Jak wysłać swoje dziecko do więzienia? [HISTORIA PRAWDZIWA]


 

Wystarczą dwa słowa, żeby skazać dziecko na więzienie.

A właściwie brak tych słów.

 


Rycerz na białym koniu

Wyobraź sobie, że jesteś piękną młodą kobietą.

Marzysz o dobrym, kochającym mężu. Urody ci nie brakuje, więc masz świadomość, że naprawdę możesz mieć każdego.

Pewnego dnia ktoś ci mówi, że nie wyjdziesz za rycerza na białym koniu, tylko za człowieka, który dwa razy siedział w więzieniu za zrobienie rzeczy, o których nie chciałabyś wiedzieć.

Co sobie myślisz? „Po moim trupie”, prawda?


Ocalony

Obejrzałem wczoraj program telewizyjny pt. „Ocaleni”.

Na widowni siedziała kobieta, która wyszła za mąż za takiego właśnie byłego więźnia. Za człowieka, który pił, brał narkotyki, kradł i robił jeszcze parę innych zdecydowanie nieciekawych rzeczy.

Odbywając swoją drugą karę, nawrócił się. Po wyjściu na wolność poznał dziewczynę, która dwa tygodnie później zerwała z nim. Nie była sobie w stanie wyobrazić życia z kimś z tak bardzo innej planety.

Jednak jakiś czas potem wróciła do niego.

Zobaczyła, że mężczyzna staje na głowie, żeby na nią zasłużyć. Że robi maturę, jest najlepszy w swojej pracy, potem znajduje jeszcze lepszą posadę. I że czeka na jej ruch.

Dziś kobieta ta jest jego żoną, a on codziennie robi wszystko, by ją uszczęśliwić.


Jak wysłać dziecko do więzienia?

Dlaczego bohater programu trafił do więzienia?

Eksperci obecni w studio podali informację, że większość osób lądujących za kratami, nie usłyszała nigdy od rodziców dwóch prostych słów.

Co więcej, przyszli skazańcy wcale nie musieli pochodzić z patologicznych rodzin. Wręcz przeciwnie. Często były to dzieci z tak zwanych „dobrych domów”.


Jakie to słowa?

Na pewno domyślacie się, że chodzi o dwa proste słowa: kocham cię.

Człowiek, o którym piszę, również nigdy nie usłyszał od swojej matki tych dwóch prostych słów. Od ojca (alkoholika) zresztą też.


Decydujące 40 sekund

To niezwykła historia, ale największe wrażenie zrobiło na mnie coś innego. Mam tu na myśli zaskakujące pytania skierowane do rodziców, które wypowiedział prowadzący:

Czy patrzyłeś dziś w oczy każdemu ze swoich dzieci? Czy w ciągu dnia tych spojrzeń było tyle, że łącznie trwały co najmniej… czterdzieści sekund?

Czy czterdzieści sekund dziennie to dużo czy mało? Odpowiedź wcale nie jest taka oczywista.


Proste wnioski

Chcesz zminimalizować ryzyko, że twoje dziecko sięgnie po alkohol, narkotyki, wplącze się w toksyczne znajomości, a w efekcie zrobi coś, co pewnego dnia zaprowadzi je do celi?

Spójrz mu w oczy, a potem powiedz: kocham cię.

I powtarzaj mu to każdego dnia.

Bez względu na wszystko.

 



Przeczytaj najbardziej poruszający wywiad na tym blogu:

Co ze mną będzie, kiedy na zawsze stracę cię z oczu? [WYWIAD]


Zobacz też:

Jak dostać nagrodę za wychowanie dziecka?


A na koniec dowiedz się:

Skąd się biorą dzieci?

  • Karolina Łucja Kozioł

    Niby najprostsza z możliwych recept, a jednak zbyt rzadko stosowana.

  • Piękne! Masz rację we wszystkim co piszesz! Rola rodzice jest odpowiedzialna i czasem trudna, ale mam wrażenie, że od KOCHAM CIĘ wszystko się zaczyna i na tym się kończy.

  • Niesamowite, że to tylko dwa słowa, a znaczą tak wiele i są tak potężne. To niesamowite, gdy mówi się je dziecku, a ono się cieszy, jakby właśnie dostało coś słodkiego 😀 😀 Uwielbiam ten widok!!!! 🙂

  • Agata Maj Cher

    Brak mi słów

  • Magdalena

    Nie wiem, jaki, los czeka moje dzieci, ale wiem, że nawet jeśli nic nie powiem, ale przytulę i popatrzę w oczy, to już wiele, bardzo wiele zmienia na ten dany moment i rozładowuje i pomaga i naprawia. Maciek, wspaniale piszesz. Wiem, że już Ci to pisałam, ale co tam. Jak trzeba będzie napiszę znowu 🙂

    • Masz rację, czasami nie trzeba słów, wystarczą czytelne gesty.

      Co do pisania – ja tylko spisałem niezwykłą historię, która wczoraj mocno dała mi do myślenia 🙂 Więc to żadna moja zasługa 🙂