Dlaczego mam alergię na seowców? [satyra na branżę SEO]

Jestem copywriterem. Najtańszym z najlepszych

Dlaczego mam alergię na seowców? [satyra na branżę SEO]

28 kwietnia 2018 Z życia wzięte 80


Uwaga: wpis ma charakter humorystyczny. Nie powinien być Twoim jedynym źródłem informacji o branży SEO.


Oto 3 powody:

Po pierwsze – mam wrażenie, że część z nich w szkole miała zwolnienie z polskiego (podobnie jak dziś niektórzy załatwiają sobie zwolnienie z wuefu). Mimo to nie krępują się dopisywać koślawych zdań do tekstów tworzonych przez copywriterów. Ale to można im wybaczyć.

Po drugie – niektórzy wychodzą z założenia, że pozycja w Google to rzecz święta. Jakby nie wiedzieli, że dobry content (treść) zjada SEO na śniadanie (link). Ich zdaniem, wysoko wypozycjonowana strona wypełniona słowną sieczką to jest to, co internauci lubią najbardziej. To też mogę zrozumieć.

Po trzecie – zdarzają się seowcy, których można porównać do kelnera wchodzącego do restauracyjnej kuchni. Człowiek taki bierze tacę z wykwintnym daniem, po czym ukradkiem wyjmuje z kieszeni butelkę keczupu i doprawia wszystko grubą warstwą czerwonej mazi. Wrrr…


Przykład:

Wyobraźcie sobie, że Adam Mickiewicz napisał rewelacyjny tekst reklamowy dla litewskiego biura podróży. Tekst trafia do seowca, a ten poprawia go z finezją młota pneumatycznego. W ten oto sposób:

Litwo! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie,
Ile cię trzeba cena za wczasy na Litwie, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.

Panno święta na Litwie gdzie spędzić, co Jasnej bronisz Częstochowy
I w Ostrej świecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy dojazd
Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem!

Jak mnie dziecko do zdrowia powrót z Litwy autobusem cudem,
(Gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę
Ofiarowany, martwą podniosłem powiekę
I zaraz mogłem pieszo do Wilna odległość do Twych świątyń progu
Iść za wrócone życie podziękować Bogu),

Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono.
Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,
Szeroko nad Niemnem pola namiotowe rozciągnionych;
Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;


Na szczęście tacy seowcy to tylko margines.
Barwny i denerwujący, ale tylko margines 😉


Zobacz inne wpisy, które Cię rozśmieszą:

Słowniczek copywritera (wersja dla zgorzkniałych) – cz. 2

Wtyczki, które zmienią Twojego bloga w kombajn do czesania kapusty


 

 

80 komentarzy

  1. Goga napisał(a):

    Hahaha 🙂 Uśmiałam się 🙂 Dzięki!

  2. Dorota Sfera Copywritera napisał(a):

    Padłam 🙂 Genialne!!! Szczególnie „powrót z Litwy autobusem cudem” 🙂

  3. Marcin Kowalski napisał(a):

    Posmarkałem się ze śmiechu, genialne, dlatego, że takie prawdziwe 😉 !

  4. Adrian Pakulski napisał(a):

    Jak dobry content zjada SEO na śniadanie? Przecież to przede wszystkim BL decyduje o pozycji w organikach, a nie zawartość treści. Najlepiej, jeśli jedno idzie w parze z drugim, ale w relacji: słaba treść + dużo mocnych BL vs dobra treść + słaby BL, wygrywa zawsze i tak to pierwsze.

    • Maciej Wojtas napisał(a):

      Dzięki za komentarz. Przykład ze zjadaniem SEO pochodzi z tego artykułu: http://100ry.pl/smok-blog-czyli-jak-przeniesc-blogowanie-na-najwyzszy-poziom/

      Cytuję:
      „Google lubi unikalny jakościowy content. Optymalizacja jest ważna, ale nie zastąpi smakowitych kąsków na blogu – wysokiej jakości treści, zdjęć i filmów. W drugą stronę raczej się nie da. SEO nie zje dobrej treści na śniadanie. Sorry, Winnetou!”

      • Adrian Pakulski napisał(a):

        Bo wpis pisał copywriter, a nie pozycjoner.

        • Szymon Slowik napisał(a):

          Argument anegdotyczny, bez liczb, szerokiego kontekstu, porównań etc. nie ma zbyt dużej wagi. To tak jak powiedzieć, że papierosy nie szkodzą, bo babcia ma 80 lat, pali od kilku dekad i jest zdrowa.

          • Adrian Pakulski napisał(a):

            Postaw nowego WP, napisz wpis z tłustą treścią i czekaj na efekty. Potem postaw drugiego, czystego WP, wrzuć wpis wypluty z synonimizatora, wrzuć trochę linków i zobacz, co będzie wyżej.

            Nie musisz odpowiadać, ja wynik znam.

          • Konrad napisał(a):

            Mając naprawdę wartościową treść i zoptymalizowaną stronę, będąc odrobinę cierpliwym (jak sugerujesz), można zajść naprawdę wysoko.

          • Adrian Pakulski napisał(a):

            Nie zrozumiałeś mnie. Nawet najlepsza, ale niepodlinkowana treść, nie będzie wysoko w wynikach organicznych (dot. startu serwisu, gdzie do domeny nie prowadzą żadne linki i nawet linkowanie wewnętrzne nic nie daje). Jasne, można czekać, aż autorytet domeny ktoś nam wbije (czyli podlinkuje taką treść sam – co w ujęciu całości działań SEO jest jednak kroplą w morzu potrzeb – szczególnie jeśli w branży jest już ciasno i wyniki obstawiają agencje SEO), ale argument o tym, że content zjada SEO na śniadanie, jest po prostu nietrafiony. Bo nawet jeśli przygotuję nieporównywalnie słabszą treść, ale mocno ją dopalę, to nawet najlepszy content go nie wyprzedzi. Przeceniacie algorytm. Stroną o oponach mózgowych można pozycjonować sklep z oponami zimowymi – algorytm nie potrafi rozróżnić, że są takie i takie opony i że to dwie zupełnie różne branże. Treść treścią, ale algorytm to tylko zbiór wskaźników, a nie osoba, która siedzi przed ekranem komputera i decyduje o tym, co jest sexy, a co nie. A, że to backlinki stanowią nadal większościowy udział w rankingu, jest jak jest.

            Żeby nie było wątpliwości, sami mamy w ofercie copywriting, tyle tylko, że odcinanie się od czysto technicznych aspektów SEO, jest zakrzywianiem rzeczywistości.

        • Maciej Wojtas napisał(a):

          Zgadzam się, racja leży gdzieś pośrodku. Content i SEO są na siebie skazane.

  5. Marcin Fige napisał(a):

    Hej Maciej,

    Chociaż sam zajmuję się SEO, to muszę przyznać, że rozbawiłeś mnie tym Mickiewiczem krople do oczu łez 😀 Świetny, zasadniczo masz sporo racji. Jest w tym coś prawdziwego, że SEO zabija język polski, ale to też trochę wina Google 😉

    Mam ubaw po pachy z komentarzy kolegów z branży, których piecze maść na hemorojdy dupka. Pozdrawiam i mam nadzieję, że takie teksty sprawią, że branża też spojrzy na siebie bardziej krytycznym krople do oczu okiem.

  6. Autopogoń napisał(a):

    mi się coś robi, jak dostaję od klienta wytyczne, że w artykule mają być frazy typu „wakacje w Chorwacji cena”. pytam się: jak? przecież to nijak nie brzmi – według mnie lepiej odpuścić trochę z SEO, ale przynajmniej mieć tekst napisany po polsku.

  7. Patryk napisał(a):

    Padłem. Zaplułem monitor. Zwracasz mi za tanie ściereczki do monitorów sklep.
    Ale prawda jest często taka, że starasz się przekonać klienta aby z tych 500 znaków tekstu na podstronie i 2000 w całej witrynie pozwolił Ci zrobić ciekawy content marketing czy skuteczne teksty seo. Niestety klient jest niczym, ściana którą pokrywa beton architektoniczny i nic nie zrobisz. Góra ciśnie o wynik, Ty chcesz wynik, a to już jest prosta droga do przejścia na ciemną stronę mocy i później wchodzi w nawyk tak bardzo, że w życiu codziennym zaczynasz przeplatać pozycjonowanie top 10 tanio. 😉

  8. Krzysztof Radzikowski napisał(a):

    nie myl precli z SEO – content marketing to podstawa 🙂 a tu pryzklady precli

  9. Joanna Szymańska napisał(a):

    Uśmiałam się, świetnie to zobrazowałeś. Z tekstami typowo do pozycjonowania, nie ma problemu, bo ich i tak nie czyta, gorzej, kiedy klient chce takie teksty na stronę albo bloga firmowego. 😉

  10. Blogierka napisał(a):

    Hehe, no Teresa miała racje- mega i wciągasz 😀

  11. Wyrodna-Matka napisał(a):

    Genialne 🙂 Mickiewicz się w grobie… śmieje do rozpuku 🙂

  12. Magda Lena napisał(a):

    Przykład z Mickiewiczem jest rewelacyjny 🙂 Szacun dla Ciebie za te pomysłowość! 🙂

  13. Angelika napisał(a):

    się uśmiałam 😀

  14. Okularnica napisał(a):

    Idealny wpis na poprawę humoru po ciężkim dniu! 😀

  15. Aneta Grenda napisał(a):

    Świetny, nieco humorystyczny tekst 🙂 Jednakże pewnie złoty środek między Seowcami a Copywriterami leży gdzieś po środku 🙂

  16. Aneta Grenda napisał(a):

    Świetny tekst z nutą humorystyczną 🙂 Jednakże złoty środek między Seowcami, a Copywriterami leży pewnie, gdzieś po środku 🙂

  17. Aga - E Book Book napisał(a):

    Brawo! Uśmiałam się 🙂 Kiedy zaczynałam czytać tekst pomyślałam sobie „Ok, wszystko spoko, ale co do tego mają frytki? (zdjęcie główne)”, aż w końcu doszłam do wyjaśnienia i stwierdziłam, że to genialne porównanie 🙂 Pomysł z Mickiewiczem – fantastyczny.

  18. Dominika Rasińska napisał(a):

    Dawno się tak nie uśmiałam jak czytając twoją wersję inwokacji. Niestety, ten nurt o którym piszesz jest u blogerów coraz popularniejszy.

  19. Panna Kwiatkowska napisał(a):

    Ale się uśmiałam 😀

  20. Karolina Chodkowska napisał(a):

    Powinno być Litwo państwo sąsiadujące z Polską,
    Ty jesteś jak zdrowie 😀 fajny wpis 😉

  21. Maciej Wojtas napisał(a):

    Mam nadzieję, że się spadkobiercy Mickiewicza nie obrażą za to 🙂

  22. Dobre na przywołanie uśmiechu w ciągu dość pracowitego dnia, na króciutki przerywnik. 😉
    Bookendorfina

  23. Magda M. napisał(a):

    Hahahaha, dawno nic mnie tak nie rozbawiło 😀

  24. Piotr Binkowski napisał(a):

    świetny wpis, przykład z Mickiewiczem rozbraja;)

  25. Graf Zer0 napisał(a):

    Obecnie ten post jest moim jedynym źródłem informacji o branży SEO, bo nigdy wcześniej nie interesowałem się nią. Ba, nie wiedziałem nawet czym jest. Dopiero dzisiaj postanowiłem poszukać w Google z czym to się je.

    Ale przyznaję, przerobiona inwokacja mnie rozbawiła.

    Pozdrawiam serdecznie,
    graf zer0.

  26. Nieidealna Anna napisał(a):

    Dlaczego tak późno trafilam na tego bloga? Lov <3

  27. Dziewczyna z agencji napisał(a):

    hahahaha mistrz! kurczę dziękuję za ten wpis 🙂 faktycznie to kminienie nad SEO czasami mnie zabija… jak widzę na blogu pomarańczową kropkę SEO to mam grymas, przy zielonej śpię spokojnie, a tak jak piszesz – dobry content zawsze się obroni 🙂 Nie zabijamy języka!

  28. Ja Zwykła Matkaa napisał(a):

    Ale żeby tak od razu brać Wieszcza narodowego ;). Uśmiałam się jak norka.

  29. Aneta D Falkiewicz napisał(a):

    W końcu zrozumiałam SEO dzięki Tobie :)))) i również ta opcja mnie nie przekonuje, a bawię się nią od kilku ostatnich moich postów. Oddziera mnie z naturalności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *