);

Najgorszy zawód świata (nie licząc zawodu miłosnego)

Pomysły na biznes, firmę i karierę | Blog copywritera

Najgorszy zawód świata (nie licząc zawodu miłosnego)

6 października 2016 Inspiracje Muzyka Z życia wzięte 47


 


 

Wyobraź sobie, że masz 7 lat.

Twoi rodzice zauważają u ciebie talent kulinarny.

Zapisują cię do szkoły dla kucharzy.

 


 

Pierwsze kroki

Zasady są bajecznie proste: codziennie po lekcjach spędzonych w Akademii Kulinarnej musisz w domu przez godzinę ćwiczyć gotowanie.

OK, trochę przesadziłem. Przez pierwsze sześć lat bardziej przymierzasz się do zawodu, niż naprawdę gotujesz:

  • Przez pierwsze dwa lata – zmywasz gary.
  • W trzecim roku awansujesz – obierasz ziemniaki.
  • W czwartym – kroisz chleb na kanapki.
  • W piątym – gotujesz pierwszą zupę.

Z każdym rokiem musisz ćwiczyć gotowanie coraz dłużej: godzinę, dwie, trzy, cztery, pięć godzin dziennie.

 


 

Proza życia

Od czasu do czasu występujesz przed bliższą i dalszą rodziną. Ciotki i wujkowie średnio zręcznie udają, że smakuje im twoje mdłe, koszmarnie bezpłciowe jedzenie.

W dodatku sąsiedzi zaczynają mieć dosyć wdychania zapachów spalenizny, która siedem razy w tygodniu wydobywa się z twojej kuchni.

 


 

Oj, chyba coś z ciebie będzie…

W szóstym roku nauki gotowania zaczyna ci wreszcie coś wychodzić. Na tyle dobrze, że trafiasz na wyższy poziom. Przed tobą sześć lat ostrej jazdy. Plus dodatkowe pięć, jeśli naprawdę masz talent.

 


 

O krok od szczytu

Mija wreszcie siedemnaście lat odkąd po raz pierwszy trafiłeś do kuchni. Jesteś teraz mistrzem. Naprawdę kochasz to, co robisz. Dałbyś się pokroić za chwile spędzone w kuchni.

Odbierasz swój dyplom i…

Zderzenie z rzeczywistością jest bolesne jak lądowanie twarzą w patelni pełnej wrzącego oleju.

Okazuje się, że w promieniu dziesięciu kilometrów błąka się stu czterdziestu kucharzy o niebo lepszych od ciebie. Nikt nie potrzebuje twojego talentu.

Żeby przeżyć, pożyczasz pieniądze i kupujesz wózek do sprzedaży hot-dogów. Stajesz z nim na ulicy.

Delikatne ręce, które jeszcze nie dawno przyrządzały potrawy o nazwach, których nie da się wymówić bez popełnienia dwudziestu błędów – dziś wkładają parówki do bułek i polewają je warstwą musztardy.

parowka

Przegięte? Nierealistyczne?

To teraz zamień słowo „kucharz” na „skrzypek”.

skrzypce-3
 


 

Dlaczego o tym piszę?

Z trzech powodów:

Po pierwsze, bo lada dzień rozpocznie się „skrzypcowa olimpiada”, czyli konkurs Wieniawskiego. Zresztą, olimpiada to przy tym mały pikuś. Igrzyska są rozgrywane co dwa / cztery lata, konkurs – co pięć. W pierwszym przypadku brać mogą udział sportowcy w teoretycznie każdym wieku, w drugim – skrzypkowie, którzy nie przekroczyli trzydziestki.

Po drugie, bo moim zdaniem naprawdę warto obserwować zmagania ludzi, którzy postawili wszystko na jedną kartę i zdecydowali się na tak trudną i niewdzięczną ścieżkę kariery:

I wreszcie po trzecie, bo sam przez 12 lat uczyłem się gry na tym wyjątkowym instrumencie 😉

Więcej informacji na temat konkursu znajdziecie tutaj:

 

47 komentarzy

  1. Gustav Anioł pisze:

    wpis jest świetny; pomijam, że budujesz napięcie, a tym samym chwytasz za serce, w dodatku budząc sympatię do Twoich dokonań; pod ścieżkę kucharza można podstawić cokolwiek (o wiele łatwiej mi przychodzi skojarzenie z moim pisaniem na Nasyceniu Esencją i nie tylko 🙂 ), ale naprawdę – w doskonały sposób reklamujesz event, konkurs Wieniawskiego; jako fan słowa pisanego doceniam 😉

  2. Gosia pisze:

    Masz bardzo ciekawy i lekki sposób pisania 🙂 Powodzenia! 🙂

  3. Marek Te pisze:

    „moim zdaniem naprawdę warto obserwować zmagania ludzi, którzy postawili wszystko na jedną kartę i zdecydowali się na tak trudną i niewdzięczną ścieżkę kariery”

    Idąc Twoim tokiem rozumowania, powinienem też oglądać np. łyżwiarstwo figurowe. A na to nawet żona mnie nie próbuje namówić 🙂

    • Maciej Wojtas pisze:

      Bo problem jest w tym, w jaki sposób jest to pokazane. Przy odrobinie chęci można by przedstawić relację z wyścigów dżdżownic jako coś niezwykle emocjonującego. W zeszłym roku wciągnąłem się strasznie w Konkurs Chopinowski, chociaż fortepian zdecydowanie nie jest moim ulubionym instrumentem 🙂 Ale relacje z koncertów, barwne objaśnienia w studio tv – to wszystko budowało klimat czegoś niecodziennego 🙂

  4. Maciej Wojtas pisze:

    Głupio a ryzykownie – to nie zawsze to samo 😉

  5. A mogłeś grać do kotleta zamiast pisać bloga 😉 Żarcik taki, fajnie to opisałeś i zazdroszczę – lekcji gry i wytrwałości!

  6. Interesujące:) i smutne. Konkurs pewnie będę podglądać jednym okiem. Zawsze jestem pod wrazeniem, kiedy pomyślę, ile tacy muzycy ćwiczą

  7. Autopogoń pisze:

    „To teraz zamień słowo „kucharz” na „skrzypek”.” a już myślałam, że na „lekarz” 😀

  8. Olga Nina pisze:

    Niedawno właśnie czytałam artykuł, że w Polsce nakłady na muzyków, muzykę i ogólnie kulturę są znikome. W innych krajach jest o niebo lepiej, a u nas niestety :((

  9. No niestety, kultura i sztuka są u nas traktowane mocno po macoszemu. A szkoda 🙁

    • Maciej Wojtas pisze:

      To raczej wina edukacji, która powoduje brak zapotrzebowania na tego rodzaju rzeczy. Ludzie nie zdają sobie sprawy, ile świetnych rzeczy ich w życiu omija, bo nikt nie nauczył ich wrażliwości, nie uświadomił w tym zakresie.

  10. Marta pisze:

    W wielu zawodach jest długa droga do sukcesu, choć na końcu czekają zazwyczaj dobre pieniądze. Rzeczywiście kultura i sztuka w naszym kraju jest kiepsko opłacana. Częściej muzyka jest chyba wybierana jako hobby, a szkoda…

  11. Bycie skrzypkiem to rzeczywiście zawód na całe życie. Ale nie wiem czy to nie jest tak, że w części przypadków to niespełnione ambicje rodziców powodują że zapisują córeczki i synków na naukę gry na danym instrumencie mimo że 7 letnie dziecko wolałoby się pobawić na podwórku. Domyślam się też że jest z tym inny problem, jeśli się przebijesz to możesz super zarabiać i tym żyć, ale reszta będzie właśnie robić parówy mimo że umie pięknie grać na instrumencie. Ale takie jest życie

  12. Patryk Witczuk pisze:

    Kultura i sztuka są niedoceniane. I to jest wielka szkoda. Może kiedyś się to zmieni? Bardzo fajny wpis! 🙂
    Pozdrawiam

  13. Jakoś… Nie wiem, nie czuję się nijak przekonana. Idąc bowiem tym tropem, w miejscu słowa „kucharz” można wymienić specjalistę każdego innego rodzaju 😉 Nie masz żadnej gwarancji, że to, w czym kształcisz się od dziecka, będzie przynosiło dochody lub wyniesie Cię na szczyt. Nazywamy to „życiem” 😉

    • Paulina pisze:

      Dokladnie to samo sobie pomyslalam po przeczytaniu.

    • Maciej Wojtas pisze:

      To nie jest o kucharzach 😉 Tylko o skrzypkach, a ogólniej – o ludziach, którzy poświęcają kilkanaście najlepszych lat życia na naukę czegoś, co bardzo rzadko przekłada się na dobre pieniądze (o ile w ogóle na jakiekolwiek pieniądze).

    • Da się to wyczytać z tekstu. Acz nie zmienia faktu, że można tak powiedzieć o bardzo wielu zawodach, szczególnie artystycznych.
      Idzie o to, że skrzypek nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle pozostałych 😉
      I tego dotyczy mój komentarz.

    • Maciej Wojtas pisze:

      Jasne, zawody artystyczne, związane ze sportem – generalnie te, które wymagają rozpoczęcia nauki w bardzo wczesnym wieku.

  14. AgariPiżmo pisze:

    czytając cały czas czekałem aż pojawi się to, co napisałeś w „po trzecie…” 😛

  15. Zbieraj się pisze:

    Uwielbiam grę na skrzypcach. Ostatnio na zajęciach do niemowlaków, pani zaczeła grać mojej córce na tym instrumencie i wydawała się zainteresowana. Chyba musimy posłuchać. Może zaproponujesz jakiś konkretny link z z tego konkursu?

  16. Angelika pisze:

    zawsze chciałam nauczyć się grać na skrzypcach, uwielbiam ten instrument

    • Maciej Wojtas pisze:

      Dopiero po pierwszych pięciu latach nauki zaczyna ci wychodzić coś, co jako tako da się słuchać 😉 Masz aż tyle czasu albo cierpliwości? 😉

  17. Wytrwałość zawsze popłaca!

  18. Matka-kura pisze:

    Co do tego kucharzenia, to teraz można by się było do MasterChef zapisać 🙂 Zawsze to chociaż człowiek w telewizji by był i wśród sąsiadów zazdrości zasiał za to sapanie o spaleniznę 🙂 😛
    Co do skrzypiec. Nigdy nie grałam i nigdy nie wiedziałam jak można grać na tym instrumencie – bez „progów” ??!! Ale stare skrzypce po pradziadku mam 🙂
    Grałam za to na pianinie przez lat sześć 🙂 A teraz nawet pianina nie ma :/

    • Maciej Wojtas pisze:

      MasterChefa nie znam,ale TopChefa oglądałem 🙂
      Chociażby dla totalnie niezrozumiałych dla mnie tekstów w stylu:
      „„Adrian przygotował sałatkę z sałaty, kapibarę z topinamburu i sznycla wiedeńskiego z mopsa francuskiego zmielonego razem z budą.””

  19. Czytając byłam pewna, że zamiast „skrzypek” będzie „historyk” bo dokładnie tak się czuję zbliżając się do końca studiów i cholernie żałuję, że nie zaczęłam grać na skrzypcach. Wydaje mi się, że szansa na pracę w zawodzie i tak byłaby większa. 😉 Może faktycznie stawiają na jedną kartę, ale mają coś czego nie ma większość a co może być pewną rekompensatą – pasję. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *