Jak poderwać dziewczynę? Jakim tekstem ją zdobyć?

 


 

Jeśli molestujesz teraz wyszukiwarkę pytaniami typu: jak poderwać dziewczynę, to znaczy, że masz problem.

I to spory, bo ewidentnie zabierasz się do tej sprawy od niewłaściwej strony.

 


 

„Jak poderwać laskę, wyrwać d***, wyhaczyć lachona?”

Słyszysz te teksty? Czujesz ich brzmienie?

Przecież podrywa to raczej pilot swojego Boeinga z płyty lotniska.

Wyrywa to się ropiejącą szóstkę.

wyhacza – tanie maseczki na Allegro.

Naprawdę tego chcesz?

Jeśli tak, to kliknij teraz iks, który znajduje się w prawym górnym rogu tego ekranu.

 


 

A może jest zupełnie inaczej?

Podejrzewam, że w głębi duszy marzysz o czymś kompletnie innym.

O tym, żeby spotkać kogoś, kto dostrzeże w Tobie dobro, które w Tobie od zawsze jest.

Kogoś, kto latami będzie czerpał radość z faktu, że po prostu jesteś.

Mam rację?

Dlaczego więc sądzisz, że znając nawet najlepszy tekst na podryw, zrobisz wrażenie na kimś, kto świetnie zna swoją wartość?

A co będzie, jeśli Twoja skarbnica zgrabnych bonmotów skończy Ci się w najmniej oczekiwanym momencie?

Polegniesz jak nic…

 


 

Co więc zamiast tekstu na podryw?

Słowa mają ogromną moc.

Wiem, bo działam w branży, w której jedno dobre zdanie warte jest więcej niż kupę siana.

Słowa mają moc, ale w oczach mądrej dziewczyny są bezwartościowe, jeśli nie idą za nimi czyny.

I nie, nie chodzi mi jakieś dziecinne „dowody miłości”.

 


 

Wysil wyobraźnię

Wyobraź sobie, że dziewczyna, z którą jesteś na randce, to Twoja młodsza siostra.

Ta sama siostra, której w dzieciństwie i później tak dzielnie broniłeś.

Wyobraź sobie, że zamiast Ciebie, przystawia się do niej jakiś koleś, który zachowuje się tak samo jak Ty teraz.

Albo wejdźmy poziom wyżej.

Wyobraź sobie, że wszystko, co mówisz i robisz podczas spotkania, ktoś mówiłby i robił Twojej córce.

Jak zachowałbyś się jako ojciec albo starszy brat?

Czy patrzyłbyś na to zupełnie spokojnie, bez emocji, bo widziałbyś, że kobiety te są w dobrych rękach?

Czy może w porę zauważyłbyś potencjalne zagrożenie i z miejsca urwałbyś delikwentowi nabiał razem z korzeniami?

 


 

Czyny, które liczą się bardziej niż najlepsze teksty

Zamiast pieprzyć jej na ucho głodne kawałki

o błyszczących gwiazdach, które spadły z nieba i odbijają się w jeziorach jej szmaragdowych oczu,

pokaż dziewczynie, że szanujesz jej uczucia i to, co najważniejsze, czyli jej godność.

Zapewnij jej realne poczucie bezpieczeństwa.

Udowodnij, że zależy Ci na jej prawdziwym dobru i szczęściu.

Daj do zrozumienia, że jej dobro i szczęście są dla Ciebie absolutnym priorytetem.

I to nie jakieś chwilowe dobro i szczęście, tylko takie, które dane jej będzie przeżyć za rok, dwa czy dziesięć.

 


 

A jeśli jesteś nieśmiały i nie wiesz, co powiedzieć?

To tym bardziej potraktuj dziewczynę tak, jakby była Twoją młodszą siostrą.

Przecież w stosunku do siostry nie jesteś nieśmiały i małomówny, mam rację?

Zapytaj ją przynajmniej, jak się czuje albo czym się martwi, a dalej pójdzie z górki.

Zainteresuj się jej problemami, tylko szczerze.

Zaopiekuj się nią tak, jak umiesz najlepiej.

Wysłuchaj tego, co ma do powiedzenia.

Wysłuchaj do końca.
 
 
Przy okazji prośba do Pań: jeśli widzicie, że taka „pierdoła tramwajowa” wjechała na Waszą orbitę i próbuje Was zaczepić pantografem (to ten romb łączący wagon z drutami), miejcie litość i przejmijcie inicjatywę w rozmowie. Chłopak będzie Wam za to dozgonnie wdzięczny!

 


 

Trudne?

Gdzie tam… To arcytrudne!

Tym trudniejsze, gdy okaże się, że spotykałeś dziewczynę, która miała pecha mieć kiepskiego ojca i instynktownie szuka go w Tobie. I w związku z tym zrobi dla Ciebie wszystko.

To zadanie dla mistrzów.

Dla mężczyzn z jajami ze stali, a nie z pustymi wydmuszkami u pasa.

Dla tych, którzy potrafią zapanować nad swoim rozpędzonym ciałem.

Krótka piłka: albo jesteś gościem z górnej półki, facetem klasy premium, albo – wybacz naturalizm tego porównania – podwórkowym burkiem z dyndającym siurkiem.

 


 

Jakim tekstem poderwałem moją przyszłą żonę?

Byłem mega turbo ultra nieśmiałym chłopakiem. Do dziś nim jestem.

W liceum i na różnych studiach byłem otoczony dziewczynami.

I co? I nic.

Nie dość, że byłem nieśmiały, to jeszcze małomówny. Zero szans na cokolwiek.

Zero.

Jak więc to się stało, że dziś jestem żonaty od kilkunastu lat?

Odpowiedź znajdziesz poniżej.

 


 

Co więc zrobić, żeby poderwać dziewczynę?

Dwie sprawy.

Stań się atrakcyjny.

Nie, nie chodzi mi tu wcale i wygląd + kasę + samochód.

Jasne, takie rzeczy też mają znaczenie, ale drugorzędne, a nawet trzeciorzędne.

Rozwijaj swoje wnętrze.

Czytaj, ucz się, poszerzaj horyzonty, podążaj za swoją pasją, rozwijaj swoje talenty, poznawaj świat, żebyś miał o czym opowiadać jej, a potem waszym dzieciom.

Rozwijaj swoje pozytywne cechy: uczynność, bezinteresowność, skromność, łagodność, pogodę ducha, wytrwałość.

Jednym słowem: jeśli chcesz zwrócić uwagę dziewczyny, dla której liczą się mądrość, dobroć, pracowitość, altruizm, radość i inne wartości tego rodzaju – to rozwijaj te rzeczy u siebie.

Jeśli chcesz przyciągnąć do siebie dziewczynę, dla której ważne są wyłącznie kasa i dobra materialne – skup się wyłącznie na zarabianiu pieniędzy.

To pierwsza sprawa.
 
 
Druga jest nieco inna.

Przez wiele lat codziennie (!) modliłem się o dobrą żonę.

Modliłem się, bo nie chciałem tak ważnej sprawy powierzać ślepemu losowi.

Przy okazji: sprawdź coś takiego jak „modlitwa do św. Józefa”.

Święty Józef to patron mężczyzn szukających dobrej żony.

Efekt tych moich modlitw był taki, że spotkałem dziewczynę, która przewyższała to, o co Boga prosiłem.

„Dostałem” o niebo więcej, niż chciałem.

Przeczytaj do ten artykuł do końca + jego kontynuację, a zrozumiesz, dlaczego tak piszę 🙂

 


 

4 komentarze

  1. Wprost nie wierzę, że tu są tylko 2 komentarze 😉

    Przeczytałam z ciekawości, co się zaleca facetom/”burkom” i się zachwyciłam.

    „Słowa mają moc, ale w oczach mądrej dziewczyny są bezwartościowe, jeśli nie idą za nimi czyny.” <- złoto

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Copy link
Powered by Social Snap