„Gra o zdrowie” – content marketing + storytelling

Zajmuję się tworzeniem tekstów, które w lekkiej i przystępnej formie przekazują szereg cennych dla internautów informacji.


Zobacz przykład artykułu

Założenie – przedstawić domowe sposoby na wzrost odporności organizmu. Realizacja – użyłem formy gry, w której bohater musi wygrać z armią bakterii i wirusów.

Witaj w naszej „Grze o zdrowie”!

Zasady są tej gry bardzo proste: musisz przeżyć od września do marca bez przeziębienia. Dlaczego toczy się ona akurat w tych miesiącach? Ponieważ właśnie wtedy czyha na ciebie armia bakterii i wirusów. Ale bez obaw, masz do dyspozycji cały arsenał naturalnych środków na odporność. Zaczynajmy!

Poziom 1 – wrzesień
Za oknem jeszcze lato, ale wieczory przypominają, że wkrótce przyjdzie zmierzyć się z zimą. Przygotowujesz się zawczasu do tej batalii, hartując swój organizm. Przez cały wrzesień bierzesz prysznic, w którym woda (naprzemiennie ciepła i zimna) uodparnia cię na nadchodzące infekcje.

Poziom 2 – październik
Wychodzisz z pracy. Chcesz być jak najszybciej w domu. Biegniesz do autobusu, gdy nagły podmuch zimnego wiatru owiewa twoje spocone ciało. Jeśli chcesz przejść bez szwanku do następnego etapu – musisz zdusić przeziębienie w zarodku.

Tymczasem gardło zaczyna cię dość mocno pobolewać. W domu szukasz wszystkiego, co może mieć w składzie duże ilości witaminy C: cytryny, natki pietruszki, kiszonej kapusty, owoców dzikiej róży, kiwi. Niestety, lodówka jest pusta. Zdarza się. Zresztą i tak nie możesz nic przełknąć, bo gardło zamieniło się w oblężoną twierdzę i nie wpuszcza nikogo, kto zmierza w stronę żołądka.

Na szczęście w apteczce znajdujesz ostatnią pastylkę na ból gardła XXXXX. Uff… Co za ulga. Czujesz się, jak nowo doładowany telefon. Możesz teraz rozmawiać ze wszystkimi i o wszystkim. Bez obaw o to, że niechcący kogoś zarazisz.

Poziom 3 – listopad
Poranny spacer z psem dobiega końca. Czas wracać. Niestety, ni stąd ni zowąd z nieba spadają na ciebie hektolitry wody. Wiatr próbuje cię osuszyć, ale robi to na tyle nieudolnie, że coraz bardziej trzęsiesz się z zimna. Co ciekawe, twój pies rasy husky dopiero teraz czuje, że żyje. W domu próbujesz ratować sytuację. Na kanapkę chleba z masłem nakładasz spore ilości świeżego czosnku. Ryzykujesz podrażnienia śluzówki żołądka, ale w tej chwili to nie jest najważniejsze.

Poziom 4 – grudzień
W ostatniej chwili kupujesz choinkę. Sprzedawca drzewek jest dziwnie czerwony na twarzy. W przerwach między kichaniem mówi, że chyba ma grypę. „Chyba grypa to paragrypa” – myślisz. Niestety, wracacie do domu razem. Ty i ona. Jest Wigilia, jedyny taki dzień w roku, ale nie zamierzasz przyjmować pod swój dach tego nieproszonego gościa. Syrop z cebuli jest dla grypy niczym czarna polewka. Infekcja wie, że nic tu po niej.

Poziom 5 – styczeń
Wyjeżdżasz na weekend w góry. W planach były narty, ale na miejscu okazało się, że wieje halny. Odwilż. Na termometrze plus dziesięć stopni. Wiosna uderza turystom do głowy. Spacer w swetrze w styczniu – to robi wrażenie! Wieczorem coś zaczyna cię łamać w kościach. Góralski miód i ciepła herbata zaskakująco szybko stawiają cię na nogi. Hej!

Poziom 6 – luty
Zima stulecia. Mróz zerwał trakcję tramwajową. Autobusy zostały w zajezdni. Przy minus trzydziestu stopniach ich akumulatory poddały się. Idziesz do pracy pieszo. Po wejściu do biura, wypijasz dwie szklanki herbaty z sokiem malinowym domowej roboty. Jest dobrze. Ciepło. Błogo… Mmm… Już tylko krok dzieli cię od finału.

Poziom 7 – marzec
Gratulacje! Udało ci się dotrwać do pierwszych dni wiosny. W absolutnie pełnym zdrowiu. Twój lekarz dzwoni z pytaniem, czy u ciebie wszystko w porządku, ponieważ od jesieni nie zaglądnąłeś do jego gabinetu. Ale uważaj. Bakterie i wirusy nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. One nigdy nie odpuszczają. Na pewno spotkacie się jesienią.

W kolejnej edycji „Gry o zdrowie”.