Słowniczek copywritera (wersja dla zgorzkniałych) – cz. 1

[Uwaga: tekst ma charakter ironiczny. Niezalecany jest osobom z wrodzonym brakiem poczucia humoru.]

Copywriter

Człowiek, który na jednym oddechu, bez mrugnięcia okiem potrafi ci wmówić, że papierosy to coś, co jest absolutnie niezbędne dla prawidłowego rozwoju twojego niemowlęcia.

W przeciwnym razie jesteś wyrodną matką, którą powinny zająć się odpowiednie służby.

Bez grama wysiłku potrafi znaleźć milion argumentów, którymi przekona cię, że np. owoce i warzywa powodują raka i choroby serca.

I drugi milion, że jest dokładnie odwrotnie.

Tekst seo (precel)

Tak zwana literatura śmieciowa.

Tekstowy odpowiednik muzyki disco polo albo frytek smażonych na sto razy przepalonym oleju.

Artykuł naszpikowany obsesyjnie powtarzającymi się frazami. Tworzony dla robotów Google.

Strach pomyśleć, co sądzą biedne roboty o kondycji ludzkości po lekturze tego rodzaju arcydzieł.

Deadline

Ostateczny, nieodwołalny termin oddania tekstu.

Najczęściej jest to na przysłowiowe „wczoraj”. Co ciekawe, im krótszy deadline, tym dłuższe oczekiwanie na zapłatę za wykonaną pracę.

Freelancer

Człowiek, który robi to z wieloma agencjami równocześnie.

Zdarza się, że traktowany jest przez agencje jak tzw. jeleń albo baran. Nie posiada prawie żadnych praw, za to ma mnóstwo obowiązków (człowiek – orkiestra).

Czasami wydaje się mu, że jest sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem.

Brief

Dwa zdania instrukcji, które copywriter-freelancer dostaje w mailu.

W wersji „full” jest to załącznik na 20 stron. Pół biedy, jeśli brief jest niezmienny przez cały czas trwania zlecenia.

Gorzej, jeśli w międzyczasie zmienia się tak zwana

Koncepcja

Bywa, że czasami jest to jedynie ulotny pomysł, zwyczajne widzimisię, mglista idea.

Koncepcja pełni rolę drogowskazu, dzięki któremu copywriter (przynajmniej teoretycznie) ma wiedzieć, jak dojść do celu.

1000 znaków ze spacją

Jednostka miary szybkości wklepywania tekstu do komputera.

W przypadku, gdy copywriterowi kończą się pomysły w połowie kolejnego tysiąca znaków, często stosuje się praktykę rozcieńczania tekstu, czyli dolewania tak zwanej

Wody

Co to jest woda?

Woda to związek chemiczny (nawiasem mówiąc, jeśli chodziliście kiedyś do placówki edukacyjnej podstawowego szczebla, czyli tzw. podstawówki, to z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością pamiętacie, że istniał przedmiot szkolny o cokolwiek dwuznacznej nazwie chemia), składający się z pierwiastków chemicznych takich jak tlen (niezbędny do oddychania, podtrzymujący proces spalania) oraz wodór (przy okazji ciekawostka – wodór stosowany jest do napędu samochodów).

Tak właśnie wygląda lanie wody.


Zobacz drugą i trzecią część słownika:

Słowniczek copywritera (wersja dla zgorzkniałych) – cz. 2

Słowniczek copywritera (wersja dla zgorzkniałych) – cz. 3

  • Dorota Sfera Copywritera

    Super 🙂 Z każdym kolejnym tekstem ujawniasz swoje nowe talenty 🙂 A słowniczek jest po prostu genialny 🙂 Trzymaj tak dalej!!!

    • Dziękuję za bardzo miłe słowa 🙂 Liczą się podwójnie, bo pochodzą od człowieka „z branży”, więc tym bardziej dziękuję 🙂

      • Dorota Sfera Copywritera

        Polecam się na przyszłość 🙂

  • Uwielbiam Cię, podoba mi się ten tekst, a szczególnie to, że jest lekki i krótki 🙂 Mistrz krótkiego przekazu 🙂

    • Dzięki 🙂 To był impuls 🙂 Przeczytałem na blogu Freshmaila, że jedną z fajnych form „contentu” jest zrobienie słowniczka. Wystarczyło 10 minut i gotowe 🙂 Widać spontaniczność bardziej mi wychodzi od planowania.

      • Chyba nawet kojarzę ten post z bloga Freshmaila 🙂 Super, oby jak najwięcej 🙂 Ja teraz próbuję z krótkim, pierwszym tekstem do newslettera 🙂

        • Artykuł nie był jakoś specjalnie odkrywczy, ale czasami tak jest, że człowiek przeczyta gdzieś coś zupełnie oczywistego i w tym momencie w głowę strzela mu piorun 😉

          • Może nie był odkrywczy, ale miał dużo ciekawych rzeczy, więc na pewno był przydatny (także i dla mnie) Też tak mam 😀 🙂

        • A na newsletter czekam z niecierpliwością 🙂

          • Sprawdź czy działa na blogu, pop-up powinien działać, pokombinuję jeszcze z inną wersją 🙂

  • Coraz bardzie podobają mi się twoje teksty. Twoja lekkość w przekazywaniu treści sprawia, że zaczynam myśleć, iż większość blogerów powinna natychmiast przestać pisać. Dlaczego? Żeby oszczędzić sobie wstydu. 😉

    • Dziękuję za miłe słowa 🙂 Co do blogerów (żeby trochę ich obronić) – ja startuję w trochę innej lidze, pisanie to mój sposób na życie (zarabianie). Paradoksalnie, im dłużej piszę, tym bardziej dochodzi do mnie, ile jeszcze nauki przede mną 🙂

  • Wielbię Twe teksty :).

    • Nie wiem, co powiedzieć 🙂 Takie słowa z ust filologa to więcej niż komplement 🙂

  • Katarzyna Anna Dębowska

    Super tekst, aż się wkręciłam i czytam pozostałe 🙂

  • Aleksandra Kasprzyk

    Gratuluję lekkiego pióra. 🙂 Bardzo lubię łączyć przyjemne z pożytecznym, czyli dowiadywać się czegoś nowego i czytać coś przyjemnego, a ten wpis to łączy. 🙂 Pozdrowienia http://olamabloga24.blogspot.com/

    • Dziękuję 🙂 Opinia zawodowca to miód na moje serce 🙂

  • Wizja robotów googla rozważających kondycję ludzkości mnie kupiła. A jak nie ich, to zawsze obca cywilizacja informatyczna może stosować podobną do robotów metodę poznania ludzkości i cóż… Nie zabłyśniemy xD

    • Fajny pomysł z tą obcą cywilizacją, podoba mi się 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Zaraz zajrzę do pozostalych części, bo lektura tej wywołała u mnie niekontrolowane salwy śmiechu 🙂 No i ja też myślałam, żem sama sobie sterem, żeglarzem i okrętem – a tu się okazuje, że jednak straszny ze,mnie jeleń ! No cóż, przyjmuję to na klatę – z czegoś żyć trzeba 🙂

    • A ja zawsze myślałem, że to gorzki, życiowy tekst 😉
      [a tu wszyscy się z niego śmieją]

  • Już pędzę do kolejnych części.
    PS Jak zwykle banan na ustach. 😉

    • Chyba będę musiał nawiązać współpracę z importerem bananów 🙂