);

Jesteś freelancerem? Zobacz, jak przetrwać nadchodzący kryzys [20 porad]

Jestem copywriterem | Nauczę Cię pisać, jeśli chcesz

Jesteś freelancerem? Zobacz, jak przetrwać nadchodzący kryzys [20 porad]

14 marca 2020 Pomysły na biznes 2

 


 

Pamiętam aż za dobrze ostatni kryzys gospodarczy. Strasznie dostałem wtedy po dupie. Splajtowałem i długo nie mogłem się po tym podnieść. Teraz działam co prawda w innej branży, ale mam większą wiedzę i doświadczenie.

 


 

Jak dziś przygotowałbym się na nieuchronny kryzys?

Wygląda na to, że rynek pracownika, czyli sytuacja, w której liczba zleceń wielokrotnie przewyższa możliwości przerobowe freelancerów, skończy się szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.

Dlatego nie czekając na rozwój wypadków, wziąłbym kartkę papieru, długopis i poświęciłbym przynajmniej jeden dzień na opracowanie strategii działania, czyli:

 


 

1)

Wstępne rozeznanie to podstawa, dlatego zbadałbym dostępne zasoby, czyli mówiąc kolokwialnie, sprawdziłbym, na czym stoję:

  • jakimi kanałami mogę już teraz docierać do klientów,
  • które kanały mogę szybko i tanio zbudować (np. newsletter / grupa),
  • w które z nich warto zainwestować swój czas (np. w Pinterest)
  • a które lepiej od razu odpuścić, żeby nie marnować energii.

 


 

2)

Przeanalizowałbym dane historyczne:

  • jakich miałem do tej pory klientów,
  • czego najczęściej chcieli i za co płacili najwięcej,
  • a na co nie było prawie w ogóle zapotrzebowania.

Przygotowałbym ofertę nie do odrzucenia dla najpopularniejszych usług. Sprawdziłbym, w jakich sytuacjach nie dochodziło do nawiązania współpracy i dlaczego tak się działo.

 


 

3)

Przestudiowałbym na spokojnie pozycje w Google dla poszczególnych fraz i podstron mojego bloga (strony firmowej).

Poprawiłbym i wydłużyłbym teksty, które w ciągu ostatnich trzech miesięcy miały najlepsze wyniki (pozycja, CTR), żeby wskoczyć jeszcze wyżej.

 


 

4)

W każdym wpisie blogowym, który jest często odwiedzany, umieściłbym reklamę swoich usług plus (obowiązkowo!) formularz kontaktowy. Zarzucałbym sieci na klientów nawet w artykułach na tematy lifestylowe.

 


 

5)

Zminimalizowałbym liczbę kliknięć potrzebnych do tego, żeby się ze mną skontaktować / zdobyć informację o cenach usług.

Choć wydawać by się mogło, że dwa kliki w tę czy w drugą stronę nie robią internaucie różnicy, to prawda jest taka, że niestety… robią.

Ludzie są z natury leniwi.

 


 

6)

Poprosiłbym klientów o referencje, a fanów o opinie i recenzje.

W czasach kryzysu każda pozytywna informacja zwrotna, którą będzie można się publicznie pochwalić, będzie na wagę złota.

 


 

7)

Zrobiłbym wpisy typu case study, żeby pokazać skuteczność moich działań. Pokazałbym potencjalnym klientom metody, jakie stosuję w swojej pracy.

 


 

8)

Wykorzystałbym najprzeróżniejsze wolne przestrzenie w mediach społecznościowych (typu zdjęcie w tle na fanpejdżu albo opis profilu na Twitterze) do zareklamowania swoich usług.

Przestałbym się przejmować tym, że wyskakuję ludziom z lodówki.

 


 

9)

Przemyślałbym kwestie komunikacji mailowej.

Zastanowiłbym się, co zrobić, żeby odpowiadać jak najszybciej i jak najbardziej wyczerpująco na zapytania ofertowe. W czasach niedoboru zleceń, właśnie kwestia szybkości będzie grała ogromną rolę.

 


 

10)

A propos komunikacji: jeszcze bardziej uprościłbym teksty na swojej stronie firmowej. Usunąłbym z niej wszystko, co może rodzić w umyśle potencjalnego klienta jakiekolwiek wątpliwości.

 


 

11)

Dodałbym CTA (wezwanie do działania) na końcu jak największej liczby wpisów blogowych. Byłyby to prośby o wypełnienie formularza kontaktowego, o zapis do newslettera, o dołączenie grupy itp.

Takie proste zdanie rozkazujące jest zaskakująco skutecznym narzędziem wpływania na internautów.

Ludzie nie zrobią niczego, jeśli się ich o to nie poprosi. Sami nie wpadną na to, a przynajmniej większość z nich, żeby coś kliknąć, udostępnić czy skomentować.

Mówiłem już, że są leniwi?

 


 

12)

A skoro już mowa o ofercie: czy obniżyłbym stawki? To trudne pytanie. Raczej nie, bo praca freelancera ma to do siebie, że bardzo trudno ją wyskalować. Nie da się robić więcej niż przez x godzin dziennie.

Zamiast tego pomyślałbym o stworzeniu różnych pakietów usług, w których oprócz usług podstawowych znalazłyby się maksymalnie atrakcyjne i hojne(!) „gratisy”.

 


 

13)

Atrakcyjna oferta to jedno, ale równie ważne jest utrzymanie raz zdobytego klienta. Dlatego zadbałbym o obsługę posprzedażową.

Zaoferowałbym klientom doradztwo, jeśli nie indywidualne, to na przykład w formie ekskluzywnego newslettera dostarczanego wyłącznie im. Zawierałby on pomysły na zwiększenie sprzedaży w ich branży.

 


 

14)

Z kolei tych, którzy piszą do mnie maile z zapytaniem o ofertę, zapraszałbym do newslettera albo do fejsbukowej grupy poświęconej tematyce biznesowej. Dodałbym taką informację w mailowej stopce.

 


 

15)

Szeroka paleta czy wąska nisza? Czy postawiłbym na wąską specjalizację, czy na bycie uniwersalnym? Chyba na to pierwsze, ale równocześnie badałbym nowy grunt.

Uczyłbym się nowych umiejętności, najlepiej takich, które są mimo wszystko zbliżone do tego, co robię teraz, żeby jak najszybciej móc zacząć działać w nowej przestrzeni.

 


 

16)

Testowałbym zainteresowanie nowymi usługami, pisząc długie artykuły, nagrywając filmy lub podcasty na ich temat. W ten sposób badałbym również nowe rynki, np. zagraniczne.

Wszystko to pozwoliłoby mi z czasem choć trochę zdywersyfikować źródła dochodu.

 


 

17)

Sprawa absolutnie fundamentalna: zadbałbym o zbudowanie długofalowych relacji z klientami.

Zajmowałbym się nie tylko zleconymi pracami, ale też w miarę możliwości pomagałbym im w biznesie, wspierając ich swoją wiedzą, pomysłami, doświadczeniem itp.

Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że to naprawdę działa. Zobacz też artykuł o łapaniu klientów.

 


 

18)

W chwilach, kiedy nie pracowałbym dla klientów, zająłbym się budowaniem swojej marki w internecie. Odpaliłbym blog, vlog, podcast czy cokolwiek innego.

Nie traktowałbym tego jako stratę czasu, tylko jako inwestycję, która prędzej czy później się zwróci (bo to się zwraca, wiem to po sobie).

 


 

19)

Jest takie powiedzenie: „w czasie gorączki złota sprzedawaj łopaty”. Kiedy przyjdzie kryzys, wielu freelancerów będzie poszukiwać „kruszcu”, czyli zleceń.

Dlatego zawiązałbym z kimś współpracę w celu uruchomienia produkcji i sprzedaży „łopat” dla takich osób (jeśli wiesz, co mam na myśli).

 


 

20)

I najważniejsze: zapisałbym się do mojej nowej grupy dla freelancerów: Od zera do freelancera klasy premium

 


 

Jesteś freelancerem? Chcesz przekonać internautów do skorzystania z Twoich usług? Skontaktuj się ze mną, jestem zawodowym copywriterem:

 


 

 

2 komentarze

  1. Tomasz Biskup pisze:

    Podpunkt 4 i 5 – popieram na maksa. Jakiś rok temu zrobiłem sobie formularze kontaktowe w kilku kluczowych postach. Faktycznie działają lepiej niż link do oferty. Więcej zapytań mi spływa i większość faktycznie przechodzi przez formularze. Chyba teraz jest najwłaściwszy moment, żeby założyć je też w tekstach „lifestylowych.”

    Tak, wiem, że już to pisałem na grupie, ale uważam, że jest to dobry komentarz i nie chcę, żeby się zmarnował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copy link
Powered by Social Snap