Dziennik copywritera (cz. 1)


 


 

1)

Moją skrzynkę mailową zasypała metrowa warstwa śnieżnego puchu.

Dlatego od dłuższego czasu nie docierają do niej praktycznie żadne nowe zlecenia.

A jeść trzeba…
 
 
Nagle – jest!

Mail z propozycją współpracy.

Duuużo pisania za dobrą kasę.

Ogromny entuzjazm jednak szybko gaśnie.
 
 
Okazuje się, że musiałbym zachwalać zakładanie wkładek domacicznych, czyli rzeczy, które nie pozwalają małemu człowiekowi zapuścić korzeni, skazując go tym samym na obumarcie.
 
 
Odmawiam.
 


 

2)

Siedzę nad bajką na konkurs Biedronki.

Konkurs jest jednak tylko bodźcem.

Takim kopem w tyłek, który jest potrzebny do tego, żebym zabrał się do roboty.
 
 
Dochodzę do wniosku, że w pisaniu bajek wena nie ma absolutnie żadnego znaczenia.

Liczą się umiejętności… architektoniczne.

Dlatego 90% czasu zajmuje mi konstruowanie fabuły i lepienie postaci.
 
 
Dobra rada:

jeśli postać ma być spójna, sięgnijcie po osoby z Waszej rodziny albo po znajomych.

„Podstawcie” tych ludzi w miejsce różnych bohaterów, pozytywnych i negatywnych.
 
 
To zwiększy szansę na to, że stworzycie postacie z krwi i kości.

I zminimalizuje ryzyko, że dana postać zrobi w trakcie bajki coś, co będzie „nie w jej stylu”.
 


 

3)

W grupie ze zleceniami pojawia się oferta adresowana do kobiet, a konkretniej: matek.

Konkurencja spora, bo temat znany jest każdej mamie.

Zgłaszam się.

Zleceniodawca prosi o podanie stawki.
 
 
Odmawiam.
 
 
Zamiast tego proponuję coś lepszego: próbny tekst.

Jeśli „zażre”, to super, wtedy podam stawkę.

Jeśli się nie uda – odejdę z niczym. Bez zlecenia, bez pieniędzy.

Temat tekstu jest pozornie bardzo prosty.

Każdy mógłby napisać go od ręki.
 
 
Wiem jedno: największego wrażenia nie robią wcale piękne zdania czy karkołomne frazy.

Tym, czym najłatwiej jest odróżnić się od innych, jest forma.

Pomysł na ujęcie tematu.

Przy czym, im prostszy pomysł na formę, tym lepiej.
 
 
Sięgam po ujęcie tematu z dwóch punktów widzenia.

Efekt okazuje się mocniejszy, niż się spodziewałem.
 
 
Głupio się czuję, pokonując matki na ich boisku.
 


 

4)

Jutro siadam do zgłoszeń na darmowe 2 miejsca na kursie.

Boję się, że dylemat będzie gonił dylemat.
 
 
Komu dać szansę na zmianę swojego życia zawodowego, a z czasem – również i prywatnego?

(bo przecież to, że pisanie diametralnie zmienia życie, jest oczywiste)
 



 

Kurs copywritingu i kreatywnego pisania:

Kurs copywritingu i kreatywnego pisania


 


 

Jeden komentarz

  1. Bardzo osobisty dziennik :).
    Również bardzo pomocny…
    Okresla Twoje zasady pracy i wartosci, jakimi sié kierujesz…
    Podoba mi sié :)…

    Ps… Stary grat klika mi nie takie znaki ;)…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Copy link
Powered by Social Snap