„Apel do miastowych idiotek i tamtejszych kretynów”*

 


 

OSTRZEŻENIE: poniższy tekst jest odbierany w skrajnie różny sposób. Jednych zachwyca, innych totalnie odrzuca.

Sporo jest w nim goryczy, ostrej ironii, a część sformułowań została celowo przesadzona i wyolbrzymiona.

Nie ma on jednak zamiaru absolutnie nikogo obrażać, a jedynie zmusić do choćby minimalnej refleksji.

*) Tytuł, choć brutalny, jest parafrazą słów wiersza Juliana Tuwima.

Czytasz na własną odpowiedzialność.

 


 

Każdego dnia próbuję zrozumieć najgłębsze motywacje innych ludzi. Taką mam pracę.

Dziś postaram się wślizgnąć do głowy tych, którzy wychodzą teraz kompletnie BEZ POTRZEBY z domu i ROBIĄ TŁUM tam, gdzie nie powinno go być, bo myślą, że to bezpieczne i nic nikomu się przez to nie stanie.

 


 

Tak więc, drogi mieszkańcu miasta, myślę, że rozumiem Cię, dlaczego tak się zachowujesz.

 
 

Podejrzewam, że nie zależy Ci za bardzo na Twoich dzieciach. No bo powiedzmy sobie szczerze: ile mogą być warte dzieci, których matka jest idiotką, a ojciec kretynem? Pewnie niewiele. Jeszcze przeniosą Twoje beznadziejne geny dalej i to dopiero będzie dramat…

 
 

Rozumiem Cię, bo nie zależy Ci też pewnie na swoich starych rodzicach. Skoro wychowali takiego kobaltowego młotka, skoro wydali na świat taką pustą cegłę, to pewnie sami nie są lepsi i nadają się teraz do piachu jak mało kto.

 
 

Rozumiem Cię, bo pewnie liczysz na to, że przy okazji pozbędziesz się teściowej. Dobrze kombinujesz: od ponad stu lat nie było bardziej sterylnej okazji, żeby zrobić to po cichu, bez świadków, w gumowych rękawiczkach. Brawo Ty!

 


 

Rozumiem Cię, że argumenty o bezcennej wartości życia, które są jasne nawet dla najgłupszej kury instynktownie chroniącej swoje pisklęta przed niebezpieczeństwem, nie do końca trafiają do Ciebie.

Jest jednak coś, co powinno wywołać w Twojej głowie alarm pierwszego stopnia: kasa.

 


 

Zrozum, że przez ludzi takich jak Ty, przez tych geniuszy, którzy zachowują się tak nieodpowiedzialnie, epidemia i spowodowany przez nią kryzys będą trwać i trwać i trwać. Aż do Twojej ciężko, boleśnie usranej po same pachy śmierci.

 
 

Zrozum, że pieniądze, które jeszcze masz gdzieś tam sprytnie zachomikowane, rozejdą Ci się migiem jak stare gacie w kroku. Ani nie zauważysz, jak zostaniesz z pustym kontem, bo wszystko, co tam było, straci wartość.

 
 

Zrozum, że im dłużej ten koszmar potrwa, tym później gospodarka (która teraz wykoleiła się i zamarzła na kość, leżąc przewrócona kołami do góry) ruszy z miejsca i wskoczy na właściwe tory.

 


 

Mam nadzieję, że to rozumiesz, choć jeszcze wczoraj, jeszcze w ten słoneczny weekend do złudzenia przypominałaś rasową idiotkę albo zachowywałeś się jak dyplomowany kretyn.

 
 

Zostań w domu, proszę.
Chociażby dla pieniędzy.

 
 

PS. Jeśli mieszkasz na wsi i robisz to samo, to wiedz, że tak samo myślę o Tobie!

 


 

OFERTA: prowadzenie bloga firmowego

OFERTA: scenariusze spotów radiowych

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *