1.
Dostałem ostatnio maila od pewnego rodzica.
Zauważył on, że jego syn, który bierze udział w moich zajęciach online, popełnia sporo błędów ortograficznych.
Zapytał mnie, jak sobie z tym poradzić.
Jaka była moja odpowiedź?
Myślę, że zaskakująca.
Ale zacznijmy od początku.
2.
Na moich zajęciach nie zwracam uwagi na błędy ortograficzne.
Choć są to zajęcia z języka polskiego i kreatywnego pisania, to tego typu sprawy są dla mnie drugorzędne.
Najważniejsze jest dla mnie coś innego: dodawanie dzieciom skrzydeł, rozwijanie ich wyobraźni, dodawanie im wiary w siebie itd.
3.
To trochę jak z wyprawą na Mount Everest.
Wyobraź sobie, że wspinacie się na szczyt, a obok Ciebie na linie wisi ktoś, kto nieustannie przypieprza Ci się do wszystkiego.
Jest upierdliwy jak komar, który przyleciał do sypialni w duszną noc, żeby sprawdzić, czy żadna część Twojego ciała nie wystaje spod kołdry.
Taki ktoś wysysa z Ciebie całą radość płynącą ze zdobywania najwyższej góry świata.
Brzęczy nad głową, mówiąc, że masz niemodny kombinezon, że gogle jakieś nie te, że za bardzo rozglądasz się na boki, że to, tamto i siamto.
A przecież to są nieistotne detale.
Liczy się droga na szczyt, jego zdobycie i szczęśliwy powrót do bazy.
Skupianie się na takich (drobnych w sumie) błędach zabija to, co w tym „sporcie” jest najważniejsze.
4.
Rodzic zapytał mnie, jak można pomóc dziecku, które popełnia tyle błędów ortograficznych.
Przyznaję, że to trudne pytanie.
Jedni czytają cały słownik ortograficzny (sam tak kiedyś zrobiłem, przygotowując się w czasach licealnych do ogólnopolskiego dyktanda; wryłem na blachę wszystkie słowa i zasady pisowni).
Tyle, że ta metoda jest żmudna i mało skuteczna.
Inni wkuwają wszystkie regułki typu: „uje się nie kreskuje”.
To działa, jeśli pisząc, pamiętasz, żeby je sobie przypomnieć we właściwym momencie.
Jeszcze inni wykonują tysiące nudnych zadań.
5.
A co ja polecam?
Zwykłe… czytanie!
Obserwując moje dzieci, widzę wyraźnie, że ilość czasu spędzonego na czytaniu w prosty sposób przekłada się na jakość pisania.
Te, które czytają więcej, robią mniej błędów ortograficznych i piszą barwniej, z większą swobodą.
6.
Czy ta metoda jest idealna?
Nie.
Dlaczego więc ją polecam?
Bo to najprzyjemniejsza ze wszystkich metod nauki ortografii.
W dodatku można się od niej zdrowo uzależnić.
7.
Od czego zacząć czytanie?
Od czegokolwiek. Ważne, żeby zacząć już dziś.
Można zacząć od czegoś totalnie zakręconego, np. od mojej bajki o żółwiku, który miał na imię Tak.
Teraz można kupić dwie książki w cenie jednej (i podarować tę drugą sztukę jakiemuś dziecku, które ma problemy z ortografią 🙂
Do książki dołączone są również bajkowe bonusy (np. fragment mojego podręcznika do nauki ortografii).
Dla chętnych jest nawet odręczna, spersonalizowana dedykacja.
Wszystko o tej książce znajdziesz tutaj:
https://zolwik.wojtas.academy/
🙂