Dlaczego nie mogę się doczekać kolejnego wypalenia?


 

Nie, nie chodzi o wypalanie traw na wiosnę.

Mam na myśli dojście do ściany w jakiejś dziedzinie.

Właśnie zrozumiałem, że taki kryzys jest czymś dobrym, a nawet pożądanym.

 


Wypalenie nr 1

Zacznijmy jednak od początku. Prawie trzy miesiące temu dopadło mnie pierwsze wypalenie. Efektem był poniższy artykuł:

Wypalenie

Tydzień po opublikowaniu tego wpisu, zrobiłem jednak coś zupełnie pod wpływem impulsu: założyłem swoją grupę na FB.

Zrobiłem to właściwie wbrew sobie, bo ani nie lubię Facebooka, ani nie jestem towarzyski, ani nie potrafię zarządzać ludźmi.

Dziś mogę się przyznać, że sukces tego przedsięwzięcia totalnie mnie zaskoczył.


Wypalenie nr 2

Parę dni temu sytuacja się powtórzyła. Straciłem poczucie sensu tego, co na co dzień robię. Znowu chciałem pieprznąć tym wszystkim: skasować blog i zamknąć grupę, którą prowadzę.

Tym razem jednak różnica polegała na tym, że podskórnie czułem, że wypalenie jest zwiastunem czegoś nowego, przygotowaniem gruntu pod kolejne przedsięwzięcie.

Oznacza ono, że wkrótce wpadnę na jakiś świeży pomysł, który wyciśnie ze mnie całą kreatywność.


Wnioski?

Jestem dobry w powoływaniu do życia nowych projektów. Wszystko, co mi się w życiu jakoś tam udało, powstało pod wpływem impulsu, zupełnie spontanicznie. I bez większego planowania.


Co teraz?

Pewnie zabiorę się za coś, co leży parę centymetrów poza moją strefą komfortu 🙂


Kiedy wypalenie numer trzy?

Prędzej czy później – i tak nadejdzie. Nie mogę się już go doczekać…

  • „Jestem dobry w powoływaniu do życia nowych projektów. Wszystko, co mi się w życiu jakoś tam udało, powstało pod wpływem impulsu, zupełnie spontanicznie. I bez większego planowania.” No to piątka! 🙂 Może czasem tak jest, że jeśli jest się w czymś dobrym to wypalenia nie można uniknąć? W końcu nie da się być codziennie mega kreatywnym i tak do śmierci (choć ja nadal mam taką nadzieję) 😉 Może czasem dobrze jest po prostu to wszystko pieprznąć i wyjechać w Bieszczady? ;)) PS. Gdzieś kiedyś przeczytałam fajne zdanie: „Najlepszych rzeczy nie zaplanujesz, one przychodzą same” 🙂

    • A jak się już jest w tych Bieszczadach? :)))
      Pieprznąć to nie problem – tylko gdzie wyjechać? 😉

      • Słowo na o… ODPoczynek 😉 Ostatnie zdanie to zawsze moja bolączka 😉 Zawsze jak mam chwilę wolnego zastanawiam się gdzie pojechać 😉

  • Ale tak w ogóle, to odpoczywasz czasem? 🙂

  • Czyli wypalenie odpala coś nowego. Takie coś to ja lubię 🙂

    • Na to wygląda 🙂 Mi też się podoba ta koncepcja 😉

  • Mam podobnie, również przeżywam tego typu etapy i częściej spotyka mnie opcja nr 2 – gdzie czuję pod skórą nadejście czegoś nowego. Lubię Nowe, lubię zmiany i czasami rewolucje 🙂

    • Fajnie wiedzieć, że inni chorują na to samo 😉
      Dzięki 🙂

  • Monika

    Mam niejasne uczucie, że powinnam życzyć ci wielu wypaleń 😀
    I niech twój płomień strzela wysoko 😀

  • Nie zamykaj grupy!! To moja ulubione najbardziej inspirujace miejsce na fb. Serio 🙂

    • Naprawdę? 🙂

      Nie zamykam, kryzys minął, uff… 😉