Pytanie, które otworzy Ci oczy (może nawet za bardzo)


 


 
Poniższy tekst pochodzi z mojego „Newslettera dla najwierniejszych fanów”.

Link do zapisu na ten newsletter znajdziesz na końcu artykułu.
 


 
Cześć 🙂

Dziś mam dla Ciebie aż 3 teksty.

Normalnie wrzuciłbym je na Facebooka albo LinkedIn.

Ale od 18 dni tam nie zaglądam.
 
 
Nie wiem, czy ktoś do mnie pisze, czy komentuje albo lajkuje posty.

Praktycznie nie wiem, co się dzieje w Polsce i na świecie.

Chociaż nie – bo coś tam o jakichś rybach w Odrze słyszałem.
 
 
Od 18 dni czuję się jak człowiek wypuszczony z więzienia, które sam sobie zbudował.

Choć jestem copywriterem, to trudno mi opisać to, co się teraz dzieje.

To jakiś kosmos!
 
 
Dobra, czas na teksty 🙂
 


 

TEKST NR 1

„Gra bez końca”

Jestem pod wielkim wrażeniem książki, której… praktycznie nie przeczytałem 🙂

Wystarczyły mi jednak darmowe fragmenty ze strony e-księgarni, 2 teksty streszczeń i 1 filmik z YT, żeby zrozumieć to, co w niej najważniejsze.
 
 
Obejrzyj ten filmik o „grze bez końca”, a zapragniesz być „graczem bez końca”:
 

 
 
Czym jest gra bez końca?

To koncepcja działania w biznesie.

Rozwinął ją (zapewne Ci znany) Simon Sinek.
 
 
W największym skrócie:
 
 
Istnieją 2 rodzaje firm.

Jedne grają w grę skończoną, drugie w nieskończoną.

Gry skończone to np. sporty, w których gra się do określonego momentu.

Gry nieskończone, to takie, w których liczy się to, żeby grać jak najdłużej, dążyć do czegoś większego niż my sami i działać w słusznej sprawie. Przykładem gry nieskończonej jest małżeństwo.
 
 
Gra bez końca to działanie, w której nie konkurujesz z nikim, bo dążysz do czegoś, co przekracza Ciebie samego.

Budujesz coś, co Cię przeżyje.

Twoim celem nie jest wygrać sprint, tylko biec w maratonie bez końca.

Celem jest trwać, a nie wygrać.

To przetrwanie jest wygraną.
 
 
Sinek podaje obrazowy przykład:

70 procent czasu prezentacji odbywających się w firmie Microsoft to zastanawianie się, jak pokonać Apple.

W Apple 100 procent czasu poświęca się temu, jak pomóc nauczycielom nauczać i jak pomóc uczniom się uczyć.

Jedna z tych firm jest graczem skończonym, druga – nieskończonym.
 
 
Gracz skończony stara się pokonać wszystkich dookoła.

Gracz nieskończony stara się walczyć z sobą samym. Codziennie podnosi sobie poprzeczkę, żeby wykonywać jak najlepiej to, co robi. Stara się codziennie być lepszą wersją siebie niż wczoraj.

Taki gracz – gra sam ze sobą w nieskończoną grę.

To podejście daje mu radość, która pochodzi nie z porównywania się z innymi, tylko z dokonywania postępów.
 
 
Poniżej 3 cytaty z książki:
 
 
1)

„Korporacja stworzona do nieskończonej gry nie myśli tylko o sobie.

Rozważa wpływ swoich decyzji na swoich pracowników, na swoją społeczność, na ekonomię, kraj i świat.

Robi to dla dobra gry”.
 
 
2)

„(…) nieskończony gracz oczekuje zaskoczeń, wręcz się nimi upaja, i jest przygotowany na spowodowane nimi przekształcenia. (…)

Zamiast zastanawiać się nad tym, jak zareagować na to, co już się stało, szuka sposobów na zrobienie czegoś nowego.

Nieskończona perspektywa uwalnia nas od obsesyjnego obserwowania poczynań innych korporacji i tym samym pozwala skupić się na szerszej wizji”.
 
 
3)

„Gdy niemal cała organizacja hołduje skończonemu nastawieniu, rezultatem jest swego rodzaju tunelowa wizja.

Polega to na tym, że praktycznie wszyscy w tej organizacji nadmiernie skupiają się na tym, co pilne, kosztem tego, co istotne.

Kierownictwo zaczyna instynktownie reagować na znane czynniki, zamiast eksplorować lub rozwijać nieznane możliwości”.
 


 

TEKST NR 2

Pytanie, które otworzyło mi oczy (Tobie pewnie zrobi to samo):

„Gdybyś wygrał miliony i nie musiał już pracować, to dla których klientów chciałbyś nadal pisać?”
 
 
Odpowiedź na to pytanie kompletnie mnie rozwaliła.

Okazało się, że takich klientów nie byłoby zbyt wiele.
 
 
Jaki z tego wniosek?

Powinno się szukać takich klientów, dla których chcielibyśmy pracować nawet wtedy, gdyby nic nas do tego nie zmuszało.
 
 
Zrób sobie taki sam test.

Zadaj sobie to samo pytanie (nie musisz być copywriterem, to tylko przykład).

Ale cokolwiek Ci wyjdzie, nie podejmuj pochopnych działań.

Najpierw ochłoń… 🙂
 


 

TEKST NR 3

Co jest najważniejsze dla internetowego twórcy i freelancera?

Kiedyś powiedziałbym, że znajomości, układy, bycie w centrum wydarzeń.

„Szczęście” bycia zauważonym, wirtualnie poklepanym po plecach.

Bycie zaakceptowanym przez członków elitarnego stada.
 
 
Pamiętam, jak zachłysnąłem się światem agencji reklamowych, marketingowych celebrytów, blogosfery i tego wszystkiego, co zwykle zbiera masę lajków.

Chciałem grzać się ciepłem generowanym przez ludzi sukcesu.

Marzyłem o pracy dla największych marek.

Desperacko próbowałem się wcisnąć tam, gdzie mnie nie chcieli.

Robiłem rzeczy, których dziś strasznie się wstydzę.
 
 
Dopiero stosunkowo niedawno uświadomiłem sobie, jakie to było kretyńskie.

Stary grzyb, a dał się skusić takimi marnymi błyskotkami…
 
 
Dziś kompletnie nie interesuje mnie „praca dla największych marek”.

Mam zupełnie obojętny stosunek do świata reklamy czy marketingu.
 
 
Dziś trochę zmądrzałem.

Dziś uważam, że najważniejsza jest wewnętrzna wolność, bo daje ona nieprawdopodobny luksus.

Luksus posiadania własnego zdania, które różni się od tego, co sądzi większość.

Luksus odrzucania tych zleceń i służbowych poleceń, z którymi się nie zgadzam.

Luksus popierania tych, z którymi mi po drodze, a nie tych, których „warto mieć w znajomych”.

Lukusu bycia outsiderem, którego stać na życie poza głównym nurtem.
 
 
Ten luksus nie zawsze przekłada się na pieniądze, ale zawsze przekłada się na wewnętrzny spokój.

To dlatego wolność jest tak bezcenna.
 
 
Ale dziś, oprócz wolności, ważne jest dla mnie coś jeszcze.

To, by pozostawić po sobie coś naprawdę wartościowego.

Na przykład książkę, która obudzi w dzieciach nowe pasje, pokaże im piękno świata, da impuls do życia, którego inni będą im zazdrościć.

Nie ukrywam, że taka książka od dawna chodzi mi po głowie.
 


 
To prawie koniec na dziś!

W kolejny czwartek pokażę Ci fragmenty książek, które cały czas piszę.

Choć tak naprawdę – w tym mailu trochę już tych treści przemyciłem 🙂
 
 
Wstępy do moich książek możesz zobaczyć tutaj:

1) „Zarabiaj 2 x więcej, pracując 3 x mniej, czyli cud detoksu od SM”

2) „Bądź szczęśliwym freelancerem i dawaj szczęście innym!”
 
 
Do zobaczenia za tydzień!

🙂
 


 

Chcesz czytać więcej takich tekstów + fragmenty książek, które obecnie piszę?

 
Zapisz się na newsletter!
 
Kliknij tutaj:
 

Zapisz się na „Newsletter dla najwierniejszych fanów”


 


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Copy link
Powered by Social Snap