Dlaczego recenzowanie książek jest takie trudne?


 

Recenzowanie książek to bolesna sprawa. Dlaczego? Chyba dlatego, że mam zbyt miękkie serce. 

 


Po pierwsze

Dobrze wiem (z autopsji), jak wiele wysiłku kosztuje napisanie książki, a właściwie – napisanie czegokolwiek, co można bez wstydu zaprezentować szerszej publiczności. Prawda jest taka, że samo wpisywanie zdań do edytora to jedynie niewielka część pracy nad tekstem.

Zdecydowana większość rozgrywa się o wiele wcześniej w głowie pisarza. To, co najpierw pięknie błyszczy na frontowej wystawie, a z czasem pokrywa się kurzem na dolnej półce w księgarni, jest efektem nieraz wielomiesięcznej, a nawet wieloletniej pracy.

Po drugie

Pisanie książki zasadniczo nie jest pracą zespołową. O wiele łatwiej jest skrytykować coś, co przeszło przez ręce setek osób (np. nowy model samochodu) niż książkę, która niemal w całości jest efektem wysiłków jednego człowieka. W pierwszym przypadku negatywna opinia rozkłada się na tłum ludzi, w drugim – trafia prosto w serce jednego nieszczęśnika lub nieszczęśniczki.

Po trzecie

Książka jest dla pisarza tym samym, czym nowo narodzone dziecko dla każdego normalnego rodzica: ukochanym oczkiem w głowie, drogocennym skarbem, który chce się uchronić przed złem tego świata (czytaj: przed ostrym piórem recenzenta).

Publiczna krytyka

Recenzowanie wiąże się z publicznym wytykaniem błędów, czyli z czymś, czego chyba nikt nie chciałby doświadczyć. Z drugiej strony, pisarz powinien mieć świadomość, że z chwilą, kiedy jego książka opuszcza bramy drukarni, staje się bezbronna i tylko kwestią czasu jest, kiedy dopadnie ją jakiś drapieżnik (lub inny zgorzkniały recenzent).

Jak wyważyć w swojej recenzji zalety i wady danej książki? Dobre pytanie, na które nie znam dobrej odpowiedzi.

Recenzowanie debiutów

To chyba najtrudniejsza część pracy recenzenta. To wtedy najwyraźniej widać, jak wielką władzę ma on nad biednym, trzęsącym się ze strachu debiutantem. Jedno gorzkie słowo może skutecznie złamać świeżo rozpoczętą karierę.

Z kolei jeden, maleńki komplement może dodać początkującemu pisarzowi więcej pozytywnej energii, niż wszystkie filiżanki kawy, które zużył podczas pracy nad swoją powieścią.

Pytanie: jak pogodzić te wszystkie wątpliwości z obowiązkiem byciem uczciwym wobec przyszłych czytelników recenzowanej książki?

  • Monika Nowak

    Pozostaje chyba tylko być prawdziwym – nawet jeśli ty nie skrytykujesz, zrobi to pewnie ktoś inny. Lepsza szczera, konstruktywna krytyka niż zawoalowany komunikat „to nie to”. Jeśli ktoś złamie się przez negatywne recenzje, to raczej nie nadaje się na pisarza, bo to jest wpisane w ten zawód. Nie da się trafić w gusta wszystkich to raz, nie da się nie popełniać błędów to dwa – krytyka boli, ale trzeba ją przeżuć, przetrawić i robić swoje dalej.

  • Zazwyczaj nie czytam recenzji książek. Czasami sugeruję się opiniami większości, które często przecież są wynikiem recenzji krytyków literackich. W ten sposób np. trafiłam na „Cień wiatru”. Nie będę się jednak sugerować recenzjami blogerów, bo nijak mają się do moich książkowych gustów. Właśnie przeczytałam książkę skrytykowaną przez blogera, która okazała się całkiem niezła. Trudno jednak powiedzieć początkującemu pisarzowi, żeby się nie przejmował krytyką. Myślę, że tylko nieliczni, którzy naprawdę uwielbiają pisać, brak pochwały (delikatnie mówiąc) może zmobilizować do doskonalenia swojego warsztatu pisarskiego.

    • No właśnie, pisarze czy inni artyści to ludzie w większości bardzo wrażliwi.

    • A ja na przykład sugeruję się niektórymi recenzjami, jeśli wiem, że ich autor ma podobny gust do mojego 🙂 Na przykład nie zawiodłem się na książkach polecanych przez Andrzeja Tucholskiego. Maciek też jest na dobrej drodze, bo dzięki niemu trafiłem na Lokatorkę 😀

  • Nigdy nie będzie idealnie. Komuś się spodoba, inny skrytykuje. Dotyczy to praktycznie wszystkiego. Konstruktywna krytyka też jest potrzebna, bo może zmotywować i pomoc poprawić. Ja zawsze się staram znaleźć zarówno dobre, jak i źle strony. I nigdy nie krytykuję ‚bo tak’. I tak jak powiedziała Monika, jeśli ktoś nie umie krytyki przyjąć, nie nadaje się do zawodu polegającego na publikowaniu czy wydawaniu płyt, książek, tekstów na blogu, w gazecie itd. I owszem, jest przykro pisać negatywne komentarze i słowa krytyki, ale czasami nie da się inaczej. A szczerość u recenzenta jest ważna, szczególnie jeśli chce być wiarygodny.

    • „A szczerość u recenzenta jest ważna, szczególnie jeśli chce być wiarygodny.”
      Bardzo dobre spostrzeżenie.

  • Są też książki nad którymi pracuje mały sztab ludzi 🙂 Wystarczy zobaczyć ilu osobom dziękuje autor w posłowie 🙂 Weźmy na przykład Remigiusza Mroza, którego osobiście bardzo cenię.

    • To on nie pisze sam swoich książek?

      • Pisze sam, ale ma fajną grupkę konsultantów tematycznych i osób z wydawnictwa, które czytają jego wczesne wersje i sugerują poprawki 🙂