Co robi amerykański samochód w amerykańskim filmie? Wyzwala emocje!


 

Nie spodziewałem się, że praca nad tym artykułem da mi aż tyle frajdy. I że przeniesie mnie do wspaniałych czasów dzieciństwa…

 


Oscar dla… samochodu?

Zacznę jednak z lekko innej beczki 😉

Do kin wchodzi właśnie „Wojna o Planetę Małp”. Kluczową postacią jest w tym filmie Cezar – szympans, w którego „wcielił się” Andy Serkis. Zdaniem specjalistów, aktor ten od dawna zasługuje na Oscara.

Oto dowód [warto obejrzeć]:



Problem w tym, że nie ma jeszcze kategorii, do której wyczyny takich ludzi jak on, można by przypisać. Do czego zmierzam?

Otóż w wielu filmach, nie tylko amerykańskich, ważną rolę odgrywają samochody. Oczywiście wiadomo, że chodzi tu o product placement.

Jednak czy w przyszłości nie powinno się stworzyć nowej kategorii oscarowej dla pojazdów, robotów i innych tego rodzaju urządzeń? Na przykład „za najlepszy dobór samochodowych aktorów”?

Przecież w wielu dziełach to auta decydują o wymowie danej sceny. Nie mówiąc o tym, że wywołują one takie, a nie inne emocje.


Emocje, emocje, emocje…

A skoro jesteśmy już przy emocjach.

Co wywołują u widzów amerykańskie samochody pojawiające się w amerykańskich filmach i serialach? Czy chodzi tylko o zaakcentowanie poczucia nieskrępowanej wolności? Zdecydowanie nie.

Zapraszam was na emocjonujący seans z autami w roli (prawie) głównej.


1) Marzenie o wolności

„Znikający punkt”, którego bohater nosi polskie nazwisko (Kowalski) to jeden z tych filmów, które przeszły do historii dzięki wyjątkowo gorzkiemu zakończeniu.

Nawiasem mówiąc, polskich wątków będzie w tym wpisie dużo więcej. Przypadek? Gdzie tam!

Zobaczcie, jak prezentuje się Dodge Challenger 440 R/T i podelektujcie się przez chwilę zapachem prawdziwej wolności:


2) Dziecięca frajda

W czasach, gdy emitowany był serial „Nieustraszony”, nie było chyba dziecka, które nie marzyłoby o posiadaniu takiego oto mówiącego i wyjątkowo inteligentnego samochodu.

Czarny Pontiac Trans Am czarował widzów nie tylko w tym serialu. Zabłysnął pięć lat wcześniej, w 1977 roku, w filmie „Mistrz kierownicy ucieka” (ale o nim za chwilę).


3) Poczucie jedwabistości…

… jeśli wiecie, co mam na myśli 😉

Wyobrażam sobie, jaki ból odczuwali polscy policjanci jeżdżący Nysami i Polonezami, kiedy oglądali zmagania swojego amerykańskiego kolegi po fachu w serialu „Nash Bridges”.

Plymouth Barracuda – tak nazywał się samochód, którym Don Johnson przeskakiwał pagórkowate ulice San Francisco. Trzeba przyznać, że nazwa idealnie pasuje do charakteru i wyglądu tego pojazdu:


4) Zew przygody

Trudno o samochód, który z większą mocą zapraszałby do ruszenia w podróż w nieznane niż DeLorean DMC-12 z serii filmów „Powrót do przyszłości”.

I nie chodziło tu jedynie o jego futurystyczny wygląd (podnoszone drzwi do dziś robią wrażenie), ale o jego bajeczny zasięg: nieograniczony ani czasem, ani przestrzenią.


5) Zastrzyk adrenaliny

„Mistrz Kierownicy Ucieka” to połączenie humoru, brawury i czystej adrenaliny. Sukces filmu spowodował gigantyczny wzrost sprzedaży Pontiaca Trans Am.

Nic dziwnego, w końcu „Mistrz…” to 96-minutowa reklama możliwości tego sportowego samochodu.


6) Szczęście zaprawione goryczą

Ford Gran Torino z 1972 roku to oczko w głowie głównego bohatera filmu „Gran Torino”. Bohater ten, grany przez Clinta Eastwooda, nosi polskie nazwisko (Walt Kowalski). To ważna informacja w kontekście wydarzeń, które rozgrywają się w finale.

Nie chcę wstawiać spojlerów, by nie psuć seansu tym, którzy jeszcze nie widzieli tego znakomitego filmu. Powiem tylko tyle, że poniższa, ostatnia scena „Gran Torino” zostawia widza z dwiema sprzecznymi emocjami: (niewielkiego) szczęścia i (dojmującej) goryczy.

Pozornie nic tu się nie dzieje. Młody chłopak jedzie przed siebie doskonale utrzymanym samochodem:


7) WTF???

Tak, właśnie tak pomyślałem, kiedy po raz pierwszy oglądałem film o samochodach zmieniających się w roboty. Uczucie zdziwienia szybko przegrało jednak ze szczerą chłopięcą radochą jaką wyzwala widok totalnej rozwałki i absolutnej destrukcji.

Oto Bumblebee, czyli Chevrolet Camaro i film „Transformers”:


8) Ułańska fantazja

Długo szukałem odpowiedniego określenia dla poniższej sceny z filmu „Szybcy i wściekli”. Padło na naszą swojską ułańską fantazję 🙂 No tak, znowu polski wątek.

Przed wami Dodge Charger R/T, japońska wyścigówka i pociąg towarowy w (nomen omen) – montażu równoległym:


9) Strach

Steven Spielberg wie, jak wystraszyć widza.

Ma świadomość, że nie trzeba pokazywać wszystkiego wprost. Że wystarczą drobne sugestie. Ot, choćby taka awaria sieci elektrycznej napędzającej samochody marki Ford Explorer XLT.

Albo sugestywne drgania pojawiające się w kubku wody:


10) Wolność ponad wszystko

Tym razem bohaterowie, a właściwie bohaterki filmu pozornie nie mają nic wspólnego z Polską.

Z drugiej strony jednak decydują się na krok zrozumiały przez wielu z nas. Chcą zakosztować choćby chwili wolności. Choć przez moment poczuć, że robią to, co same chcą, a nie to, do czego zmusiło ich życie.

Można powiedzieć, że finał filmu „Thelma i Louise” ma formę otwartego zakończenia. W końcu nie wiemy, czy Ford Thunderbird wylądował po drugiej stronie kanionu. Możemy jedynie mieć taką nadzieję…


11) Wściekłość / szaleństwo

Kolejny bohater o nazwisku, które zdradza jego polskie (słowiańskie) korzenie: Max Rockatansky i jego mocno przerobiony Ford Falcon XB:

I ten sam Ford – 36 lat później:


12) Śmiech

Aż dziwne, że do tej pory nie było nic o śmiechu. Najwyższy czas nadrobić zaległości. Pamiętacie film „Głupi i głupszy”? A czy potrafilibyście rozpoznać ten samochód?

Mała podpowiedź: to jeden z modeli Forda.


Mustang. Ford Mustang

Na koniec samochód wręcz ikoniczny (zarówno jeśli chodzi o amerykańską motoryzację, jak i amerykańskie kino).

Dość powiedzieć, że w bazie IMCDb.org model ten jest odnotowany aż 5534 razy. Innymi słowy, wystąpił w tylu właśnie filmach.

Poniżej fragment filmu „Bullit”, w którym Ford Mustang przyprawia widzów o palpitacje serca. I jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy, biorąc pod uwagę datę powstania filmu, pościg w historii kina:


PS

A tak wygląda najnowsza odsłona kultowego Mustanga. To jeden z trzech samochodów z mojej „shortlisty” aut, które chciałbym mieć w swoim garażu.

A nie, sorki, przecież ja nie mam garażu 😉

Więcej: http://www.ford.pl/Samochody_osobowe/Mustang

  • Nie znam się za bardzo na samochodach, ale tego żółtego Mustanga też mogłabym mieć w garażu 🙂

  • Nie znam sie na samochodach ale uwielbiam nieustraszonego! te stara wersje jak i ten serial ktory powstal juz w „moich czasach”.

  • Garaż u mnie też nie występuje ale takie autko bym przytulił. Piękne są te mustangi. eh

  • Rollując text już , już miałam podać przykład auta z „Thelmy i Louise”- ale widzę, że nie zapomniałeś 🙂
    Cóż, mnie chyba najbardziej utkwił w pamięci dodge Al’a Bundy’ego („Świat wg Bundych”) który rzeczywiście symbolizował sen o wolności – od rodziny 🙂
    Samochód w amerykańskiej kulturze odgrywa bardzo wazną rolę – podobnie jak kino drogi; ze względu na duże odległości, życie Amerykanów często toczy się właśnie na 4 kółkach.

  • Ech, rozmarzyłam się 🙂 Prowokujesz mnie do napisania blacharskiego komentarza 🙂 Co ja bym oddała za Porsche Carrera 911 w błękitnym, delikatnie metalicznym kolorze albo w kolorze gorącej czekolady 🙂 Lubię też Jaguara e-type’a koniecznie w kobaltowym kolorze albo metalicznym srebrnym 🙂 W garażu chciałabym mieć takiego klimatycznego, pachnącego specyficznie Forda T :))) W ostateczności wystarczyłby mi miętowy fiat 500 albo maluszek błękitny 🙂

    • Kurde, przetłumacz mi te kolory na zrozumiałe dla faceta :))

      A serio – nie dziwię ci się. Tamte auta miały duszę…