Jak złapać 6-cyfrowe zlecenie?

O ile o zleceniach za przysłowiową złotówkę napisano już praktycznie wszystko, to zaskakująco mało mówi się o tym, jak zarobić naprawdę duże sumy. A to naprawdę ciekawy temat.

Uwaga: pod hasłem 6-cyfrowe zlecenie rozumiem co najmniej 100 tysięcy złotych, a nie 1234,56 zł

1) Opisy produktów

Czy można wyciągnąć „setkę” z opisów produktów? Wydaje mi się, że tak. Warunek jest jeden: duży klient (np. Ikea, Castorama, Empik) i masa produktów do opisania. Ale to tylko moje przypuszczenia.

Inna sprawa, że tacy klienci są totalnie poza zasięgiem pojedynczego freelancera. To sprawy dla agencji i to tych z wyższej półki.

2) Książka

Poszperałem w internecie i okazało się, że kilkadziesiąt osób w Polsce może się pochwalić zarobieniem minimum stu tysięcy na swojej książce / książkach – w ciągu jednego roku.

Co więcej, niektórzy dostają z góry 6-cyfrowe zaliczki na poczet przyszłych arcydzieł literatury.

3) Ghostwrting

Tutaj szanse na tak duży zarobek są raczej matematyczne. Choć osoba pisząca autobiografię kogoś ze świecznika, teoretycznie może się zbliżyć do tej magicznej granicy (w praktyce 50-60 tysięcy to maksimum).

4) Scenariusz filmu fabularnego / sezonu serialu

6-cyfrowa gaża jest w tym przypadku możliwa, choć dostępna dla bardzo nielicznych.

W przypadku scenariuszy seriali konto rośnie wprost proporcjonalnie do liczby sezonów (tutaj 10 tysięcy złotych za jeden odcinek to całkiem realna stawka)

5) Konkurs literacki

100 tysięcy złotych…  Kiedy Biedronka ogłosiła wysokość nagrody za tekst książki dla dzieci – byłem w szoku. Niestety, o tę kwotę postanowiło zawalczyć jakieś cztery tysiące osób.

Podejrzewam, że nie lepiej będzie w trzeciej edycji konkursu (o ile do niej w ogóle dojdzie).

6) Projekt unijny / zlecenie rządowe / samorządowe

Też chciałbym wiedzieć, jak się dobrać do takich konfitur 😉

Może zostać autorem prezydenckich przemówień? Albo załapać się do „Unijnego Projektu Wymiany Sloganów Reklamowych We Wszystkich Gminach w Polsce”?

7) Jedyny pewny i skuteczny sposób

Istnieje jeden bardzo skuteczny sposób. Trzeba tylko zdobyć zlecenie 7-cyfrowe, a następnie wspaniałomyślnie zaproponować klientowi 90-procentowy rabat 🙂



Zobacz też inne wpisy:

Na czym zarobisz w 2017 roku? Zobacz 10 pomysłów dla kreatywnych

10 000 godzin czystego zapieprzu i inne przepisy na sukces

  • Konkurs literacki by Biedronka? O tym nie słyszałem. Sposób nr 7 jest dobry, bo -90% to działa i na mnie….tylko jak wyhaczyć kogoś z tak dużym portfelem? W końcu te 6-cyfr też robi wrażenie

    • To właściwie dwa konkursy: na tekst bajki dla dzieci (100 tysiaczków do przygarnięcia) i na ilustracje (drugie 100 tysi;)

  • Rozbawiłeś mnie w ten mroźny poranek 🙂 Co prawda nie spodziewałam się recepty jak z niczego zarobić coś, ale że co? Że bez szans? Na łatwą drogę? 🙂
    W związku z tym zabieram się za pracę.

  • Dorota Sfera Copywritera

    Ostatni sposób najlepszy 🙂 Znaleźć zlecenie za 7 cyferek 😉 Niestety, nie trafiłam jeszcze zlecenia za sześciocyfrową kwotę. Mało tego, nawet piątka mi się jeszcze nie trafiła 😉 Liczę jednak, że po lekturze tego tekstu, to już tylko kwestia czasu 😉

    • Nie ma co się stresować. Sam robię czasem dwucyfrowe zlecenia 😉

  • HenrykTur

    ad 1 – da się. Ale pisania po 14-16 h na dobę przez kilka m-cy.

    • Tylko jak złapać jednego klienta za stówkę? 🙂 Bo z kilku zleceń – fakt – da się teoretycznie tyle wyciągnąć.

      • HenrykTur

        Duży klient musi być. Na przykład opisy wszystkich produktów w Żabce. 6-10 PLN za jeden. Jest tego dobre parę tysięcy.

  • ostatni punkt najlepszy :D:D:D

  • Sylwia Szutko

    Ciekawe spojrzenie, może kiedyś trafi się okazja na zapracowanie właśnie takiej sumy 😉

  • Można też zrobić to przy minimum wysiłku. Znaleźć klienta, który ma 100 000 produktów w sklepie. Dać propozycję 5 zł za opis produktu. Następnie znaleźć kilka tysięcy copywriterów, którzy opiszą te produkty za 2 zł. I takie praktyki są, choć na mniejszą skalę. 😀

    • Plan genialny w swej prostocie. Tylko jak przekonać klienta, by wyłożył pół miliona na opisy produktów? :)))

  • Maćku, odnoszę wrażenie, ze RABAT to ulubione pojęcie, bez którego nie obejdzie się żadna transakcja:-)
    Wartościowy tekst w stylu, który lubię 🙂

    • Dzięki 🙂
      A co rabatu – 100 procent racji :))

  • Rabat najbardziej mnie kusi 😀

  • Można też uważać się za ZUS i cieszyć się z każdej śmierci w ostatni dzień pracy przed emeryturą (jak jestem niewyspana to czarny humor mną rządzi :D)…

  • 7 taka idealna, rabat taki piękny, portfele takie uradowane. 🙂 Czas uskutecznić poszukiwanie takowego zleceniodawcy, któremu z dziką radością będę mogła zaoferować taki rabat.

  • Punkt siódmy jest od dziś moim ulubionym 😀 Swoją drogą, możesz podesłać linka do tych statystyk z punktu drugiego?

    • Zebrałem dane z kilku różnych artykułów 🙂

      Pół miliona zaliczki bierze Michał Witkowski (pisarz).
      Jednym z najlepiej zarabiających jest Wojciech Cejrowski (milion albo dwa miliony rocznie, nie pamiętam 🙂
      Celebryci i znane osoby (Wojciech Mann, Szymon Hołownia) – wyciągają koło 200 tysięcy rocznie (a konkretniej: w jednym roku udało im się tyle zarobić).

      Generalnie – debiutanci albo ludzie „bez nazwiska” nie mają żadnych szans…

      • A no właśnie o to mi chodziło. Bo nie mówimy tu o typowych pisarzach-pisarzach (są jak widać w zdecydowanej mniejszości), tylko o celebrytach, żyjących wiecznie na świeczniku i zarabiających na czymś zupełnie innym.

        • Smutna prawda, ale prawda.
          Najwyraźniej przydałby się jakiś kurs internetowy pt. „Jak zostać celebrytą” :))

  • A proposu #5. To, że udział bierze 5 tys. osób, wcale nie umniejsza Twojej szansy. Ja brałem kilka razy udział w konkursach z dużo większą konkurencją i… wygrałem. W jednym to nawet zająłem dwa pierwsze miejsca. http://blog.ad3.eu/jak_odkapslowalem_wyobraznie.html

    A jeśli chodzi o ghostwriting to kiedyś ktoś podesłał mi ogłoszenie, że jakiś milioner szuka ghostwritera. Na 100% to był fejk, ale tak mi drążył głowę, że w końcu dałem ujście fantazjom tutaj: http://million.ad3.eu – historia wciąż trwa, tylko nie bardzo mam czas na częstsze pisanie 🙂

    • Prace konkursowe – super 🙂 Nic dziwnego, że zostały docenione.
      Gdzieś czytałem, że statystycznie tylko 5 procent osób biorących udział w takich kreatywnych konkursach prezentuje jako taki poziom.
      Czyli w konkursie Biedronki należało pokonać „zaledwie” 200 uczestników (z czterech tysięcy).

      • Jeśli na codzień zajmujesz się pisanie, to pewnie do pokonania miałbyś znacznie mniej. O ile w ogóle kogokolwiek 🙂

        • Bez przesady, aż tak dobry w te klocki nie jestem 🙂

          • Tego nie wiesz, dopóki nie spróbujesz i nie wygrasz.
            Ja w konkursie Tymbarku tez nie wiedziałem. To były moje pierwsze robale w życiu. Narysowałem (w jakąś godzinę), wysłałem i zapomniałem o sprawie. Dopiero miesiąc później znajomy pisze z gratulacjami i pytaniem, czemu się nie chwalę wygraną a ja nawet nie wiedziałem o co mu chodzi 🙂
            A żeby było śmieszniej ja nic innego nie umiem rysować 🙂

          • To się nawet nie chwal tym publicznie 🙂
            [a robale – super, mają swój wdzięk :))

  • Jeden milion niby żaden problem.
    Wystarczy z klientem rozliczać się w wietnamskich dongach (w przybliżeniu 185 złotych).

    A jakie oddziaływanie wizerunkowe! O ile nie będziemy wnikać w szczegóły transakcji, mamy w portfolio tekst za milion!