Dlaczego moje kursy adresuję do katolików?


 


 
Wiele razy dostałem maile pełne żalu, a nawet wściekłości.

Wszystko z powodu jednego dopisku: „dla katolików”.

Poniżej odpowiadam hurtowo na wszystkie z nich.

Plus na te, które dostanę w przyszłości.
 


 
1) Nie robię tego dla pieniędzy.

Wręcz przeciwnie.

Tracę przez to mnóstwo okazji do zarabiania.

Liczba zgłoszeń, odkąd dodałem frazę „dla katolików”, drastycznie spadła.
 


 
2) Nie robię tego, żeby zrobić komukolwiek na złość.

Często zastanawiałem się, czy ci oburzeni nie mają racji.

I czy nie zarzucić tego pomysłu.
 


 
3) Chcę obudzić utalentowanych.

Dodać im odwagi, skrzydeł.

Zachęcić do publicznego pisania o tym, co dla nich ważne.
 


 
4) Mam serdecznie dosyć „katolipy”.

Religijnej twórczości, której jakość wywołuje zażenowanie.

Pokazuje katolików jako ludzi zacofanych, niedzisiejszych.
 


 
5) Chcę szkolić ludzi posługujących się w swoim życiu etyką chrześcijańską.

Tym bardziej, że z czasem będą mieć oni coraz bardziej pod górkę.

Nasze poglądy będą coraz częściej obiektem drwin.
 


 
6) Nie chcę dostarczać broni każdemu.

Tej broni, jaką jest umiejętność posługiwania się słowami.

Wiem, że można nią wyrządzić niewyobrażalne szkody.

Nie chcę brać tego na swoje sumienie.
 


 
7) Wiem, że katolik nie musi być synonimem dobrego człowieka.

Często w ogóle nie idzie to parze.

Jest mi regularnie wstyd za ludzi, którzy tak siebie określają, a żyją zupełnie odwrotnie.
 


 
8) Wiem, że taka metoda filtrowania uczniów jest niedoskonała.

Nie wymyśliłem jednak nic lepszego.

Może w przyszłości na coś wpadnę.
 


 
9) To więcej niż kurs.

To formacja życiowa i duchowa.

Od kiedy uruchomiłem grupę dla kursantów, widzę to bardzo wyraźnie.
 


 
10) Wiem, że jest wiele świetnych kursów.

Otwartych dla każdego, kto tylko się na nie zgłosi.

Nie odbieram więc nikomu szansy na sukces.
 


 
11) Wkładam w to całe serce.

Daję z siebie wszystko.

Chcę szkolić tych, którzy razem ze mną patrzą w tym samym kierunku.
 


 
12) Zależy mi na polskich katolikach.

Jestem jednym z nich.

Po prostu.
 


 
PS

Bardzo przepraszam tych, których na kurs nie przyjąłem.
 


 

2 odpowiedzi

  1. Brawo 🙂 Odwaga, rozsądek, pokora i misja. Świetne połączenie. Choć może nie powinienem tego nazywać odwagą to chyba cos w tym jest. Tak często widzę ostatni jak ludzie rezygnują z robienia czegoś co nie szkodzi innym ale „źle by wyglądało. Szacun.

Napisz, co o tym sądzisz!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *