);

Jak złapać dobrego klienta / świetne zlecenie? [rada dla freelancerów]

Pomysły na biznes, firmę i karierę | Blog copywritera

Jak złapać dobrego klienta / świetne zlecenie? [rada dla freelancerów]

3 sierpnia 2019 Pomysły na biznes 8

 


 

Na pewnym etapie kariery freelancer nie szuka już klientów. Przychodzą do niego sami, na przykład z polecenia. Co jednak zrobić, jeśli jeszcze nie dotarłeś do tego miejsca?

 


 

Dobry klient, czyli jaki?

Istnieją trzy rodzaje klientów:

  • stały (zlecający np. wpisy na blog firmowy, prowadzenie FB itp.)
  • cykliczny / powracający (podsyłający od czasu do czasu kolejne opisy produktów w swoim sklepie internetowym)
  • jednorazowy (proszący np. o tekst na ulotkę)

Najmniej opłacalnym, choć najczęstszym jest ten ostatni. Oczywiście wartość jednorazowego strzału może być całkiem spora (np. w przypadku namingu), ale koszt pozyskania takiego zlecenia jest największy. Dlaczego? Bo wysiłek taki musi być regularnie ponawiany.

Dużo lepiej wygląda sprawa w przypadku klientów powracających (cyklicznych). Najbardziej smakowite konfitury można znaleźć jednak u klientów stałych.

 


 

Co tak naprawdę dają klienci?

O co toczy się gra? Wbrew pozorom, wcale nie o pieniądze. A przynajmniej nie tylko o nie. Walcząc o stałego klienta, możesz pozyskać aż pięć cennych rzeczy:

1) pieniądze
2) referencje
3) czas
4) spokój
5) kontakty

O dwóch pierwszych pozycjach nie będę pisał, są w miarę zrozumiałe. Może tylko wspomnę o tym, że wzmianka w referencjach o tym, że pracowałeś dla kogoś przez x czasu, jest sporo warta, bo pokazuje, że jesteś poważnym zawodnikiem, długodystansowcem, profesjonalistą, z którym warto robić interesy.

Nie mówiąc już o tym, że taki klient, znając Cię dłużej i lepiej niż „jednorazowiec”, wystawi Ci dużo bardziej entuzjastyczną recenzję.

 


 

 


 

Są rzeczy droższe od pieniędzy

Tak jak wspomniałem wcześniej, pieniądze to tylko część „fruktów”, które czekają na freelancera obsługującego stałego klienta.
 

Stały klient = oszczędność czasu

Mając stałego klienta, a najlepiej kilku, oszczędzasz sporo czasu, które musiałbyś poświęcić na notoryczne poszukiwania nowych zleceń. Zyskane w ten sposób godziny możesz spożytkować chociażby na swój rozwój zawodowy, a docelowo: na podniesienie jakości usług oraz stawek.

Oszczędność czasu bierze się też stąd, że pracując nad jednym tematem, stajesz się w nim ekspertem. Nabierasz coraz większej wprawy, wykonujesz swoją pracę szybciej i z większą lekkością.

Nie można pomijać także kwestii komunikacji: pracując z kimś dłużej, zaczynasz nadawać na tych samych falach, porozumiewać się z klientem w pół słowa. O tym, jak ważna jest dobra komunikacja w pracy zdalnej, nie muszę Ci przypominać (mniej pomyłek wynikających z niezrozumienia polecenia, mniej stresu o to, że wykonasz coś wbrew zamysłowi klienta).
 

Stały klient = spokój

Freelancerzy często żyją w stanie napięcia. Nie wiedzą, czy uda im się zachować ciągłość zleceń. Taki klient daje namiastkę stałego zatrudnienia. O wiele efektywniej pracuje się, mając z tyłu głowy taką „poduszkę bezpieczeństwa”. Jakkolwiek to zabrzmi, stały klient bardziej służy Twojemu zdrowiu.
 

Stały klient = kontakty

Stały klient to ktoś, kto ma szansę Cię poznać i zapamiętać. Jeśli dasz mu się poznać ze swojej najlepszej strony, wtedy masz szansę, że poleci Cię komuś znajomemu. O wiele większą szansę niż wtedy, kiedy przez krótką chwilę pracujesz dla klienta jednorazowego.

Co więcej, jeśli będzie naprawdę zadowolony z Twoich usług, może nie tylko podpisać z Tobą długoletnią umowę o współpracy, ale nawet zaproponować, byś został jego… wspólnikiem. Pisałem już tu kiedyś o takiej opcji.

 


 

Jak zawalczyć o stałego klienta?

Zanim odpowiesz na czyjąś ofertę, spróbuj ocenić potencjał klienta. Zobacz, czy są w ogóle jakieś widoki na to, że będzie on Twoim regularnym zleceniodawcą. Oczywiście czasami już w pierwszym zdaniu znajdziesz odpowiedź, ponieważ oferent sam napisze, że szuka kogoś na dłużej.

Załóżmy jednak, że udało Ci się trafić na kogoś takiego. Co powinieneś mu zaproponować, żeby wyróżnić się w zalewie innych zgłoszeń? Na pewno nie najniższą cenę. Wręcz przeciwnie, Twoja stawka powinna być raczej z tych wyższych.

 


 

Oferta, której nie da się odrzucić

Zamiast schodzić z ceną do parteru, lepiej zaproponować możliwie jak najszerszy pakiet usług dodatkowych, gratisów. Coś, co znacznie przewyższy najśmielsze oczekiwania klienta i da mu wartość większą niż pieniądze, które na to będzie musiał wyłożyć. Coś, na co 99% Twoich konkurentów zapewne nie wpadnie.

Jeśli nie przyniesie to oczekiwanego efektu, trudno. Ale jeśli się uda, to wygrywasz wszystko to, o czym napisałem powyżej:

1) świetne referencje, które otwierają Ci kolejne drzwi
2) czas i spokój (bezcenne!)
3) dużą szansę na polecenie Cię innym
4) stałe źródło dochodów, czyli możliwość bardziej długofalowego planowania swoich wydatków

 


 

Dlaczego warto trochę pocierpieć?

Pewnie myślisz teraz, że takie dawanie przeładowanej oferty jest bez sensu, bo nakłada na Ciebie za dużo obowiązków. Patrząc z zewnątrz, faktycznie może się tak wydawać. Weź jednak pod uwagę, że jeśli chcesz wywołać efekt kuli śnieżnej, czyli lawinę propozycji od kolejnych klientów, to musisz od czegoś zacząć.

A poza tym, pamiętaj o czasie, który zyskujesz, dzięki pozyskaniu stałego klienta. Nawet oferując mu sporo dodatków, po przeliczeniu wszystkiego zobaczysz, że i tak wyjdziesz na swoje.

  • Czas,
  • zdrowie,
  • spokojne nerwy,
  • świetne referencje,
  • szanse na nowe zlecenia,
  • kontakty w branży klienta

– to wszystko warte jest naprawdę sporo pieniędzy. Dając od siebie nawet znacznie więcej niż inni – i tak nieźle na tym zarobisz.

 


 

Czy współpraca ze stałym klientem ma jakieś wady?

Zalety ze współpracy z takim klientem nie podlegają żadnej dyskusji. Czy są w ogóle jakieś cienie tego związku? W zasadzie nie, może poza jednym: znużeniem tematem. Ale to normalne i nie ma co się tym martwić.

W końcu w prawie każdym małżeństwie, po upojnym miesiącu miodowym i latach gorącej fascynacji przychodzą czasem dni sponsorowane przez rutynę i przemęczenie.

 


 

 


 

 

8 komentarzy

  1. MoRiA pisze:

    Ależ dobrze napisany tekst! Spostrzeżenia wynikające ze wspaniałego doświadczenia, które zrozumieją osoby ceniące czas.
    Rewelacja. Dziękuję i podziwiam.

  2. eDZiA pisze:

    Bardzo inspirujący tekst. Należę do gatunku „jeleniowatych” i od razu dałabym takiemu stałemu klientowi największe rabaty. A tu zupełnie inna perspektywa. Mądra. Nawet dla „jeleniowatych”, co to chcą zawsze zrobić tak, „żeby było miło, żeby klient nie pomyślał, że zdzieram kasę”. Trochę jakby mi ktoś (Amigo Wojtas ) oczy otworzył zalotką do rzęs. Dzięki wielkie.

  3. Zastanawiam się Maciek, jak to ugryźć z drugiej strony. Bo byłam już stałym klientem….myślę, że dosyć cennym, ale z czasem przestałam. Uznałam, że ta osoba nie ma mi już nic nowego do zaoferowania i powiela swoje treści. Więc odeszłam…..mhm….

  4. Stały Klient to skarb. Ja nie czuję znudzenia tematem, wręcz przeciwnie, gdy współpracuję z jakimś klientem to mam wrażenie, że znam jego ofertę na pamięć. Dzięki temu potrafię bezbłędnie doradzać Klientom, gdy zadają pytania na messangerze lub w wiadomościach prywatnych na Instagramie. Tym samym obsługa Klienta (telefoniczna czy e-mailowa) ma mniej pracy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copy link
Powered by Social Snap