[coming out] Mamo, tato, jestem copywriterem…

 


 

A gdyby tak pewnego dnia, przy rodzinnym obiedzie zrobić coming out i przyznać się, że jest się copywriterem? Jesteście ciekawi, jak wyglądałaby taka rozmowa?

 


 

Uwaga: autor i bohater tekstu to dwie różne osoby 😉

 


 

Mamo, tato, muszę wam coś powiedzieć…

Żenisz się? Znam ją? A kiedy ślub? Bo w przyszłą sobotę nie mogę, bo mam dentystę.

Nie, to nie chodzi o kobietę.

Wiedziałem!  Nosz kurrr…!

O faceta też nie.

Uff…

Jestem… copywriterem.

Aha. Dolać ci zupy?

Fajnie, że się cieszycie.

A co robisz konkretnie?

Piszę.

Ale dziecko drogie, przecież z tego nie da się wyżyć.

E, no nie jest tak źle. Mam na przykład takiego klienta ze sklerozą, który po trzy razy wysyła mi ten sam przelew.

No a poza tym?

Wstaję koło jedenastej. Włączam laptopa. Sprawdzam konto bankowe.

I co dalej?

Potem sprawdzam pocztę. Odpisuję na maile. Piszę trzy-cztery artykuły, ze dwa scenariusze spotów reklamowych, na koniec wymyślam jakieś nazwy i hasła, tak dla sportu.

I godzinę później idę na obiad. Do restauracji.

Nie przemęczasz się za bardzo?

Staram się dbać o siebie. Dlatego o czternastej kończę pracę. Muszę wypocząć, bo wieczorami chadzam na wernisaże, do teatru, kina, opery, filharmonii. Lekko nie jest.

Coś mi tu śmierdzi…

Można się przyzwyczaić.

Wiesz, że nie chodzi mi o zupę serową.

No dobrze, powiem prawdę: owijam gówna w błyszczące papierki.

Czyli robisz w fabryce słodyczy? Trzeba było tak od razu.

Nie zrozumieliście mnie. Lukruję rzeczywistość. Pudruję słowami rzeczy, na które normalnie nie zwrócilibyście uwagi. Mydlę ludziom oczy. Wciskam kit we wszystkie otwory.

No to w końcu robisz na produkcji czy jesteś szklarzem, bo już sama nie wiem?

Słuchacie mnie w ogóle? Piszę. Słowa, zdania, akapity.

Rób jak uważasz. My się nie będziemy wtrącać. Byleś nie krzywdził innych ludzi. Chcesz teraz drugie, czy odgrzać ci potem?

Dobra, nie było tematu.

Miło, że wpadłeś. Wiesz, tam do tego domu po Ryśku wprowadziła się nowa lokatorka. Wyobraź sobie – samotna. Zagadałam kiedyś do niej o tobie…

Mamo…

 


 

Warto zobaczyć też te wpisy:

Co stanie się z moim profilem na Facebooku, kiedy umrę?

TEDx: 5 rzeczy, o których nie powiem na tej konferencji

Copywriterzy kontra seowcy [satyra na branżę SEO]

24 komentarze

  1. haha, nie jestem taka stara a i tak ciężko mi czasem zrozumieć że ktoś potrafi (i piszę to z podziwem) zarabiać w necie.

  2. U mnie wygląda to w pewien sposób podobnie:
    – Mama musze ci coś powiedzieć!
    – Masz chłopaka!?
    – Nie, to jest z pracą związane…
    – Podoba Ci się ktoś w pracy
    – Nie nie o to chodzi..
    – A to słuchaj, bo do sąsiadki jej wnuk przyjechał…

    .
    .
    .
    🙂

  3. -Wnusiu po co Ty tak siedzisz w domu przed tym komputerem? Poszedłbyś do pracy.
    – Ale ja pracuję dziadku.
    – Tak??
    – No tak.
    – I zarobisz coś tak siedząc przed tym komputerem w domu?
    – Tak, kilka tysięcy złotych.
    -…. ?!?…. a to jak tak to sobie siedź przed tym komputerem.

    😀 😉

  4. Fajny tekst, choć myślę sobie, że życie copywritera nie jest aż tak „różowe”. Życzę więcej sklerotycznych klientów: jak będziesz miał przesyt to podrzuć mi jednego, albo dwóch:)

    1. Ten fragment o wstawaniu o jedenastej jest mocno przerysowany, nijak ma się do rzeczywistości 🙂
      Klient-sklerotyk to też niestety osoba zupełnie fikcyjna, a szkoda… 😉

  5. Podobnie jak w dialogu było u mnie. Chociaż częste rozmawianie o tym zmienia też nastawienie rodziny i znajomych do takiej pracy. Teksty „Nic nie robisz, tylko siedzisz przed komputerem ” z czasem znikają 😀

  6. Totalnie nie mogę sobie wyobrazić reakcji mojej rodziny i znajomych na to, że mam bloga i vloga 😮 dlatego sie nie przyznaje, poki co. Boje sie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Copy link
Powered by Social Snap