Jak napisać poradnik podrywania? [wpis walentynkowy]

Parę dni temu zgłosił się do mnie pewien bardzo atrakcyjny temat.

Zapukał, otworzył drzwi i powiedział nieśmiało: Proszę pana, czy mógłbym wystąpić na pańskim blogu? Jestem w miarę lekki i dowcipny, a przy tym wyjątkowo użyteczny…

Cóż było robić. Zgodziłem się na ten eksperyment. W przypływie szczerości temat przyznał się, że pochodzi z artykułu pt. Jak napisać opowiadanie.

Okazało się, że wystarczyło nanieść w oryginalnym tekście kilka poprawek, by z poradnika o sztuce pisania – stworzyć instrukcję podrywania kobiet lub mężczyzn.

W sam raz na Walentynki 🙂

Oto poradnik podrywania przerobiony z poradnika pisania:

1. Miej w sobie odwagę. Wyjdź z mieszkania. Nie pytaj, czy podrywanie ma sens. Nie przejmuj się tym, że są w tym fachu ludzie lepsi od ciebie.


2. W każdym zawodzie są artyści, rzemieślnicy i partacze. W sztuce podrywania również. Bądź artystą, ewentualnie rzemieślnikiem.


3. Bądź uparty(a) i konsekwentny(a). Podrywanie to ciężka praca. Nie czekaj, aż przyjdzie do ciebie natchnienie. Od razu bierz się do roboty.


4. Jeśli mówisz wszystkim, że nie masz czasu na te sprawy, to jest to czytelny znak, że podrywanie nie jest dla ciebie naprawdę ważne. Czas ma to do siebie, że zawsze można go znaleźć.

Wystarczy chcieć. Wystarczy wstać wcześniej niż zazwyczaj.


5. Szukasz pomysłu na tekst, który trafi go / ją prosto w serce? Rozejrzyj się. Pomysły czają się dosłownie wszędzie. Napisz mu / jej coś takiego, co sam chciałbyś / chciałabyś przeczytać.


6. Narracja. Wybierz styl, w jakim rozpoczniesz snuć mu / jej do ucha swoją miłosną opowieść. Masz wiele możliwości: podrywanie w pierwszej, w trzeciej osobie, podrywacza wszechwiedzącego, kronikarza.


7. Pierwsze zdanie jest kluczowe. Jeśli po dziesięciu kolejnych on / ona nadal będzie miał ochotę cię słuchać – to jesteś w domu.

No, powiedzmy w przedpokoju.


8. Podrywacz to ktoś, kto ujawnia się w działaniu. Musi być człowiekiem z krwi i kości: mieć problemy, popadać w konflikty, być prawdziwy psychologicznie.


9. Zadbaj o odpowiednią dramaturgię. Wstęp, rozwinięcie, zakończenie, te sprawy.


10. Znajdź swój styl. Zapomnij o banałach. Nie uogólniaj. Opisuj swoje uczucia detalicznie i szczegółowo.


11. Wytycz sobie granice, których za żadne skarby nie przekroczysz. Waż swoje słowa. Pamiętaj, że one mają wielką moc – zarówno tworzenia, jak i niszczenia.


12. Twoja samotność to twoja przestrzeń. To tam wszystko się zaczyna.


13. „Nie ma rozpusty większej niż podrywanie”. Stań się rozpustnikiem. Tarzaj się bezkarnie w rozpuście.


14. Nie mów, że pewnego dnia i ty poderwiesz miss świata. Zacznij ją podrywać dzisiaj, a nie pewnego dnia.


15. Trudne? To trudno. Nikt nie mówił, że podrywanie będzie łatwe.


Jeśli chcecie porównać powyższe porady z radami pisarki Marty Fox – kliknijcie tutaj.


Dlaczego pisanie jest tak podobne do podrywania?

Zaskakujące, ile podobieństw można znaleźć w tak odległych, zdawać by się mogło, dziedzinach.

Dlaczego tak jest? Bo w każdej z tych rzeczy chodzi o to samo: o totalne zauroczenie drugiego człowieka (czytelnika) i sprawienie, by pozostał z nami jak najdłużej.

Najlepiej dotąd, dopóki śmierć (ślepota) nas nie rozłączy.

Czego i wam życzę 😉

  • Achhhh gdy nastają walentynki i wokół widzę ten cały szum cieszę się, że od prawie 10 lat mam z tym spokój. Nie obchodzimy z mężem tego święta, na mieście pełno ludzi, bleee. Walentynki to dla mnie dzień jak każdy inny.

    • Ja też obchodzę je (szerokim łukiem 😉
      [nie lubię demonstrowania uczuć „na komendę”]

  • Szczerość jest najlepsza. Czasem lepiej walnąć prosto z mostu do dziewczyny, czy nie umówi się na kawę, bo już od dwóch przystanków masz ochotę zagadać niż silić się na jakieś wydumane sytuacje. Kobiety wyczuwają fałsz, zwłaszcza jeżeli facet sypie tekstami z poradnika – wiadomo biegli w sztuce podrywu takowych nie potrzebują.

    • Lata temu postawiłem na szczerość [i było warto 😉

  • Walentynki jakoś nie są mi bliskie. Bardzo fajne porównanie 🙂

    • Może dlatego, że to stosunkowo nowy element w naszej kulturze?

  • Przepiękne! 🙂 To faktycznie jest niesamowite ile mamy inspiracji wszędzie… i jednocześnie czasem męczące, bo jak się kilka takich uczepi to koniec 😉 Nie wiadomo od czego najpierw zacząć! Zainspirował mnie punkt 5, 6 i 7! Stworzę małe opowiadanie miłosne dla Łukasza (może nie wyjdzie mi z tego tandeta :D). „Tarzaj się bezkarnie w rozpuście.” – Cudne! 🙂

    • Z tym tarzaniem – to nie mój pomysł 🙂
      Widziałaś może oryginalne porady?

      • Widziałam 🙂 Bardzo je lubię 🙂 Nad pewnymi rzeczami muszę jeszcze trochę popracować, ale z całą skromnością to myślę, że idzie mi całkiem nieźle 🙂

  • Ciekawy wpis:) faktycznie jest wiele podobieństw! Słowa mają moc, najważniejsze, by nie przeginać i wystrzegać się tanich, tandetnych tekstów 😀

    • Hmmm… niektórzy / niektóre dają się podobno złapać na tanie teksty 😉
      [nie wiem, nie próbowałem]

  • Dobry wpis, mnie tam urzekł 🙂 Prawdą jest, że i pisanie, i podrywanie mają wiele wspólnego. Cóż, życzę wszystkim wiele kreatywności w działaniach 🙂

  • Super. Podobieństwa są uderzające.

    • I to właśnie mi się w tych obu rzeczach podoba 😉

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Świetny wpis – a podobieństwo faktycznie uderzające ! 😉 Ale ja nigdy nie lubiłam, kiedy ktoś stosował jakieś bardzo wysublimowane sztuczki, żeby mnie poderwać – wolałam szczerość, rozmowę i wyłożenie kawy na ławę, zamiast stu tysięcy kiepskawych komplementów 😉

    • Sto tysięcy kiepskawych komplementów – to nie.
      Ale jeden, ale za to taki, że człowiek aż siada z wrażenia? :))

      • naszebabelkowo.blogspot.com

        Z wrażenia jeszcze nigdy nie usiadłam 😉 Ale sto tysięcy razy pytano mnie na przykład „Czy bolało, jak spadałaś z nieba?” – no kurczę, skąd niektórzy faceci takie teksty biorą ?! 😉

        • Pewnie z blogowych poradników o podrywaniu 😉
          [faktycznie, beznadziejny ten tekst o tym spadaniu z nieba]

  • Ach… gdyby Ci wszyscy mężczyźni przestali czytać poradniki podrywania, a zaczęli podrywać… 😉

    • Ale ja nie czytam takich poradników. Ja je piszę 😉
      OK, to był pierwszy i ostatni raz, kiedy napisałem coś takiego 🙂

      • No wiesz… gdybyś nie pisał, to by nie czytali. A i czas mógłbyś wykorzystać na aktywne działanie w temacie 😀

        • Od dawna nie działam 😉
          Jestem dożywotnio zaobrączkowany 🙂

          • Co za herezje teraz czytam! Od kiedy to żony nie wolno podrywać, he?! 😉

          • Aśśś ty! 🙂 Dobre! 🙂