Nie uwierzycie, skąd biorę tematy na bloga


 

Kolejny wpis, w którym pokazuję swojego bloga „od kuchni”. Jeśli szukacie świeżych pomysłów na artykuły – zapraszam na krótką wycieczkę.

 


1) Nudne oczywistości

Skąd brać pomysły na tematy artykułów? Najprościej jest skorzystać z narzędzi dostarczanych przez Google. Ale tak robią wszyscy. A ja mam alergię na „tak robią wszyscy”.

I prawdę mówiąc – bardzo rzadko korzystam z tego źródła pomysłów.


2) Tematy na czasie

Druga opcja to pisanie o tym, co w danym momencie kręci czytelników. Mało oryginalne, ale prawie zawsze działa. W tej kategorii znajdują się między innymi:

Co to daje?

Dobrze przemyślany temat generuje spory ruch z wyszukiwarek. Do tego stopnia, że artykuł o Milionerach zapewnia mi nawet 30 procent wejść na bloga,


3) Zadawanie dziwnych pytań

Trzecia strategia to zadawanie pytań – nawet tych najbardziej niepoważnych. U mnie sprawdza się to wręcz idealnie. Więcej o tym sposobie znaleźć można tutaj:

Poznaj tajemnicę najlepszych tekstów na tym blogu [+przykłady]


4) Pisanie na zadany temat

Sprawdza się także pisanie na z góry zadany (przez kogoś) temat.

Przykład nr 1 – pytania z Liebster Blog Award:

22 śmieszne rzeczy, o które ludzie mnie pytają

Przykład nr 2 – wpisy gościnne na innych blogach:


5) Opisywanie na gorąco swoich emocji

Od czasu do czasu spotyka mnie coś, o czym po prostu muszę napisać. Od razu, na gorąco, pod wpływem chwili. Tak jak tutaj:

Pisanie jest jak umieranie

Co to daje?

Spisanie na gorąco swoich odczuć gwarantuje wyjątkową autentyczność tekstu. Nie ma w nim okrągłych słów czy innych „wygładzaczy”.


6) Impuls

Przykład nr 1 – przeczytałem kiedyś na facebookowej grupy dla copywriterów pytanie: jaki powinien być adres strony copywritera?

Momentalnie przyszło mi do głowy, że przecież adres strony internetowej to idealne miejsce na opowiedzenie całej epickiej historii:

Krótka historia pewnej internetowej rodziny

Przykład nr 2 – tym razem to bardzo poważny tekst, którego pierwszy szkic powstał chwilę po przeczytaniu informacji o śmierci znanej mi osoby:

Śmierć, która uratuje mi życie


7) Tworzenie nowych kategorii (strategia błękitnego oceanu)

Lepiej być pierwszym niż lepszym. A najlepiej stworzyć zupełnie nową kategorię, a potem obwołać się jej królem.

Dlatego napisałem pierwszą w Polsce recenzję książki pt. „Narratologia”. Właściwie to jej „przedrecenzję”.

Byłem i pierwszy, i lepszy, bo nikt na to wcześniej nie wpadł:

„Narratologia” – (przed)recenzja książki Pawła Tkaczyka

Co to daje?

Sławę i nieśmiertelność 😉


8) Zderzanie tematów

Bardzo fajny sposób na wpisy. Bierzemy jeden temat i zderzamy go z innym. A wnioski okazują się naprawdę zaskakujące. Nawet dla autora.

Przykład nr 1 – zderzenie 22 reguł marketingu z trzema fazami ludzkiego życia:

Dzieciństwo, młodość i starość kontra 22 reguły marketingu

Przykład nr 2 – zderzenie historii mediów społecznościowych z historią pojedynczego człowieka:

Dlaczego internet doszedł do ściany?

Co to daje?

Wyjątkową szansę na stworzenie wpisu, który będzie absolutnie jedyny w swoim rodzaju. A to naprawdę duży plus.


9) Analogia / przeniesienie

Równie intrygujący pomysł. Wystarczy przenieść jakiś element z jednej „branży” – do innej. W tym przypadku nałożyłem nazwy rocznic ślubu – na kolejne etapy blogowania:

Blogujesz? Zobacz, w którym miesiącu teraz jesteś


10) Lustrzane odbicie

Moim najnowszym wynalazkiem jest coś, co roboczo można nazwać lustrzanym odbiciem. Jak to działa? Banalnie prosto, jak zawsze. Biorę jedno zdanie i czytam je od końca.

Przykład: Maciek pisze bloga. W odbiciu lustrzanym będzie to: Blog pisze Maćka.

Bez sensu? Na pierwszy rzut oka – tak. Ale nawet z takiego zdania można stworzyć artykuł:

Czym różni się bloger od normalnego człowieka?


A jakie są Wasze sposoby na szukanie tematów artykułów?

 

  • Czarna Skrzynka

    U mnie tematy biorą się… z biegania! 🙂 Zauważyłem, że po jakichś 30 minutach biegu, nagle zupełnie nowy temat wpada mi do łba, jak giez do oka… a po 60 minutach mam już ułożony w głowie cały wpis od pierwszej literki do ostatniej kropki 🙂 Podejrzewam, że tematy wiszą w powietrzu, jak np. bąki puszczane przez ludzi na świeżym powietrzu, a ja po prostu w nie wpadam…. 🙂 🙂 🙂

    • Zaorałeś mnie tym komentarzem :)))
      Piękna wizja :))

    • A z tym układaniem całego wpisu w głowie – fajna sprawa.
      Sęk w tym, że Twoje wpisy są bardzo długie – jesteś w stanie je zapamiętać?

      • kappacofe

        Ja tez tworze moje wpisy w głowie. Pózniej siadam do laptopa i idzie. Jeszcze 2 razy przeczytam potem mała korekta i wpis gotowy.

  • „Pisanie jest jak seks i wino – trzeba każdy tekst odpowiednio dopieścić, aby finał zadowalał. Każdy tekst powinien trochę odleżeć, jak wino w beczkach (no dobra, może nie aż tak długo), aby dobrze smakowało ;)”

    Niby tak, ale nie masz czasem tak, że napiszesz tekst na bloga i od razu chcesz się nim podzielić z ludźmi?

    Ja najpierw publikuję, a potem poprawiam i poprawiam i poprawiam (i mógłbym tak długo 😉

    • Hehehe 🙂 Dzisiaj zainspirowała mnie długa kolejka na poczcie i babka po 60-tce, która od 11 lat jest na emeryturze! Pięknie opowiadała. Tak się zamyśliłam nad wpisem, że prawie przegapiłam swój numerek 🙂 Czuję, że będzie z tego wpis!

      Zwykle u mnie jest tak, że jak piszę to i sprawdzam od razu, potem klikam publikuj. Rzadko tak mam, że piszę teksty na bloga, a potem poprawiam i poprawiam 😉 Właściwie u mnie jest to od razu na etapie pisania 🙂

    • PS. Dziękuję za zalinkowanie wywiadu, dopiero po kilku dniach zajarzyłam 🙂

  • Martyna Cieslinska

    Ja bardzo lubię Twoje wpisy można je określić jako randomowe:D chyba tak mówi się po nowoczesnemu :] Cenie takie wpisy bo są nietypowe a nie podobne do innych :] Pozdrawiam
    Martyna z http://www.wpuszczonawmaliny.blogspot.com

    • Z ciekawości sprawdziłem, co znaczy słowo „randomowy”:

      To tekst z jakiejś strony:

      „Nie odlatuj daleko, zostań na tej samej imprezie. Siedzisz na domówce, znasz jedną osobę, drugą, trzydzieści, pięćdziesiąt, ale pięciu typków za cholerę nie kojarzysz. I w ogóle mało kto je zna z imienia albo ksywy. Dlaczego? Bo są randomowe. Zwykłe przybłędy, które wlazły na krzywy ryj albo znalazły się na imprezie przypadkowo. Randomowe mogą być też ubrania, o ile nie przykładasz do nich wagi, piosenki w mp3, o ile nie wgrywałeś ich zgodnie z jakimś systemem, a także partnerki seksualne, o ile traktujesz ich tak jak zwykle.”

      Chyba łapię :)))

      • Martyna Cieslinska

        Hahah no widzisz zawsze mnie rozśmieszysz 😀 Chodziło o to, że jesteś nietypowy ;pp

        • Przepraszam, to się jakoś samo robi 🙂

          • Martyna Cieslinska

            Bardzo dobrze, lubię się śmiać 😀

  • Kasia Stańczyk

    myśle, że każdy bloger ma swój unikatowy sposób na nowe wpisy 🙂 czasami pomysly sie koncza i wtedy przychodzi tzw kryzys. Dla mnie ważna jest inspiracja, która może byc w zasadzie wszystko, nalezy sie tylko dokladnie rozejrzec dookola siebie 😉

    • Kryzys jest wtedy, kiedy masz pomysł na wpis, ale nie widzisz sensu, żeby wklepywać go do bloga ;(

  • Dziekuje za inspiracje 😉 Pozdrawiam 🙂

  • Super. Bardzo jesteś płodnym i ciekawym blogerem. Czyta się z przyjemnością bez nachalstwa 🙂
    U mnie to prosta piłka- coś przeczytam, obejrzę, zainspiruje się- kupuje miniaturkę- maluję i opisuję 🙂

  • Kurde Ty to masz pomysły…pozwolisz, że sobie troszkę „pozgapiam” od Ciebie 🙂 Sam nawet ostatnio wpadłem na pewien pomysł i muszę go wypróbować i zobaczyć jakie będą tego efekty 🙂

    • Bierz, korzystaj, ile chcesz 🙂
      I eksperymentuj ze swoimi pomysłami na maksa 🙂

  • Sprawdziłem i faktycznie – jest tak, jak mówisz.
    To w sumie duży plus 🙂
    Dzięki temu tematów nigdy Ci nie zabraknie.

  • elka

    Zawsze z niesamowitym napięciem i ciekawością czekam na kolejny wpis ii odwiedzając ten blog zawsze jestem cudownie, bo miło zaskoczona.

    • Dziękuję 🙂

      Mam z tym mnóstwo pracy, ale taki pozytywny odbiór dodaje skrzydeł.

  • Bardzo ciekawe źródła inspiracji. Mi tematów dostacza moje dziecko, więc mam trochę mniejszy problem.