Wywiad w telewizji: czego nie powiem o pisaniu tekstów

Po zaproszeniu do udziału w konferencji TEDx przyszedł czas na telewizję.

A konkretnie na udział w programie, w którym miałem opowiedzieć o „pisaniu tekstów, które rzucają klientów na kolana”.

Jako że jestem zarobiony po pachy, a momentami nawet po uszy, dlatego nie byłem w stanie wziąć udziału w nagraniu.  Nic jednak straconego. Zobaczcie sami, co mieli usłyszeć widzowie jednej ze stacji telewizyjnych.


Jak piszę, by zrobić wrażenie na czytelniku / kliencie?

Oto pięć elementów, na które staram się zwracać uwagę podczas pisania.

Wyglądają może banalnie, mało seksownie i niepozornie, ale są skuteczne (choć bardzo trudne w realizacji):

1) Prostota i  zwięzłość

Po pierwsze, staram się pisać w miarę prosto. I jeśli to możliwe – krótko. Po stworzeniu pierwszej wersji tekstu biorę się za wyrzucanie niepotrzebnych słów, zdań, a nawet całych długich akapitów.

Nie jest to łatwe, nie zawsze mi to wychodzi. Zwłaszcza kiedy trzeba wycisnąć podaną liczbę znaków na jakiś temat, który spokojnie można zamknąć w trzech zdaniach.

Staram się także unikać epatowania czytelnika trudnymi słowami, niezrozumiałymi przykładami, piętrowymi metaforami itp.

To właśnie prostota i zwięzłość są chyba najważniejsze i zarazem najtrudniejsze.

Wystarczy rzucić okiem na niektóre blogi zapełnione długimi tekstami po brzegi. Nie zawsze z sensem. Nie zawsze zachęcające do czytania – właśnie przez swoje rozgadanie.

2) Po ludzku (mówiąc potocznie)

Po drugie, jeśli konwencja / brief na to pozwala, staram się pisać tak, jak mówię / myślę. Zupełnie potocznie. Zupełnie odwrotnie niż tutaj.

Dzięki temu jest duża szansa, że w ten sposób trafię do czytelnika, a on uzna mój tekst za „swój”.

3) Wbrew regułom

Po trzecie – często, choć głównie na blogu, piszę wbrew ustalonym zasadom. Zaczynam zdania od ale, że, bo, czyli – i robię to zupełnie świadomie. Stosuję zdania złożone z jednego wyrazu.

Jedyne zasady, których nie łamię, dotyczą interpunkcji 😉

Znam różne copywriterskie triki. Wiem, że po to powstały, żeby ich używać. Mam jednak świadomość, że coraz więcej czytelników również je zna i (niestety) potrafi skutecznie omijać.

4) Spontaniczność i improwizacja

Po czwarte – kiedy zupełnie nie mam pomysłu na kolejne zdanie – rzucam się wir improwizacji. Mówiąc wprost – piszę cokolwiek, żeby w ogóle ruszyć z miejsca .

Zaczynam na przykład zdanie od pierwszego słowa, które przyjdzie mi do głowy, a potem naginam do niego całą resztę.

Zauważyłem, że podświadomość ma wtedy więcej do powiedzenia, niż „świadomy” mózg. Że sama wie, co powinno się znaleźć w tekście. Ale to nie wszystko.

Każde tak stworzone zdanie, nawet jeśli brzmi zupełnie od czapy, otwiera mnie na coś nowego. To jak lądowanie na nieznanej planecie. Moja opowieść skręca w nieprzewidzianym wcześniej kierunku.

To jest chyba to, co jest najlepsze w pisaniu. Ta niepewność końca. Oczywiście taki „spontan” należy odpowiednio dawkować i mimo wszystko trzymać w ryzach.

W końcu po to dostaje się brief, żeby się go przynajmniej teoretycznie trzymać.

5) Barwy i emocje

Po piąteemocje i kolory. Tekst to zbiór liter, wyrazów, zdań. Jednym słowem coś zupełnie abstrakcyjnego.

Doprawiając go emocjami, sprawiam że czytelnik zaczyna się angażować. Urywając na wstępie świeżo rozpoczętą historię, zmuszam go do utrzymania uwagi aż do końca. Dodając wyraziste przymiotniki, zaskakujące przenośnie i „epickie” porównania – nadaję tekstowi żywych barw.

W efekcie pokazuję czytelnikowi coś, czego najprawdopodobniej nigdy wcześniej nie widział. A skoro nie widział, to jest duża szansa, że zwróci na to swoją uwagę.

I to by było na tyle. Dobranoc Państwu 🙂 



Zobacz też te wpisy:

Siedź w kącie, a znajdą cię? To kiepska forma promocji [WYWIAD]

Jak znaleźć igłę w stogu siana, czyli 4 etapy pracy nad pomysłem

Dylemat copywritera: czym wypełnić portfolio?

  • Fajny pomysł z tą improwizacją w pisaniu. Muszę poćwiczyć. 😉

    • Z czasem dochodzi się do takiej wprawy, że można zaczynać zdanie od czegokolwiek (no, prawie 😉

      • Lubię ćwiczyć improwizację w wystąpieniach publicznych, ale nie pomyślałem nigdy, aby zastosować to do słowa pisanego. Dzięki!

  • Muszę wyczarować więcej czasu na spontaniczne pisanie 🙂 Świetne wskazówki, ale to oczywiste!

  • Niby oczywiste, ale warto to sobie jednak przypominać co jakis czas. w tekstach, które czytam zwłaszcza prostota i zwięzłość jest dla mnie ważna. Samej też mi się czasem uda trzymać w ryzach 🙂