1.
Z każdym dniem mam w głowie coraz większą pustkę.
Nie wiem, co doradzić synowi.
Za chwilę trzeba będzie składać papiery do szkół średnich.
Wiem, że pójście do liceum, żeby przeczekać chwilowy brak pomysłów na życie, to dobra i równocześnie zła rada.
Dobra, bo przez ten czas wiele może się zmienić. To zwiększa szansę znalezienia sensownego pomysłu na siebie.
Z drugiej jednak strony to zły pomysł.
Zły, bo sam wiem, ile czasu przepieprzyłem w moim życiu i mam alergię na głupie marnowanie czasu.
2.
Jeśli nie liceum, to co?
Pójście do szkoły uczącej konkretnego zawodu z jednej strony otwiera drogę do tego zawodu, ale często też blokuje dostęp do innych ścieżek.
Sam do takiej szkoły w sumie chodziłem, bo liceum muzyczne wypuszcza masowo ludzi potrafiących robić coś bardzo konkretnego (instrumentalistów).
Tyle że takim ludziom może być potem trudno dopasować się do innych miejsc niż te związane z muzyką.
Jaką więc szkołę wybrać?
3.
Zacząłem zastanawiać się, jaką radę sam chciałbym usłyszeć, mając 14 czy 15 lat.
Na pewno nie chciałbym, żeby ktoś kierował moim wyborem.
Wiem, jak to jest, kiedy jesteś „grzecznym dzieckiem” i robisz to, co sugerują ci inni.
Żyjesz wtedy nie swoim życiem.
Żyjesz tym, co urodziło się w czyjejś głowie.
Co gorsza, zaczynasz się do niego przyzwyczajać, a nawet widzieć plusy tej sytuacji.
To właśnie moja historia.
4.
Gdybym miał dziś 14 czy 15 lat, chciałbym, żeby ktoś pozwolił mi dokonać samodzielnego wyboru.
Może i głupiego, ale samodzielnego.
Chciałbym też, żeby uczciwie pokazał mi plusy i minusy moich pomysłów.
Nie chciałbym, żeby ktoś pchał mnie na prawo czy medycynę, bo wszyscy tam idą, bo tam się zarabia itd.
Ale chyba najbardziej chciałbym, żeby ktoś uświadomił mi, że istnieją dwie drogi.
Jakie?
5.
Pierwsza droga to praca u kogoś, dla kogoś.
Druga to działalność na własny rachunek.
Żeby była jasność: żadnej z tych dróg nie faworyzuję.
Każda z nich jest równie dobra.
To między innymi tutaj przebiega linia podziału na ludzi zadowolonych i niezadowolonych ze swojego życia.
Ktoś, kto ma predyspozycje do bycia świetnym pracownikiem, będzie męczył się, próbując działać na własną rękę.
I odwrotnie.
Człowiek z duszą przedsiębiorcy będzie czuł się nieswojo, wykonując czyjeś polecenia, tańcząc do czyjejś muzyki.
6.
Na czym więc polega problem?
Mam wrażenie, że szkoła i reszta świata pokazują tylko tę jedną drogę.
Kładą nacisk na bycie pracownikiem.
Owszem, są w szkole przedmioty mówiące o biznesie, ale mało kto traktuje je poważnie.
Dlatego gdybym miał dziś naście lat, chciałbym, żeby ktoś jak najwcześniej zauważył, wybadał, dostrzegł moje predyspozycje do bycia pracobiorcą albo pracodawcą.
Dopiero potem zacząłbym się zastanawiać, jak zostać szczęśliwym pracownikiem albo właścicielem firmy.
Zaproszenie na zajęcia, które zmieniają życie 🙂
Korzystając z okazji, chciałbym zaprosić Ciebie i Twoje dziecko na niezwykłe zajęcia z języka polskiego i kreatywnego pisania.
To zajęcia online, ale bez kamer i mikrofonów.
Wystarczy dostęp do internetu (i skrzynki mailowej 🙂
Zajęcia składają się z 20 lekcji (trwają minimum 20 dni) i kosztują tyle, co… godzina typowych korepetycji.
Więcej informacji:
https://korepetycje.maciejwojtas.pl/
PS Z każdym miesiącem ich cena rośnie 🙂
Serio.