Triki blogowe: „metoda podstawiania”


 

W jednym z postów na grupie poprosiłem Was o podzielenie się blogowym problemem. Pierwszym, który wymieniliście, było przynudzanie (doprowadzanie czytelnika do znudzenia lub nudności).

Dziś spróbuję znaleźć skuteczne lekarstwo na czytelnicze ziewanie 😉 

 


Idea

Kolejny trik, na którym można oprzeć swój wpis to „metoda podstawiania”. Nazwę ukradłem z podręcznika do matematyki. Chodziło tam bodajże o rozwiązywanie równań. Idea jest prosta, ale finalne efekty mogą być naprawdę spektakularne:

Bierzemy jakiś temat i przenosimy go (w całości lub częściowo) w czasie lub w przestrzeni. „Podstawiamy”, przesuwamy go na teren bliższy czytelnikowi, bardziej mu znany.

Przykład nr 1:

Zamiast pisać standardową recenzję książki „Dzieci z Bullerbyn”, robimy coś innego. Bierzemy wioskę Bullerbyn, wyrywamy ją z korzeniami i przesadzamy do Szwecji lub np. Polski, do roku 2017.

Dodajemy pytanie: „dlaczego w dzisiejszych czasach dzieci z Bullerbyn wylądowałyby w pogotowiu opiekuńczym, a rodzicom odebrano by prawa do opieki nad nimi”.

Jak dzieci z Bullerbyn pomieszały Prozac z Relanium

Przykład nr 2:

Zamiast pisać o wrażeniach z wycieczki po Rio de Janeiro – bierzemy Rio, odkładamy je gdzieś na bok, a w miejsce tego brazyliskiego miasta wstawiamy np. Kraków.

Piszemy o tym, co by było, gdyby Nowa Huta była brazylijską fawelą, a plaża Copacabana znajdowała się pod Wawelem. Odwołujemy się tym samym do rzeczy, które są znane polskiemu czytelnikowi.

Przykład nr 3:

Zamiast pisać nudny artykuł o Fiacie 126 p – bierzemy konstruktora „malucha” i wsadzamy go za kierownicę współczesnego, przeładowanego elektroniką Citroena. Następnie  przeprowadzamy z mężczyzną fikcyjny wywiad (oczywiście czekamy, aż facet ochłonie z pierwszego szoku).


Co to daje?

1) Przede wszystkim wyrywa temat z utartych kolein. Dzięki temu czytelnik:

  • nie wie, czego się spodziewać (lubicie filmy, które od pierwszych minut wywołują zaskoczenie?)
  • może spojrzeć na zgrany motyw zupełnie z zupełnie innej strony

2) To także sposób na ukazanie trudnych zagadnień w przystępny sposób. Wystarczy przetransponować temat w obszary bliższe odbiorcy tekstu.

3) Dzięki metodzie podstawiania dodajemy wpisowi świeżości, niezwykłości, humoru oraz legendarnego „efektu wow” (czymkolwiek ten efekt jest).

Uwaga: Choć sama idea jest bardzo prosta, to realizacja już nie bardzo. Sam swego czasu wyłożyłem się na temacie nr 1 (tym o Bullerbyn). Ale myślę, że jeszcze do niego wrócę 🙂


Warto zobaczyć również poprzedni trik blogowy:

Głębia ostrości


10 sposobów na wywołanie opadu szczęki u czytelnika


 

Copy link
Powered by Social Snap