);

Jak odzyskałem (wreszcie!) swoje życie

Pomysły na biznes, życie i karierę | BLOG COPYWRITERA

Jak odzyskałem (wreszcie!) swoje życie

28 listopada 2019 Z życia wzięte 4

 


 

Zmarnowałem w swoim życiu tak dużo czasu, że gdybym za każdą godzinę przepieprzoną na głupoty, dostawał 10 złotych, to zebrałoby się tyle, że mógłbym leżeć do góry kołami przez najbliższe 40 lat.

 


 

Postanowiłem coś z tym zrobić, póki jeszcze można. Póki jest jeszcze co ratować.

Plan był prosty.
Zawierał 9 punktów:

1) Koniec dobijania się wieczorem telewizją, bo zawsze, ale to zawsze odbywa się to kosztem snu i odbija się kwaśną czkawką przez cały następny dzień.
 
2) Koniec odpisywania na wszystkie emaile, z wyjątkiem tych najważniejszych.
 
3) Koniec prowadzenia grupy na Facebooku.
 
4) Koniec prowadzenia fanpage.
 
5) Koniec pisania na LinkedIn, czyli wielkim targowisku zawodowej próżności.
 
6) Koniec pisania nowych tekstów na blog. Co miałem przekazać, już przekazałem.
 
7) Koniec komentowania, lajkowania i rozmawiania na Facebooku. To marny substytut bycia w centrum wydarzeń. Prawdziwe życie toczy się gdzie indziej.
 
8) Koniec czytania Twittera, w którym trzeba przebijać się przez sterty tekstów o niczym, żeby znaleźć jakieś sensowne zdanie.
 
9) Koniec czytania i śledzenia różnych pierdół, które nic nie wnoszą.

 


 

Nie muszę dodawać, jak ogromnie dużo czasu mogłem zyskać, dzięki wdrożeniu każdego z tych punktów. Czasu na życie normalnym życiem.

Na to, co w życiu naprawdę ważne.
Na to, co w nim najważniejsze.

 


 

Wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Kody startowe uruchomione.

Trzeba było tylko wcisnąć czerwony przycisk.

Byłem o krok od odzyskania pełni kontroli nad pulą lat, którą pewnej nocy 1978 roku dostałem do wykorzystania.

Oczyma wyobraźni widziałem już uwolnione, szczęśliwe sekundy, minuty i godziny, które aż prosiły się o to, żeby mądrze je zagospodarować.

Miało być tak pięknie!
 
 
 
 
 
I wtedy zadzwonił budzik.

Obudziłem się.

Niestety* / Na szczęście*

 


 

*) niepotrzebne skreślić, właściwe zakreślić

 


 

4 komentarze

  1. Zabrzmię egoistycznie (podobno w życiu trzeba być małym egoistą), ale cieszę się, że to był tylko sen. Czytając punkt 3, 4, 6 i 7 zamarłam i już chciałam lecieć po paczkę chusteczek, gdy coś mnie tknęło i postanowiłam przeczytać tekst do końca zanim zaleję się łzami.

    Podziękuj proszę swojemu budzikowi za to, że zadzwonił w odpowiednim momencie. Kto wie, do czego mógłbyś się posunąć w stanie nieświadomości, a co jednocześnie przyczyniłoby się do globalnej katastrofy.

    PS. A tak swoją drogą to jestem pewna, że są inne, mniej drastyczne sposoby „odzyskania” życia. 🙂

    • Maciej pisze:

      Tekst ma konwencję snu, ale takie myśli, że niepotrzebnie marnuję na to wszystko czas, przychodzą mi naprawdę.
      Na szczęście rzadko 🙂

  2. Punkty 1 i 2 warto wdrożyć – sama się do tego przygotowuje i mam nadzieję, że wkrótce odpalę ten czerwony guzik. Pk. 5 u mnie nie istnieje, więc no problem. Pkt 8 i 9 – ograniczyć przynajmniej o 50 proc.
    Ale pisać nie przestanę – nigdy! Nawet jak nikt nie będzie mnie czytać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copy link
Powered by Social Snap