);

Blogowe współprace zagraniczne: jak przekonać do siebie firmy?

Pomysły na biznes, życie i karierę | BLOG COPYWRITERA

Blogowe współprace zagraniczne: jak przekonać do siebie firmy?

27 listopada 2019 Inspiracje 14

 


 

Wpis gościnny Małgorzaty Kalbarczyk-Leonczuk.

 


 

Chcesz współpracować z zagranicznymi firmami? Przygotuj się do tego! Zacznij od nauki języka na różne sposoby i zadbaj o branding swojej marki w sieci i autentyczność.

 


 

Co według mnie jest ważne i pomocne w nawiązywaniu takich współprac?

 
1. Zaangażowanie – jestem zdania, że warto zawsze wychodzić z inicjatywą, ale też stwarzać sobie okazje do takich współprac.
 
2. Spójny wizerunek – sposób, w jaki zadbasz o wizerunek swojej marki w sieci, ma zdecydowanie wpływ na to, jak jest odbierana przez innych. Jeśli czujesz, że masz jeszcze nad czym popracować – znajdź czas na to.
 
3. Strategia – Przemyśl to, co chcesz osiągnąć za pomocą postów, zdjęć i działań. Jakie korzyści ze współpracy z Tobą zyska klient? W czym wyróżniasz się od innych osób? Rozplanuj swoje działania w czasie. Jeśli masz dużo projektów – warto wyrobić w sobie nawyk planowania i wcześniejszej realizacji zadań. To bardzo pomaga uniknąć stresu i opóźnień.
 
4. Pomysłowość – Bądź na bieżąco jakie są trendy, ale miej swoje rozwiązania. Popularne przysłowie brzmi: „Czerp z innych, ale nie kopiuj ich” i ja się z tym zgadzam. We wszystkim, co robisz, znajdź swój niepowtarzalny styl.
 
5. Komunikacja – W wielu zespołach międzynarodowych projektantek (o czym zaraz się dowiesz) jest ważne, aby znać język angielski na poziomie komunikatywnym, aby sprawnie porozumiewać się w zespole.

Wierzę, że niezależnie od tego, z kim się chce pracować, komunikacja jest bardzo ważna.

 


 

Jak zaczęłam pracować z międzynarodowymi markami?

Jestem scraperką i blogerką.
Scrapuję od 2011 roku, ale dopiero od kilku lat współpracuję z markami polskimi i zagranicznymi. Dlaczego?

Przede wszystkim dużo ćwiczyłam, aby ulepszyć jakość moich prac. Na początku nie miałam żadnych profesjonalnych materiałów ani nawet dobrej lustrzanki. Raptem kilka tuszy i papierów, więc i moje projekty były bardzo skromne i ograniczone.

Z czasem uzbierałam całkiem pokaźną kolekcję różnych przydasi do scrapbookingu, ale trwało to naprawdę wiele lat. Scrapuję głównie w weekendy i to dla mnie odpoczynek od pracy.

 


 

Miłe złego początki

Gdy już ulepszyłam jakość moich prac (i zaczęłam zauważać postępy) oraz „wprawiłam się” w fotografii i obróbce, pomyślałam, że czas na to, aby inni zauważyli moje projekty.

Zaczęłam tworzyć różne prace z kupionych materiałów, robić im zdjęcia, wrzucać na bloga.

Na swoją domenę przeszłam dopiero po 6 latach blogowania na Blogspocie. Moim małym marzeniem była współpraca reklamowa z kilkoma zagranicznymi firmami do scrapbookingu i wiedziałam, że większe szanse będą miała wtedy, gdy zadbam o wizerunek marki.

Potem zaczęłam pokazywać swoje prace w social mediach, oznaczając z jakich sklepów pochodzą, jakich producentów są dane przydasie.

To był dobry sposób na pokazanie im, jak tworzę. Niektóre z marek nawet zareagowały na posty.

Gdy oglądam moje stare prace i te np. z tego roku to widzę wyraźny progres. Stworzyłam kilka własnych projektów.

Niszowych zwrotów w języku angielskim dotyczących narzędzi, produktów i innych pojęć nauczyłam się przez oglądanie filmów instruktażowych na Youtube i z innych blogów (w tym właśnie blogów sklepowych) z inspiracjami innych projektantek.

W ten sam sposób obserwowałam trendy; sprawdzałam jakie materiały cieszą się popularnością z roku na rok; co się zmienia.

W międzyczasie założyłam fanpage Psss. Goga’s Spying Frenzy, aby być ze wszystkim na bieżąco, gdzie pomagam sklepom scrapbookingowym w reklamie i robię to bezinteresownie, bo po prostu fascynuje mnie ten rynek.

Założyłam też grupę dla sklepów ze scrapbookingowymi promocjami, aby wszystkie informacje o zniżkach na przydasie były w jednym miejscu, a ludzie mieli zawsze info na bieżąco.

Sama też z tego korzystam, gdy potrzebuję coś kupić, a chcę wiedzieć, który sklep ma coś w dobrej cenie.

 


 

Blogowanie na własnej domenie na Wordpressie: lepszy wizerunek marki i większe szanse na współprace zagraniczne

Od momentu, kiedy przeszłam na swoją domenę, miałam znacznie większe szanse na współpracę z markami scrapbookingowymi. Ta zmiana wpłynęła na wizerunek mojej marki przez firmy scrapbookingowe.

Jednym z moich marzeń była współpraca z zagranicznymi markami, dlatego wykupiłam domenę z końcówką .com.

Zadbałam o wizerunek mojej marki, design bloga i zaczęłam wysyłać zgłoszenia na tzw. DT CALL, czyli międzynarodowe i polskie nabory na projektantki scrapbookingowe, które były ogłaszane w grupach na Facebooku przez koordynatorki DT lub osoby powiązane z firmami scrapbookingowymi.

 


 

Współpraca projektowa dla zagranicznych marek na przykładzie branży scrapbookingowej

Aby dostać się do zespołu projektowego albo polskiego, albo zagranicznego (z ang. design teamu) trzeba mieć najczęściej już doświadczenie w takich współpracach.

To jest jeden z warunków wysyłania aplikacji przez e-mail (przy współpracach zagranicznych), choć są też otwarte DT CALLS (głównie zagraniczne), gdzie tworzy się na blogu specjalny post dla marki z prezentacją własnych prac.

Wiele aplikujących scraperek nie lubi tej drugiej formy prezentacji, bo nie jest za jawnością tego, kto do jakich zespołów się zgłasza.

Takie jawne konkurowanie ze sobą na blogach powoduje, że można obejrzeć projekty, które dana osoba zgłasza w ramach takiego – nazwijmy to – castingu i wtedy jest ryzyko, że ktoś inny zrobi coś podobnego, zainspirowanego czyjąś twórczością.

Takie kontrakty to zwykle rok współpracy z możliwością przedłużenia. Zagraniczne marki wysyłają scraperkom ogromne ilości produktów do reklamy, w polskich sklepach zwykle są bony na określoną kwotę do wykorzystania co miesiąc.

 


 

Co się liczy dla firm polskich i zagranicznych?

Aby zdobyć doświadczenie, warto tworzyć pracę z użyciem konkretnych produktów danych producentów i reklamować je niemal wszędzie: na blogu, w swoich mediach społecznościowych, w grupach na Facebooku, a nawet w filmach video na Youtube.

Widzę ogromne różnice w zespołach projektowych polskich i zagranicznych firm. Polskie firmy wybierają głównie osoby, które cieszą się popularnością; potrafią dobrze zaprezentować produkty w swoich pracach i nierzadko tworzą oryginalne projekty np. w różnych technikach.

Najczęstsze wymagania w polskich i zagranicznych zespołach to kreatywne prace z użyciem produktu, aktywność w social mediach i na blogu, czasami zrobienie filmu video, terminowość, bardzo dobre umiejętności fotograficzne i znajomość języka angielskiego (jeśli to projekty zagraniczne lub zespół ze scraperkami komunikującymi się w różnych językach).

Zagraniczne marki stawiają również na estetykę, ale nie ma u nich wymagania odnośnie popularności czy konkretnej liczby followersów w mediach społecznościowych.

Zagraniczne firmy rzadko mają wymagania dotyczące współpracy na zasadzie „musisz mieć X fanów w danym medium”, abyśmy się zainteresowali, tak jak jest to typowe dla polskich wymagań w zakresie np. influencer marketingu.

 


 

Wiara czyni cuda!

Jakie było moje zdziwienie, gdy aplikowałam do australijskiego DT, a po miesiącu dowiedziałam się, że się dostałam.

Byłam wtedy na urlopie i w wakacje odczytałam mejla w knajpie, aż nie mogłam uwierzyć, że to mnie wybrali.

Drugi raz miałam tak samo, gdy wysyłałam e-mail ze zgłoszeniem do firmy z Nowego Jorku The Crafter’s Workshop, dla której mam przyjemność projektować.

Prawdę mówiąc, nie wierzyłam, że się dostanę. Aż tu nagle… niespodzianka! Na ten moment boję się marzyć, bo z takiego nieśmiałego pomysłu „A zgłoszę się!” dzieją się naprawdę cuda!

Na zakończenie mam jedną prośbę: wierzcie w swoje marzenia każdego dnia i nigdy się nie poddawajcie. Pewnego dnia okaże się, że było warto!

Trzeba wierzyć, że to, co robimy w sieci, ma sens! 🙂

 


 

14 komentarzy

  1. Goga pisze:

    Dziękuję za możliwość napisania wpisu gościnnego 🙂

  2. MamAsia pisze:

    Wow! Najważniejsze to działać i się dokształcać. Gratuluję Ci drogi! Skąd masz na to wszystko czas? 😉 podziwiam za wytrwałość! To jej właśnie się uczę 🙂

  3. W pełni zgadzam się, że należy mieć odwagę marzyć i walczyć o swoje marzenia – przecież nie od razu Rzym zbudowano. Trzeba kilka razy się potknąć (nawet o własne nogi) by zacząć odnosić sukces. Podziwiam samozaparcie i upór w dążeniu do celu, bo nie jest to łatwe, ale jak widać na przykładzie Gogi – nawet początkowo nierealne marzenia są na wyciągnięcie ręki. 🙂

    • Goga pisze:

      Dziękuję. Przyznam, że nie było łatwo, ale tak jest raczej ze wszystkim. Spełnianie marzeń to proces, podobnie z nauką każdej umiejętności :).

  4. Dobrze napisane i fajnie się czyta 😀 jednak jako osoba z tej drugiej strony, sprostowałabym kilka rzeczy – na przykład: „Zagraniczne marki wysyłają scraperkom ogromne ilości produktów do reklamy, w polskich sklepach zwykle są bony na określoną kwotę do wykorzystania co miesiąc.” Za granicą DT mają głównie producenci a w Polsce i producenci i sklepy – producenci dają produkty do wykorzystania, natomiast sklepy dają bony 😀

  5. Aga pisze:

    Gosię jak zwykle cudownie się czyta. Podziwiam to, jak poukładana jesteś i jak sumienną, ściśle określoną i przemyślaną drogę przeszłaś <3

    • Goga pisze:

      Z tym moim poukładaniem to różnie bywa :). Dzięki. Najważniejsze to mieć świadomość błędów i tego, żeby z nich wyciągać wnioski. Nic tak nie motywuje do rozwoju :).

  6. Monika pisze:

    Bardzo fajny wpis 🙂

  7. Bardzo fajny, pozytywny, motowyjacy wpis Gosiu, dziekuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copy link
Powered by Social Snap