A gdyby tak druga praca sfinansowała Twoje pierwsze marzenie?

jestem copywriterem | inspiruję słowami

A gdyby tak druga praca sfinansowała Twoje pierwsze marzenie?

15 kwietnia 2019 Pomysły na biznes, firmę i karierę Wpis sponsorowany 6

 


 

Jeśli szukasz sposobu na dorobienie sobie do pensji – czytaj dalej.

Jeśli powoli rozglądasz się za zupełnie nowym zajęciem – czytaj dalej.

Jeśli chcesz delikatnie skoczyć na głęboką wodę i totalnie zmienić branżę – czytaj dalej.

 


 

A gdyby tak delikatnie skoczyć na głęboką wodę?

Dlaczego delikatnie?

Bo pomysł, o którym przeczytasz za chwilę, nie zrobi Ci rewolucji w życiu. A przynajmniej nie od razu. Piszę o rewolucji, ponieważ swego czasu sporo godzin spędzałem na różnego rodzaju forach biznesowych. Zauważyłem tam wtedy bardzo ciekawe zjawisko.

Otóż wielu ludzi szukało pomysłu na biznes, w który trzeba na wstępie zainwestować dziesiątki albo wręcz setki tysięcy złotych. Co chwilę padały tam pytania typu „w co zainwestować 200 tysięcy”, „mam 300 tysięcy, na czym mogę zarobić” i tak dalej.

Gołym okiem widać więc było, że ludzie ci szukali czegoś, w co trzeba włożyć wszystkie oszczędności i cały swój wolny czas. Szukali czegoś, co zrobi taką właśnie totalną rozpierd… rewolucję w ich życiu.

A przecież taka strategia to prosta droga do katastrofy.

Zwłaszcza dla kogoś, kto nie ma żadnego doświadczenia biznesowego. Kto nie ma żadnego wyczucia rynku. Życie pokazuje, że o wiele lepiej jest zrobić to delikatnie. Na chłodno. Małymi krokami. Bez angażowania wszystkich swoich pieniędzy i bez wkładania w to masy swojego czasu.

 


 

A gdyby tak delikatnie wejść w zupełnie nową branżę?

Biznes, o którym zaraz opowiem, przeznaczony jest dla dwóch rodzajów ludzi:

  • dla tych, którzy mają już pewną wiedzę i narzędzia biznesowe
  • i dla tych, którzy nie mogą się doczekać, żeby wreszcie spróbować czegoś nowego.

Czy takie delikatne wejście w coś zupełnie nowego – ma sens? Kiedyś powiedziałbym, że nie. Dziś, kiedy od paru dobrych lat zarabiam na życie pisaniem – wiem, że to bardzo dobry pomysł.

Sam nigdy bym nie przypuszczał, że to, co miało być czymś chwilowym, kompletnie przypadkowym, czyli pisanie tekstów, artykułów reklamowych, stanie się moim sposobem na życie.

Wszedłem po cichu w nową branżę zupełnie bez przygotowania, na próbę i – wygrałem! Tak samo może być z zajęciem, które za chwilę poznasz.

 


 

Pomysł na biznes, który mnie zaskoczył

Uwielbiam analizować czyjeś pomysły na biznes. Szczególnie te z nich, które w pięknym stylu rozwalają utarte schematy.

Okazuje się, że w coś tak oczywistego jak sprzedaż B2B można tchnąć zupełnie nowego ducha. Tak właśnie pomyślałem, kiedy słuchałem podcastu u Michała Barczaka (link: https://geekwork.pl/druga-pensja/).

Gość Michała, reprezentujący firmę, którą zaraz Ci przedstawię, pokazał niezwykle ciekawy system dystrybucji. Usunięto z niego to, co w tego rodzaju przedsiębiorstwach generuje mnóstwo kosztów, czyli filie i przedstawicielstwa oraz etatowych handlowców. I postawiono na ludzi, którzy chcą najpierw tylko dorobić sobie do pensji.

Na tych, którzy tak jak Ty, szukają niezobowiązującej „drugiej pracy”.

 


 

Druga praca, czyli Twój projekt poboczny

Nie ukrywam, że jestem wielkim fanem tego, co przeczytałem kiedyś u Jacka Kłosińskiego:

Dlaczego musisz mieć własny projekt poboczny

W największym skrócie:

chodzi o to, żeby postarać się o swój projekt poboczny, czyli jakąś aktywność, działalność rozwijaną po godzinach. Warto zrobić to nie tylko, żeby mieć odskocznię od codzienności, lecz także dlatego, że taka „druga praca” może kiedyś stać się tą pierwszą, najważniejszą i najbardziej dochodową.

 


 

Dlaczego warto mieć „coś na boku”?

Bo dywersyfikacja to klucz do niezależności finansowej.

To nie pusty slogan. Jestem freelancerem i każdego dnia na własnej skórze odczuwam to, jak ważne jest, by nie trzymać “wszystkich jajek w jednym koszyku”. Jak ważne jest to, by nie być zależnym od tylko jednego klienta, od jednego źródła dochodów.

To „coś na boku” to właśnie druga praca.

 


 

Pomysł na biznes, który sfinansuje Twoje marzenia

Powiem szczerze, że choć początkowo pomysł na drugą pracę, o którym usłyszałem u Michała, niezbyt mnie porwał, to jednak z czasem zacząłem się zastanawiać, czy nie mógłby on sfinansować moich marzeń.

Oczywiście pomysł, a nie Michał 😉

Wiecie, co mam na myśli: chodzi o pieniądze, które można zarobić dodatkowo, bez jakiegoś ogromnego wysiłku. A najlepiej, żeby ten wysiłek, który pojawi się w pewnym momencie, samoistnie generował dochód przez kolejne miesiące i lata.

Moim marzeniem jest firma rodzinna. Marzy mi się wydawnictwo, studio animacji, muzyki i gier – w jednym. Marzy mi się firma, która działać będzie przez dziesięciolecia. Niestety, żeby w ogóle ruszyć, a potem osiągać satysfakcjonujące efekty, trzeba zainwestować sporo kasy w sprzęt i jeszcze więcej – w reklamę.

Biznes, który mam na myśli, to idealne rozwiązanie dla osób takich jak ja. Mających gdzieś tam z tyłu głowy niespełnione jeszcze marzenia. Marzenia, które od dawna czekają na zrealizowanie.

 


 

Pomysł na biznes na wsi i małym mieście (ale nie tylko)

Twórcy platformy e-commerce, którą za chwilę poznasz, adresują swoją ofertę do osób przedsiębiorczych. Szczególnie do tych, którzy żyją w mniejszych miejscowościach, oddalonych od metropolii o jakieś kilkadziesiąt kilometrów.

Do ludzi, którzy mają kontakty w różnych branżach. Zarówno do tych, którzy miesięcznie pokonują tysiące kilometrów samochodem, jak i do tych, których niepełnosprawność lub inne zdarzenie losowe na lata unieruchomiła w domu.

Moim zdaniem, idea jest bardzo dobra, choć samo miejsce zamieszkania nie ma tu nic do rzeczy. W dzisiejszym świecie, w którym można w ułamku sekundy skontaktować się z ludźmi z drugiej półkuli, fakt, czy żyjesz w środku amazońskiej puszczy, czy w sercu betonowej dżungli – nie ma żadnego znaczenia.

 


 

Druga praca, czyli SecondJob.pl

Dlaczego tyle razy padło tutaj hasło „druga praca”? Bo tak właśnie (SecondJob.pl) nazywa się model biznesowy, dzięki któremu można zarabiać na polecaniu specjalistycznych produktów chemicznych – firmom.

To idealna propozycja dla tych, którzy mają kogoś znajomego w tych przedsiębiorstwach, w których na co dzień stosuje się przynajmniej jeden z ponad 3500 produktów dostępnych w ofercie distripark.com.

Tak to w skrócie wygląda:

Nawiasem mówiąc, najlepsze jest to, czego nie trzeba tam robić 🙂

Nic nie musisz kupować.
Niczego nie musisz sprzedać.
Nic nie ryzykujesz.

 


 

Dla kogo jest SecondJob.pl?

Dla tych, którzy:

  • są / byli handlowcami i maja swoja bazę klientów,
  • chcą zostać handlowcami i mają kontakty w różnych firmach,
  • chcą rozpocząć pracę w zupełnie nowej branży, a z czasem – założyć własną firmę.

 


 

O kontakty, w których branżach chodzi?

Idealnie jest, jeśli masz już kontakty w branży:
– drzewnej,
– budowlanej,
– związanej z ochroną środowiska,
– hodowlanej,
– rolniczej,
– przetwórstwa mięsnego,
– FMCG,
– browarniczej,
– cukierniczej,
– spożywczej,
– (i wielu innych).

Ale jeśli nie masz nikogo znajomego w żadnej z firm z tych sektorów – nic straconego. Nie ma powodów do zmartwienia. Wszystko można nadrobić.

 


 

Komu można polecać produkty?

To jest właśnie najlepsze.

Nie musisz ograniczać się do rynku polskiego. distripark.com ma swoje siedziby w Polsce, Czechach i w Niemczech. W kolejce czekają kolejne kraje Europy, między innymi Francja, Szwecja, Belgia, Dania i Austria. A jeśli masz znajomości poza Europą – to jeszcze lepiej 🙂

 


 

Zalety SecondJob.pl

To nie jest MLM (ufff, na szczęście!)

To nie jest żadne wciskanie kitu. To polecanie solidnych produktów poważnym ludziom. Poważnym, bo mającym swoje, często naprawdę spore firmy. Partner w tym systemie nie musi nic dla siebie kupować.

Zresztą, trochę by to było dziwne, gdyby trzeba było najpierw kupić wagon sody kaustycznej (jeden z bestsellerów distripark.com), a potem targać go na plecach, chodząc od firmy do firmy 🙂

Partner dostaje pieniądze za DOTARCIE do klienta i PRZEKONANIE go, żeby dokonał zakupu w sklepie internetowym https://distripark.com. Żeby wybrał dla swojej firmy coś z oferty 3500 specjalistycznych produktów chemicznych.

 


 

Dlaczego klientowi to się opłaca?

Dlaczego klientowi opłaca się zalogować w sklepie distripark.com właśnie za Twoim pośrednictwem? Ponieważ otrzyma od Ciebie specjalny kod rabatowy, czyli zniżkę na zakup produktów. To ewidentna korzyść dla niego.

A gdzie korzyść dla Ciebie?

Otóż wystarczy, że klient wpisze przy pierwszym zakupie Twój kod rabatowy do systemu, a przez kolejne 5 lat będziesz dostawał prowizję za każdy kolejny produkt nabyty przez tę osobę. Piękna sprawa, prawda? 🙂

 


 

Wsparcie na starcie (i później też)

Pewnie myślisz sobie teraz: Ale jak to, chemia? Przecież nie mam o tym bladego pojęcia. Nie odróżniam nadtlenku wodoru od wody utlenionej!

Na szczęście twórcy SecondJob.pl pomyśleli o osobach takich jak Ty. Każdy partner może liczyć na solidne wsparcie merytoryczne. A jeśli nawet dostanie wyjątkowo trudne pytanie od klienta, na które nie będzie w stanie od razu odpowiedzieć, wówczas może zwrócić się o błyskawiczną pomoc do swojego opiekuna.

Co ważne, oprócz wiedzy dotyczącej samych produktów, dostaniesz sporą dawkę wiedzy marketingowej. Mówiąc wprost: SecondJob.pl pomoże Ci ruszyć z miejsca.

 


 

Jak to działa w praktyce?

Strasznie podoba mi się prostota tego rozwiązania. Widać, że stworzył to ktoś, kto ma praktyczne pojęcie o handlu i biznesie.

Najpierw trzeba wejść na stronę https://www.secondjob.pl/ i wypełnić zgłoszenie. Partnerem może zostać osoba fizyczna lub firma. Po zarejestrowaniu w programie następuje rozmowa telefoniczna. Partner otrzymuje więcej szczegółów na temat współpracy, na przykład dokonuje wyboru produktów, które zamierza polecać.

I praktycznie od razu może zacząć działać.

 


 

A Ty? Na co wydałbyś swoją drugą pensję, jeśli praktycznie sama wpadałaby Ci na konto?

 


 

6 komentarzy

  1. Partyzantka pisze:

    Muszę o tym pomyśleć, bo ciągle szukam nowych sposobów na zarobienie pieniędzy. Nie chcę brać kredytu na milion lat, więc zarabiam i odkładam ile wlezie. 😉

  2. Ev pisze:

    Ciekawe, nie powiem. Przyglądnę się bliżej na pewno, dzięki
    Aaaa woda utleniona to nie jest czasem 2 albo 3% nadtlenku ?

    • Maciej pisze:

      Obawiam się, że to to samo 🙂

    • Ev pisze:

      Właśnie to jest różnica, bo np 30% to już perhydrol – wodą utlenioną trudno się poparzyć, a perhydrol szczypie strasznie. Czysciłam nim kiedyś plamy na rzeźbie i kapnęło mi na skórę. Nie polecam.

  3. Maciej pisze:

    Bijesz mnie na głowę swoją wiedzą chemiczną 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *