3 nieoczekiwane sukcesy, które dopadły mnie w 2017 roku


 

To był dziwny rok.

A najdziwniejsze w nim okazały się trzy zdarzenia.

 


Pokonanie lęku wysokości

W dzieciństwie wspinałem się na drzewa, skakałem z okien i innych dziwnych miejsc. A potem dorosłem i nabawiłem się paraliżującego lęku wysokości.

Do tego stopnia, że od paru lat wszystkie rzeczy wymagające oderwania się od ziemi, musiała robić moja żona. Taki wstyd… 🙁

Aż tu nagle…

Kilka dni temu zdarzył się cud. Musiałem wejść na niekończącą się drabinę, żeby naprawić dach. Udało się to dopiero za którymś tam podejściem. I najlepsze: spodobało mi się to!

Przy okazji, wiecie może, gdzie najlepiej będzie zaliczyć swój pierwszy raz na bungee? 😉


Wywiad z Pawłem Tkaczykiem

Namówić na wywiad człowieka tak rozchwytywanego – to wyzwanie.
Ale podsunąć mu trzy totalnie odjechane pytania – to czyste szaleństwo.

Zrobiłem jedno i drugie:

Nazywam się Gaweł Ktaczyk i zarabiam na życie wywoływaniem histerii

A skoro mowa o wywiadach…

Prawdziwą tegoroczną petardą okazały się fabularyzowane rozmowy z blogerami.


Udział w dwóch przegranych konkursach

Na koniec dwa konkursy.

Każdy z nich kosztował mnie miesiąc ciężkiej pracy momentami przechodzącej w obłęd. Obydwa zakończyły się niepowodzeniem.

Sukcesem było dla mnie jednak samo zmobilizowanie się do wzięcia w nich udziału. Sama decyzja o rzuceniu się z motyką na Słońce.

Mam tu na myśli konkurs Biedronki na bajkę dla dzieci i konkurs scenariuszowy ScriptPro.


PS

Dlaczego na tej liście osobistych sukcesów nie ma grupy, którą prowadzę?

Bo to praca zbiorowa pod redakcją 2650 osób.



 

  • Gratulacje! 🙂 Świetnie jest pokonać swój własny strach (Łukasz też ma lęk wysokości, przełamał go na rollercoasterze, mnie pierwszą namówił). Potem chciał iść na kolejny i kolejny 😉 Grupa wymiata, ale i tak ranking urywa wszystko! 😉 Niesamowite zakończenie roku!

  • kurde. Myślałem, że do sukcesów zaliczysz zwerbowanie mnie do Twojej grupy, a tu zonk! obrażam się! Tup, tup, przytup! Idę żreć ciasto. 🙂

    • Tak, to też sukces 🙂
      Fajnie, że w niej jesteś 🙂

    • rademachera

      Masz więcej tego ciasta?

  • rademachera

    Jak każdy Twój wpis, ten wywołał u mnie nutkę refleksji. Do dziś myślałam :oto mija następny rok, taki sam jak lata poprzednie”. Teraz widzę że mam prawie 365 sukcesów 🙂
    Podziwiam za 1. Ja nawet w windzie mam problem. Nadal.

    • Ja nie mam windy w promieniu (hmm…. musiałbym zmierzyć 😉 więc jest mi łatwiej.
      Ale rozumiem ten ból.

  • A już miałem Ci pojechać za brak grupy, która ewidentnie jest mega wielkim sukcesem. Wybrnąłeś sprytnie 😉

    • Bo to medal drużynowy, nie indywidualny 🙂

      • rademachera

        Ha, ha, ha! Akurat! To zdecydowanie czwarty sukces. Ty nam dałeś Grupę. My tylko bierzemy 🙂

  • Na bungee to nie, ale mogę podać namiary na skoki ze spadochronem :)))

  • Ja Zwykła Matkaa

    Dla mnie ten rok był Dobry. Tak to jest dobre słowo dobry. Gratulacje przełamania lęku wysokości. Nowy rok, nowe możliwości. Do dzieła.

  • Gratuluję ogromnej odwagi! We wszystkich trzech sukcesach! Pamiętaj, że jak nie tym razem to następnym – w końcu się uda. Bajka o Chrobotku jest wspaniała, oby tak dalej, a doczekasz się własnej serii wydawniczej. Wróżę to z literek! 😉
    P.S. Gdyby bungee przestało wystarczać jest jeszcze jedna opcja… https://www.youtube.com/watch?v=WRqnTODwvEA 😀

    • :))) A da się podczas lotu tym wingsuitem robić notatki na bloga? 😉

    • Z tymi wingsuitami to bym Maćka nie narażał, to się czasem niestety kończy śmiercią 😉

      • Obawiam się, że nawet życie kończy się śmiercią. 😀 Bungee też w 100% bezpieczne nie jest. 😛

  • Ja Ci życzę 33 sukcesów w przyszłym roku 🙂
    Z lękiem wysokości mam podobnie, tzn. wejście na jakąś wieżę jest dla mnie koszmarem, lub jazda w diabelskim młynie, ale na góry i górki mogę włazić bez problemów. I wychylać się w przepaści też. Coś jakby strach przed wysokością budowaną przez ludzi 😉

    • Ciekawy objaw 🙂
      [może znasz prawdziwe oblicze ludzi pracujących w budowlance i stąd ten brak zaufania? :))

    • Ja podobnie, a myślałem że tylko ja tak mam. Dzięki za podzielenie się.
      Na wieżach widokowych itp. konstrukcjach trzymam się poręczy i ścian. Jakby to miało coś pomóc. A w góry, na ściankę, do samolotu nawet, bez problemu.

  • Jak zwykle skromny.

  • Bardzo zacne sukcesy i pięknie napisane o grupie 🙂 P.S. Dopadły Cię? Jak rozwolnienie? 😉

  • Też chciałam wziąć udział w konkursie biedronki. Zaczęłam pisać bajkę o tytule „Przygody Dzińdzibołka” Dopiero później znalazłam w necie, że słowo „dzińdzibołki” oznaczają w jakiejś tam wiejskiej gwarze męskie genitalia… Nie, nie będę jednak pisać bajek dla dzieci 😀

  • Gratulacje 😉

    (w przyszłym roku również spróbuję swoich sił z Biedronką :D)

    • Jak znam życie, to trzeba będzie pokonać jakieś 10 tysięcy konkurentów 🙂

  • Tych sukcesów masz dużo więcej niż Ci się wydaje. 😛 Dzięki Twoim tekstom i wsparciu wzięłam byka za rogi i zaczęłam robić coś ze swoim życiem – nawet odnalazłam utraconą pasję. Jestem pewna, że nie tylko ja. To co robisz daje mnóstwo energii i wyzwala w człowieku ten ogień, który zdawał się być już tylko tlącym węgielkiem. 😀 Może znowu jestem patetyczna, ale kurcze – jesteś świetnym blogerem i copywriterem, ale jeszcze lepszym człowiekiem. Dziękuję Ci za wszystko co dla nas (swoich kochanych żuczków) robisz. <3 😀 #dobrykomentarz

    • Gdyby nie to, że jestem czarnoskóry, moje uszy czerwieniłby się jak kogutowi grzebień 😉
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      ..
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .

      [sorki, wkręcam cię z tym kolorem skóry 😉 czerwienię się na serio]

      • Jak dla mnie możesz być nawet smerfnie niebieski, tylko rób to co robisz bo robisz to za*ebiście. 😀