To równanie matematycznie nadało mojemu życiu sens [wypróbuj je!]


 


 

Znasz to uczucie?

Kupujesz wymarzony samochód.

Nie jest całkiem nowy, ale dla Ciebie to wyśniony ideał.

Pierwszego dnia nie możesz się z nim rozstać.

Nie możesz zasnąć, bo stale o nim myślisz.
 
 
Rano od razu biegniesz do garażu, żeby zajrzeć, jak się czuje.

Nacieszyć się jego niezwykłością.

Sprawdzić, czy ktoś go przypadkiem nie zarysował.

Gdyby ktoś teraz Ci powiedział, że zbliża się moment, w którym nie będziesz mógł na niego patrzeć…

Nie, to niemożliwe!
 
 
Mija jakiś czas i Twoje uczucie do auta zaczyna gasnąć.

Coraz częściej oglądasz się za innymi modelami.

„Stary grat”, bo tak go teraz nazywasz, jest dla Ciebie coraz częściej powodem frustracji.
 


 

Albo inna sytuacja:

Poznajesz kobietę.

Kobietę?

Mało powiedziane.

Mało powiedziane, bo tego nie da się opisać!
 
 
Zakochujesz się w niej jak zając w 300-hektarowym polu kapusty.

Nie wiesz jeszcze, że jej nie kochasz.

Kochasz wyłącznie to, co dzięki niej czujesz.

Ta drobna różnica, której teraz nie zauważasz, to początek Waszego końca.
 
 
Na razie jednak jesteś zanurzony w bajce, w której żyje się długo i szczęśliwie.

Gdyby ktoś teraz Ci powiedział, że przyjdzie moment, że nie będziesz mógł na nią patrzeć…

Nie, to niemożliwe!
 
 
Mija jakiś czas i Twoje uczucie zaczyna się wypalać.

Coraz częściej oglądasz się za innymi kobietami.

„Twoja stara”, bo tak ją teraz nazywasz, jest dla Ciebie coraz częściej powodem frustracji.
 
 
Dlaczego?

Bo to był egoizm, a nie prawdziwa miłość.
 


 

Słowa godne Nobla

John Nash to matematyk, którego życie zekranizowano w filmie „Piękny umysł”.

Nie jestem w stanie ocenić jego dokonań naukowych.

Wiem jednak, że powiedział on coś, co ma ogromną wartość.

Oto słowa, które warto zapamiętać:
 
 
Zawsze wierzyłem w liczby. W równania i logikę, które pozwalają odkryć sens.

Ale po życiu poświęconym takim poszukiwaniom… pytam, czym jest logika? Gdzie ukryty jest sens?

Moje poszukiwania wiodły mnie przez świat fizyczny, metafizyczny, urojony i z powrotem. I dokonałem najważniejszego odkrycia w mojej karierze. W moim życiu.

Tylko w tajemniczych równaniach miłości można odnaleźć prawdziwy sens.
 


 

Układ równań z jednym (ale za to jakim!) rozwiązaniem

Tylko w tajemniczych równaniach miłości można odnaleźć prawdziwy sens.

Tak powiedział kiedyś John Nash.

Zróbmy więc równanie!
 
 
Po jednej stronie podstawmy zdanie sprzed 17 wieków.

Napisał je człowiek, który latami szamotał się ze swoimi słabościami:

„Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Panu”.

Po drugiej stronie postawmy biblijne „Bóg jest miłością”.
 
 
Spróbujmy teraz to rozwiązać.

Skoro serce człowieka zyska spokój w Bogu,

a On jest miłością,

to wychodzi na to,

że tym, co daje prawdziwe spełnienie,

jest miłość.
 


 

Sytuacje, które dobrze znasz

Przypomnij sobie wszystkie momenty, w których kierowała Tobą czysta miłość.

Najlepiej taka, którą oparłeś drugim końcem drabiny o niebo.

Te godziny, kiedy pomagałeś komuś za darmo.

Te dni, kiedy Twoja pomoc była anonimowa.

Te lata, kiedy dawałeś z siebie wszystko, nie kalkulując, ile Cię to będzie kosztować.
 
 
Czy po tym wszystkim czułeś się sfrustrowany?

Miałeś moralnego kaca?

Założę się, że w 99 procentach przypadku czułeś się fantastycznie.

Zero jakiejkolwiek frustracji.

Sama radość!
 
 
A jeśli tak nie było, to znaczy, że Twoja miłość nie była wtedy stuprocentowa.

Ten 1% egoizmu trochę zepsuł smak…
 


 

Tak sobie myślę, że…

gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
 
 
gdybym zdobył wszystkie branżowe nagrody świata,
i przyciągał do siebie lajki i suby
(jak magnes opiłki żelaza),
 
 
a miłości bym nie miał,
 
 
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
 
 
Albo jak zwyczajny pustak,
który żyje z rozpędu.
 
 
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
 
 
i wiedział, gdzie szykują się biznesowe okazje
i kto-gdzie-z kim-dlaczego-i po co
 
 
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
 
 
Byłbym zwykłym zerem, przed którym nie stoi nic:
żadna dodatnia wartość.
 
 
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
 
 
gdybym napisał setki takich tekstów,
opublikował tysiące dobrych rad
i miliony gładkich słówek
 
 
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
 
 
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
 
 
Potrafi czekać na Ciebie z kolacją do północy,
żebyś po całym dniu wreszcie zjadł coś ciepłego.
 
 
Miłość nie zazdrości,
ale tak żywiołowo cieszy się z cudzego szczęścia,
że wszyscy myślą, że ono faktycznie jest Twoje.
 
 
Miłość nie szuka poklasku,
bo jeśli podnosi kogoś na duchu,
opatrując jego rany troskliwymi słowami,
to robi to z fejkowego konta.
 
 
Nie unosi się pychą,
bo dobrze wie,
komu zawdzięcza swoje sukcesy.
 
 
Nie dopuszcza się bezwstydu,
bo nie raz przekonała się,
że czystość daje radość,
której klikający w xxx nigdy nie osiągną.
 
 
Miłość nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
 
 
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
 
 
Nawet Twoje „na śmierć o tym zapomniałem”.
 
 
Miłość nigdy nie ustaje,
dlatego nadal nosi obrączkę na palcu,
choć dobrze wie, że w dniu,
w którym to drugie serce stanęło na zawsze,
ślubna przysięga straciła ważność.
 
 
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.
 


 

Napisz, co o tym sądzisz!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *