Jak dzieci z Bullerbyn pomieszały Prozac z Relanium

jestem copywriterem | inspiruję słowami

Jak dzieci z Bullerbyn pomieszały Prozac z Relanium

1 października 2018 Bajki dla dzieci i dorosłych Inspiracje 108

 


 

Parę dni temu obejrzałem „The Swedish Theory of Love” – przygnębiający film dokumentalny o życiu w Szwecji. Kilka miesięcy wcześniej odświeżyłem sobie szwedzką książkę pt. „Dzieci z Bullerbyn”.

W poniższym wpisie połączyłem te dwa wątki. Przeniosłem mieszkańców Bullerbyn do 2017 roku.

Wyszło bardzo gorzko, choć historia zaczyna się całkiem niewinnie…

 


 

MY – DZIECI Z BULLERBYN*

Mam na imię Lisa. Mam osiem lat, dwóch braci i właśnie zrobiłam coś bardzo strasznego. Ale o tym opowiem wam później.

 


 

PONTUS IDZIE DO SZKOŁY

Mam w domu małe jagniątko. Ma na imię Pontus.

Żeby dostać się do szkoły, Pontus musiał zaliczyć test kwalifikacyjny. Udało mu się, chociaż za każdym razem kiedy padało pytanie, on uparcie wybierał odpowiedź „b”.

Teraz plan jest taki, żeby Pontus dociągnął jakoś do matury. Marzą mu się studia, konkretnie weterynaria, bo zawsze uwielbiał bawić  się z innymi baranami w doktora.

 


 

PRZYJEMNIE JEST MIEĆ WŁASNE ZWIERZĘ, LECZ DZIADZIUŚ TEŻ JEST DOBRĄ RZECZĄ

Oprócz dwóch braci i baranka, mam też dziadka.

Mieszka po drugiej stronie naszej ulicy. Widujemy się z nim średnio raz na rok. Mamusia mówi, że nie ma potrzeby robić tego częściej.

 


 

MOJE NAJPRZYJEMNIEJSZE URODZINY

To były niezapomniane urodziny.

Dziadziuś należy do takiego stowarzyszenia, które w weekendy organizuje poszukiwania osób zaginionych.

Z okazji urodzin zabrał mnie na cotygodniowe przeczesywanie terenu. Dał najpierw administratorowi grupy zdjęcie osoby poszukiwanej i ruszyliśmy w miasto.

Dziadek przez bite cztery godziny śmiał się pod nosem. Dopiero w domu powiedział mi, że na tym zdjęciu to był on. I nikt tego nie zauważył.

Bardzo śmieszne (tak uważam).

 


 

W JAKI SPOSÓB OLLE DOSTAŁ PSA

Wczoraj Olle pochwalił się nam swoim nowym psem.

Nie chciał powiedzieć, co musiał zrobić, żeby go dostać. Postanowiliśmy nie drążyć tego tematu. Olle i tak ma wystarczająco smutne życie.

 


 

ANNA I JA UCIEKAMY Z DOMU

Pewnego dnia zrobiłyśmy z Anną dwadzieścia kanapek, spakowałyśmy się i uciekłyśmy z domu.

Kiedy dwa tygodnie później wróciłyśmy z powrotem, tata spytał mnie, jak tam w szkole.

 


 

URZĄDZAMY SOBIE POKOIK DO ZABAWY

W sobotę Britta zaprosiła nas do nowego mieszkania. Miałyśmy urządzać pokoik do zabawy.

Zaraz po wyjściu z windy uderzył nas dziwny zapach. Mama Britty gotuje fatalnie, ale nie aż tak. Sąsiedzi powiedzieli nam, że tak jest od bardzo dawna.

Następnego dnia okazało się, że w sąsiednim mieszkaniu żył mężczyzna, który dwa lata temu ustawił sobie stałe zlecenia przelewu za czynsz i energię elektryczną.

A potem się powiesił.

 


 

ZNÓW IDZIEMY DO SZKOŁY

Kiedy rozpoczynałam rok szkolny, w naszej klasie tylko ja i wychowawczyni, pani Anita, mówiłyśmy po szwedzku.

Po feriach pani Anita znalazła jednak normalną pracę. Teraz wszystko jest na mojej głowie. Mówię wam, bycie tłumaczką jest strasznie męczące.

 


 

JAK OBCHODZIMY W BULLERBYN GWIAZDKĘ

Szerokim łukiem! A nie, nie dosłyszałam pytania. Myślałam, że chodzi o Boże Narodzenie.

 


 

JEDZIEMY Z WIZYTĄ DO CIOCI JENNY

W pierwszym dniu nowego roku wybraliśmy się całą rodziną do cioci Jenny. Ciocia zawsze częstuje nas swoimi imbirowym ciasteczkami sprzed wojny.

Po obiedzie zapytałyśmy ją, jak myśli, dlaczego jako społeczeństwo jesteśmy nieszczęśliwi, skoro mamy wszystko, a nawet więcej?

 


 

LASSE WPADA DO JEZIORA

Mówiłam już, że trudno wytrzymać z braćmi? No właśnie… Równocześnie chciałbym stanowczo zaprzeczyć, że miałam jakikolwiek związek z tym nieszczęśliwym wypadkiem.

 


 

IDZIEMY DO SZKOŁY I ŻARTUJEMY RAZEM Z PANIĄ

Okazuje się, że poczucie humoru naszej nowej pani nie zawsze jest kompatybilne z naszym.

 


 

DZIADZIUŚ KOŃCZY OSIEMDZIESIĄT LAT

Tatuś dziś zażartował, że dziadek to chyba chce żyć wiecznie.

Nawet ja, chociaż mam dopiero osiem lat, wiem, że tatusiowi tak naprawdę chodzi o jego 14-arową działkę w centrum miasta. Dziadek odparł tatusiowi, że „po jego trupie”.

Tego dnia śmiechom nie było końca.

 


 

GDY WRACAMY ZE SZKOŁY

Zwykle wracamy ze szkoły autobusem, ale wczoraj Bosse powiedział, że zna fajny skrót przez tą dzielnicę, o której policjanci boją się mówić na głos.

Bosse zawsze był słaby w bieganiu. Wieczorem na pogotowiu założyli mu 20 szwów. Zazdroszczę mu, dostał dwa tygodnie zwolnienia i nie będzie musiał chodzić do szkoły.

Anna mówi, że jutro ona pójdzie skrótem, tylko nie wie, w co ma się ubrać, żeby załatwić sobie miesiąc wolnego.

 


 

ANNA I JA SAME NIE WIEMY, CO ROBIMY

Anna przyniosła mi ulotkę z numerem telefonu do państwowego urzędu do spraw przemocy domowej.

Macie rację, to musiało się udać.

 


 

TRUDNO WYTRZYMAĆ Z BRAĆMI

Mówiłam wam już, że trudno wytrzymać z braćmi? Żałuję, że kiedykolwiek tam pomyślałam.

Jutro zamieszkam z nowymi rodzicami.
Starzy rodzice dostaną kuratora.
A bracia zostaną rozdzieleni.

To nie tak miało być.

Kurwa, nie tak!

 


 

 


 

Syndrom Bullerbyn?

Wiem, że powyższa historia jest smoliście czarna i zdecydowanie przesadzona.

Nie pociąga mnie taka wizja świata. Jeśli już miałbym się przenieść w czasie, to wybrałbym Bullerbyn w wersji zaproponowanej przez Astrid Lindgren.

Nawiasem mówiąc, o tym, że tęsknota za prostym, sielskim życiem jest powszechna, przekonałem się, kiedy znalazłem w Wikipedii informacje o tzw. syndromie Bullerbyn:

Syndrom Bullerbyn (niem. Bullerbü-Syndrom) – obraz wyidealizowanej Szwecji występujący w krajach niemieckojęzycznych. Obraz Szwecji jest stereotypowy, z wyłącznie pozytywnymi i idealistycznymi skojarzeniami: drewniane domy, zielone lasy, czyste jeziora, łosie, włosy blond, zadowoleni ludzie. Pojęcie pochodzi z powieści Astrid Lindgren „Dzieci z Bullerbyn”, która opisuje życie w Szwecji jako idyllę.

 


 

PS. Dlaczego dzieci z Bullerbyn pomieszały Prozac z Relanium?

To normalne, jeśli rodziców nie ma w domu, a ich lekarstwa na ból istnienia leżą na widocznym miejscu…


*) Śródtytuły pochodzą z książki „Dzieci z Bullerbyn”.

 


 

Zobacz też inne, równie zaskakujące bajki:

O pani Kursywie, panu Boldzie i tramwaju, który jeździł własnymi torami

Krótka historia pewnej internetowej rodziny

O Księżycu, który świecił tym-tym [BAJKA BEZ KOŃCA]

 

108 komentarzy

  1. Zawsze nadrabiam napisał(a):

    Słyszałam, że w Szwecji jest pod tym względem źle, ale nie sądziłam, że aż tak. Muszę obejrzeć ten dokument. Mam nadzieję, że jako do „zaścianka Europy” nie dotrze do nas zbyt szybko ten oświecony model społeczeństwa.

    • Maciej Wojtas napisał(a):

      Tekst jest mocno przerysowany, ale z tego filmu zapamiętałem ogromną samotność tych ludzi, pęd do samorealizacji na zasadzie „tylko ja się liczę”. Brak więzi rodzinnych. To było najbardziej przerażające.

  2. Olga napisał(a):

    Trochę jak gdybyś pomieszał Mrożka z Kongresem futurologicznym Lema. Dla mnie nie jest mroczne, ale w pewnym sensie zabawne, przez normalność z jaką dziecko opisuje to co je otacza. A może przywykłam do patologii już. 😉 Fajnie się czyta. Brakuje mi takich tekstów ostatnimi czasy, gdzie wszędzie poradniki, recenzje, achy i ochy i „…w weekend”.

    A co do pędu do samorealizacji i braku więzi rodzinnych – no takie czasy. Co zrobisz… Nawet w utopijnej krainie jest tak jak wszędzie indziej.

  3. damian211289 napisał(a):

    No i właśnie moje dzieciństwo legło w gruzach! Książkę była jedną z nielicznych lektur, którymi się skaziłem, na domiar złego czytałem ją kilka razy – bo się spodobała. Swoją drogą, czy dziadziuś nadal żyje? 😉

    Pozdrawiam,
    Damian

  4. Mondro napisał(a):

    Doktorze Wojtas chyba mi Pan diagnozę postawił, nie miałam pojęcia że cierpię na syndrom bullerbyn :/
    a tak serio to zgodzę się z tym co napisała Olga, że zabawne jest z jaką normalnością dziecko opisuje to co je otacza, taką zwykłą, codzienną patologię, przecież ono nie ma pojęcia, że coś jest nie tak… zabawne napisałam? Nie, zabawne to jest tylko jak się czyta

    • Maciej Wojtas napisał(a):

      Też nie wiedziałem, że taki syndrom istnieje 😉

      Co do dziecięcego patrzenia na świat – sam nie wiem, czy dzieci na pewno nie wiedzą, że ich świat jest patologiczny.

  5. Joanna Szymańska napisał(a):

    Kiedy przeczytałam fragment o mężczyźnie, który dwa lata spędził martwy w mieszkaniu, od razu coś mi zaświtało – oglądałam ten dokument. 🙁 Inny, opisujący podobne problemy to „Postęp po szwedzku”. Jest na YT. Najsmutniejszy fragment to ten, że nawet połowa pogrzebów, a raczej palenie zwłok, odbywa się tylko w obecności urzędników.

    • Maciej Wojtas napisał(a):

      Mnie ten film strasznie zdołował.

    • Joanna Szymańska napisał(a):

      Mnie z jednej strony zdołował, z drugiej podbudował, ponieważ egoistycznie patrząc – u nas w kraju tak nie ma. I mam nadzieje, że nigdy nie będzie. Poza tym czytałam też opinie, że oba filmy wybiórczo traktują rzeczywistość, trochę podkolorowują fakty. Mnie jednak wydaje się, że jest w nich sporo prawdy, ponieważ opinie znajomych mieszkających w Szwecji potwierdzają, że źle się tam dzieje w tym sensie, że państwo za bardzo kontroluje rodziny i dąży do rozbijania rodzin. Inaczej patrzy człowiek, który z biedy wyrwał się do Skandynawii i zachwyca się dobrobytem, a inaczej człowiek, który wprawdzie pojechał za chlebem, ale ma też trochę oleju w głowie i potrafi docenić wartości, jakie niesie rodzina. Generalnie moja opinia jest taka, że żadna skrajność, w każdej dziedzinie życia, czy to religii, czy obyczajach, czy poglądach, nie jest dobra.

    • Maciej Wojtas napisał(a):

      Masz rację, ten obraz był jednostronny.
      Mnie też podbudował w sposób, o którym piszesz.

  6. Goga napisał(a):

    Zadziwia mnie ta prostota postrzegania świata u dzieci, ale to już chyba tak jest. Nawet do najgorszych rzeczy można mieć całkiem duży dystans 🙂 Co by było gdyby na jeden dzień móc stać się znowu dzieckiem i mieć jedyne zmartwienie: „Co zrobić, żeby dziś nie pójść do szkoły?” 🙂 Fajny pomysł na szaleństwo z wykorzystaniem oryginalnych śródtytułów 🙂

  7. Hanna Pietrzak-Trzcińska napisał(a):

    Ależ to jest świetne! Wysil się troszkę, dopisz odrobinę i będzie kolejna modna kontynuacja bestselleru sprzed lat 🙂

  8. Luiza|Niktoris napisał(a):

    Świetne 😉

  9. Pani Podróżnik napisał(a):

    Fajny temat, ładne połączenie wątków. Wyszło bardzo zgrabnie, dzięki czemu czytało się lekko, czego po tytule się nie spodziewałam 😉

  10. Film „The Swedish Theory of Love”, a później jego kontynuacja – „Chirurg rebeliant”, wywarły na mnie ogromne wrażenie. O wiele bardziej podobała mi się Szwecja z książek Astrid Lindgren.
    Niestety myślę, że problem poruszany w filmie włoskiego reżysera nie dotyczy tylko Szwecji, ale również innych krajów Europy. Książka Donata Dominika-Stawicka już jest zamówiona – nie wiedziałam, że mamy polski odpowiednik 🙂 Dzięki

  11. Maciej Wojtas napisał(a):

    Tak miało być 😉

  12. charmante napisał(a):

    Mocne! Przypomniała mi się pewna historia i nie wydarzyła się w Szwecji. Rodzina i więzi rodzinne odeszły na dalszy plan, a dziećmi operuje się jak towarem. Powinniśmy cieszyć się z naszego dzieciństwa jakkolwiek by nie było. Jako dorośli jesteśmy zamknięci w pewnym schemacie, nie dopuszczając do siebie myśli, że na chwilę możemy zburzyć te granice. Dzieci mają o tyle dobrze, że są wolne w kreowaniu wizji, ogólnie w kreatywności. Tekst, daje dużo do myślenia. Krótko i w punkt!

  13. Motyw Kobiety napisał(a):

    Kocham „Dzieci z Bullerbyn” ! jako dziecko cytowałam z pamięci fragmenty książki (moim ulubionym był „kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej” co dla żartu mówiłam pani w sklepie;czy to spożywczym czy „wielobranżowym” ilekroć babcia posyłała mnie po zakupy, po czym prostowałam „Żartowałam, kostkę masła / mydła”. )
    Dzieci z Bullerbyn o ile się nie mylę, były dziećmi w latach 20. XX wieku, wtedy i w Polsce życie wyglądało inaczej. A co do zmian w Szwecji i „syndromu” cóż…sami se to zrobili 🙂

  14. Magda napisał(a):

    Bardzo fajnie mi się to czytało. Nie lubię jak jest tak ciągle sielsko.

  15. Monika Dudzik napisał(a):

    Czarny humor w wybornym stylu, poproszę o więcej.

  16. Gdzieś czytałem, że „Dzieci” mają być zdegradowane jako szkolna lektura. Czy coś mi się powaliło?
    Faktycznie mógłbyś z tego wpisu zrobić coś więcej. Może nie całą grubą książkę, ale dłuższe opowiadanie na pewno 🙂
    Swoją drogą ja też kiedyś uciekłem z domu. Ale wróciłem, zanim rodzice wrócili z pracy. Kanapki mi się skończyły…

  17. myslobook.pl napisał(a):

    Mocne! Podziwiam za konsekwencję w trzymaniu formy, za zachowanie sensu mimo tylu skrótów i niedopowiedzeń. Chętnie przeczytałabym więcej 🙂

  18. Bartłomiej Dusza napisał(a):

    No, poprzednicy mają rację. Dawaj – koniecznie, będzie ciekawie 🙂

  19. czytajkomiksy.pl napisał(a):

    Rewelacyjny wpis. Wspomnienia wróciły 🙂

  20. Narwany napisał(a):

    Prawie puściłem ze śmiechu 😀 Genialne!

  21. Świetny wpis. Uwiadomieś mi, że nie pamiętam już nic z tej lektury. Chyba najwyższy czas do niej wrócić.

  22. Kasia Markowska napisał(a):

    Przeczytałam. Moje wspomnienia „Dzieci z Bullerbyn” mimo wszystko przeżyły 😉 Puenta: „To normalne, jeśli rodziców nie ma w domu, a ich lekarstwa na ból istnienia leżą na widocznym miejscu…” po prostu prawdziwa. Żyjemy w świecie, w którym wiele rzeczy się pomieszało i coraz mnie j osób sobie z tym radzi. Kończąc poważny ton, każdy akapit wywołał mój śmiech 🙂

  23. Paulina Wlezień napisał(a):

    Uwielbiam Dzieci z Bullerbyn – to książka z dzieciństwa, do której wracam najczęściej. Jednak ta wersja mnie totalnie powaliła – oczywiście że śmiechu… 🙂

  24. No piękne! I trochę dałeś mi do myślenia z tym syndromem. Może i ja tak trochę cierpię? 😀

  25. Kasia Makarska napisał(a):

    Czytało się super.
    Niestety ta Szwecja już dawno nie jest tą z tamtych czasów.
    Domki czerwone i czyste jeziora tak ale…
    No cóż, chyba dlatego zdecydowałam się powrócić ze Szwecji do Polski. 🙂

  26. Monika | Konfabula.pl napisał(a):

    Wreszcie jakaś normalna książka o tej szwedzkiej miejscowości na B 😀 Btw. Nienawidziłam oryginału pasjami!

  27. Gośka Budzowsk napisał(a):

    Nie podoba mi się

  28. Turkusowa napisał(a):

    Dlatego należy chować leki przed dziećmi 😉

  29. CoNaToTata napisał(a):

    Już wiem, że nie powinienem czytać twoich tekstów w pracy. Idę na dywanik. Może dadzą się namówić na porozumienie stron.

  30. Sylwia napisał(a):

    Przypomniała mi się lektura z dzieciństwa… 🙂

  31. Jak ja nie cierpiałam tej lektury, nawet niedawno odświeżyłam znajomość z nią wraz z moimi dziećmi, ale znów było to bolesne. 😉

  32. Michał A. Moskal napisał(a):

    Bardzo podoba mi się tem fragment „Moje najprzyjemniejsze urodziny”. Normalnie utożsamiam się z dziadkiem bohaterki. Czuję że mamy z sobą (dziadek i ja) wiele wspólnego – począwszy od humoru.

  33. Świetne. Naprawdę. Choć czekałam na jakiś mocny ( jeszcze mocniejszy) akcent w Twoim stylu. ;). No masz dar człowieku. Napisz coś większego a ja Ci chętnie coś do tego narysuję 😉

  34. Od kilku lat chodzi mi po głowie myśl, by sięgnąć po „Dzieci…” i
    przeczytać je ponownie – z perspektywy dorosłego i po wizycie w Szwecji.

    Nie ukrywam, że i mnie trochę dotknął ten syndrom, bo też Szwecję długo wyobrażałam sobie tak, jak to opisała ją Lindgren. „Dzieci…” to było moje pierwsze zetknięcie ze szwedzką kulturą. Drugie było, gdy mój tata przez jakiś czas pracował w Szwecji, a z jego opowieści wynikało, że ludzie faktycznie tam żyją w dobrobycie i spokoju (no i przywoził stamtąd fajne prezenty). No i Ci wszyscy ludzie mieszkający w wielkich i pięknych domach w skandynawskim stylu… A to przecież kraj, jak każdy inny. I u nich też się dzieje i dobrze, i źle.

    • Maciej Wojtas napisał(a):

      Zawsze zastanawiał mnie fenomen skandynawskich kryminałów. A raczej kontrast między tą sielankową (powiedzmy) krainą dobrobytu, a sytuacjami opisywanymi w książkach.

  35. August Ciechociński napisał(a):

    Zainspirowałeś mnie, poczytam o tej Szwecji i przeczytam w końcu „Dzieci Bullerbun” 😀

  36. Anna Jędrzejewska napisał(a):

    Akurat razem z córką jestem w trakcie lektury „Dzieci z Bullerbyn”, więc oryginalne sytuacje i teksty z książki mam w głowie. Przeniesienie tego na obecny zimny obraz Szwecji wyszło Ci doskonale, choć wydźwięk jest naprawdę bardzo gorzki 🙁

  37. naszebabelkowo.blogspot.com napisał(a):

    Też zawsze miałam w głowie dość mocno wyidealizowany obraz Szwecji . Twój wpis mnie trochę zbił z tropu, ale tym bardziej będę drążyć temat i na pewno obejrzę dokument.

  38. TosiMama napisał(a):

    Fajne zestawienie;) Nie wiem, czy mam w głowie wyidealizowany obraz Szwecji, choć „Dzieci z Bullerbyn” czytałam i wspominam z nostalgią.

  39. Tabayka || tabayka.pl napisał(a):

    Mój ulubiony fragment – Jak obchodzimy w Bullerbyn gwiazdkę. Choć całość mistrzowsko… smutna i gorzka 🙂 Dzieci z Bullerbyn były tym etapem w moim życiu, kiedy postanowiłam napisać swoją pierwszą książkę. Tak, miałam wtedy jakies 7-8 lat. I napisałam. A właściwie… przepisałam. Dzieci z Bulerbyn właśnie 😀

    • Maciej Wojtas napisał(a):

      Ten fragment z gwiazdką właśnie taki miał być. Refleksja miała przyjść po pewnej chwili.
      Co do przepisywania – to wcale nie jest takie głupie, jakie w pierwszej chwili może się wydawać 🙂

  40. Aleksandra Załęska napisał(a):

    Smutna historia, ale niestety prawdziwa, choć czasem za bardzo wpada w groteskę. A po Dzieci z Lewkowca chętnie sięgnie 🙂

  41. Wielopokoleniowo 3 napisał(a):

    ojej, jak to gorzko przedstawiłeś… A Dzieci z Bullerbyn uwielbiałam 🙂

  42. Justyna napisał(a):

    Interesujący tekst, gorzki ale bardzo ciekawy.

  43. Szaman Shamansky napisał(a):

    Depresyjne. Zniszczyłeś moje dzieciństwo :<

  44. Agata z OchMalina.pl napisał(a):

    No i moje wspomnienia związane z Bullerbyn poszły się… paść z Pontusem. No trudno… dorosłość 🙁

  45. Mamnatooko.pl. napisał(a):

    Genialnie to ująłeś! Chce się więcej – czekam na książkę. Oczywiście z nadzieją, ze znaczna część to abstrakcja literacka…

  46. Magdalena Forst napisał(a):

    Rany, jak Ty piszesz. Normalnie płakać się chce. Aż się boję oglądać ten film. Wiem, że przerysowane, ale zrobić coś takiego. Owacje na stojąco ode mnie. Za emocje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *