);

„Lokatorka” – nietypowa recenzja bestsellerowej powieści

Pomysły na biznes, firmę i karierę | Blog copywritera

„Lokatorka” – nietypowa recenzja bestsellerowej powieści

10 maja 2017 Recenzje 26


 


 

To nie będzie zwykła recenzja książki.
Bestsellerowe powieści zasługują na coś o wiele lepszego.

 


 

Pomysł na recenzję

Wpadłem na pomysł, żeby użyć w recenzji tej samej konstrukcji, która zaskoczyła mnie, kiedy otworzyłem „Lokatorkę” JP Delaney’a po raz pierwszy.

Zanim przejdę do rzeczy, krótkie wprowadzenie w temat.

  • Dwie kobiety: obecna i była lokatorka.
  • Do tego hipernowoczesny dom. Minimalistyczny w każdym calu.
  • I jego ekscentryczny właściciel, a zarazem projektant.
  • Jest jeszcze coś: kompletnie nietypowa umowa najmu.

 


 

Przedtem (zanim zacząłem czytać tę książkę)

„Lokatorka” to bestseller. Mam alergię na to słowo. Często nie ma ono pokrycia w rzeczywistości. Bestsellerowa książka może i dobrze się sprzedaje, ale to wyłącznie zasługa marketingu, a nie prawdziwej wartości dzieła.
 

Teraz

„Lokatorka” to bestseller, ale dla mnie najwyższą formą uznania jest to, że książką zainteresowało się Hollywood. Macie rację. 50 twarzy Greya i Kod Leonarda da Vinci też były bestsellerami, które szybko zekranizowano. Ale to raczej wyjątki potwierdzające regułę.

 


 

Przedtem

Za ekranizację „Lokatorki” bierze się Ron Howard, autor kiepskiego Inferno.
 

Teraz

Za ekranizację „Lokatorki” bierze się Ron Howard, autor niezwykłego, oscarowego Pięknego umysłu.

 


 

Przedtem

To literatura kobieca (prawie pół tysiąca stron nie wzięło się z powietrza).
 

Teraz

To literatura kobieca? Jak na kobietę – autorka pisze wyjątkowo „po męsku”. Krótkie zdania, mało „wody”. Postanawiam więc sprawdzić, kim jest owa JP Delaney.

Ups.. To facet.

 


 

Kwestionariusz – pytanie nr 1:

Dostajesz propozycję z wydawnictwa. Chodzi o zrecenzowanie bestsellerowej powieści. Zgadzasz się? TAK / NIE

 


 

Przedtem

Trik z dwutorową narracją? To prosty sposób na odwrócenie uwagi od miałkości tekstu.
 

Teraz

Trik z dwutorową narracją to sposób na wyciśnięcie z historii wszystkiego co najlepsze. Pierwszym filmowym skojarzeniem, jakie miałem po wejściu w świat „Lokatorki”, był film Blue Jasmine. Woody Allen zastosował w nim nieco podobny sposób prowadzenia narracji.

Dzięki temu, ze zwykłej historii stworzył obraz, który wspaniale utrzymuje uwagę widza od pierwszej do ostatniej minuty seansu.

 


 

Przedtem

Recenzenci piszą, że „ta książka wciąga czytelnika”. Chyba trudno o bardziej wyświechtaną frazę.
 

Teraz

Recenzenci piszą, że „ta książka wciąga czytelnika”. I mają cholerną rację. Znam różne pisarskie sztuczki. Dobrze wiem, że koniec rozdziału musi zachęcać do przeczytania kolejnego. Wiem też, że świetnym sposobem na wzrost napięcia jest rozwiązanie sceny w sposób diametralnie odmienny od oczekiwań czytelnika lub widza.

Jeśli dwie osoby zbliżają się do siebie i wszystko na to wskazuje, że zaraz nastąpi czuły pocałunek, niech jedna z nich nagle zatrzyma się i z całej siły uderzy drugą osobę w twarz.

Dlaczego więc za każdym razem daję się zrobić w konia? Dlaczego autor ogrywa mnie co chwilę jak jakiegoś dzieciaka?

 


 

Pytanie nr 32:

Znajdujesz w książce masę cennych inspiracji. Czy piszesz o tym w recenzji? Czy uważasz, że dla własnego interesu lepiej to przemilczeć?

 


 

Przedtem

Nie rozumiem tych dziwnych „wstawek” z jeszcze dziwniejszymi pytaniami, które co jakiś czas pojawiają się w książce. To pewnie objaw przerostu formy nad treścią.
 

Teraz

Nie rozumiem, jak można nie rozumieć tak genialnego, a zarazem prostego zagrania. Delaney co jakiś czas wstawia między rozdziały kolejne pytania z kwestionariusza, który wypełnia każdy nowy lokator powieściowego mieszkania.

Jednak w miarę czytania – sami krok po kroku wypełniamy te dziwne „papiery”. Czyżbyśmy to my mieli być kolejnymi lokatorami zagadkowego domu?

 


 

Przedtem

450 stron litego tekstu to katorga.
 

Teraz

450 stron litego tekstu to sporo, ale rozdziały przypominają świetnie rozpisane sceny filmowe. Zresztą, cała książka została napisana tak, by maksymalnie ułatwić pracę ewentualnemu scenarzyście.

Podpowiedź: warto już na etapie konstruowania powieści myśleć o jej ekranizacji. Albo o opublikowaniu jej w różnych formach (audiobook, komiks).

 


 

Przedtem

To jedna z tych książek, o których zapomina się po przeczytaniu ostatniego rozdziału.
 

Teraz

To jedna z tych książek, które czyta się z notesem w jednej i długopisem w drugiej ręce. Co chwilę pojawia się tu coś inspirującego. Przykład? Dom, w którym mieszkają bohaterowie, jest naszpikowany elektroniką. Do dyspozycji lokatorów jest wyszukiwarka internetowa, która po wpisaniu zapytania wyświetla tylko jeden wynik, ale za maksymalnie zbliżony do ideału.

Świetny pomysł, prawda?

 


 

Przedtem

Nie wierzę, żeby taka książka zmieniła moje życie choćby o milimetr.
 

Teraz

Nie wierzę, jak mogłem być człowiekiem tak małej wiary. Ta książka sprawiła, że… nawróciłem się na minimalizm.

 


 

Pytanie nr 58:

Chcesz wydać swoją książkę w Wydawnictwie Otwarte. Piszesz o tym wprost, czy czekasz na ruch z ich strony? 

 


 

Przedtem

Nieważne, co było przedtem. Liczy się to, co jest…
 

teraz.

A teraz czekam na Wasze komentarze. 🙂

 


 

JP Delaney: Lokatorka
Wydawnictwo Otwarte
Data polskiej premiery: 14 czerwca 2017
 


 

Zobacz równie zaskakujące recenzje:

„Narratologia” – (przed)recenzja książki Pawła Tkaczyka

Jak zostać Wojciechem Kilarem? [prawie recenzja]

Jak napisać porywający artykuł sponsorowany o produkcie spożywczym?

 

26 komentarzy

  1. Koniecznie muszę sięgnąć po lekturę 🙂

  2. Katarzyna Moskal pisze:

    Recenzja rzeczywiście nietypowa, ale do mnie przemawia. Intryguje.

  3. Ooo czuję świeżość. Bardzo fajnie skonstruowana recenzja. Bardzo lubię „tradycyjne” jeszcze jak robią to osoby wspaniale przedstawiające książkę, ale tu bije świeżość 🙂

    • Maciej Wojtas pisze:

      Skopiowałem tylko formę narracji zastosowaną przez autora książki.

      Jest tak napisana, że nie dziwię się, że chcą ją zekranizować 🙂

  4. Agnieszka Walkowiak pisze:

    Świetna recenzja, naprawdę. Nie łatwo mnie przekonać do przeczytania nowości bo mam kilku ulubionych autorow i trzymam się ich. Ale Ty mnie przekonałeś i już szukam e-booka

  5. Właśnie wczoraj skończyłam czytać te książkę, spodobała mi się, świetnie się przy niej zrelaksowałam. 🙂
    Bookendorfina

  6. balkanyrudej pisze:

    Szczerze mówiąc nie słyszałam o tym bestsellerze. Ale ja ostatnio rzadko sięgam po nowości wydawnicze i po książki będące w „top czymś tam”. Ale po Twojej dość nietypowej recenzji, czuję się zaintrygowana. Serio!

  7. per Zofka pisze:

    Dla mnie bestseller co do zasady kojarzy się z czymś, co jest mało ambitne, ale oczywiście znajdą się wyjątki.

  8. Nadrabiająca pisze:

    Bardzo rzadko sięgam po bestsellery, szczególnie po lekturze „Dziewczyny z pociągu”, ale po TAKIEJ recenzji naprawdę mam ochotę rzucić się na tę książkę 😀 Będę na nią polować 😀

  9. Świetna recenzja. Czuję się zachęcona, by sięgnąć po tę powieść.

  10. Przykro mi Maciej, ale tym razem kompletnie nie trafiłeś w moje gusta! A już liczyłam, że się pośmieję w ten piątkowy wieczór. Książka w żaden sposób nie wydaje mi się być zachęcająca.

  11. Iwona pisze:

    Słyszałam już o tej książce, ale wcześniej nie czytałam nawet jej opisu 😉 z jednej strony brzmi ciekawie, z drugiej tak jak piszesz słowo bestseller może budzić mieszane uczucia. A już w ogóle jeśli chodzi o thrillery psychologiczne. Praktycznie na każdej okładce tego typu hasło można znaleźć plus tytuł poczytnego amerykańskiego periodyku 😉 a przedostatnia książka tego typu, którą czytałam, która miała trzymać w napięciu do samego końca… w połowie już się domyśliłam o co chodzi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *