Wypalenie

Copywriting biznesowy | Storytelling biznesowy

Wypalenie

12 czerwca 2017 Z życia copywritera 50


 

Wiedziałem, że ten dzień w końcu nastąpi. Że obudzę się rano, wejdę na bloga, rzucę okiem na wpisy i wyłączę komputer.

 


Podobno to normalne i od czasu do czasu dopada każdego blogera.

Myślałem, że jestem wyjęty spod tego „prawa”. Przecież blog był moim oczkiem w głowie. W każdy wpis wkładałem co najmniej całe serce, wszystkie swoje najlepsze pomysły. I nagle…

Z dnia na dzień zabrakło mi energii do prowadzenia bloga.
Normalnie jakby ktoś wyłączył mi prąd za niepłacenie rachunków.

To nie to, że nie mam pomysłów na artykuły. Mam, i to bardzo dużo. Kilkadziesiąt samych tytułów, kilkanaście rozgrzebanych, rozpoczętych tekstów.

Nie potrafię sklecić sensownego zdania.
Czuję, że nie mam już nic mądrego do powiedzenia.
[a o pierdołach nie chcę pisać]

Mam nadzieję, że to chwilowy kryzys.
I że do jutra z wypalenia zostanie już tylko popiół.

Tak że ten… 🙂

Przy okazji: macie jakieś sposoby na ruszenie z miejsca?

 


 

Prowadzenie bloga firmowego | Pisanie artykułów blogowych

image_pdfimage_print

50 komentarzy

  1. Maciej Wojtas pisze:

    Tak chyba trzeba będzie zrobić 🙂

  2. Przynajmniej dwa teksty na ten temat napisałam ;). Niemniej… jedyna skuteczna metoda to siąść i poczekać aż przejdzie (niemoc) lub przyjdzie (wena) ;).

  3. Zwykła Matka pisze:

    Moim sposobem jest wyjście na dwór 🙂 Spacer, rower, rolki, cokolwiek byle na powietrzu! jak przewietrze głowę, zaraz jest lepiej 🙂

  4. Versus pisze:

    Maćku, dla pocieszenia powiem, że Twój post to świetny pomysł na… post 😀 Lepsze to niż brak ruchu na blogu 😀 A chęć do pisania wróci na pewno 🙂 daj sobie czas 🙂

    • Maciej Wojtas pisze:

      Wiem, takie było założenie: ruszyć z miejsca, pisząc o niemożności ruszenia 🙂
      Zaskoczyło mnie to wypalenie, taka obojętność na widok swojego bloga.
      Oby było tak, jak piszesz 🙂 Dzięki za komentarz 🙂

  5. Maciej Wojtas pisze:

    I dzięki za trzymanie kciuków 🙂

  6. Maciej, ile razy mialam cos takiego, juz wydawalo mi sie, ze nic wiecej nie napisze i zamkne bloga. Ale po kilku dniach takiego smecenia sie bez pisania spadala mi na glowe lawina pomyslow i inspiracji… Daj sobie czas na oddech, a zobaczysz, ze wiele dobrego z tego wykielkuje. Pozdrawiam cieplutko Beata

    • Maciej Wojtas pisze:

      Na brak pomysłów nie narzekam. Mógłbym je puszkować i wysyłać na eksport 🙂
      Bardziej chodzi o sensowność tego pisania.
      Ale faktycznie będę musiał zrobić sobie wolne i wrócić „cały na biało” 🙂
      Dziękuję za dobre słowo 🙂

  7. Krystyna M. pisze:

    To minie 🙂 I podziwiam, że nie mając chęci do pisania – jednak napisałeś – czyli do wypalenia bardzo daleko! Mój sposób: mam przygotowanych kilka tematów, które nie wymagają większego wysiłku, takich czysto informacyjnych. I wskakują wtedy, gdy nie mam weny lub chęci. Ale chyba najlepszym sposobem jest mieć nie pomysły, a napisane już artykuły, gotowe do opublikowania.

  8. Goga pisze:

    Odpocznij, zrób coś innego, to bardzo szybko minie 🙂 Jak odpoczniesz i wrócisz do bloga to zobaczysz, że nie będziesz mógł przestać pisać 🙂 Na mnie taki odpoczynek świetnie działa 🙂 Lubię to szczególnie na wakacjach, gdy wracam i nagle patrzę: ooo, komputer! 😀 Lubię to uczucie, gdy wracam i wszystko jest takie jakby nowe, stęsknione wyczekane 🙂 🙂

  9. Odpocznij chwilę od pisania, powinno pomóc 😉

  10. Maciej Wojtas pisze:

    Dziękuję 🙂 i wzajemnie 🙂

  11. halmanowa pisze:

    Idź na spacer, Maćku, pooddychaj świeżym powietrzem 🙂 Mam nadzieję, że to Ci pomoże, a jutro rozpoczniesz dzień z zupełnie innym poczuciem 😉

  12. nieprzyzwoitka pisze:

    Odpocznij. Podejrzewam, że każdy z nas to przeżywa. Daj na luz, idź na pole (heheh Kraków pozdrawia), idź do lasu, popatrz na zielone, napij się mohito… eee ok, to nie-meskie, więc napij się czegoś męskiego i już. Samo przyszło, samo pójdzie. A jeśli potrzebujesz dodatkowo jakiegoś komplemetu, to z chęcią Cię uraczę – bardzo lubię Cię czytać, i Twoje sweet komcie również:) Twoje poczucie sarkazmu i ironii idealnie wpisują się w mój klimat, więc z przyjemnością Cię obserwuję. I uczy do góry chłopaku, grunt to żyć szczęśliwie, a szczęście to spokój ducha, więc proszę się nie zadręczać! Bloga prowadzisz chyba dla przyjemności a nie z przymusu, no nie? 🙂

  13. Padłeś? Powstań i zapierdalaj 🙂

    PS. Ciekawe, czy na mnie podziała?

  14. Edyta Wara-Wąsowska pisze:

    Mózg potrzebuje różnych bodźców i lubi się uczyć, dlatego przez kilka dni skup się na czymś zupełnie odległym od pisania – może to być cokolwiek, ale najlepiej coś, czego nigdy jeszcze nie próbowałeś, a co Cię zawsze interesowało. Pomoże. 🙂

  15. Polecam jakiś wysiłek fizyczny. Pójść pobiegać, pojeździć na rowerze, potańczyć. Kilkanaście minut ruchu i energia oraz zapał powinny wrócić na swoje miejsce. 😀 No, przynajmniej u mnie by się to sprawdziło.

    • Maciej Wojtas pisze:

      Na krótkotrwały „dołek” – na pewno działa. Wiem, bo sprawdzałem. Na większy kryzys potrzebne są chyba ciut mocniejsze środki 🙂 Ale co do wysiłku – jeszcze nikomu nie zaszkodził 🙂

  16. Wróć do źródła. Pisz dla przyjemności, bądź zadowolony z wpisu- nie myśl o tym co my o nim napiszemy, czy odwiedzimy, jak dużo, jak często.

  17. Paulina pisze:

    Smutno mi się zrobiło…Macieju, w przeciągu lat jeszcze będzie wiele wypaleń. Nie stresuj się, zamknij komputer, wyjdź na świeże powietrze, walnij kielona i nie przejmuj się. Przyjdzie inspiracja to przyjdzie. Ja bede czekać. Trzymaj sie!

  18. U mnie najlepiej działa obiecanie sobie że siadam do postu tylko na 5 – 10 minut. To taki mały odcinek czasu więc na pewno dam radę. I powiem Ci że z reguły po tym czasie już się wkręcę w pisanie. I ciągnę dalej 🙂 Czasami do końca – czasami do połowy. Jednak najważniejsze że wyrabiam sobie nawyk pisania 😀 Może też to przetestuj 😉

  19. Digital Times pisze:

    Na mniej najlepiej działa brak internetu. Odłączenie wszystkiego i piękny widok za oknem. Nie ma takiej siły, która wtedy mogłaby mnie rozproszyć 🙂

  20. Ja czekam. Zwykle dzień-dwa i mija, bo ja nie potrafię być bezczynna.

  21. Motyw Kobiety pisze:

    Ja mam taki, że nic na siłę 🙂 Ale jednocześnie wiem, czym jest twórcza niemoc – bardzo chcesz pisać, ale miotasz się w niemożności zrobienia tego.
    Zbieraj tematy! Rozejrzyj się i zastanów, o czym CHCIAŁBYŚ napisać.

  22. Biorąc pod uwagę, że szybko wróciłeś do pisania, wypalenie było zdecydowanie za mocnym słowem. Może po prostu chwilowa blokada?

  23. Czytam, rozglądam się, sprawdzam co mam w szkicach i po paru dniach przerwy odżywam i działam 🙂

  24. Widzę Maćku, że ten temat wraca do każdego z nas jak bumerang. Czyli wygląda, że to taka norma jest. Pisarska sinusoida. Nie wiem, co trzeba zrobić poza… przeczekać 🙂

  25. Ja tak mam ostatnia. Pod koniec grudnia założyłem sobie, że będę publikował 2 razy w tygodniu (zobacz na kalendarz u mnie – od stycznia regularnie poniedziałek i czwartek). No i teraz coś pieprznęło i nie mogę. Dzisiaj pierwszy raz nic nie opublikowałem i moje założenie poszło się jeb…ać. Od teraz będę publikować raz w tygodniu.
    A jak ruszyć z miejsca? Nie wiem, może przeczekać? Albo oświadczyć, że się kończy z blogowaniem i zamyka poletko. Robiłem tak kilka razy i momentalnie wypalenie znikało 🙂
    Gorzej jak ma się te durne postanowienia regularnego pisania…

  26. Mr. Kaffeino pisze:

    Mam jeden. Nie czytam „złotych rad” blogosfery” bo … mnie irytują. Piszę, kiedy chcę. Na siłę, na mus, bo tak trzeba, bo to … bo tamto, bo „klyenci” uciekną jak mawia pewien bloger, bo czytelnicy mnie rzucą, bo to … komercja, bo wpis, bo post … A gdzie radość? Poszła z przymusem na główną bo tak trzeba, To nie dla mnie. Jak ruszyć, ruszyć temat, który mnie rusza.

  27. Krystyna Polek pisze:

    Moim jedynym sposobem jest „rozwód” z komputerem na kilka dni 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Copy link
Powered by Social Snap