Poznaj tajemnicę najlepszych tekstów na tym blogu [+przykłady]

Zastanawiałem się, czy powinienem zdradzać to, o czym za chwilę przeczytacie. Uznałem jednak, że chcę się tym z wami podzielić.


W czym tkwi tajemnica najlepszych wpisów na tym blogu?

Nie, absolutnie nie chodzi o styl pisania.

Styl wymaga jeszcze wielu żmudnych poprawek, bo szczerze mówiąc – tyłka jeszcze nie urywa. Nie jestem z niego w pełni zadowolony.

OK, zróbmy małą przerwę (jak powiedział kiedyś pewien profesor do studentów w połowie trzygodzinnego wykładu, czując, że dałby się zdegradować do stopnia magistra za choćby przelotny romans z najpodlejszym papierosem).


Nie ma głupich pytań

Uzmysłowiłem to sobie, kiedy czytałem zbiór opowiadań Historia twojego życia.

Ich autor, Ted Chiang, postanowił w każdym z nich odpowiedzieć na dość zaskakujące pytania:

  • Co by było, gdyby ludziom udało się ukończyć Wieżę Babel?
  • Co by było, gdyby się okazało, że wszystkie zasady matematyczne, całe piękno matematycznych konstrukcji to pic na wodę fotomontaż?
  • Co by było, gdyby istniał enzym, który wstrzyknięty do organizmu powodowałby rozrost neuronów, pozwalając tym samym na osiągnięcie niemal boskiej inteligencji?

Pisarz ten z pewnością wiedział, że nie tylko nie ma głupich pytań, ale że jest coś jeszcze: że pytania świetnie otwierają głowę – zarówno jemu, jak i czytelnikom.

Które pytania najlepiej otwierają głowę?

Odpowiedź jest banalna: wszystkie. Serio, nawet te, które w pierwszej chwili wydają się kompletnie durne i bezsensowne.

Każde pytanie przypomina klucz, który otwiera jakąś szufladkę w naszej głowie. Co ważne – chodzi o szufladki, o istnieniu których nie mieliśmy dotąd zielonego pojęcia.

To tam kryją się naprawdę rewelacyjne, świeże i zaskakujące pomysły.

Zresztą potwierdzeniem tych słów jest zdanie, które przeczytałem u Moniki Górskiej – specjalistki od storytellingu:

Wyczytałam gdzieś, że pytania są dźwignią myślenia, a z badań wynika, że dzięki pytaniom lepiej się uczymy i wydajniej pracujemy – aż o 150%.


Jak zagonić mózg do roboty? Zobacz triki pobudzające kreatywność


Jak powstają najlepsze wpisy na tym blogu?

Bardzo prosto.

Za powstaniem każdego z nich stoi mniej lub bardziej zaskakujące pytanie. Rozpoczyna się ono od słów: a gdyby tak… 

Oto kilka przykładów:

A gdyby tak stworzyć wpis z przyszłości, w którym tłumaczę powody, dla których porzuciłem blogowanie?

Dlaczego porzuciłem blogowanie? [wpis z 2020 roku]

A gdyby tak w czasach Mickiewicza istnieli specjaliści SEO?

Dlaczego mam alergię na „seowców”?

A gdyby zamiast typowej recenzji biografii artysty stworzyć przepis na stanie się takim artystą?

Jak zostać Wojciechem Kilarem? [prawie recenzja]

A gdyby swoje sukcesy opisać jako porażki?

Najfajniejsze niepowodzenia 2016 roku + plan porażek na rok 2017

A gdyby opisać wpływ słuchanej muzyki na wydźwięk opisu kiełbasy krakowskiej suchej?

Wpływ muzyki na opis kiełbasy

A gdyby opisać zawód copywritera hasłami ze słownika, które stworzył jakiś wyjątkowo zgorzkniały przedstawiciel tej profesji?

Słowniczek copywritera (wersja dla zgorzkniałych) – cz. 1

A gdyby przerobić poradnik pisania na poradnik podrywania?

Jak napisać poradnik podrywania? [wpis walentynkowy]

A gdyby wrzucić na facebookową grupę dla blogerów artykuł o tym, że wrzucanie tam blogowych wpisów jest bez sensu?

Dlaczego działanie w grupach dla blogerów na FB to błąd?



Szukasz pomysłu na wpis? A może pomysłu na bloga?

Napisz do mnie. Pomyślimy razem 🙂

Normalne i mniej normalne pomysły na bloga

  • Sylwia Szutko

    Bardzo przydatny wpis! Każdy bloger powinien przeczytać 😀 😉

    • O, byłoby naprawdę super 🙂
      [zwłaszcza, że w Polsce jest podobno 2 miliony blogów 😉

      • Sylwia Szutko

        O mamo, nie wiedziałam, że aż tyle! 🙂

  • Magda Lena

    Myślę, że warto to przeczytać 🙂 Ja czasem zastanawiam się nad wartością swoich wpisów. Tylko, że prowadzę blog o rzeczach, które nie każdego interesują, bo o budowie domu. Chciałabym pisać więcej o kwestiach technicznych tego przedsięwzięcia, ale wtedy czytelnicy „nie mają ze mną o czym gadać”, bo nic nie rozumieją. Natomiast, gdy zaczynam pisać tak, by zainteresować czytelnika, to tracę swój zamysł stworzenia miejsca, gdzie najbardziej zainteresowani znajdą wskazówki odnośnie tego, co przy budowie domu jest ważne. Trudno mi znaleźć złoty środek :/

    • Może nie wchodź za bardzo w techniczne sprawy, bo tutaj panuje ogromna konkurencja (nie tylko blogów, ale przede wszystkim profesjonalnych portali typu Murator itp.)
      Natomiast fajnie czytałoby się wpisy budowlane „przefiltrowane” przez kobiecą wrażliwość. Spróbowałbym się właśnie w taki sposób wyróżnić w tłumie innych blogów 🙂
      Ewentualnie – możesz edukować czytelników w technikaliach, pisząc o tym w najprostszy z możliwych sposobów.

      • Magda Lena

        Dzięki za wskazówki 🙂 Konkurencja wśród profesjonalnych portali jest bardzo duża, więc nawet bym nie śniła, by „urosnąć” do ich rangi. Ale myślę, że ten pomysł z wykorzystaniem kobiecej wrażliwości do tworzenia wpisów budowlanych byłby dobry, bo głównie kobiety są odbiorcami moich tekstów. Panowie chyba jednak wolą Muratora, a nie babę, która buduje pierwszy dom i się mądrzy 😉

        • To właśnie twój wyróżnik („kobiecy blog budowlany”) – wykorzystałbym to bez wahania 🙂

  • Odwieczne pytanie: O czym dzisiaj napisać ?

    • Najlepiej jest wtedy trochę odpuścić (bo takie ciśnienie na znalezienie tematu strasznie blokuje).
      Tematy znajdują się same, przypadkiem, najczęściej wtedy, gdy ich nie szukam (przynajmniej ja tak mam 😉

      • www.lovhealthylife.pl

        Mam podobnie, lubię wtedy zawsze zapisywać w notatniku te pomysły i do nich wracać. Mnie często też inspirują zdjęcia. Wybieram zdjęcie, zastanawiam się nad cytatem do niego i ciach wchodzi temat 🙂

  • Uwielbiam TO. Uwielbiam właśnie pytania za to, że tak cudownie otwierają głowę! Kocham pomysły, pytania, ludzi, wątpliwości. To jest niesamowite w jaki sposób odpowiedzi innych mogą być inspirujące i dawać początek kolejnym pomysłom. Niesamowita jest też szybkość „zbierania” takich inspiracji przez mózg. To coś jak taki powerbank. Nie mogę przespać porządnie kilku godzin od dwóch dni, bo tak: w środę kończyłam wpis blogowy, a było dość późno i oczywiście „ruszyła machina”, mózg zamiast spać, zaczął wymyślać jakieś różności. Żyję i oddycham pisaniem, dosłownie. Dzisiejszej nocy, po mastermindzie (burzy mózgów w formie video trwającej 2 h) z dziewczynami mam to samo! Po napisaniu w środę posta miałam tyle pomysłów na wpisy i energii, że usiadłabym i napisałabym wszystkie tamtej nocy, ale no niestety sen jest potrzeby 🙂 🙂 Spisałam je jednak i będę pracować. Bardzo ciekawe pytania i aż strach pomyśleć, co by było gdyby np. rzeczywiście powstał taki enzym sprawiający, że ludzie byliby jeszcze bardziej inteligentni niż są 🙂 Za ten „szufladkowy” obrazek powinnam Cię znielubić, bo to kolejna inspiracja, która z pewnością przyśni mi się za 2 dni. A wiesz, że taka szufladka ze zdjęcia to w scrapbookingu nazywa się mianem shadowboxa? 🙂 To się przerabia, maluje farbą i upycha ulubionymi drobiazgami! To już nawet takie skojarzenie trochę mimo woli 🙂 Mam stanowczo za dużo inspiracji i podejrzewam, że chyba życia mi nie starczy, żeby je wszystkie opisać 😀 😀

    • Hehe, znam ten stan 🙂 Człowiek żałuje, że nie ma czterech rąk, bo wtedy mógłby zapisywać notatki i pomysły cztery razy szybciej 🙂
      Pytanie – jak długo taki stan podwyższonej kreatywności może się utrzymywać?

      • Miejmy nadzieję, że do ostatnich dni naszego życia 🙂 Oby!

        • Ech, aż żal będzie umierać 😉

          • Pół żartem, pół serio „Nadzieja w klonowaniu” 🙂

  • Edyta Wara-Wąsowska

    Ted Chiang i Historia twojego życia! Planuję przeczytać od momentu, w którym dowiedziałam się, że Arrival nakręcono na podstawie jednego z jego opowiadań.
    Co do pytań – ja nigdy nie potrafiłam się od nich powstrzymać, jeśli jakiś wątek mnie zainteresował; spiętrzenie „dlaczego” „a po co” czasami do tej pory dziwi, a nawet i drażni rozmówców 🙂 Ale to mimo wszystko podstawa rozwoju, także warsztatu pisarskiego.

    • Prawdę mówiąc, też poznałem Chianga przez Arrival 🙂
      A odnośnie pytań, które są podstawą warsztatu pisarskiego – pełna zgodność 🙂

  • A gdyby nie było tego bloga? To cholera moją mapę fajnych blogerów/języków pisania/blogów do czytania bym opisał wzorem y=x-1 dobrze, że tak nie jest 🙂

  • Iza Ce

    Krótko, zwięźle, węzłowato. Fajny wpis. Daje do myślenia 🙂
    http://www.mojaszkolaangielskiego.wordpress.com

  • Dominika Rygiel

    Kreatywność to podstawa, a jeśli dodać do niej szczyptę dobrego humoru oraz nieszablonowe podejście do sprawy to jest szansa na sukces. Rozbawiłeś mnie tym wpisem, jest taki prawdziwy 😀 Właśnie z takiego niekonwencjonalnego myślenia powstają najlepsze teksty. Wieki plus dla Ciebie za ten wpis.

    • Bardzo dziękuję 🙂
      [problem w tym, że takie niekonwencjonalne pytania, które potem przekuwane są na niekonwencjonalne wpisy – przychodzą dość rzadko]

      • Dominika Rygiel

        I dlatego zarówno same pytania jak i teksty powstałe w ich wypadku są na swój sposób wyjątkowe 😉

  • Widzę, że stawianie pytania tytułach postów jest popularne w blogosferze. Mam jednak co do tego mieszane uczucia bo mnie w redakcji ogólnopolskiego dziennika zawsze uczyli, że jak autor stawia pytanie w tytule swego artykułu to znaczy, że nie jest kreatywny i nie ma pomysłu na dobry tytuł…

    • Stawianie pytań ma związek z seo, a konkretnie z tym, że tytuły artykułów powinny być pytaniami, które ludzie wpisują do wyszukiwarki (ot, i cała tajemnica 😉

  • moim zdaniem to wręcz im bardziej durne i bezsensowne pytanie, tym bardziej otwiera głowę 😉

  • janielka

    Bardzo fajny wpis i taki życiowy. Myślę, że każdy z nas często zastanawia się co by tu dzisiaj napisać? I tu własnie zaczyna sie zabawa w pytania . A gdyby tak….

  • Na pewno lepsze i bardziej kreatywne pytanie niż: A o czym by tu dzisiaj napisać :)?
    Dzięki!

    • W sumie można by napisać artykuł pt. „A o czym by tu dziś napisać” 🙂
      Kiedyś na lektoracie napisałem zadanie domowe o tym, że nie napisałem zadania 😉

  • Ja spisuję sobie w zeszycie tematy na posty blogowe. Czasami pomysły pojawiają się ot tak :).

  • Bardzo dobra metoda z tymi pytaniami, no i okrasiłeś to tyloma przykładami, że aż mi się chce otwierać głowę! 🙂

    • Gdybym chciał podać wszystkie przykłady, musiałbym wrzucić prawie całego bloga 😉
      Prawda jest taka, że im bardziej zakręcone pytanie, tym ciekawszy artykuł (warto spróbować 🙂

  • Ale masz fajne teksty 🙂 Rzeczywiście, przewrotne pytania mogą stać się pretekstem do rewolucji w stereotypowym myśleniu.. 🙂

    • Dzięki 🙂 Zapraszam do lektury całego bloga 🙂

  • Według definicji Pani Górskiej moje dzieci będą mega mózgami. Zadają setkę pytań dziennie 😉

    • Spokojnie, jak dobrze pójdzie, to w szkole wybiją im to zadawanie pytań z głowy… 🙁
      A przynajmniej nauczą je zadawania odpowiednich pytań.
      [sorry za gorzki komentarz, ale takie mam czasem wrażenie]

  • Anna D

    Zadawanie pytań do dobra strategia. Proste rozwiązanie, ale na pewno zachęci innych do komentowania. Tekst na pewno mi się przyda, bo dopiero założyłam bloga, więc wykorzystam wskazówki!

    • Warto 🙂 Szczególnie jeśli chcesz pisać zupełnie inaczej niż wszyscy.

  • Świetnie napisany post. 😀 Ja zadaję sobie mnóstwo pytań odnośnie bloga, wtedy pojawiają mi się kolejne pomysły, które gdzieś tam się staram zapamiętać i w przyszłości wykorzystać. Nie wszystkie są dobre, ale wtedy też to daje mi czas na głębsze rozkminy co w sumie też jest fajne. Mogę wyłapać w tym plusy i minusy, błędy, które mogę poprawić. Naprawdę fajna sprawa poprzez pytania samemu się udoskonalać. 🙂

    • To też fajny sposób na tematy, które będą zdecydowanie różnić się od tych, które piszą inni, korzystając przy ich tworzeniu z pomocy narzędzia planowania słów kluczowych (czy jak ono się tam nazywa 🙂

  • Bardzo interesujący wpis.Spróbuję się zastosować do niego 😉

  • Z ciekawości świat wygląda jak wygląda 🙂 (nie tylko tak źle ale i miejscami tak dobrze)- a może i z przekraczania granic?Ja to drugie bardzo lubię!

    • Byle to było pozytywne przekraczanie granic, a nie przekraczanie granic dobrego smaku czy łamanie tabu (piję do pewnej sztuki teatralnej 😉

  • To wszystko zalezy od targetu i czytelniów bloga.
    Ja wiem jakie teksty ida u mnie jak swieze bułeczki, ale niestety nie zawsze umiem je napisać:))
    Wiem, czego oczekują czytelnicy, bo często dostaje wiaodmości o napisanie tego czy tamtego.
    Mój najpopularniejszy tekst na blogu był niestety informacyjny, niczym z portalu informacyjnego, ale tak się dobrze wypoziomował na google, że tym sposobem co miesiąc bije rekordy wejsc.

    • Podrzucisz linka do tego najpopularniejszego wpisu? 🙂

      • http://mamaw.uk/macierzynski-w-anglii/

        zaden to swietny wpis, nic z czego jestem jakos dumna, pisane na poczatku mojej kariery blogowej.
        ale jakos swietnie sie wypozycjonowal, pozniej jak odkrylam co to seo, to jeszcze go poprawialam.

        • Dobry wpis, bo idealnie trafia w oczekiwania czytelników [no i fraza „macierzyński w Anglii” – na pewno bardzo często wyszukiwana]

  • Ha, ha! Świetny pomysł na wpis 🙂 i … świetny wpis. Zgadzam się, że czasem postawienie takiego pytania „od czapy” otwiera zupełnie nowe rejony w mózgu. Sama tak czasem staram się robić, ale chyba za rzadko – z tego co widzę. Kupiłeś mnie tym postem, zostaję na blogu 🙂

  • Nie mam problemu o tym co napisać tylko kiedy na to znaleźć czas. Przydałby się jakiś rozciągacz czasu 🙂

  • Stosuję metodę zapisywania wszystkich inspiracji w Trello, więc jak planuję artykuły na nowy miesiąc to wybieram z kilkudziesięciu spisanych już pomysłów 🙂

    • Ja zauważyłem ciekawą prawidłowość – z każdym dniem wpisy w folderze „szkice” – tracą na atrakcyjności (chociaż w chwili, kiedy je wymyślałem, wydawały się super ciekawe 😉
      Dlatego teraz piszę od razu, kiedy wpadnie mi jakiś pomysł do głowy, nie zostawiam sobie pisania na później.

  • Ja mam mnóstwo tematów zapisanych w swoim notesie a i tak piszę o czymś innym. Nie wiem, może po prostu muszą swoje wyleżeć, żeby o nich napisać. Czas pokaże

    • „a i tak piszę o czymś innym” 🙂
      Mam dokładnie to samo 🙂

  • Tak właśnie działają ludzie z branży kreatywnej. Biorą jakiś wycinek rzeczywistości, przylepiają go do innych obrazów i sprawdzają czy pasuje oraz jakie nowe szufladki otwiera. Ostatnio przypomniał mi o tym Netflixowy dokument Abstrakt – sztuka designu.

  • Swego czasu studentom robotyki zadalam pytanie co zrobią dwa roboty potrafiące grać w piłkę nożną jesli wrzuci się im dwie piłki. Nie testowali tego i sami byli zdziwieni wynikami – robot wybierał najbliższą piłkę. Nie ma glupich pytań!

  • Czyli takie podejście od (mówiąc kolokwialnie) dupy strony 😉 Fajnie Ci to wyszło 🙂

  • jakby nie było … trzeba dać się ponieść fantazji i nie bać się jej 🙂

  • eV

    „Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi”. Usłyszałam to kiedyś, jeszcze w podstawówce albo gimnazjum i w pewnym sensie stało się podświadomym sposobem na życie. Totalnie o tym zapomniałam, ale Twój wpis mi to dzisiaj uświadomił.

    • :)) Też to słyszałem w szkole 🙂

      [widać to hasło było przewidziane w programie nauczania]

  • – Co by było gdybym był kobietą?
    – Cały dzień bawiłbym się cyckami 😉

    • Tylko jak rozwinąć to zdanie, żeby zrobił się z niego cały artykuł? 😉

      • To Twój problem. Ty jesteś copywriterem.
        Ja pewnie rozwinąłbym to do jakiegoś opowiadania SF.
        Zresztą cycat nie jest mój, coś takiego powiedział W. Allen 🙂

        • OK, challenge accepted 🙂

        • Artur Baranowski

          Powiedział to Wojciech Mann. 🙂

          • Allen też. Pytanie, który z nich powiedział to wcześniej 🙂

          • Mann, Allen – obaj mają podwójne spółgłoski w nazwiskach.
            Piersi też występują parami.
            Przypadek? 😉

  • Akurat jako blogerka podróżnicza praktycznie ciągle mam inspiracjie do tworzenia nowych wpisów, gdyż sporo podróżuję. Ale też zadaję sobie różne pytania, np. jakie informacje są dla moich czytelników najistotniejsze, co pomoże zaplanować im samodzielne podróże itd. Więc zadawanie pytań jest dobrym punktem wyjścia do tworzenia.

    • „Wchodzenie w skórę” czytelników jako metoda szukania pomysłów na artykuły – jak najbardziej ok 🙂
      Mnie chodziło bardziej o tworzenie wpisów, które niekoniecznie będę wyszukiwane w Google (bo chyba nikt nie wpisuje frazy „jak zostać Wojciechem Kilarem”),
      za to będą bardziej popularne w kanałach social media 🙂

      • No to chyba nie wiesz, jakie rzeczy ludzie potrafią wpisywać do wyszukiwarki 🙂
        Myślisz, że na czym polega tzw. długi ogon?

        • Hehe 🙂 Zobacz mój ostatni hit. Mam sporo wejść na tę frazę. To wyjątkowo długi „długi ogon”:

          „Zostaje Pan/Pani zmniejszony do wielkości pięćdziesięciogroszówki, proporcjonalnie zmniejszyła się też Pana/Pani waga. Następnie ktoś Pana/Panią wrzuca do pustego robota kuchennego. Za 60 sekund robot zostanie włączony do kontaktu i ostrza pójdą w ruch. Co Pana/Pani zrobi, żeby się uratować?”

          • Hehe, czytałem, pamiętam 🙂
            Długie ogony to naprawdę ciekawostka, o co też ludzie potrafią zapytać Google 🙂

  • Kurczę, przykłady tekstów, które podałeś, rzeczywiście przykuwają uwagę i zachęcają do ich przeczytania! Kluczem jest tutaj chyba nie tylko pytanie, ale pytanie NIETYPOWE. Aż chce się kliknąć. Trzeba przyznać, że masz żyłkę marketingowca. A może SEO-wca? 🙂 Bardzo fajny tekst. PS Czytałam Twój wpis o porzuceniu blogowania, fajnie, że znowu tu jestem. Będę zaglądać częściej!

    • Zaczynałem od seo, liznąłem też trochę marketingu, więc trafiłaś wprost idealnie 🙂

  • Muszę przyznać, że jesteś kopalnią ciekawych pomysłów!

    • Hehe, o branżę górniczą jeszcze nikt mnie nie posądził 😉

  • Katarzyna Wojtyńska-Stahl

    Zdaje się, że i dla moich kwiatków znalazłam u Ciebie „pomysła” i natchnienie.

  • Roman Sidło

    Chyba mamy coś wspólnego ze sobą, bo ja również często zadaję sobie bardzo nietypowe, czasem głupie pytania i staram się odpowiedzieć na nie na łamach bloga. Oczywiście możliwie jak najbardziej przewrotnie 😉

    • :))) Dobre 🙂 Chociaż trzeba uważać na czającą się w takiej strategii pułapkę.
      W pewnym momencie czytelnicy, nawet jeśli napiszesz coś prosto z mostu – i tak ci nie uwierzą (bo będą szukać tego cholernego drugiego dna 😉

      • Roman Sidło

        Dla mnie to akurat bardziej zachęta niż przestroga 😉

  • Artur Baranowski

    Inspirujący wpis. Bo przecież każdy z nas chciałby zamieścić na swoim blogu coś oryginalnego, czego nie ma nikt inny. Jak to kiedyś ktoś powiedział: „wyróżnij się lub zgiń!”. Czego i sobie życzę 😉

    • Czyli chciałbyś wyróżnić się albo zginąć? :))

  • To jest właśnie to jak proste, codzienne rzeczy wpływają na elastyczność myślenia i poszerzają jego zasięg, łącząc ze sobą rzeczy pozornie odległe i niepasujące do siebie. Pytania z serii „co by było gdyby” to niesamowity eksperyment myślowy, prowadzący do nowych pomysłów i pobudzający twórczość. Jestem pod mega wrażeniem świetnego zastosowania tego ćwiczenia na potrzeby blogowania. Wow! ♥

  • Ja nigdy nie mam problemu z tym na jaki temat pisać, raczej kiedy pisać :-p
    Twoje tytuły powalają 😀
    I nawiązujac do ostatniego przykladu, ja do Ciebie właśnie z linkparty trafiłam i chyba na trochę zostanę :-p
    Pozdrawiam,
    Agnieszka

  • Świetny, inspirujący wpis! Bardzo Ci dziękuję. Obecny blog jest moim drugim. Tamten zamknęłam, bo skończyła mi się wena. Takie pomysły dodają skrzydeł. Na pewno wcielę je w życie.

    • To chyba dość częste zjawisko, że pierwszy blog jest zamykany i dopiero drugi / trzeci odnosi sukces.

  • Twoje pytania generują naprawdę ciekawe wpisy. Przede wszystkim są niebanalne. To się ceni 😉

  • Kto pyta, ten ma o czym blogować 🙂 Pozdrawiam!

  • U mnie najlepsze posty powstają z emocji, takie pisanie z sercem. Ale ludzie najbardziej lubią czytać o porażkach, problemach i strachach.

  • Nigdy nie myślałem o tym w tym kontekście. Kiedy pierwszy raz przeczytałem pytania Ted Chianga to pomyślałem sobie – jakie głupie. A szczególnie to sugerujące, że reguły matematyczne to fikcja. Ale faktycznie. Zatrzymajmy się, zastanówmy się co by było gdyby i nagle ujrzymy całkiem inny, ciekawy, alternatywny świat. Co tam, że zbyt surrealistyczny, nieprawdopodobny ale takie postawienie na głowie wszystkiego, co znane pozwala dostrzegać i odkrywać zupełnie inne pokłady, uruchamia wyobraźnię i kreatywność, która kto wie do czego może nas doprowadzić. Dzięki za ten wpis 🙂

    • Ted Chiang naprawdę otwiera głowę 🙂
      I jest to trzeba przyznać – bardzo przyjemne uczucie 😉

  • to własnie co odróżnia nas od innych gatunków to właśnie umiejętność zadawania pytań

  • Kolejny świetny i bardzo interesujący post. Zgadzam się całkowicie, że poprzez pytania poznajemy lepiej siebie i świat wokół nas, i według mnie nie ma głupich, czy niepotrzebnych pytań. Co najwyżej mogą być retoryczne.

  • Właściwie nie mam kłopotu ze znalezieniem tematu, bardziej dokucza mi brak warsztatu pisarskiego. Pisanie na blogu, to nie to samo, co napisanie opowiadania na ocenę w szkole.

    • Dla mnie to drugie było zawsze trudniejsze, serio 🙂

  • Poprzednim razem, po przeczytaniu tego wpisu wzięłam sobie rady do serca 🙂 Pomogło. Zdecydowanie tak 😀

    • A możesz dać jakiś przykład? 🙂
      Strasznie jestem ciekawy, jak Ci poszło.