razem?

Chrobotki zastygły w oczekiwaniu na puentę.

– Po pierwsze, ciekawość jest pierwszym stopniem do piekła. Po drugie, drzazgi raz umieszczonej w sercu, nie da się z niego tak łatwo usunąć. I po trzecie, zaufanie to podstawa szczęśliwego związku.
 


 

Zobacz też inne bajki:

Jak Prosiaczek zachłysnął się minimalizmem, hygge i zero waste

Tatuś Muminka na drodze gniewu [MUMINKI KONTRA MAD MAX]

Jak dzieci z Bullerbyn pomieszały Prozac z Relanium [BAJKA NA FAKTACH]

O chłopcu, któremu urodziła się mama [PRZEWROTNA BAJKA]

 


 

Szukasz copywritera, który potrafi wyciskać emocje z każdego tekstu? Napisz do mnie:

 

34 komentarze

  1. Zawsze nadrabiam napisał(a):

    Wyczekiwałam tego wpisu jak żadnego przedtem. Po reniferze z nadwagą byłam gotowa na zabawną puentę, ale kiedy zorientowałam się, że nie nadejdzie było już za późno. Uroniłam łzę. Piękna opowieść! Chapeau bas! <3

  2. Goga napisał(a):

    Początek wydaje się taki znajomy, taki piękny… 🙂 I ten styczeń 😉 Przypadek czy tylko ja po prostu widzę tu powiązanie? 😉 Powinieneś pisać dla dzieci, zdecydowanie! Oczami wyobraźni widzę te małe „rozdziawy” (otwarte usta) z zachwytu, gdy panie w przedszkolu będą czytały dzieciom Twoje książki! 😉 😉 Przecudowne fragmenty np. zapowiedź tego, że nie będzie normalnie: ” w miejscu, w którym Słońce traci pewność siebie”, albo krótki opis poświęcenia, miłości i namiętności zarazem: „Pan Chrobotek próbował rozgrzać Panią Chrobotkową swoim ciałem.” Albo krótki opis zagrożenia, który można tak trafnie przenieść do codziennego życia: „Kątem oka zauważył, że na wodzie pojawiły się delikatne zmarszczki, a na linię horyzontu powoli wtoczył się cień przepływającego statku.” (bo nikt by nie chciał, żeby ktoś nam zabrał kogoś, kogo bardzo kochamy). Zafon drży na samą myśl o tym jaką ma konkurencję 😀 „Pan Chrobotek robił co mógł, by wpuścić w życie Pani Chrobotkowej odrobinę świeżej radości. Kiedy rozśmieszał ją, z jego wątłego ciała wydobywały się wonne olejki. Powietrze zaczynało wtedy wibrować nutami cytrusowej beztroski.” <3! Puenta to wisienka na torcie, jakie to ważne, mądre i prawdziwe! 🙂

    • Maciej Wojtas napisał(a):

      O co chodzi z tym styczniem? 🙂

      Inspiracją do zakończenia były… kursy przedślubne 😉

      Żeby pisać dla dzieci, musiałbym się nauczyć robić pozytywne zakończenia. Na razie mi to nie wychodzi 😉

      Co do nut cytrusowej beztroski – to efekt pewnego ryjącego banię zlecenia. Do tej pory nie mogę otrząsnąć 😉

    • Goga napisał(a):

      No naprawdę muszę pisać o co chodzi? Przecież wiesz 🙂 Ma cztery litery, zaczyna się na M. 🙂 Co to za zlecenie? 🙂

    • Maciej Wojtas napisał(a):

      Tak czułem 🙂

      A zlecenie – bardzo aromatyczne 😉

    • Maciej Wojtas napisał(a):

      Dziękuję za tak obszerny komentarz 🙂

  3. Krystian Bury napisał(a):

    Świetne, przeskoczyłeś poprzeczke niczym Kozakiewicz w Moskwie, pokazujac jednoczesnie słynny gest w stronę owianych już legenda kartonow z pewnego polskiego tasiemca. delikatnie pusciles im oko; hej wy mozecie skonczyc gorzej jesli tylko traficie pod mój ołówek.

  4. Zołza z kitką napisał(a):

    Piękna, mądra bajka! Jestem zauroczona!

  5. Maciej Wojtas napisał(a):

    Dziękuję!

    Coś czuję, że zostaniesz tu na dłużej 🙂

  6. Katarzyna Zarówna napisał(a):

    Matkoooo jakie emocje! Czuję, że będę czytać tę historię dwa razy do roku. Dokładnie tyle razy oglądam Titanica 😀 Wczoraj mówiłam o tym wpisie chłopakowi, byłam super ciekawa! I już jest! 🙂 Extra!

  7. kasia Pi napisał(a):

    aach, zabawne, smutne, poruszające. Nie wiem czy to ja się już na starość zrobiłam sentymentalna, czy to po prostu takie dobre jest!:)

  8. Marcin Jaskulski napisał(a):

    Super skomponowane i naprawdę dobre! 🙂

  9. Dorota Wójcik napisał(a):

    Wciągnęła mnie historia renifera z grubym tyłkiem i gadających chrobotków, pewnie dlatego, że są takie ludzkie

  10. Zaniczka napisał(a):

    Bajkowy majstersztyk, aczkolwiek dzieciom bym go nie przeczytała, może podsunę młodzieży. 🙂

  11. Mirka napisał(a):

    Świetny tekst, czytałam z zapartym tchem! Poproszę o więcej! 🙂

  12. Niedzielnykucharz.pl napisał(a):

    Piękne to było, wzruszyłes mnie ❤️

  13. Artur Kierzek napisał(a):

    Ładne 🙂 Pozdrawiam!

  14. Milena napisał(a):

    Jako osoba zdiagnozowana i na dodatek świadomie pogłębiająca swój stan nordyckiego zatracenia, jestem zauroczona północnym słońcem, które traci pewność siebie. Chociaż trzeba mu też przyznać, że latem bywa bezwstydnie natarczywe.

    Jeśli chodzi o bajkę… „Se oli hienoa”, jak by to powiedział fiński renifer. 😉

  15. rademachera napisał(a):

    Dorośli, podobnie jak dzieci lubią bajki. Tyle że to nie jest bajka. Ja tam wierzę w taką miłość.

  16. Marzena Rzadkowska napisał(a):

    uwielbiam Twoje bajki, mimo iż często poruszają w moim sercu ten kawałek drzazgi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *