Nie uwierzycie, skąd biorę tematy na bloga…*

Kolejny wpis, w którym pokazuję swojego bloga „od kuchni”. Jeśli szukacie świeżych pomysłów na artykuły – zapraszam na krótką wycieczkę.


*Sorry za onetowy tytuł, ale nie mogłem się powstrzymać.


Nudne oczywistości

Hitchcock byłby załamany, gdyby zobaczył tak nudny początek artykułu. Na szczęście potem napięcie wzrośnie, bo prawdziwe petardy zostawiłem na koniec.

Dobra, dość tych dygresji.

Skąd brać pomysły na tematy artykułów? Najprościej jest skorzystać z narzędzi dostarczanych przez Google. Ale tak robią wszyscy. A ja mam alergię na „tak robią wszyscy”.

I prawdę mówiąc – bardzo rzadko korzystam z tego źródła pomysłów.


Tematy na czasie

Druga opcja to pisanie o tym, co w danym momencie kręci czytelników. Mało oryginalne, ale prawie zawsze działa. W tej kategorii znajdują się między innymi:

Co to daje? Dobrze przemyślany temat generuje spory ruch z wyszukiwarek. Do tego stopnia, że artykuł o Milionerach zapewnia mi nawet 30 procent wejść na bloga,


Zadawanie dziwnych pytań

Trzecia strategia to zadawanie pytań – nawet tych najbardziej niepoważnych. U mnie sprawdza się to wręcz idealnie. Więcej o tym sposobie znaleźć można tutaj:

Poznaj tajemnicę najlepszych tekstów na tym blogu [+przykłady]


Pisanie na zadany temat

Sprawdza się także pisanie na z góry zadany (przez kogoś) temat.

Przykład nr 1 – pytania z Liebster Blog Award:

22 śmieszne rzeczy, o które ludzie mnie pytają

Przykład nr 2 – wpisy gościnne na innych blogach:


Opisywanie na gorąco swoich emocji

Od czasu do czasu spotyka mnie coś, o czym po prostu muszę napisać. Od razu, na gorąco, pod wpływem chwili. Tak jak tutaj:

Pisanie jest jak umieranie

Co to daje? Spisanie na gorąco swoich odczuć gwarantuje wyjątkową autentyczność tekstu. Nie ma w nim okrągłych słów czy innych „wygładzaczy”.


Wolna amerykanka

I wreszcie mój ulubiony dział z pomysłami na wpisy. Na razie korzystam z czterech technik, ale lada dzień spróbuję jeszcze jednej – totalnie zakręconej:

1) Impuls

Przykład nr 1 – przeczytałem kiedyś na facebookowej grupy dla copywriterów pytanie: jaki powinien być adres strony copywritera?

Przyszło mi do głowy, że przecież adres strony internetowej to idealne miejsce na opowiedzenie całej epickiej historii:

Krótka historia pewnej internetowej rodziny

Przykład nr 2 – tym razem to bardzo poważny tekst, którego pierwszy szkic powstał chwilę po przeczytaniu informacji o śmierci znanej mi osoby:

Śmierć, która uratuje mi życie

2) Tworzenie nowych kategorii (strategia błękitnego oceanu)

Lepiej być pierwszym niż lepszym. A najlepiej stworzyć zupełnie nową kategorię, a potem obwołać się jej królem.

Dlatego napisałem pierwszą w Polsce recenzję książki pt. „Narratologia”. Właściwie to jej „przedrecenzję”.

Byłem i pierwszy, i lepszy, bo nikt na to wcześniej nie wpadł:

„Narratologia” – przedrecenzja książki Pawła Tkaczyka

Co to daje? Sławę i nieśmiertelność 😉

3) Zderzanie tematów

Bardzo fajny sposób na wpisy. Bierzemy jeden temat i zderzamy go z innym. A wnioski okazują się naprawdę zaskakujące. Nawet dla autora.

Przykład nr 1 – zderzenie 22 reguł marketingu z trzema fazami ludzkiego życia:

Dzieciństwo, młodość i starość kontra 22 reguły marketingu

Przykład nr 2 – zderzenie historii mediów społecznościowych z historią pojedynczego człowieka:

Dlaczego internet doszedł do ściany?

Co to daje? Daje szansę na stworzenie wpisu, który będzie absolutnie jedyny w swoim rodzaju. A to naprawdę duży plus.

4) Analogia / przeniesienie

Równie intrygujący pomysł. Wystarczy przenieść element z jednej „branży” – do innej. W tym przypadku nałożyłem nazwy rocznic ślubu – na kolejne etapy blogowania:

Blogujesz? Zobacz, w którym miesiącu teraz jesteś

5) Lustrzane odbicie

Moim najnowszym wynalazkiem jest coś, co roboczo można nazwać lustrzanym odbiciem. Jak to działa? Banalnie prosto, jak zawsze. Biorę jedno zdanie i czytam je od końca.

Przykład: Maciek pisze bloga. W odbiciu lustrzanym będzie to: Blog pisze Maćka.

Bez sensu? Na pierwszy rzut oka – tak. Ale jak zobaczycie w kolejnym wpisie, nawet z takiego zdania można stworzyć artykuł.


„Czy to ja piszę bloga, czy to blog pisze mnie?”

Taki właśnie będzie tytuł kolejnego tekstu, na który już teraz Was serdecznie zapraszam.


A jakie są Wasze sposoby na szukanie tematów artykułów?

 

  • Czarna Skrzynka

    U mnie tematy biorą się… z biegania! 🙂 Zauważyłem, że po jakichś 30 minutach biegu, nagle zupełnie nowy temat wpada mi do łba, jak giez do oka… a po 60 minutach mam już ułożony w głowie cały wpis od pierwszej literki do ostatniej kropki 🙂 Podejrzewam, że tematy wiszą w powietrzu, jak np. bąki puszczane przez ludzi na świeżym powietrzu, a ja po prostu w nie wpadam…. 🙂 🙂 🙂

    • Zaorałeś mnie tym komentarzem :)))
      Piękna wizja :))

    • A z tym układaniem całego wpisu w głowie – fajna sprawa.
      Sęk w tym, że Twoje wpisy są bardzo długie – jesteś w stanie je zapamiętać?

      • kappacofe

        Ja tez tworze moje wpisy w głowie. Pózniej siadam do laptopa i idzie. Jeszcze 2 razy przeczytam potem mała korekta i wpis gotowy.

  • „Pisanie jest jak seks i wino – trzeba każdy tekst odpowiednio dopieścić, aby finał zadowalał. Każdy tekst powinien trochę odleżeć, jak wino w beczkach (no dobra, może nie aż tak długo), aby dobrze smakowało ;)”

    Niby tak, ale nie masz czasem tak, że napiszesz tekst na bloga i od razu chcesz się nim podzielić z ludźmi?

    Ja najpierw publikuję, a potem poprawiam i poprawiam i poprawiam (i mógłbym tak długo 😉

    • Hehehe 🙂 Dzisiaj zainspirowała mnie długa kolejka na poczcie i babka po 60-tce, która od 11 lat jest na emeryturze! Pięknie opowiadała. Tak się zamyśliłam nad wpisem, że prawie przegapiłam swój numerek 🙂 Czuję, że będzie z tego wpis!

      Zwykle u mnie jest tak, że jak piszę to i sprawdzam od razu, potem klikam publikuj. Rzadko tak mam, że piszę teksty na bloga, a potem poprawiam i poprawiam 😉 Właściwie u mnie jest to od razu na etapie pisania 🙂

    • PS. Dziękuję za zalinkowanie wywiadu, dopiero po kilku dniach zajarzyłam 🙂

  • Martyna Cieslinska

    Ja bardzo lubię Twoje wpisy można je określić jako randomowe:D chyba tak mówi się po nowoczesnemu :] Cenie takie wpisy bo są nietypowe a nie podobne do innych :] Pozdrawiam
    Martyna z http://www.wpuszczonawmaliny.blogspot.com

    • Z ciekawości sprawdziłem, co znaczy słowo „randomowy”:

      To tekst z jakiejś strony:

      „Nie odlatuj daleko, zostań na tej samej imprezie. Siedzisz na domówce, znasz jedną osobę, drugą, trzydzieści, pięćdziesiąt, ale pięciu typków za cholerę nie kojarzysz. I w ogóle mało kto je zna z imienia albo ksywy. Dlaczego? Bo są randomowe. Zwykłe przybłędy, które wlazły na krzywy ryj albo znalazły się na imprezie przypadkowo. Randomowe mogą być też ubrania, o ile nie przykładasz do nich wagi, piosenki w mp3, o ile nie wgrywałeś ich zgodnie z jakimś systemem, a także partnerki seksualne, o ile traktujesz ich tak jak zwykle.”

      Chyba łapię :)))

      • Martyna Cieslinska

        Hahah no widzisz zawsze mnie rozśmieszysz 😀 Chodziło o to, że jesteś nietypowy ;pp

        • Przepraszam, to się jakoś samo robi 🙂

          • Martyna Cieslinska

            Bardzo dobrze, lubię się śmiać 😀

  • Kasia Stańczyk

    myśle, że każdy bloger ma swój unikatowy sposób na nowe wpisy 🙂 czasami pomysly sie koncza i wtedy przychodzi tzw kryzys. Dla mnie ważna jest inspiracja, która może byc w zasadzie wszystko, nalezy sie tylko dokladnie rozejrzec dookola siebie 😉

    • Kryzys jest wtedy, kiedy masz pomysł na wpis, ale nie widzisz sensu, żeby wklepywać go do bloga ;(

  • Dziekuje za inspiracje 😉 Pozdrawiam 🙂

  • Super. Bardzo jesteś płodnym i ciekawym blogerem. Czyta się z przyjemnością bez nachalstwa 🙂
    U mnie to prosta piłka- coś przeczytam, obejrzę, zainspiruje się- kupuje miniaturkę- maluję i opisuję 🙂

  • Kurde Ty to masz pomysły…pozwolisz, że sobie troszkę „pozgapiam” od Ciebie 🙂 Sam nawet ostatnio wpadłem na pewien pomysł i muszę go wypróbować i zobaczyć jakie będą tego efekty 🙂

    • Bierz, korzystaj, ile chcesz 🙂
      I eksperymentuj ze swoimi pomysłami na maksa 🙂

  • Sprawdziłem i faktycznie – jest tak, jak mówisz.
    To w sumie duży plus 🙂
    Dzięki temu tematów nigdy Ci nie zabraknie.

  • elka

    Zawsze z niesamowitym napięciem i ciekawością czekam na kolejny wpis ii odwiedzając ten blog zawsze jestem cudownie, bo miło zaskoczona.

    • Dziękuję 🙂

      Mam z tym mnóstwo pracy, ale taki pozytywny odbiór dodaje skrzydeł.

  • Bardzo ciekawe źródła inspiracji. Mi tematów dostacza moje dziecko, więc mam trochę mniejszy problem.