Lepiej się ożenić czy dostać raka? [TEST]

Jestem copywriterem. Najtańszym z najlepszych

Lepiej się ożenić czy dostać raka? [TEST]

2 sierpnia 2017 Z życia wzięte 52


 

OSTRZEŻENIE:

Wpis momentami mocno przekracza granicę dobrego smaku.

Wchodzisz na własną odpowiedzialność.

 


Nikt się nie dopytuje, kiedy w końcu dostaniesz raka.

Nawet jeśli masz 40 lat i nadal mieszkasz z mamą.


Nowotwór nie zawsze jest złośliwy.

Bardzo często istnieje wyłącznie w postaci łagodnej.


Znane są przypadki cudownego zniknięcia raka.

Nawet u ludzi w stanie przedagonalnym.


Na wielu produktach znajdują się informacje ostrzegające przed nowotworami.

Widziałeś na jakiejś kobiecie napis, że spotykanie się z nią powoduje choroby serca?


Życie z rakiem nie popycha ludzi do zbrodni.

Z kroniki policyjnej: „Zabił raka w afekcie”, „Pokłócił się z rakiem i pchnął go cztery razy nożem”.


Onkolog bierze mniej niż adwokat.

W dodatku istnieją darmowe poradnie onkologiczne.


Między tobą a rakiem zawsze jest chemia.

W związkach damsko-męskich czar niestety szybko pryska.


Możesz dożyć późnej starości, w ogóle nie wiedząc, że masz raka.

To jeszcze nic! Możesz umrzeć na raka, nie wiedząc, że kiedykolwiek miałeś raka.


Rak nigdy ci nie wypomni, że za mało zarabiasz.

Lepiej – rak będzie przeszczęśliwy z tego powodu, bo wtedy będzie miał pewność, że nie opuści cię aż do śmierci.


Zbierając na leczenie raka, nigdy nie dostaniesz pustych kopert „od kochającego szwagra z rodziną”.

Dostaniesz czystą, żywą gotówkę. Zero badziewnych kwiatów, żelazek, patelni i kompletów pościeli.


Bomba kobaltowa skutecznie eliminuje raka.

Aby pozbyć się żony, musisz znaleźć innego mężczyznę, na którego się przerzuci.


Picie zielonej herbaty zapobiega nowotworom.

Picie nawet najgorszego denaturatu nie chroni przed powiedzeniem „tak”.


PS.

Kochanie, ja tylko żartowałem. Zaraz pozmywam naczynia i wyniosę śmieci.



Zobacz też:

Lepiej mieć dziecko czy Mercedesa? [test porównawczy]

52 komentarze

  1. rademachera napisał(a):

    No cóż! Nie mam skali porównawczej. Musiałabym znaleźć żonę 😉

  2. Wyrodna-Matka napisał(a):

    Czarny humor z rana 🙂 Idealnie do kawki.
    Jakby się tak zastanowić, to nie wiadomo co gorsze…

  3. Jeśli chodzi o bombę kobaltową, to wydaje mi się, że w przypadku żony też by podziałała 😉

  4. Goga napisał(a):

    Piękne zakończenie 🙂 Po takim wpisie oczekiwałabym tygodnia laby od obowiązków domowych 🙂 Zdecydowanie lepiej wyjść za mąż (choć jakby tak spojrzeć, to też pewna choroba :))

  5. Rak zapomni o twoich urodzinach, a małżonek… w sumie też może, ale nie chcę być później w jego skórze 😉

  6. Haha ale trafiłeś z tematem. Przed chwilą rozmawiałem z kumplem z Pakistanu i mówił, że tam żona nawet podaje mężowi wodę do picia w domu, żeby nie musiał się męczyć i wstawać z fotela 😉

    Na co dzień mieszka w Szwecji ale był odwiedzić rodzinę w Karaczi i żartował ze swojej żony, że może jednak wrócą do Pakistanu, a ona na to „nie nie nie, dopóki mam szwedzką wizę to tam nie wracam!” 🙂

  7. Agata Zambrowska napisał(a):

    Lepiej byłoby, gdyby tytuł zaczynał się od „gorzej” 😉

  8. Jakub Wylegała napisał(a):

    Z tym niepopychaniem przez raka do zbrodni to trochę nieprawda. Taki Walter White dostał raka płuc i to go pchnęło do produkcji metaamfetaminy, więc tak trochę ten argument nie pasuje do teorii 😉 Może to tylko postać z serialu Breaking Bad, ale nie mogłem nie wspomnieć 🙂

  9. Michał Kucharski napisał(a):

    A narzeczone porównujemy do jakiej odmiany i jednostki chorobowej ?? 😉

  10. Ula Mamonik.pl napisał(a):

    Zajebisty tekst 🙂 I tytuł 😀 You made my day 🙂 I dzięki Ci za to 😀

  11. Paulina R-w napisał(a):

    hahhaha rozbawiłeś mnie 🙂 dobre 🙂 lubię taki czarny humor…kurde ja już ochajtana został,….

  12. Stylowa Misja napisał(a):

    Czyli muszę poinformować swojego chłopaka, że ma raka?

  13. Gorzej jak masz obie opcje 🙂

  14. Joanna Szymańska napisał(a):

    Napisałabym, że fajnie jak zwykle, ale mnie niestety humorystyczne przedstawianie raka nie bawi ;/

  15. Irmina Garaj napisał(a):

    Dobrze że mój mąż nie zrobił takiego porównania, bo właśnie chodził już rakiem

  16. Irmina Garaj napisał(a):

    Wpis mistrzostwo! W sumie ten tak nie taki straszny jak o nim piszą

  17. Dla mnie nieco kontrowersyjne porównanie- ale chyba i to właśnie chodziło. Na pewno można polemizować, nie zgadzać się, choć przy szokujących połączeniach uruchamia się też refleksja. Ciekawe, co jeszcze wymyślisz… 😉

  18. Guesswhatpl napisał(a):

    Popłynąłeś, nie ma co. Na szczęście nie przekroczyłeś granic dobrego smaku i swojego wyjątkowego pióra. W każdym razie ja zaryzykuję i chyba wybiorę drugą połówkę, ludzką, z krwi i kości. Rak może i wydaje się personalnie lepszą opcją, strukturalnie – wlezie aż do szpiku kości i absolutnie nie da Ci żadnej szansy, w przeciwieństwie do ukochanej osoby.

  19. Sabina Fabian napisał(a):

    Humorystycznie, z przymrużeniem oka i z polotem – lubię takie wpisy 😀 Brawo za nietypowe ujęcie tematu!

  20. Dorota Mazurkiewicz napisał(a):

    zabawne:)

  21. Maciej Wojtas napisał(a):

    Ja też ożeniłem się szczęśliwie 🙂

  22. ojczysko napisał(a):

    Przezajebisty artykuł 🙂

  23. Paulina Chmielewska napisał(a):

    Nie mam męża. Nie mam… ups…
    No cóż… dobry wpis, dobry! 🙂

  24. Fajny wpis. Pokazuje Twoje… hm, jak nazwać zdolności krasomówcze przelane na papier? Zdolności krasopismacze?! 😉 chodzi mi o to, że umiesz odwrócić kota ogonem na każdy temat i jeszcze swoją tezę poprzeć argumentami nie do podważenia.

    • Maciej Wojtas napisał(a):

      Wszystko przez zawód (parszywy), który wykonuję. Jednego dnia mam np. wychwalać walory napojów gazowanych, drugiego – przestrzegać przed nimi młodzież. Pełna schizofrenia 😉

  25. Pani Miniaturowa napisał(a):

    „I że nie opuszczę cię aż do śmierci” i bądź tu mądry, czy to groźba, czy obietnica 🙂

  26. Mr. Kaffeino napisał(a):

    Przy jednym i drugim „będziesz” chodził do tyłu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *