Krótki artykuł, którego nie będziesz w stanie doczytać do końca…

Jeśli czytasz to zdanie, to znaczy, że jesteś kolejną osobą, która odważyła się podjąć moje wyzwanie.

Trudno.

Ale pamiętaj, że czytasz dalej na własną odpowiedzialność.


Wyobraź sobie, że siedzisz wieczorem

  • w starym,
  • drewnianym,
  • pustym domu

i oglądasz film w telewizji. Ot, typowe uroki życia w samotności, z dala od cywilizacji. Oglądasz film, bo lepiej się czymś zająć, niż

  • siedzieć
  • i nasłuchiwać.

Zwłaszcza jeśli chce się wyprzeć ze świadomości to

  • dziwne,
  • niepokojące,
  • uporczywie powtarzające się

chrobotanie dochodzące ze strychu.

Problem w tym, że to nie jest zwyczajny horror. Podczas jego pokazów przedpremierowych widzowie uciekali z kin. Za każdym razem.

Nie dlatego, że film był zły. Wręcz przeciwnie, był przerażająco… [chyba wiesz, co mam na myśli].

I gdyby nie to, że producenci zadbali o opiekę ratowników medycznych, każdy seans zakończyłby się kilkunastoma zgonami spowodowanymi nagłym zatrzymaniem akcji serca u oglądających.

Wróćmy jednak do twojego mieszkania. Po zaledwie pięciu minutach od rozpoczęcia filmu, wiesz już dwie rzeczy.

Po pierwsze – są straszniejsze rzeczy od hałasów dobiegających ze strychu. Szczególnie w domach takich jak twój, w którym przecież nie ma i nigdy nie było strychu.

Po drugie – wiesz już na pewno, że tej nocy nie zmrużysz już oka. Kolejnej nocy tym bardziej. Właściwie to już nigdy spokojnie nie zaśniesz…

Czytaj dalej >>>  😉


PS. A nie mówiłem?


 

  • Był taki zwierzaczek Ryjek w Muminkach, który zawsze ostrzegał, że ktoś robi coś na własną odpowiedzialność… .)

  • Ja swego czasu zawsze przed sesją egzaminacyjną na studiach oglądałam horrory. Chyba po to, żeby sobie jeszcze bardziej podnieść poziom adrenaliny. Zresztą… wszystko wtedy było lepsze od nauki 😉

  • Trudno mi się wczuć w ten (nomen omen) scenariusz, bo nie oglądam horrorów 😉
    Poza tym miałabym siedzieć sama? Bez kota? 😛

  • Ej, no! Ja mam strych! Iść dalej?

  • No odchodzę dalej i dalej od monitora, ale nie mogę doczytać. Dalszą część przeczytam dopiero na strychu?

  • Ja podjąłem wyzwanie i przeczytałem do końca artykuł…no prawie do końca bo tego końca to w sumie tam nie ma 🙂

  • Wyobraź sobie taką ciszę, że słyszysz tylko złowieszczo skrzypiące deski pod stopami, gdy wspinasz się po szczebelkach na strych. Każdy krok to ryzyko, że się nie wydostaniesz. Ostrożnie odsuwasz wysoki, drewniany kij, aby po chwili otworzyć dach. Wielki samotny, pełen przestrzeni strych, na którym jest pełno rupieci… i drewniany fotel? Co dalej? 🙂 Jesteś tam sam, a po chwili dostrzegasz, że fotel się buja… Czy na pewno? 🙂 (Opisałam strych w domu moich dziadków, wejście zawsze zapierało mi na moment dech w piersiach, ale ciekawość tego, co tam było – zawsze wygrywała).

    • Dobre! 🙂
      W sumie nie wiadomo co gorsze dla dziecięcej wyobraźni – strych czy piwnica 🙂

  • pani Mondro

    dobrze że nie mam strychu i że kupa ludzi w domu… nie znoszę tego uczucia które wywołałeś, ale jednocześnie ciągnie do takich filmów jak cholera 😀
    a strych pamiętam u ciotki… jak miałam przejść obok schodów prowadzących na górę to zapalałam wszystkie światła w okolicy i biegłam jak koń z klapkami na oczach „nie patrz w bok, nie patrz w bok”…