);

Jaś Fasola, łazik marsjański i najlepszy bramkarz świata

Pomysły na biznes, życie i karierę | BLOG COPYWRITERA

Jaś Fasola, łazik marsjański i najlepszy bramkarz świata

8 sierpnia 2016 Inspiracje Mikroblog 11

1) Najsmutniejsze świętowanie we Wszechświecie

Kiedyś myślałem, że tego odcinka Jasia Fasoli nic nie przebije.

Nie, nie chodzi o poziom „śmieszności”. Wręcz przeciwnie, to ogromnie smutna scena. Jaś Fasola sam wysyła do siebie kartki świąteczne. Trudno o bardziej przejmującą ilustrację samotności:

Okazuje się, że są we Wszechświecie miejsca jeszcze bardziej dołujące.

Na przykład planeta Mars, po powierzchni której od czterech lat przemieszcza się łazik Curiosity:

curio1

Przy okazji – widzicie podobieństwo łazika do bohatera filmu Wall-E?

curio2

Co roku, piątego sierpnia, w rocznicę szczęśliwego lądowania, łazik Curiosity odgrywa sobie melodyjkę Happy Birthday. Sam dla siebie. Nikt oprócz niego tego nie słyszy…

To świetny pomysł na pierwszą scenę książki albo filmu. Co o tym myślicie?


 

2) Czy można wystrzelać się z pomysłów?

Czy źródło pomysłów znajdujące się w naszej głowie może kiedyś wyschnąć? Moim zdaniem – nie.

Praca w branży kreatywnej ma to do siebie, że im więcej człowiek główkuje, tym więcej pomysłów w jego umyśle się rodzi. I tym krótszy jest czas oczekiwania na taki pomysł. Co więcej, bardzo często ich jakość jest coraz wyższa.

Choć wydaje się to wbrew „prawom fizyki” (przecież samochód z każdym przejechanym kilometrem nie staje się bardziej sprawny), to nie jedyne tego typu zjawisko.

Podobnie jest z rodzicami kochającymi swoje pierwsze dziecko. Kiedy na świecie pojawia się kolejny maluch, a potem jeszcze kolejne, serca rodziców, w jakiś trudny do wytłumaczenia sposób – powiększają się.

To chyba najpiękniejszy przypadek „przerostu mięśnia sercowego” na świecie.

Zresztą podobne rzeczy mają miejsce w związku dwojga ludzi.

Sytuacja przed ślubem. Facet zastanawia się, o czym za kilka lat będzie rozmawiał ze swoją żoną. Przecież wie, że powiedział jej już praktycznie wszystko, co miał do powiedzenia.

Sprzedał wszystkie żarty, które miał do sprzedania i wyczerpał wszystkie błyskotliwe riposty, które przez tyle lat starannie gromadził.

Mijają lata, a lista tematów nie tylko nie skraca, ale wręcz przeciwnie – wydłuża się. Im więcej ze sobą rozmawiają, tym więcej mają sobie do powiedzenia.

Gdyby porównać takie rozmowy dwojga małżonków do lektury książki, to po wielu, wielu latach okaże się, że oboje tkwią dopiero gdzieś na początku spisu treści.

I jak dobrze pójdzie, to za kolejne x lat dotrą do miejsca z napisem Wstęp, Słowo od Autora, Wprowadzenie, Prolog, Rozdział pierwszy i tak dalej…

Znacie więcej takich przykładów? Podzielcie się nimi w komentarzach.


 

3) Wyjdź ze swojej niszy

Wyobraźcie więc sobie dzieciaka grającego w piłkę na pozycji bramkarza. Nie dość, że słusznie nazywają go kurduplem, to w dodatku biedak trzęsie się na samą myśl o każdym boiskowym zagrożeniu.

Coś jednak ciągnie go do sportu.

To był bardzo bojaźliwy zawodnik. Widziałem wielu młodych piłkarzy, ale żaden nie reagował na boiskowe niepowodzenia aż tak emocjonalnie. Manuel nie potrafił zrozumieć, że bramkarzowi czasem zdarza się puścić gola – od razu płakał albo odwracał się plecami i twierdził, że już nie chce bronić. Każdą puszczoną bramką obarczał siebie (…) [więcej]

A teraz wyobraźcie sobie, że dziś o tym najlepszym bramkarzu świata, bo tak określany jest Manuel Neuer, mówi się, że ma „jaja ze stali”. Ale nie o tej zaskakującej metamorfozie chcę Wam powiedzieć.

Neuer to człowiek, który wyszedł ze swojej niszy i dzięki temu wygrał praktycznie wszystko, co było do wygrania. Jak to zrobił? „Normalny” bramkarz stoi w bramce. Neuer pracuje na kilka etatów na raz.

Jest bramkarzem, który wyjątkowo często zapuszcza się w głąb pola gry, jakby był obrońcą, pomocnikiem, a nawet napastnikiem.

To tak, jakby w sądzie ta sama osoba była trochę prokuratorem, trochę sędzią i trochę adwokatem. Pełna schizofrenia.

Oczywiście jest wielu bramkarzy, którzy robią to samo, ale Neuer doprowadził tę umiejętność do perfekcji.

Zresztą – zobaczcie sami:

Myśleliście kiedyś nad wyjściem poza bezpieczne ramy swojego zawodu? Poza rejony, w których porusza się cała  Wasza  konkurencja?


[fot. Nathan Wong]

11 komentarzy

  1. 3 krótkie historie, a skłoniły mnie do przemyśleń bardziej niż niejeden dłuuuuuuugaśny tekst :). Dzięki Marcinie!

  2. Mnie ujęła historia bramkarza Neuera, która pokazuje, że warto walczyć z własnymi słabościami, aby później móc się wydoskonalić w pewnej dziedzinie.

  3. No i tak wlazlam na twittera:)

  4. Szymon Samuel pisze:

    Historie innych pozwalają nam wejrzeć w siebie, a zarazem uzyskać dalszą motywację. Właśnie tak patrzeć na te powyższe przykłady 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copy link
Powered by Social Snap