Jak za darmo nagrać piosenkę ratującą ludzkie życie?

 


 

Ile trzeba pieniędzy, żeby nagrać piosenkę, która w czasach szalejącej epidemii uczy prawidłowych zachowań i tak bardzo wpada w ucho, że nie da się jej wyrzucić z głowy? Odpowiedź brzmi: zero! Jest tylko jeden warunek…

 


 

Trzeba zgromadzić wokół siebie ludzi, którzy w tych trudnych czasach mają mnóstwo entuzjazmu i chcą swoim talentem zmieniać świat.

Wiem, że brzmi to może górnolotnie, ale wydarzenia ostatnich dni pokazały mi, że takie rzeczy (cuda!) dzieją się nie tylko w amerykańskich filmach.

 


 

„Chcemy nagrać cover i zrealizować teledysk”

Mail z taka frazą pojawił się pewnego marcowego dnia w mojej skrzynce.

Napisał do mnie Mateusz Wawryszuk z firmy uczącej udzielania pierwszej pomocy eskulapa.pl. Wpadł na pomysł nagrania piosenki, która pomoże młodym ludziom zachowywać zasady higieny w czasie epidemii koronawirusa.

Trzeba przyznać, że był to dość odważny ruch jak na kogoś, kto nie tylko nie umie śpiewać, ale też kompletnie nie zna się na muzyce.

W tym szaleństwie była jednak metoda! Udało mu się znaleźć ekipę filmową, reżysera (Roberta „Begana” Dąbrowskiego) i wokalistę.

Niestety, mieli tylko drobny fragment tekstu i brak pomysłów na to, jak ruszyć z miejsca.

Dowiedziałem się, że projekt jest edukacyjny, akcja non-profit, a cel – więcej niż szlachetny. Coś mnie tknęło, żeby odpisać od razu i wejść w to na maksa.

 


 

Ona by tak chciała…

Zadanie było o tyle trudne, że trzeba było zawrzeć w tekście konkretne wytyczne dotyczące profilaktyki walki z koronawirusem.

Nie mówiąc o tym, że oryginalna piosenka Ronniego Ferrari, który zgodził się na wykorzystanie muzyki swojego hitu „Ona by tak chciała”, była dość mocno nasycona wulgaryzmami.

Parę godzin później nowy tekst piosenki był już prawie gotowy. Mateuszowi udało się namówić swoich znajomych oraz influencerów z YouTube (np. kabaret Czwarta Fala) do udziału w teledysku.

Z racji obowiązujących obostrzeń, sesja w plenerze nie wchodziła w grę. Poszczególne ujęcia nagrywane były telefonami w mieszkaniach.

 


 

Kwarantujemy wszędzie!

Na potrzeby piosenki stworzyłem wyraz, którego nie ma w żadnym słowniku języka polskiego: „kwarantować”. Stąd było już bardzo blisko do wymyślenia hasztagu związanego z utworem: #KwarantujemyWirus.

Zebranie tego w jedną całość, nagranie wokalu, montaż, mix, mastering – wszystko to potoczyło się błyskawicznie.

W roli głównej wystąpił Damian Walas – ratownik medyczny oraz instruktor pierwszej pomocy, partnerką na czas tworzenia klipu została Natalia Ambroszczyk, a wokalnie ogarnął sprawę człowiek o pseudonimie Antoon.

 


 

Jaki okazał się efekt tej szalonej akcji?

Posłuchajcie:
 

 


 

OFERTA: prowadzenie bloga firmowego

OFERTA: scenariusze spotów radiowych

6 Comments

  1. Fajnie Wam to wyszło. Na pewno to w jakimś stopniu wpada w ucho, choć to zupełnie nie moje klimaty :D. Ale czego się nie robi, by pomóc innym i zrealizować jakiś szalony pomysł? 😉

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *