1

Dlaczego recenzowanie książek jest takie trudne?


 


 

Recenzowanie książek to bolesna sprawa. Dlaczego? Chyba dlatego, że mam zbyt miękkie serce. 

 


 

Po pierwsze

Dobrze wiem (z autopsji), jak wiele wysiłku kosztuje napisanie książki, a właściwie – napisanie czegokolwiek, co można bez wstydu zaprezentować szerszej publiczności. Prawda jest taka, że samo wpisywanie zdań do edytora to jedynie niewielka część pracy nad tekstem.

Zdecydowana większość rozgrywa się o wiele wcześniej w głowie pisarza. To, co najpierw pięknie błyszczy na frontowej wystawie, a z czasem pokrywa się kurzem na dolnej półce w księgarni, jest efektem nieraz wielomiesięcznej, a nawet wieloletniej pracy.
 


 

Po drugie

Pisanie książki zasadniczo nie jest pracą zespołową. O wiele łatwiej jest skrytykować coś, co przeszło przez ręce setek osób (np. nowy model samochodu) niż książkę, która niemal w całości jest efektem wysiłków jednego człowieka. W pierwszym przypadku negatywna opinia rozkłada się na tłum ludzi, w drugim – trafia prosto w serce jednego nieszczęśnika lub nieszczęśniczki.
 


 

Po trzecie

Książka jest dla pisarza tym samym, czym nowo narodzone dziecko dla każdego normalnego rodzica: ukochanym oczkiem w głowie, drogocennym skarbem, który chce się uchronić przed złem tego świata (czytaj: przed ostrym piórem recenzenta).
 


 

Publiczna krytyka

Recenzowanie wiąże się z publicznym wytykaniem błędów, czyli z czymś, czego chyba nikt nie chciałby doświadczyć. Z drugiej strony, pisarz powinien mieć świadomość, że z chwilą, kiedy jego książka opuszcza bramy drukarni, staje się bezbronna i tylko kwestią czasu jest, kiedy dopadnie ją jakiś drapieżnik (lub inny zgorzkniały recenzent).

Jak wyważyć w swojej recenzji zalety i wady danej książki? Dobre pytanie, na które nie znam dobrej odpowiedzi.
 


 

Recenzowanie debiutów

To chyba najtrudniejsza część pracy recenzenta. To wtedy najwyraźniej widać, jak wielką władzę ma on nad biednym, trzęsącym się ze strachu debiutantem. Jedno gorzkie słowo może skutecznie złamać świeżo rozpoczętą karierę.

Z kolei jeden, maleńki komplement może dodać początkującemu pisarzowi więcej pozytywnej energii, niż wszystkie filiżanki kawy, które zużył podczas pracy nad swoją powieścią.

 


 

Pytanie: jak pogodzić te wszystkie wątpliwości z obowiązkiem bycia uczciwym wobec przyszłych czytelników recenzowanej książki?
 


 

 


 

Prowadzenie bloga firmowego | Pisanie artykułów blogowych




Jak zostać Wojciechem Kilarem? [prawie recenzja]


 


 

Chcielibyście „być jak Wojciech Kilar”?

Oto przepis, dzięki któremu macie szansę zostać wybitnymi kompozytorami muzyki filmowej.

 


 

Poszczególne składniki tej mikstury znalazłem w biografii muzyka, którą ostatnio przeczytałem:

kilar-biografia

1) Znajdź kogoś, kogo pokochasz na zawsze i z wzajemnością

Miłość aż po grób jest możliwa. Co więcej, jest możliwa nawet wtedy, gdy początki znajomości mówią coś wręcz przeciwnego.

Okres przed ślubem Barbary i Wojciecha był jednym wielkim pasmem porażek: kłótnie, zerwania, powroty i tak w koło Macieju. A właściwie dookoła Wojtek.

Zupełnie jak w piosence, której melodia oparta jest na soundtracku Kilara do filmu „Portret damy”:

Słońce na niebie gaśnie za rzeką
Zmierzch ma zapach siana i snu
Pójdę przed siebie, pójdę daleko
Za ostatni las białych brzóz

Pójdę daleko, pójdę na łąki
Malowane złotem i rdzą
Zwierzę się wierzbom z naszej rozłąki
Wierzby wierzą szeptom i łzom

Tęsknię za Tobą, płaczę po Tobie
Płaczą ze mną rosy i mgły
W ciszy drżą słowa, których nie powiem
Bo rozumiesz je tylko Ty

A potem, po ślubie przyszło kilkadziesiąt lat dozgonnej, pięknej, choć niekiedy trudnej miłości.

 


 

2) Pamiętaj, że dom to podstawa

Wojciech Kilar miał w swojej żonie prawdziwe oparcie. To dzięki niej, w pewnym momencie życia nie stoczył się w przepaść alkoholizmu, a wręcz przeciwnie – wspiął się na wyżyny muzycznego geniuszu.

Poświęciła dla niego wszystko: karierę i macierzyństwo. Była z nim do końca (choć odeszła jako pierwsza).

Nic więc dziwnego, że powiedział kiedyś, że Basia była najlepszą rzeczą, która mu się zdarzyła w życiu [słowo „rzeczą” jest tutaj wyjątkowo niezręczne].

I dlatego robił, co mógł, by przychylić jej nieba.

Ta miłość wyrażała się w drobiazgach. Od koszmarnie drogich perfum, które przywoził jej z innych krajów, aż po jej imię, które umieszczał na tablicy rejestracyjnej swojego mercedesa.

 


 

3) Miej świadomość, że wiele wydarzeń nabiera sensu dopiero po latach

Lektura biografii, a więc dzieła z założenia prześwietlającego całe dziesięciolecia czyjegoś życia, pozwala dostrzec pewną prawidłowość.

Wszystkie zdarzenia, które po kolei „zaliczamy” w naszym życiu, są podobne do puzzli. Na pierwszy rzut oka – nie mają żadnego sensu. Dopiero po latach okazuje się, że były istotną częścią dzieła.

Co więcej, często jest tak, że rzeczy, przed którymi uciekaliśmy w dzieciństwie – dopadają nas potem na starość.

Nie chcę wam zepsuć przyjemności z lektury, więc spojlerów nie będzie.

 


 

4) Połącz sztukę „wysoką” z „niską”

W czasach PRL-u pisanie muzyki do filmów było dla kompozytorów czymś nieco uwłaczającym, żeby nie powiedzieć wstydliwym. Niektórzy bali się tego flirtu z kinem czy telewizją, by nie zostać zaszufladkowanym jako „ten gorszy”.

Wojciech Kilar przez długi czas traktował muzyką filmową wyłącznie jako sposób na dorobienie do pensji. Zresztą, pisanie soundtracków przychodziło mu niesłychanie łatwo. Nie przeszkadzał mu żaden hałas, goście czy włączony telewizor.

Zupełnie  odwrotnie niż podczas tworzenia muzyki przeznaczonej do sal koncertowych. Tutaj każda nuta wymagała sporego namysłu.

Wreszcie po wielu latach udało mu się wypracować kompromis: postanowił tworzyć do filmu, ale tak, by usatysfakcjonować drugą, szlachetniejszą część swojej kompozytorskiej natury.

 


 

5) Stwórz swój język, styl rozpoznawalny już po kilku sekundach

Czy istnieje coś takiego jak styl muzyki Wojciecha Kilara? Zdecydowanie tak.

Jego charakterystyczną cechą jest wielokrotne powtarzanie tych samych fraz oraz coś, co można nazwać narastaniem napięcia, które towarzyszy słuchaczom przez cały czas trwania utworu.

Ta powtarzalność miała w sobie coś z modlitwy (kompozytor często modlił się na różańcu, szepcząc dziesiątki tych samych wersów).

Kilar niezwykle wysoko cenił jeden utwór: Bolero Ravela. Uważał go za niedościgniony wzór. Wystarczy posłuchać Exodusu, by znaleźć wyraźne ślady tej fascynacji:

 


 

6) Wybierz coś, co chcesz, by zostało po tobie

Choć Wojciech Kilar osiągnął wszystko, co artysta osiągnąć może, to tak naprawdę liczyło się dla niego jedno: by został zapamiętany jako dobry człowiek.

Tylko tyle.

 


 

7) Zapracuj na komfort nieliczenia się z opinią większości

W pewnym momencie swojego życia Wojciech Kilar przestał przejmować się opinią innych na swój temat.

Miał ten komfort / pozycję / renomę, że mógł bez wahania decydować się na ujawnianie swoich niepopularnych poglądów. Niepopularnych w środowisku, w którym się obracał (m.in. sympatyzował z PiS oraz słuchał Radia Maryja).

A może po prostu coraz bardziej był myślami na lepszym ze światów?

 


 

8) Zakochaj się w górach

Góry to kopalnia inspiracji, szczególnie dla artystów. To miejsce, w którym najszybciej ładuje się życiowe akumulatory.

Przestrzeń, w której grawitacja przywiązująca człowieka do pierdół codzienności – jest wyraźnie mniejsza.

Miłość do gór najlepiej pokazują takie utwory jak Krzesany. To prawdziwa bomba dzikiej, góralskiej energii:

 


 

Proste, prawda?

Zauważyliście, że nie wspomniałem nic o talencie?

Zrobiłem to celowo, ponieważ z talentem trzeba się urodzić. To nie do przeskoczenia, niestety…

kilar-tatry

 


 

Zobacz też inne wpisy:

17 pomysłów na biznes w czasach kryzysu (aktualizacja: październik 2021)

https://maciejwojtas.pl/porazki/