Ucz się języków i rozwijaj swoją kreatywność (równocześnie)

Maciej Wojtas: copywriter | kompozytor

Ucz się języków i rozwijaj swoją kreatywność (równocześnie)

11 sierpnia 2016 Inspiracje Nauka angielskiego Porady dla piszących 9

Chcecie wiedzieć, co łączy:

  • „efekt motyla”,
  • fragment filmu Życie jest piękne
  • i prezentację znalezioną na blogu Michała Szafrańskiego?

Czytajcie dalej.

 


 

Efekt motyla

Wikipedia mówi o tym tak:

Efekt motyla (ang. butterfly effect) – anegdotyczne przedstawienie chaosu deterministycznego. W tytułowej anegdocie trzepot skrzydeł motyla, np. w Ohio, może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową. Przykładami efektu motyla są zjawiska meteorologiczne.

motyl1

W skrócie chodzi o to, że drobna zmiana jakiegoś elementu sprawia, że miarę upływu czasu, przewidywane efekty coraz bardziej oddalają się od spodziewanych.

Zaraz zobaczycie, do czego użyję tej informacji.

 


 

Życie jest piękne

To oczywiście tytuł słynnego filmu Roberto Benigniego. W scenie, którą zobaczycie za chwilę, udało mu się dokonać niemożliwego: połączyć ogień z wodą. Szczery, gromki śmiech i wyjątkowo gorzkie łzy.

benigni

 


 

Ile można wycisnąć z poniższego fragmentu filmu?

Przede wszystkim można wykorzystać go do nauki języka angielskiego. Dlaczego?

Bo dużo łatwiej zapamiętuje się rzeczy grające na intensywnych emocjach, zupełnie nietypowe, absurdalne, niż nudne scenki jakie pewnie znacie z czasów liceum albo studiów.

Po drugie – można na tym fragmencie poćwiczyć kreatywne myślenie. Zabawić się w pisarza albo scenarzystę. Wystarczy wykorzystać… efekt motyla.

Jak to zrobić?

W pierwotnej wersji tej sceny tłumacz (Roberto Benigni) nie zna języka niemieckiego.

Zmiana jednego drobnego elementu sprawi, że scena nabierze zupełnie innego sensu. Co więcej, cała historia wskoczy na inne tory.

To nie wszystko:

Finał będzie prawie niemożliwy do przewidzenia.

 


 

Obejrzyjcie tę scenę trzy razy, za każdym razem zmieniając jedną rzecz

Wyobraźcie sobie, że wszystkie dialogi i zachowania bohaterów nie ulegają zmianie, poza drobnymi szczegółami:

  • Wersja nr 1: tłumacz jednak zna język niemiecki, ale zatrzymuje tę informację dla siebie
  • Wersja nr 2: żołnierz zna język włoski, ale nie daje tego poznać po sobie
  • Wersja nr 3: dziecko, syn głównego bohatera, zna język niemiecki, ale nie chwali się tym ojcu

Zobaczcie, że tak prosty zabieg wyciska jeszcze więcej emocji z tej i tak bardzo mocnej sceny:

 


 

Bloger, który wie, jak zarabiać pieniądze

Na koniec pewna prezentacja, którą znalazłem na blogu Michała Szafrańskiego:

 

Na jej przykładzie chcę wam pokazać, jak można się uczyć kilku rzeczy równocześnie. W tym przypadku będzie to:

  • nauka robienia prezentacji
  • trening angielskiego
  • nauka budowania bloga z prawdziwego zdarzenia

Rozwinę nieco te punkty.

Nauka tworzenia prezentacji – mam na myśli takie selekcjonowanie materiału, by stworzyć z niego spójną narrację. Zauważcie, jak tutaj jedno wynika z drugiego. Nie ma niepotrzebnego chaosu (mimo sporych rozmiarów samej prezentacji). Wszystko jest starannie poukładane.

Trening angielskiego – prezentacja zawiera mnóstwo cennych porad ubranych w formę krótkich zdań, sloganów. Bardzo łatwo nauczyć się ich na pamięć. A potem stosować w razie potrzeby.

Nauka budowania bloga – to akurat nie wymaga komentarza. Kopalnia praktycznej, sprawdzonej wiedzy. Nic tylko brać i wcielać w życie.

 


 

4 rzeczy, które można „wycisnąć” z tej prezentacji

  1. zrobić podobną prezentację, ale na inny temat (bo jeśli uczyć się, to tylko od najlepszych)
  2. spróbować zastosować odwrotność którejś z porad i sprawdzić, jakie to da efekty
  3. zastosować efekt motyla, delikatnie modyfikując któryś składnik tego „blogowego przepisu na sukces”
  4. przepisać (najlepiej ręcznie) najważniejsze fragmenty, a potem zrobić maksymalnie zwięzłe streszczenie po angielsku

 


 

A jak jest u Was?

Wolicie uczyć się tylko jednej rzeczy w danej chwili, czy „skaczecie z kwiatka na kwiatek”, zbierając przy tym niepowtarzalne doświadczenia?

 


 


[fot. Georges Biard, Wikipedia]


 

 

9 komentarzy

  1. Goga pisze:

    Uczę się wszystkiego, bo nie lubię się ograniczać 🙂 Ostatnio jest to kaligrafia i rysunek, niby do przodu, ale wciąż tyle do odkrycia 🙂 Chcę też czytać książki po angielsku – mam kilka na liście 🙂

  2. Akurat w moim przypadku wole się uczyć jednej konkretnej rzeczy. Jakoś łatwiej poukładać mi wtedy wszystkie myśli. Mam straszny problem ze skupieniem, może masz na to jakieś rady ? 🙂

  3. GlamMam pisze:

    Nie skaczę z kwiatka na kwiatek, ponieważ to nie jest produktywne. Przenosząc uwagę za każdym razem tracimy ok 20 minut zanim nasz umysł przestawi się na nowe zadanie.

  4. Asia - Matka w Kratkę pisze:

    Planowo nie skaczę z kwiatka na kwiatek, ale to co dzieje się u mnie w głowie to inna sprawa:) Dygresja to moje drugie imię:)

  5. Bardzo interesujący wpis, zwłaszcza fragmenty dotyczące nauki języków obcych – masz rację, że filmy można wykorzystywać, aby nauczyć się mówić w obcym języku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *