Copywriter z bajeczną wyobraźnią

Kim jestem?

Jestem copywriterem.
Potrafię słowami zrobić prawie wszystko:

  • nakłonić wegetarianina do zjedzenia soczystego schabu,
  • a parówkożercę – do przerzucenia się na kiełki sojowe.

Jestem też scenarzystą.
Piszę niezwykle barwnie i obrazowo.


Współpracuję / współpracowałem z agencjami:

[niektóre z nich należą do ścisłej czołówki, a praca dla nich jest spełnieniem marzeń każdego copywritera]

  • K2 Internet
  • VML Poland
  • Isobar
  • Lubię to
  • Carat Polska
  • Smyrska PR
  • Open Gate Visual&Media
  • JAḾEL
  • Feeria
  • Adjust Marketing
  • Interactivo
  • Textmakers
  • Clearsense
  • VideoMill
  • Proxymedia
  • Oversee Production
  • Netkata
  • ExplainVisually

oraz

  • producentem telewizyjnym GPlus Production
  • Polskim Teatrem Historii
  • blogiem Biznesowe Rewolucje

I co teraz?

Jeśli szukasz copywritera, scenarzysty, ghostwritera, tekściarza
skontaktuj się ze mną.

Jeśli nadal masz wątpliwości
zobacz opinie moich klientów.


Więcej o współpracy

Zróbmy razem coś ekstra!


Co jeszcze?

Prowadzę grupę na Facebooku. Grupa przeznaczona jest dla blogerów i nosi tytuł „Jak zrobić wpis na bloga, żeby czytelnika wyrwało z butów”.


Czy mam jakieś wady?

Jestem podobno niezłym copywriterem, dobrym scenarzystą i muzykiem w stanie chwilowego spoczynku. Mam niestety jedną wadę: nie mam smartfona*.

Ale brak smartfona to dopiero początek listy nieszczęść…

  • Nigdy nie używałem Vine’a, Snapchata ani Tindera.
  • Nigdy nie grałem w Wiedźmina, Call of Duty, Assassin’s Creed ani w Angry Birds.
  • Nigdy nie używałem GPS-u (żona jako pilot się nie liczy).
  • Nigdy nie oglądałem Gwiezdnych Wojen, Gry o tron ani Breaking Bad.
  • Nigdy nie piłem alkoholu (szampan na własnym weselu się nie liczy).
  • Nigdy nie paliłem trawy (siano w ogródku się nie liczy).
  • Nigdy nie jadłem homara (czytanie Homera się nie liczy).
  • Nigdy nie byłem za granicą (jeden krok na słowacką stronę Babiej Góry się nie liczy).
  • Nigdy nie byłem w operze, cyrku ani w Starbucksie.
  • Nigdy nie jechałem Pendolino, nie leciałem samolotem, nie płynąłem statkiem ani z Tadkiem.

Jaki z tego wniosek?
Mam cholernie dużo zaległości.
Zlecając mi coś do napisania – pomagasz skrócić tę listę nieszczęść 🙂


*) edit: mam już smartfona 🙂