12 rzeczy, którymi sprawisz ludziom radość (za darmo i bez wysiłku)

 


 

Są rzeczy warte wszystkich pieniędzy, choć kosztują tyle, co nic.

Bo wystarczy naprawdę niewiele, by sprawić radość tym, których kochasz.

I tym, których widzisz pierwszy raz w życiu.

A nawet tym, których nigdy osobiście nie spotkasz.

 


 

Prawie za darmo

1) Kliknij pod czyimś komentarzem na Facebooku reakcję „super”, zamiast zwykłego „lubię to”. To niby nic takiego, ale tym sposobem sprawisz, że komuś od razu zrobi się cieplej na sercu.

[koszt: brak]

 

2) Spójrz w oczy swojej żonie i powiedz jej, że pięknie wygląda. Powiedz mężowi, że dobrze, że jest. Rzuć mu to nawet mimochodem. Na pewno usłyszy i zapamięta.

[koszt: 3-5 sekund]

 


 

Tanie

3) Pożycz swoje notatki z wykładów komuś, kto nie ma śmiałości o nie poprosić.

[koszt: 5-10 sekund]

 

4) Skomentuj artykuł na blogu, pod którym bardzo rzadko pojawiają się komentarze. Kto wie, może właśnie twoje dobre słowo skutecznie uleczy podcięte skrzydła autora strony.

[koszt: 10-15 sekund]

 


 

Średnio drogie

5) Przepuść w kolejce do kasy kogoś, kto ma tylko kilka produktów w koszyku. To naprawdę nic wielkiego, a rozwala system.

[koszt: 20-50 sekund]

 

6) Opowiedz swojemu dziecku nietypową bajkę na dobranoc. Niech bohaterem będzie ono samo. Dla ciebie to ledwie parę minut, a ono zapamięta każde twoje zdanie. Na bardzo długo.

[koszt: 5-10 minut]

 


 

Drogie

7) Zadzwoń do swoich rodziców, którzy są w podeszłym wieku. Zapytaj mamę o przepis na jakiś smakołyk. Albo tatę o to, czy oglądał wczorajszy mecz. Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo na to czekają (chociaż nigdy ci się do tego nie przyznają).

[koszt: 3-15 minut]

 

8) Wysłuchaj cierpliwie do końca młodzieńczej historii dziadka, choć opowiadał ci ją już setki razy. Bo ani się nie obejrzysz, jak sam wejdziesz w jego buty.

[koszt: 20-30 minut]

 


 

Bezcenne

9) Nie odwracaj wzroku od ludzi, którym się nie powiodło. Którzy nie radzą sobie tak dobrze jak Ty: od alkoholików, bezdomnych, ubogich. Nic nie boli bardziej, niż poczucie bycia traktowanym jak powietrze.

[koszt: ?]

 

10) Uśmiechnij się do kogoś, do kogo nikt nigdy się nie uśmiecha.

[koszt: ?]

 

11) Podziękuj komuś za coś, za co nigdy mu nie dziękujesz.

[koszt: ?]

 

12) Udostępnij ten post na Facebooku lub w innym miejscu 🙂

[Twoje kliknięcie w poniższy przycisk sprawi mi mnóstwo radości!]

54 odpowiedzi

  1. Co prawda zaczęłam od ostatniego punktu, ale ważny jest pierwszy krok :). Pozdrawiam 🙂 I czekam na uśmiech na Twojej twarzy 🙂

  2. Słyszałam już o metodzie z klikaniem „super” zamiast „lubię to”. Zaczęłam stosować i uznałam, że to naprawdę fajne uczucie 😉 W kolejce też często przepuszczam, gdy ktoś stoi tuż za moim wypakowanym koszykiem z jednym chlebkiem w łapkach. Ludzie wtedy cudownie reagują. Z zaskoczeniem, uśmiechem i czasem niedowierzaniem. Bo ktoś był miły 🙂 A to takie fajne. Śmierć przyjaciela rodziny w zeszłym roku udowodniła mi, jakie to ważne mówić ludziom ile dla mnie znaczą na bieżąco, gdy mam na to ochotę, a nie gdy wypada, bo są akurat Walentynki czy ich urodziny.
    Twój tekst poleciał prosto na mój fanpage 😉 Miłego poniedziałku!

    1. Ja bym jeszcze dodał uśmiech do pani przy kasie. To tak nie wiele a ile razy sprawiłem już radość takim osobom. O metodzie super nie słyszałem ale faktem jest, że nie lubię lajkować. Jak już wolę dawać serduszko bo lajk dla mnie to takie -ok, rozumiem, spadam. Takie bezosobowe 😉 Ale powoli do facebooka się przekonuję 😉

  3. Przytulam rady 🙂 do drugiego podpunktu dodałabym, że osobiście wolałabym usłyszeć od mężczyzny, że to dobrze, że jestem … niż że pięknie wyglądam 😉 przesyłam uśmiech

    1. Zgadza się. Jak mój facet mówi mi, że jestem piękna, podczas kiedy ja paraduję po domu w dziurawych czasem legginsach, poplamionej koszulce, bez makijażu i w tłustych włosach, to ja uważam, że albo oszalał albo coś ode mnie chce lub, że kocha mnie w każdym wydaniu i nie zawsze muszę być „odstawioną lalą” 😉 🙂

  4. Wspaniały post 🙂 Ostatnio udało mi się połączyć 9. i 10. Aktualnie jestem w Budapeszcie i szokuje mnie jak jest tu wielu bezdomnych ludzi. Będąc w Polsce nie przywykłam do takiego widoku, jak kogoś widziałam żebrzącego to często dawałam pieniądze… Gdybym zaczęła tak robić w Budapeszcie, szybko bym zbankrutowała D: Jednak uciekanie od nich wzrokiem bardzo mnie męczyło psychicznie, więc zaczęłam się do nich uśmiechać. Może to jest trochę dziwne, ale dzięki temu czuję się dużo lepiej. Mam tylko nadzieję, że im nie robię tym przykrości.

  5. Maćku, dobry pomysł miałeś, muszę przyznać. A co do pomysłu z telefonem do seniora rodu (uznałes, że to droga, forma sprawia IQ komuś radości) to napiszę tylko tyle: mój mąż spędził ostatnio godzinę na rozmowie telefonicznej że swoim 90-letnim ojcem. Był problem. Samodzielny w obsłudze netu i konta bankowego online senior napotkał prawdziwy problem. Nie mógł się zalogować bo bank zmienił interfejs i karteczki przeznaczone do wpisywania fragmentów hasła, tych brakujących, zmieniały się na nowe przy każdej sytuacji gdy, zdaniem systemu, wpisując hasło robił. To zbyt wolno. Uświadomienie tacie, że juz nie ten refleks, wymagał godziny, wiele taktu i pokory. Jestem pełna uznania dla męża. Żyjemy w świecie gdzie cierpliwość to bardzo deficytowa cechą charakteru. Dzieki za tekst, pozdrawiam:)

  6. Jak to u Ciebie często bywa, Macieju, wpis formalnie syntetyczny, a gęsty od treści :). Myślę, że sama treść właściwie nie wymaga komentarza – tak bardzo się z Tobą zgadzam… dlatego powiem krótko: dziękuję i pozdrawiam serdecznie :).

  7. Z alkoholikami to nie jest tak łatwo. Drobny pijaczek bez rodziny może wzbudzić moją sympatię pod warunkiem, że nie pcha się na gazie do auta. Ale alkoholik, który niszczy rodzinę nałogiem, przegania bliskich na mróz, własne dziecko by sprzedał, byle miał za co pić… Mam kilka koleżanek – siłaczek. Żyją z takimi typami. Utylizowałabym. Żeby ratować ich ofiary.

    1. Kiedyś na ulicy złamałam nogę i leżę sobie i nie mogę się podnieść, ludzie mnie mijaja, znikąd pomocy mimo że usiłuję zwrócić się do nich aby pomogli mi wstać. Ot pijaczka leży i się gramoli. Nawet unikają kontaktu wzrokowego, spieszą się. I wtedy podchodzi do mnie pijany bezdomny. Pomaga wstać i doskakać na przystanek na ławkę abym usiadła. Dalej sobie już radzę. Telefon do rodziny, pogotowie. Nic nie jest w życiu tak proste jak się wydaje. Być może krótka rozmowa, życzliwość (co nie oznacza pochwały tego co robi), zrozumienie że się zaplątał już ponad jego siły. Ludzie się czasem otwierają, jak dostaną ten okruszek życzliwości. Okazuje się wtedy, że są kimś innym niż ich uważamy.

  8. 9. Odkąd mieszkam w Hiszpanii jestem pod ogromnym wrażeniem jak tutaj podchodzą do ludzi żyjących na ulicy. Madryt jest pełen takich na każdym kroku, chowają swoje tobołki pod mostami, zawieszają pod pokrywy studzienek, czy poskładane i zwinięte zapełniają wnęki mijanych budynków.
    Ale!
    Ludzie z nimi rozmawiają. Nie raz byłam świadkiem jak np. pan z kiosku zamykał swoją budkę na czas siesty, którą zaczął od wymienieniu kilku zdań i „heheszków” z sąsiadem – „zamieszkującym” wnękę vis-a-vis jego biznesu. Stali „stojący” pod sklepem też witają Cie z uśmiechem na twarzy, nawet jak nic mu nie dasz, nie kupisz, to i tak samo „¡Hola! ¡Buenos Dias!” ze szczerym uśmiechem wystarcza.

    Ja mimo 3. się odważę poprosić o 4. 😀
    Pozdrawiam,
    Rutinario

  9. Znalazłam Twój blog przypadkiem. To pierwszy wpis, jaki przeczytałam. Mało ostatnio uśmiechu w moim życiu. Może jak dam trochę radości innym, to kiedyś do mnie wróci. Postanowiłam wykonać wszystkie punkty w przyszłym tygodniu. Spróbuję zapisać kilka swoich pomysłów. Zainspirowałeś mnie

  10. Zacznę od komentarza, chociaż masz ich wiele. Najbardziej jednak poruszyły mnie pomysły na linii rodzice – dzieci. Fakt pamięta się wszystkie takie drobnostki na bardzo bardzo długo. Dzięki!

  11. Numer 7 to podstawa. Czasami taki telefon może być największym prezentem jaki możemy sprawić. Najlepiej jednak sprawić niespodziankę i odwiedzić rodziców i pogadać. Tak po prostu, o wszystkim i niczym.

  12. Przez jakiś czas nie zaglądałam tutaj, a szkoda bo zazwyczaj tak hak dzisiaj znajduję tutaj inspirację do odszarzania codzienności. Dziękuję

  13. Hihi Czekasz na komentarze? 🙂
    Fantastyczny tekst 🙂 pięknie napisany i treść taka…oczywista przecież, a zagrzebana w zakamarkach codzienności.
    Leci dalej w świat:) buziaki 🙂
    Mk

  14. Cześć 🙂 Trafiłam na tego Bloga przypadkowo, jednak co nie oznacza, że przejrzałam go bez żadnej refleksji. Rozbawił mnie powyższy poradnik, bo trochę mnie to zdumiewa, że dzisiaj jeszcze ktoś zdobywa się na pisanie takich oczywistych tekstów. Mimo tego, uważam że jest świetny! Bo czasami warto przypomnieć sobie jak wielką moc mogą posiadać tak proste zachowania wobec ludzi. Najbardziej zwrócił moją uwagę punkt 4… Szczególnie dlatego, że jestem początkującą blogerką i pisarką. Drogi Autorze tej strony oraz inni odwiedzający, macie szansę zrobić dla kogoś coś dobrego i dodać mi trochę wiatru w żagle! Zapraszam do komentowania na moim Blogu 🙂

  15. Ja również trafiłam tutaj przypadkiem i jestem zachwycona! Świetne teksty, a lekkość z jaką piszesz jest niesamowita Będę zaglądała i na pewno będę udostępniać, niech dobre myśli idą dalej w świat! Pozdrawiam serdecznie!!

  16. Super urocze i miłe pomysły. Warto pamiętać o tak drobnych, a jak życzliwych rzeczach. Uważam, że dobro jest bezcenne w każdym przypadku 🙂

  17. Hej, wydaje mi się, że w pierwszym zdaniu powinno być „warte wszystkich pieniędzy”.. tak jest poprawniej, zdaje się..

Skomentuj ten wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *