);

Normalne i mniej normalne pomysły na bloga

Pomysły na biznes, firmę i karierę | Blog copywritera

Normalne i mniej normalne pomysły na bloga

2 maja 2016 Inspiracje Porady dla piszących 60

3 sposoby na blogowanie

Strategii blogowania jest pewnie tyle, ilu samych blogerów. Moim zdaniem, najważniejsze z nich to:

 

1) Bloger jest świetnie znany w realu…

albo jest córką / synem kogoś naprawdę znanego – przykład: Kasia Tusk. Szansa na powtórzenie tego rodzaju sukcesu jest moim zdaniem – minimalna.

Ale jeśli zauważacie u swoich rodziców pierwsze objawy prezydentozy lub premierozy, to nie czekajcie, tylko rezerwujcie szybko domenę, kupujcie serwer i zakładajcie bloga.
 

2) Bloger jest specjalistą

Naprawdę zna się na rzeczy. W dodatku prowadzi swojego bloga od wielu, wielu lat na niezmiennie wysokim poziomie (jak np. Paweł Tkaczyk) albo dużo krócej, ale na poziomie niedostępnym dla zwykłego śmiertelnika (np. Michał Szafrański).

Szansa powtórzenia ich sukcesu jest również bliska zeru, ale i tak zdecydowanie bardziej realna niż ta, którą opisałem w punkcie pierwszym.
 

3) Bloger tworzy własną, maleńką niszę

I automatycznie staje się w niej numerem jeden. Jeśli słyszeliście o strategii błękitnego oceanu, to jest właśnie ten przypadek.

 


 

Bardziej normalne pomysły na bloga

Na początek kilka bardziej stonowanych pomysłów na bloga.

1) Wstrzel się w to, czym żyją inni

Pomysł #1: blog o programie telewizyjnym, np. takim jak Top Chef.

Plusy: W momencie emisji, czyli przez kilka tygodni to naprawdę gorący temat. Jest szansa, że część z fanów programu trafi na Twojego bloga.

Jeśli jeszcze Twoje teksty będą wyraziste i kontrowersyjne, możesz liczyć na sukces. Oczywiście będziesz miał konkurencję np. w postaci oficjalnych stron programu na Facebooku itp.

Minusy: Wszystko prędzej czy później przemija. Tydzień po finale programu widzowie o nim zapomną. I o Twoim blogu też. Zresztą, pamiętasz, kto wygrał drugą edycję Top Chefa? Albo trzecią Big Brothera?

Uwaga: w tym przypadku masz szansę wyprzedzić konkurencję i już teraz założyć bloga o kolejnej edycji tego typu programu. A jeśli znajomy producent telewizyjny da Ci „cynk” o jakimś zupełnie nowym programie, który trafi na ekrany za jakiś czas – Twoje szanse na sporą liczbę wejść na bloga – gwałtownie wzrosną, ponieważ będziesz miał więcej czasu na „odpalenie” prawdziwej petardy.

kucharz

„Adrian przygotował sałatkę z sałaty, kapibarę z topinamburu i sznycla wiedeńskiego z mopsa francuskiego zmielonego razem z budą.”

 


 

2) Rozwiń czyjąś historię

Pomysł #2: blog z wpisami typu „historia jednego zdjęcia”

Plusy: Jeśli masz na tyle dużą wyobraźnię i dobry warsztat + coś mądrego do powiedzenia – jest szansa na hit.
Minusy: Jeśli nie masz tego wszystkiego, rzucisz to po miesiącu.

plaża

Jedno zdjęcie – mnóstwo potencjalnych historii…

 


 

3) Opisz ludzi, którymi nikt się nigdy nie interesował

Pomysł #3: blog zawierający historie ludzi, którzy nie doszli do niczego, choć bardzo tego chcieli

Plusy: Liczba historii, które można opisać – zaskoczy Cię pozytywnie.
Minusy: Liczba historii, które można opisać – wpędzi Cię w depresję.

staruszka

To tylko przykładowe zdjęcie. Nie twierdzę, że staruszka na zdjęciu nie doszła do niczego. Mogło być wręcz przeciwnie.

 


 

4) Pisz o tym, co straciło już na aktualności, ale rób to w świeży i odkrywczy sposób

Pomysł #4: blog o nauce nieistniejącego już języka (np. języka peerelowskiego)

Plusy: nauczysz się nowego języka
Minusy: umiejętność ta nie zrobi na nikim wrażenia

palmyra

Czasy PRL-u są dla niektórych równie odległe jak starożytność. Masz więc szansę stać się dla swoich czytelników odkrywcą na miarę Indiany Jonesa.

 


 

5) Pisz przewrotne poradniki:

Pomysł #5: blog o sposobach na rozwalenie swojego związku/małżeństwa

Plusy: istnieje szansa, że dasz komuś do myślenia
Minusy: istnieje ryzyko, że dasz komuś do myślenia

rozwód

Istnieje ryzyko, że ktoś może nie wyczuć ironii i postąpić wg Twoich wskazówek.

Pomysł #6: blog o tym jak skutecznie stracić pracę/odpaść na rozmowie kwalifikacyjnej

Plusy: liczba i różnorodność historii, które będzie można opisać – rzuci Cię na kolana
Minusy: w sumie nie wiem, ale na pewno jakieś są

wywiad

„Kto powiedział, że rozmowa kwalifikacyjna musi odbywać się w biurze?”

 


 
 


 

Mniej normalne pomysły na bloga

Poniżej mam dla was kilka bardziej „odjechanych” pomysłów na bloga. Jeśli szukacie niezamieszkałej blogowej niszy – rezerwujcie pomysły bez wahania.

 


 

6) Opisz jakiś wycinek rzeczywistości, nawet bardzo mały

Pomysł #7: blog zawierający recenzje książek pisane wyłącznie na podstawie okładki albo filmów na podstawie ich tytułów

(czasami mam wrażenie, że takie blogi już od dawna istnieją, choć nie taki był zamysł ich twórców)

Plusy: może wyjść naprawdę śmiesznie 🙂
Minusy: niestety, może wyjść śmiesznie 🙁

okładki

„Gruba książka zawiera prawdopodobnie dużo zdań. To chyba powieść. Sądząc po gabarytach – raczej mocno przegadana”.

 


 

7) Zmień perspektywę (masz tutaj naprawdę ogromne pole do popisu)

Pomysł #8: blog o życiu w Warszawie – pisany z punktu widzenia psa

Plusy: zbieranie materiałów, przeprowadzanie wywiadów i robienie zdjęć – mogą być intrygujące
Minusy: dowody wdzięczności przesyłane od psich czytelników mogą być nieco krępujące

pies siedzi

„Pałac Kultury? Lepiej, żebyście nie znali mojego zdania”.

Pomysł #9: blog o modzie pisany z punktu widzenia kogoś, kto myli frak z marynarką

Plusy: raczej brak, narobisz się jak dziki osioł, a i tak nikt tego nie doceni
Minusy: ogromna konkurencja

krawat

„Co to w ogóle jest? Krawat, fular, zwis męski czy śledź?”

Pomysł #10: blog o malarstwie pisany przez daltonistę

Plusy: może być kolorowo, choć pewnie i tak tego nie zauważysz
Minusy: nie zarobisz nawet na okulistę

kwiatek

„Przedstawiam Wam kwiatka, który moim zdaniem jest niebieski. Ale mogę się mylić…”

Pomysł #11: blog o gotowaniu pisany przez kogoś, kto regularnie przypala wodę w czajniku

Plusy: prędzej czy później nauczysz się gotować
Minusy: po pewnym czasie będziesz musiał(a) udawać, że nie umiesz gotować, by nie stracić wiarygodności

spalenizna

„No i kotlety poszły się paść…”

 


 

8) Zrób coś zupełnie „od czapy”

Pomysł #12: blog o kocie, który z Tobą mieszka, choć oprócz Ciebie nikt nigdy go nie widział

Plusy: sława może Cię zaskoczyć, podobnie jak zaproszenie do odwiedzenia szpitala, w którym zapomniano zamontować klamek
Minusy: właściwie brak (cokolwiek napiszesz – „kociarze” i tak będą nosić Cię na rękach)

tygrys

„Tak, mam kota. I nie wstydzę się tego”.

 


 
 


 

Warto zobaczyć:

Jak zagonić mózg do roboty? Zobacz triki pobudzające kreatywność

10 sposobów na wywołanie opadu szczęki u czytelnika (pełna wersja)


 


 

 

60 komentarzy

  1. […] Zobacz też 12 normalnych i mniej normalnych pomysłów na bloga >>> […]

  2. […] Zobacz 12 normalnych i mniej normalnych pomysłów na bloga >>> […]

  3. […] Zobacz 12 normalnych i mniej normalnych pomysłów na bloga >>> […]

  4. […] Zobacz 12 normalnych i mniej normalnych pomysłów na bloga >>> […]

  5. […] Zobacz 12 normalnych i mniej normalnych pomysłów na bloga >>> […]

  6. […] Zobacz 12 normalnych i mniej normalnych pomysłów na bloga >>> […]

  7. […] Normalne i mniej normalne pomysły na bloga […]

  8. […] Normalne i mniej normalne pomysły na bloga […]

  9. […] Normalne i mniej normalne pomysły na bloga […]

  10. […] Zobacz 12 normalnych i mniej normalnych pomysłów na bloga >>> […]

  11. Ciekawe pomysły, chociaż przyznam, że żaden nie poruszył mnie na tyle, żebym mogła się nim zająć. W ogóle muszę powiedzieć, że dopiero co trafiłam na Twojego bloga, a już się rozgościłam – naprawdę inspirujące treści, np. o zasadzie 10 000 h 🙂

    • Maciej Wojtas pisze:

      Rozumiem 🙂 To nie są pomysły stricte do skopiowania, chodziło mi bardziej o pokazanie kierunku myślenia (nie trzeba koniecznie powielać tego, co już jest w blogosferze).

  12. Miło czytać u innych blogerów takie porady z pomysłami na bloga 😉

  13. Goga pisze:

    Świetny wpis, dużo inspiracji jak zawsze 🙂 Podoba mi się strasznie niszowe blogowanie 🙂 np. blog scrapbookingowy z wyzwaniami w technice mixed media. (Nie mówię, że konkretnie mój, ale np. kilka innych, które znam). Dla nowych osób (np. takich, które dopiero zaczynają poznawać technikę) może to niszowe, dla mnie na przykład już trochę mniej, bo znam to środowisko, ale zawsze jest przy tym mnóstwo zabawy, odkryć i dużo frajdy!. Mam jeden taki projekt – zaczęłam go rok temu z ciekawości. Lubię obserwować jak ludzie interpretują dany temat i przedstawiają go w swojej twórczości – każda praca jest taka inna! 🙂 Blogi niszowe są jak dobry viral – jak zaczniesz je tworzyć dla ludzi to potem już jest z górki. Dużo też zależy od tego, co masz na takim blogu do przekazania, jaki masz pomysł, strategię. Projekt może nawet zacząć żyć własnym życiem bez Twojego udziału (tak jest trochę u mnie np. w grupie, gdzie ludzie dzielą się swoimi pracami 🙂 Ludzka kreatywność jest niesamowita!! Kiedyś myślałam o pisaniu bloga o życiu w Warszawie, o rekomendacjach fajnych miejsc + połączeniu tego z fotografią, ale chyba życia mi nie starczy przy obecnych projektach i energii 😀 😀 (Chociaż kurcze… może kiedyś? :)) Największym minusem w tym wszystkim jest ograniczony czas… i jednocześnie niesamowita chęć tworzenia kolejnych miejsc! Moim zdaniem bardzo liczy się też podejście do ludzi – to według mnie jest potężna moc przyciągania 🙂

    • Maciej Wojtas pisze:

      :)))
      Podsunęłaś mi pomysł na bloga 😉
      To byłby blog, który reklamowany byłby jako „blog z najmniejszą widownią na świecie” 🙂
      Albo „blog tak słaby, że nie czyta go nawet twoja mama” 😉

  14. Powiem Ci, że znalazłam u ciebie sporo inspiracji 🙂 Hehe najlepiej spodobało mi się życie w Warszawie z perspektywy psa 🙂 Ale poważnie, naprawdę świetnie podpowiedzi! 🙂

  15. Kasia Ragana Knycpel pisze:

    Ja wstrzeliłam się w niszę nie wiedząc, że to strategia 😀

    Ot, doświadczyłam pewnego braku i pomyślałam – jak nie ja, to kto?

    Od początku wiedziałam na jaki temat chcę blogować, dlatego rzeczywistość „Chcę blogować ale nie wiem o czym” jest mi totalnie obca…

    Przepraszam, że dopiero teraz komentuję. Wczoraj pochłonęła mnie nauka na poprawkę 🙁

  16. Iza Ce pisze:

    Ciekawe pomysły 🙂
    Piszę od niedawna, mam pozytywny feedback, a nawet już propozycję współpracy – oby tak dalej, a jak nie, to wrócę do Twoich pomysłów.
    http://www.mojaszkolaangielskiego.wordpress.com

    • Maciej Wojtas pisze:

      Dzięki 😉
      Moim zdaniem, nie będziesz musiała skorzystać z tych pomysłów, bo twoja nisza jest bardzo atrakcyjna dla reklamodawców (nauka języków).

  17. Hahaha 🙂 Umarłam ze śmiechu 🙂 Muszę rozważyć u siebie cykl opisywania książek jedynie po okładce 😀

  18. Matka-kura pisze:

    A zawsze myślałam, że trzeba wiedzieć o czym się pisze 🙂 A tu okazuje się że nie koniecznie trzeba 😛
    Ale zainspirowałeś mnie tym psem – nie do bloga wprawdzie, ale jednak

  19. Może przerzucić się na opowiadanie o książkach, ale nawet nie na podstawie okładek, lecz skojarzeń związanych z tytułem? 😉

    Bookendorfina

    • Maciej Wojtas pisze:

      To może się udać 🙂 Ale jako jedna z kategorii bloga („o czym myślę, kiedy patrzę na ten tytuł” – że tak polecę Murakamim 😉

  20. mumspace pisze:

    Nie powinieneś tak pisać (za dobrze Ci to idzie). To powinno być zabronione. Podrzucać takie pomysły – skandal, a jeśli ktoś je wykorzysta?! Serio. Tak w ogóle to wpis z serii: Make my day, bo uśmiałam się odpowiednio.

  21. Hahaha, bardzo kreatywne 🙂
    Świetny wpis!

  22. To nawet trochę uspokaja. Jeśli nie masz oglądalności bloga i wiernych czytelników to nie znaczy, że nikt nie chce czytać twoich tekstów. Po prostu jesteś kroplą w morzu 🙂
    Kilka pomysłów jest świetnych – piznsj miasto oczami psa. Mój ulubiony 🙂

  23. Dola pisze:

    Z tym wyczuwaniem ironii to ludzie naprawdę mają kłopot. Kreatywny tekst, punkt 11 mnie rozbawił 😀 Nie przypalam wody, zostanę blogerką kulinarną xd może w tym osiągnę jakiś sukces. #kottubyl

    • Maciej Wojtas pisze:

      😀 Wody przypalić się nie da, ale znam człowieka, który raz przypalił czajnik bezprzewodowy. Ileż było wtedy zabawy. Strażacy śmiali się do rozpuku 😉

    • ViolaRoth pisze:

      Musze sie przynac, ze spalilam 3 czajniki takie zwykle na kuchence. 3 czajniki pod rzad. Wyparowala woda i po czajnikach 😉 Za kazdym razem winna byla glosna muzyka i swojego czasu Gadu Gadu 😀

  24. Mam kota – czas na blog!!!

  25. Justyna pisze:

    No ja sobie wypraszam! Ktoś tu podkrada moje pomysły! 😛 Antyporadniki to MOJA wąska działka, nikomu nie uda się powtórzyć mojego sukcesu! Z perspektywy psa to ja też piszę. No jak można ściągać czyjeś pomysły. Nie rozumiem ;P #kottubyl

  26. Narwany pisze:

    Coś czuję, że punkt piąty mówi o mnie. Ja cały jestem przewrotny 😀 Chociaż te wymagania na blogera…to chyba nie ja 😀

  27. Blogierka pisze:

    Buehehe! Genialne! Ze też nie znałam Ciebie przed stworzeniem swojego bloga 😀

  28. MatkaHrabiny pisze:

    Zaraz zabieram się do pisania tekstu pt. „Lato kwiatów oczami jeża” a potem mam w planie poradnik ” jak nie nauczyć się jeździć na rowerze przez 35 lat”.

    • Maciej Wojtas pisze:

      W tym drugim widzę potencjał biznesowy 🙂 Na końcu piszesz o cudownym rowerze marki xxxxx, dzięki któremu poznałaś, na czym polega czar dwóch kółek 🙂

  29. Jerzy Maj pisze:

    https://twitter.com/JerzyEM/status/886530488298594304? Zajmijcie się tym tematem czym żyje człowiek i ŚWIAT

  30. Bartosz pisze:

    Witaj Macieju!
    Trafiłem na Twój blog z rankingu ShareWeek 2018 u Andrzeja Tucholskiego. Zaszczytne miejsce wysoko postawiło poprzeczkę oczekiwań, co można uznać za słuszne lub niesłuszne. Nie mniej z ogromną nadzieją na efekt „WOW” wpadłem, aby sprawdzić co tu jest grane. Przyznam, że przejrzałem pobieżnie listę artykułów i to był jeden z takich, który mógł być dla mnie dobrym sprawdzianem, na to czego można się spodziewać.
    Temat pomysłów na blogowanie to temat jak weryfikuje rzeczywistość oraz tłum komentujących chodny i interesujący, chodź na mnie nie wywołało to żadnego wrażenia. Co absolutnie nie ujmuje Twoim tekstom, wręcz przeciwnie. Biorąc pod uwagę ilość ludzi na blogu aktywnie udzielających się można powiedzieć, że to ja jestem niespełna rozumu. Zamysł artykułu chodź dobrym pomysłem jest, wydaje mi się najmniej; złudny. To, że można się inspirować pomysłami, twórcami i modelami funkcjonowania wiemy już od lat i nie jest to żadna nowość. Obawiam się jedynie o to, czy przypadkiem w ferworze aspiracji młodych adeptów sztuki piśmienniczej nie zostaniemy zalani mnóstwem blogów/tworów o jakich pisałeś. W większości bez wartości, pasji, zainteresowania i chęci stworzenia czegoś dobrego. Zamknąłbym ten komentarz jedynie klamrą o tym, że większość inspiracji kończy na wysypisku z napisem „nie wiem po co to robię”. Przynajmniej taką tendencję obserwuję w otoczeniu.
    Chętnie przeczytałbym artykuł, który bazując na powyższych przykładach aż do przesady wyśmieje korzystanie z nich, chodź z drugiej strony zastanawiam się, bo wyczuwam tu delikatną nutkę ironii. Mogę się mylić, i w tym momencie wychodzę być może na „misia o bardzo małym rozumku”.
    Nie mniej zostaję na dłużej, być może mój mały rozumek dorośnie, albo teksty dorosną do mnie. Serdecznie Cię pozdrawiam!

    • Maciej pisze:

      Ale ty naprawdę masz rację – ten wpis nie jest zbyt sensowny. Pisałem go w czasach, kiedy (jeszcze) bawiły mnie takie rzeczy.
      Dziś napisałbym go zupełnie inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copy link
Powered by Social Snap