);

Codecademy: programowanie dla niekumatych (lekcja 1)

Maciej Wojtas: copywriter | kompozytor tekstów

Codecademy: programowanie dla niekumatych (lekcja 1)

26 października 2016 Inspiracje Jak zmienić zawód Nauka programowania 25

 


 

Postanowiłem rozpocząć naukę programowania od kursów Codecademy. Oto zapis moich zmagań. Krok po kroku. Zobaczcie co się dzieje, kiedy copywriter-humanista bierze się za programowanie…

 


 

Dzień dobry, bo ja bym chciał się nauczyć programowania…

Najpierw zapoznałem się ze stroną główną Codecademy. Pominąłem znajdującą się tam historię Tommy’ego, który przeszedł drogę od zera do kodera:

c3

 


 

Zwróciłem natomiast uwagę na „kejs” 55-letniej Liz, która na starość zajęła się kodowaniem:

c1

Pomyślałem jednak, czy aby na pewno ma ona 55 lat? Przecież w tym wieku człowiek powoli kładzie się do trumny, a nie bawi się w jakieś tam kodowanie. Czy to nie jest jakiś chwyt reklamowy? Zwłaszcza, że Amerykanie wszystko odmierzają inaczej niż Europejczycy (mile, cale, stopy). I może sympatyczna Liz z Seattle ma po przeliczeniu na nasze jest zwyczajną nastolatką? Okazało się, że nie mam racji. Nie powiem, bardzo mnie ta jej historia podbudowała 🙂

 


 

Zaskoczyła mnie też liczba osób uczących się programowania w Codecademy:

c2

Ile to jest 25 milionów ludzi? Średnia wielkość klasy w szkole to około 25 osób. Czyli Codecademy skupia milion takich klas. Niewyobrażalna liczba.

 


 

Jeszcze tylko proszę się tutaj czytelnie podpisać…

Przeszedłem do formularza rejestracji:

c4

Takie formularze lubię. Zero zbędnych pytań.  W dodatku nie trzeba nic potwierdzać, klikać w żadne linki aktywacyjne i inne tego typu sprawy. Od razu można przejść do nauki.

 


 

Pse pani, a do której klasy mam iść?

Codecademy zaproponowało mi naukę HTML-a i CSS-a. Miałem już rzucić się w wir programowania, ale przycisk „view all courses” wyglądał tak kusząco, że musiałem go kliknąć:

c5

 


 

Wyświetliła mi się cała oferta:

c6

Ajj… okazało się, że wybór jest naprawdę spory. Nawet trochę za bardzo.

Bardzo przydatne są natomiast informacje widniejące pod każdym z kursów, dotyczące czasu, który musimy poświęcić, by przejść go od początku do końca (od 2 do 13 godzin).

 


 

Postanowiłem rozpocząć naukę od Pythona. Nie tylko dlatego, że skojarzył mi się z Monty Pythonem, ale również dlatego, że Codecademy podpowiedziało mi, że to świetny wybór dla takiego świeżaka jak ja:

c7

 


 

Moi drodzy, proszę o ciszę! Zaczynamy naukę programowania w Pythonie!

No to do dzieła 🙂

c8

 


 

Początek wyglądał bardzo zachęcająco. Nie tylko z powodu tekstu powitalnego:

Python is an easy to learn programming language. You can use it to create web apps, games, even a search engine! Ready to learn Python? Click Save & Submit Code to continue!

Ale też dlatego, że autorzy pomyśleli o najdrobniejszych szczegółach, takich jak instrukcje do każdego fragmentu kursy czy o podpowiedzi dla „wolno myślących” 🙂

c9

Co więcej, już za pierwsze prawidłowe kliknięcie w przycisk dostałem odznakę! Ta dam! Normalnie jak w przedszkolu:

c10

 


 

Pse pani, a czemu to wszystko jest takie… proste?

Każda lekcja to kilka zdań teorii wytłumaczonej w bardzo prosty i przejrzysty sposób. Zero lania wody:

c12

Przechodzenie pierwszych lekcji polegało praktycznie na przepisaniu paru rzeczy podanych w instrukcji:

c13

Samodzielne wpisanie kodu, pierwsze nieśmiałe kroki – magia! 🙂

c11

Maleńkie kroczki, ale każdy kończy się sukcesem – genialnie prosta i skuteczna metoda nauki.

Bardzo lubię takie cierpliwe prowadzenie za rękę 😉

Podsumowując:

Początki wyglądają bardzo, ale to bardzo zachęcająco.

Czy polecam?

Ba! 😀

 


 

Zobacz drugą część artykułu:

Codecademy: praktyczne porady (lekcja 2)

 

25 komentarzy

  1. Goga pisze:

    Przyznam Ci szczerze, że długo czekałam na coś takiego 🙂 Bardzo fajny pomysł na wpis! Uśmiałam się, świetnie przedstawione! 😀 Strona ofertowa nieco przypomina tą w SkillShare, ale po tym wpisie mam ochotę rzucić wszystko i się uczyć! 🙂 Przydałby się ktoś, kto zakoduje czas 😀 😀 :D!

  2. Marek Te pisze:

    E, Ty! Mam 53 lata. Ja Ci się położę do trumny, czekaj Ty. Ja Ci dam „na starość”. A jak nie będzie okazji, to Cię zamiast mnie los pokarze i jeśli w ogóle dożyjesz mojego pięknego wieku, to będziesz popychał przed sobą balkonik, uważając, żeby Ci sztuczna szczęka nie wypadła i mocz z worka się nie wylał 😛

    • Maciej Wojtas pisze:

      Spodziewałem się takiego komentarza 😉 ten fragment był celowo prowokacyjny.
      A propos wieku: sam mam jeszcze trójkę z przodu, ale już niedługo będę czuł się jak Stefan Karwowski 😉

    • Mi również podpadłeś tym kładzeniem się do trumny. Kobiety nie rozmawiają o wieku, ale według twojej teorii, pomału powinnam zacząć pisać testament. Kiedy za chwilę stuknie ci piąty krzyżyk, taki tekst w ogóle nie śmieszy. 🙁 Tym razem u mnie minus. 😉

    • Maciej Wojtas pisze:

      Z punktu widzenia ludzi, którzy uczą się programować, wiek 50+ to starość na granicy rozkładu. Czytałem kiedyś dialog na forum informatycznym. Chłopak 15-letni pytał się forumowiczów, czy w jego wieku jest w ogóle sens brać się za naukę programowania (bo on sam obraca się w kręgach, w którym programuje się od szóstego roku życia 🙂

      OK, może trochę przesadziłem z tą trumną 🙂

    • Dobra, obiecuję, że nie będę programować. Najwyżej zgłoszę się po pomoc do ciebie (jeśli oczywiście przebrniesz przez kurs, bo z tego wynika, że też jesteś ciut za stary). Zawsze mogę poprosić o pomoc swoje dzieci, bo są trochę młodsze od ciebie. 😛

    • Maciej Wojtas pisze:

      Owszem, jestem trochę na to za stary, ale uczę się tego dla swoich dzieci, żeby je w to z jakiś czas wciągnąć.

  3. Kurczę… czyli co, jest nadzieja? 🙂
    Świetny artykuł. Blog estetycznie uroczy. 😀
    Ale są ambicje, jest kolejny punkt zahaczenia w planach na przyszłość. Gosh… długa ta lista noworocznych postanowień. Zaczyna mi się papier kończyć, a mówili, że velvet nigdy się nie kończy…!
    To chyba czas, by przerzucić się na Notepad++ 😛

    • Maciej Wojtas pisze:

      Jest nadzieja 🙂 Zdecydowanie. Byle tylko nie brakło paliwa i nie wyczerpał się zapał 🙂
      Estetyka bloga – to niestety w większości nie moja zasługa (darmowy szablon + drobne poprawki własne).

    • Mówisz, że potrzeba wiele zapału, żeby się nie zniechęcić?
      Jeżeli udało Ci się trafić na taki fajny darmowy motyw to też gratulacje – ja się nagrzebałam tyle… a i tak jestem niezadowolona ze swojego. :/

    • Maciej Wojtas pisze:

      Co do motywu – zakładałem kiedyś bloga na darmowej platformie wordpress.com. Po instalacji wyświetliła mi się lista motywów do wykorzystania. Ten, o którym mówimy, wyświetlił się na tej liście jako drugi (tak więc trafiło się ślepej kurze ziarno i tyle 😉

  4. Zapowiada się ciekawie. Muszę się przyjrzeć 🙂

  5. Tak sobie teoretyzuje, ale byłby problem z 55 panią Grażynką, która chciałaby zacząć programować, biorąc pod uwagę jak Panie Grażynki tłumaczą np. tytuły filmów 🙂

  6. Słyszałam o tych kursach, byłam kiedyś na stronie, ale jakoś głębiej się w to nie zanurzałam. Może popełniłam błąd i takie zerknięcie od podstaw na języki programowania by mi się przydało. Bo skrypty już przerabiałam, tłumaczyłam, ale ich nie pisałam. Umiem znaleźć co trzeba, ale nie zawsze wszystko mi coś mówi. Pomyślę o tych kursach i na pewno raz jeszcze się im przyjrzę 😉

  7. Ech, ale ja jestem stary. Programowania nauczyłem się sam, z czasopism i książek, bo internetu jeszcze nie było. Najpierw był BASIC i ASSEMBLER na małym Atari, potem PASCAL i C/C++ na PC. Na JAVASCRIPT i PHP przeszedłem z marszu, bo są oparte na C/C++. Podstawy JAVY opanowałem w jeden dzień, bo… też ma składnię identyczną, różni się w drobiazgach. Pythona nigdy bym nie tknął i nie polecam – to język zupełnie niepodobny do niczego. W dodatku mało wydajny.
    Pamiętam, jak na studiach, kilku gości mnie wynajęło, żebym napisał za nich egzamin z informatyki. Nie dość, że napisałem za trzech, czwartemu pomogłem, to jeszcze wyszedłem z sali pierwszy.
    A teraz kursy, kursiki na poziomie… hmm…
    Czasami się zastanawiam, skąd się biorą wymiatacze w programowaniu.

    • Maciej Wojtas pisze:

      Jesteśmy praktycznie rówieśnikami 🙂
      Tyle że kiedy Ty uczyłeś się programowania (btw. pamiętasz taką gazetę Bajtek?) – ja godzinami trenowałem grę na skrzypcach.
      No i teraz próbuję jakoś odzyskać stracony czas. Nauka programowania to jeden z takich pomysłów na to.
      Serio nie polecasz Pythona? To od czego proponowałbyś zacząć?

    • Pamiętam Bajtka, miałem prawie wszystkie numery. Oddałem je 2 lata temu. Miałem też wszystkie Top Secrety i Tajemnice Atari (z tych uczyłem się assemblera).
      Ja uczyłem się gry na pianinie, ale na szczęście udało mi się z tego wyrwać jeszcze zanim pojawił mi się komputer. Co nie znaczy, że zrezygnowałem z muzyki. Jednym z pierwszych legalnie zakupionych programów był właśnie taki do komponowania: Chaos Music Composer (na Atari). Na PC też miałem dużo trackerów, ostatecznie zakończyłem muzyczną przygodę na Psycle. Wciąż gdzieś leży (z kilkoma GB darmowych instrumentów VST), ale nie mam czasu go odpalać 🙁

      Co do programowania to trudno doradzić coś początkującemu, kiedy samemu zaczynało się w zupełnie innych realiach:
      – Python i Pascal są najprostsze, ale właśnie takie niepodobne go niczego
      – C/C++ to podstawa, bo na tej składni oparta jest zdecydowana większość języków, ale sam w sobie jest zajebiście trudny
      – JAVA – jak opanujesz składnię (taka jak w C/C++), to sam język jest prostszy, chociażby ze względu na to, że jest sporo narzędzi do rysowania interfejsu i okienek (w C trzeba to robić samemu a to zajebiście trudna sprawa)
      – w końcu języki internetowe – JavaScript i PHP – jeśli chcesz programować do internetu, to w zasadzie podstawa. Są proste i bardzo do siebie podobne. JavaScript działa po stronie przeglądarki, PHP po stronie serwera. Tylko tutaj dodatkowo musisz opanować HTML i CSS

      I tu wracamy do tego, że dla mnie to proste, bo wiele rzeczy miałem opanowanych już wcześniej. Ty jeśli wcześniej nie programowałeś, masz do ruszenia od zera dużo więcej. I chyba faktycznie Python będzie najlepszy. Pytanie, co tak naprawdę docelowo chcesz z tym zrobić. Czy pisać dla siebie, czy dla kogoś, czy tylko rozwinąć umiejętność myślenia algorytmami, czy może w przyszłości się przebranżowić na programistę.
      Ja Pythona nie ruszę właśnie dlatego, że jest zupełnie inny i nie daje mi nic, czego nie osiągnąłbym w innych językach. Ale Tobie może wystarczyć jeśli założysz, że nabytej wiedzy nie przeniesiesz w prosty sposób na inne języki.

    • Maciej Wojtas pisze:

      Wielkie dzięki za cenną, wyczerpującą odpowiedź.
      Co do przebranżowienia – jestem gotowy na zmiany 🙂
      Nie mam noża na gardle (z pisania da się spokojnie wyżyć), ale czuję, że stoję w miejscu.
      Zacznę od Pythona, a dalej się zobaczy.
      Jeszcze raz dziękuję za komentarz.

Pozostaw odpowiedź Ola Gościniak Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *