Jak przestać być copywriterem?

 


 

W internecie jest cała masa artykułów o tym, jak zostać copywriterem.
Nie ma ani jednego o tym – jak skończyć tę zabawę.
Przypadek?

 


 

Ostatni dzień pracy

Jak będzie wyglądał ostatni dzień mojej pracy?

Może tak, jak w amerykańskich filmach o szeryfach albo policjantach, którzy na parę godzin przed odejściem na emeryturę dostają jeszcze jedno, ostatnie zadanie?

Może zadzwoni jakiś stary klient z pilną sprawą, a ja, chcąc nie chcąc, po raz ostatni rzucę się w wir roboty?

 


 

Ostatnie czynności

Kiedy będzie już po wszystkim, wyczyszczę wreszcie swój stary komputer z niepotrzebnych plików tekstowych.

Potem wyrzucę z głowy wszystkie entuzjastyczne słowa typu „niezwykły”, „wyjątkowy” i „fenomenalny”, którymi karmiłem innych przez całe życie.

Włączę telewizor i usiądę w fotelu. W przerwie filmu wyjdę do kuchni zrobić herbatę (jak normalny człowiek), a nie będę się gapił z notesem w ręce na blok reklamowy.

To będzie piękne.

Piękne, ale niestety nierealne. Najprawdopodobniej będę pisał do końca. Śmierć mnie zastanie podczas pisania hymnu pochwalnego na cześć granulatu do szamb jedno- lub dwukomorowych. I to będzie straszne.

A jak będzie naprawdę?

 


 

A kiedy przyjdzie także po mnie…

Będę wtedy pracował nad jakimś artykułem. Śmierć wejdzie cicho do mieszkania. Zostawi kosę w przedpokoju. Podejdzie do biurka. Nachyli się nad ekranem laptopa i powie:

– Dobry tekst!
– Serio?
– No. Śmiechłam nawet. Dwa razy.

Popatrzę na nią i zadam niewygodne dla siebie pytanie:

– Czy to już?
– Tak, zbieraj się.

Wyjdziemy z mieszkania i pójdziemy razem przez miasto.

– Serio podobał ci się ten tekst?
– Gdzie tam. Do dupy jak każdy.
– Więc czemu…
– Chciałam, żebyś odchodził z tego świata z poczuciem satysfakcji.
– Aha…

Zanim rozpłyniemy się w mgle, zadam jej jeszcze jedno pytanie:

– A czy tam na górze mam już zarezerwowane miejsce?
– Booking com! – szepnie mi z błyskiem w oku.
– Booking yeah! – odpowiem ze śmiechem.

Tak będzie.

 


 

 


 
 


 

OFERTA: prowadzenie bloga firmowego

71 Comments

  1. Czasami jak się przestanie robić jakąś czynność, po pewnym czasie zaczyna nam jej brakować. Jest to sposób weryfikacji czy dana aktywność może zostać naszą pasją.

  2. Przyszłam tu tylko na chwilę z Facebooka, bo mnie zaciekawił temat zawodu copywritera (dawniej mojej wymarzonej pracy). No i masz, przepadłam. Naprawdę czarujesz słowem. Pytanie tylko czy to zawód, który można skonczyć i przejść na emeryturę. Owszem, skończysz pracę, przestaniesz wykonywać zlecenia, ale wydaje mi się, że pewien punkt widzenia na świat (i potrzeba opisania tego, co się widzi) pozostaje na stałe.

    1. Tak jest chyba w przypadku każdego wolnego lub prawie wolnego zawodu.
      Trzeba tyrać do końca.

      A co do specyficznego patrzenia na świat – chyba nie chciałbym, żeby mi on został na zawsze 🙂

  3. od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy nie wrócić na chwilę na etat. budowanie zdolności kredytowej i takie tam (mieszkanie w łodzi kupię, najlepiej na widzewie). na złość, jak tylko zaczęłam deklarować przerwę, to posypały się propozycje współprac. klienci z polecenia, dawni pracodawcy, obecni klienci z nowymi projektami. to normalne? 🙂

    1. Z tego co wiem – tak, to normalne.
      Im bardziej chcę rzucić cały ten copywriting, tym bardziej nie mogę 🙂

      [wniosek – chcesz złapać nowych klientów, ogłoś światu, że odchodzisz z pracy :))

    2. A co za problem połączyć etat z pisaniem popołudniami? BTW – podobno kto mieszka w Łodzi, sam sobie szkodzi, więc zastanów się… 😉

      1. gdybym tylko ja miała taką pracę – żaden. mam małe dziecko i narzeczonego fotografa po godzinach. ze względu na poziom wypłaty jeszcze nie jest w stanie zrezygnować z etatu. póki co, popołudniami jedno pracuje, drugie bawi się z pierworodną 🙂 dziecię chodzi spać o 21, wstaje o 6 rano i ma żywotność perpetuum mobile. jak mała pada, to jestem nieżywa. do Łodzi się przyzwyczaiłam, 7 lat już tu mieszkam 🙂

  4. „Śmierć mnie zastanie podczas pisania hymnu pochwalnego na cześć
    granulatu do szamb jedno- lub dwukomorowych. I to będzie straszne.” – hehehehe. Mógłbyś pisać o granulkach dopochwowych lub środkach na biegunkę. To gorsze 🙂

  5. Bardzo dyskretny wpis 🙂 Uśmiałam się o tej kosie w przedpokoju 🙂 Też zamierzam pisać do końca życia i mam nadzieję, że nam życie na to pozwoli :))

      1. Wózek to pikuś. Można rozwijać niezłe prędkości.
        Spróbuj sobie wyobrazić jak biegniesz z balkonikiem…

  6. Czytam już Twój drugi tekst, który mi się bardzo podoba, a nie wiem, jak je podsumować. Czyżby mi mowę odjęło?
    Nie zastanawiałam się nad tym… Dobre pytanie. Ja mam szczerą nadzieję, że tak będzie, bo to by oznaczało, że znalazłam nareszcie swoje miejsce na ziemi 🙂 Do tej pory zajmowałam się już tyloma rzeczami, że odnalezienie w sobie pasji było rzeczą dla mnie niesłychanie (apropo entuzjastycznych słów) trudne.
    Także widząc w tym pozytywy życzę Ci (i sobie również) tego, byle nie za wcześnie 😉

  7. Myślałam, że będzie tragicznie, myślałam, że skoro sama piszę a właściwie pisuję, to będzie nostalgicznie. A jednak nie, na koniec sama śmiechłam jak ta Twoja śmierć. W sumie ciekawa wizja i mimo wszystko mi się podoba 🙂

  8. A może po prostu dojdziesz do wniosku, że jesteś do dupy, wygrasz sobie w totka i wyjedziesz gdzieś daleko. Ja bym tak zrobił. Czasami mam ochotę rzucić w cholerę blogowanie (nie oszukujmy się, jestem w trzeciej lub czwartej grupie), grafikowanie, programowanie, fotografię, literaturę, książki i wyjechać w Bieszczady…
    Ale potem dochodzę do wniosku, że tak bardzo nienawidzę ludzi, że chcę ich dalej męczyć moimi wypocinami.

  9. dobre! Zastanawiam się nad jednym, piszesz, że nigdy nie przestaniesz być copywriterem, dlatego, że tak to Ciebie wciąga, że w każdym usłyszanym zdaniu czy obejrzanej reklamie masz pomysł na nowy wpis, czy dlatego, że ze wzgl. finansowych musisz a nie lubisz tego robić?

  10. Z miłością do słów / pisania się człowiek rodzi. To zakorzenione jest głęboko w nas, na amen, nie da się tego wyplewić (Mam na myśli blogerów.. Copywriterów również, choć tego pewna nie jestem, bo i do copywritera mi daleko). Czasem mocniej wypływa na wierzch, czasem mniej… ale jest… zabookowane. Yeah!

  11. A może odnajdziesz dla siebie inna drogę i utoniesz w nowej działalności i zapomnisz o wszystkim co było, o copywriterze też:-) zaczniesz nowe wspaniale życie tak odległe od tego co teraz robisz. Pomyśleć, że kiedyś byłam księgową i kwiaciarką, hahaha

  12. Pisanie ma się ponoć we krwi, trudno więc porzucić coś, co jest częścią człowieka 😉 btw., czemu akurat booking com? 😉

  13. To się chyba nie da. Tak jak nie da się przestać być blągerem, bo to jest jak nałóg. W każdej chwili, w każdym momencie widizsz temat na post 😀

  14. Hhaha, w sumie coś w tym jest 😀 Też jestem początkującym copywriterem i cały mój wolny czas kręci wokół pisania, redagowania… bla bla bla. I ta wizja chcąc nie chcąc wydaje się prawdziwa. Ale przynajmniej nawet umierając, umrzemy kreatywnie 😛

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *