Edukacja domowa: korepetycje z j. polskiego


 


 

1.

Rzecz działa się w połowie lat 80.

W moim domu było skromnie łamane przez biednie.

U kolegów nie było lepiej.

Generalnie życie toczyło się, bo nie miało innego wyjścia.

I wtedy dostałem się do szkoły muzycznej.

Miałem 7 lat, kiedy po raz pierwszy wszedłem do budynku, który z miejsca mnie zachwycił.

Poczułem się jak średniowieczny chłop, który pierwszy raz przestąpił progi gotyckiej katedry.

Wielkie szklane drzwi, wypolerowane podłogi, ciężkie kotary, dębowe drzwi, mosiężne klamki, zapach świeżości w ubikacjach (a nie lizolu jak w normalnej szkole), aura czegoś podniosłego, wszędzie dźwięki muzyki.

Na początku było super, podobało mi się.

Ale potem z każdym miesiącem podobało mi się coraz mniej.

Po wejściu do budynku robiłem jeszcze kilka kroków i docierałem do szyby, na której wywieszano ogłoszenia dla uczniów.

Najczęściej były to informacje typu: W dniu takim a takim pani XY jest nieobecna.

Każdy, kto czytał takie ogłoszenie, robił się od razu weselszy.

Kamień spadał mu z serca.

To była najlepsza wiadomość dnia.

Zawsze. Dla każdego.
 


 

2.

Dlaczego dzieci nie lubią niektórych szkolnych przedmiotów?

Są 3 powody.

Pierwszy: nie lubią, bo tak. Bo nie są nim zainteresowani. Bo lekcje tego przedmiotu są nudne.

Drugi: nie lubią, bo nie cierpią nauczyciela tego przedmiotu (jest wredny, czepia się, stresuje ludzi).

Trzeci powód: bo przysnęli na początku, kiedy były omawiane podstawy i teraz zupełnie nie ogarniają, o co chodzi.

Na szczęście każdy z tych powodów da się wyeliminować.
 


 

3.

Pamiętam, że kiedy byłem na ostatnim roku studiów, musiałem zaliczyć przedmiot o nazwie dendrochrologia.

W teorii miała to być nauka odczytywania wieku przedmiotów wykonanych z drewna.

Raczej nic ekscytującego.

A jednak na ostatnim roku 5-letnich studiów, kiedy każdy robi już swoje i nie ma czasu na naukę, na zajęcia z tego przedmiotu tłumy waliły drzwiami i oknami.

Wykładowca prowadził je tak ciekawie, że każdy marzył o tym, żeby wykład trwał bez końca.

Wyglądało to zawsze tak samo:

Moi drodzy, kończymy na dziś.

Juuuuż…? 🙁
 


 

4.

Dlaczego o tym piszę?

Bo udało mi się stworzyć zajęcia online, które są pozbawione wszystkich trzech wad.

Najbardziej cieszą mnie informacje, jakie dostaję od rodziców dzieci, które biorą udział w tych korepetycjach z języka polskiego i kreatywnego pisania.

Na przykład, że ich dzieci zaczęły więcej pisać. Same z siebie.

Albo że choć szczerze nienawidzą polskiego, to wciągają się w kolejne lekcje.

Albo że co chwilę sprawdzają maila ode mnie.

Albo że nie mogą doczekać się następnej lekcji.
 


 

5.

Niezwykłość tych korepetycji najbardziej odczułem w zeszłym tygodniu, kiedy zachorowałem.

Normalnie uczniowie świętują, kiedy nauczyciel złapie grypę.

Albo kiedy tak bardzo spóźni się do szkoły, że lekcja praktycznie przepada.

U mnie jest inaczej.

Nie mogę chorować.

Uczniowie mi na to nie pozwolą 🙂
 


 

6.

Więcej o korepetycjach, jakich jeszcze nie było, dowiesz się tutaj:

​https://korepetycje.maciejwojtas.pl/​

​Do końca lutego można kupić je 40% taniej.

W marcu będzie to już tylko 30% taniej itd.
 


 

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Blog

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *