Pierwszy rok bloga – czy było warto? [podsumowanie]

Rok temu o tej porze zaczynałem swoją przygodę z blogowaniem.
Dziś czas na wnioski.


Najpierw trochę ponarzekam.

Ile zarobiłem na blogu?

Zero.

Ile straciłem, pisząc bloga?

Sporo, ponieważ każda godzina blogowania oznaczała jedną godzinę mniej poświęconą na zarabianie prawdziwych pieniędzy.

Jeśli dodam do tego mój cholerny perfekcjonizm, który każe mi poprawiać każde zdanie w  nieskończoność, okaże się, że więcej zarobiłbym przez ten rok, grając w totolotka.

Ile razy chciałem to rzucić?

Nie wiem, ale na pewno zaliczyłem parę poważnych kryzysów po drodze.

Ile osób czyta bloga?

Jak dla mnie – naprawdę dużo.

Jednak gdybym porównał swoje wyniki z tymi, które osiąga pierwsza z brzegu blogerka modowa – miałbym kolejny powód, by rzucić blogowanie.

Więc nie będę tego robił.

Co poradziłbym tym, którzy chcą zacząć prowadzić bloga?

Dajcie sobie z tym spokój.

Co zawaliłem?

Cykl artykułów o zmianie zawodu w jeden rok. Zwyczajnie nie wystarczyło mi na to czasu. A zmiana zawodu? Okazało się, że nie nadaję się na programistę.


OK, to teraz coś bardziej pogodnego w tonie.

Dlaczego mimo wszystko tego nie rzuciłem?

Bo przeczytałem gdzieś, że markę buduje się konsekwencją.
Mam nadzieję, że to prawda.

Czego bałem się rok temu?

Że zabraknie mi tematów.
Że czytelnicy się znudzą.
Że zatrzymam się na tym poziomie.

Która z tych obaw potwierdziła się w rzeczywistości?

Żadna.

Z czego jestem naprawdę dumny?

Wybrałem trzy wydarzenia związane z blogowaniem.

Na miejscu trzecim

Lajki uznania od mistrzów w mojej branży:

Na miejscu drugim

Głosy uznania od Was, czyli czytelników tego bloga:

Na miejscu pierwszym

Dokonanie przełomowego odkrycia, że

pisanie jest mi pisane.

Dla tych czterech słów warto było poświęcić rok na pisanie bloga.

  • Pewnie, że warto :)! Parafraza puenty: pisanie jest Ci na pewno pisane 🙂

  • Kolejnych takich 🙂 A najlepiej jeszcze lepszych!

  • Nie było tak gorzko! No i powiem od siebie, że zdecydowanie w Twoim przypadku z tą konsekwencją to prawda 🙂

  • Ja prowadzę już szósty rok i właśnie uświadomiłem sobie dzięki Tobie, że jeszcze nie zrobiłem żadnego podsumowania przez te lata. Może faktycznie podsumowanie pozwoli wyciągnąć pewne wnioski. Ale jedno wiem na pewno: jest dobrze.

  • Myślę, że osiągnąłeś bardzo, bardzo dużo. Byłam przekonana, że piszesz blog znacznie dłużej! Jestem pod wrażeniem i życzę następnego tak owocnego roku. 🙂

    Nie zgodzę się tylko z Tobą w tym, że ci, którzy aspirują do bycia blogerem, powinni dać sobie z tym spokój – blogowanie jest naprawdę super, przecież inaczej byś tego nie robił. Ja też nie. 🙂

    • Patrząc na zewnętrzne efekty – można powiedzieć, że osiągnąłem dużo.
      Patrząc jednak na wysiłek, jaki włożyłem w blogowanie – osiągnąłem mimo wszystko niewiele.

      A co do zniechęcania do blogowania – to było trochę żartobliwe. Blogowanie jest fajne, ale bardzo pochłania czas, nie dając gwarancji, że coś z tego będzie.

      • To prawda. Mnie czasem załamuje, że poświęcę parę godzin na napisanie notki, umieszczenie linka w milionie miejsc, a tekst przepada bez echa, statystyki stoją w miejscu.

  • Krzysztof Szachogłuchowicz

    „Pisanie jest mi pisane”- daje się to wyczytać z Twoich tekstów. A piszesz naprawdę spoko.Teraz łyżka dziegciu, bo może i stawiasz te wszystkie kropki i przecinki tam, gdzie ich miejsce. Może i wiesz, kiedy „u” zastąpić „ó”. Może nawet i każde nie z przymiotnikiem piszesz łącznie. Ale tekstu wyrównanego do krawędzi to ja u Ciebie nie widziałem 😉

    P.S. Mimo to uważam, że robisz kawał dobrej roboty 🙂

    • Doskonale Cię rozumiem 🙂 Też nie lubię blogów, z tekstami wyrównanymi do lewej. Rok temu stosowałem wyrównanie do obu krawędzi, ale czytało się to bardzo kiepsko. Teraz – tylko trochę kiepsko. Więc progres – niewielki – ale jest 🙂

      Chociaż w sumie – mogę spróbować, dzięki za sugestię 🙂

  • Nietypowe podsumowanie. Życzę sukcesów w blogosferze. 🙂

  • „Ile straciłem, pisząc bloga? Sporo, ponieważ każda godzina blogowania oznaczała jedną godzinę mniej poświęconą na zarabianie prawdziwych pieniędzy” – to ciekawe, że piszących często się pyta o to, kiedy w końcu będą coś z tego pisania mieli (chodzi oczywiście o $) 😉 A przecież te 3 punkty, które wymieniłeś na końcu to coś (pojadę truizmem) bezcennego. Gratuluję i życzę, jak już przyjdą dolary, żebyś nie stracił swojego charakteru pisania 😉

    • Masz rację, te trzy punkty są cenniejsze od pieniędzy (bo nie da się ich kupić).
      O dolarach nawet nie myślę. Co ma być – to będzie 🙂

  • Takie podsumowania zaostrzają apetyt na więcej. Zwłaszcza u czytelników 🙂
    Teraz zrób jakiś fajny konkurs 🙂

  • I oby tak dalej, bo lubię Cię czytać!

  • Świetnie to zestawiłeś :-)) Czyli co, wyszedłeś na plus?!!

  • Gratuluję urodzin blogowych!

    Blogowanie łatwo polubić, więc żaden czas poświęcony na nie nie jest stracony. Sama czasem zastanawiam się, czy nie rzucić tej pisaniny, bo mało czytelników, bo pomysły takie sobie, ale zawsze dochodzę do jednego pytania: i co ja zrobię z tym całym czasem wolnym? 🙂

    • Dziękuję 🙂

      A co do porzucania pisania – fakt, taki nadmiar wolnego czasu mógłby człowieka zabić 🙂

  • Książka Do Plecaka

    Każdy pisać może, jeden lepiej drugi gorzej (Maciej Wojtas jednak zawsze lepiej).
    Gratuluję wszelkich osiągnięć.
    Przeczytałem właśnie twoją przedwydaniową recenzję i muszę przyznać, że jestem zachwycony. Sam zajmuje się tym tematem, ale brakuje mi jeszcze umiejętności, aby pisać przedrecenzje. Proponuje stworzyć także recencję w trakcie pisania, gdzie będziesz opowiadać o swoich uczuciach po każdej przeczytanej stronie.
    I byłoby dobrze, gdybyś zaczął pisać autobiografię. Najlepiej coś w stylu „jak się wybić i się nie narobić”. Mogę zostać Twoim patronatem medialnym.
    Pozdrawiam i weny twórczej życzę!

    • Jak się wybić i nie narobić? :))

      Nie mam o tym pojęcia.

      Bo na razie robię na okrągło, a do wybicia się brakuje mi więcej niż sporo.

    • „Sam zajmuje się tym tematem, ale brakuje mi jeszcze umiejętności”

      Może Cię to pocieszy, ale parę lat temu ledwo potrafiłem sklecić parę zdań 🙂

      • Książka Do Plecaka

        Prawdę mówiąc, parę lat temu ja również nie pisałem świetnych tekstów. Chociaż, to może dlatego, że miałem z 13 lat…
        (Obecnie 16. Z kawałkiem. Prawie 17.)

        • A ja obecnie prawie 23 🙂

          [prawie 23 lata więcej]

          • Książka Do Plecaka

            W takim razie, dzień dobry Panu. Pomóc Panu przejść przez ulicę?

          • Och, gdybyś był łaskaw, młody człowieku :)))

  • Wzrusz totalny ^^ ze mnie taka macocha blogowa jest, nie wiem kiedy dokładnie go założyłam, statystyki raz wyzerowałam bez mrugnięcia okiem, no potwór normalnie 😀
    Dalszych sukcesów życzę 🙂

  • 1. Nie jest źle. Ja wciąż nie zarabiam, bo nie można nazwać zarabianiem sporadycznych wpisów sponsorowanych. Ale to dotyczy zarobków bezpośrednich. Pośrednio złapałem kilku klientów, z którymi współpracuję od kilku lat.
    2. Nic nie straciłeś. Wszystko co robisz, pośrednio przybliża Cię do sukcesu. Każdy wpis to trening głowy i palców, to SEO, to rozszerzanie grona odbiorców. To potencjali klienci, którzy wcześniej czy później przyjdą.
    3. Ja mam to średnio 1-2 razy do roku 🙂
    4. To się dowiedziałem… No i nie wiem, czy w porównaniu z Tobą mam powody do radości czy raczej zamknięcia swojego bloga…
    5. Absolutnie się nie zgadzam. No ale to zależy od celów. Jeśli chcesz zarabiać od pierwszego dnia to faktycznie lepiej poszukać dobrej pracy. Moim celem na przykład jest grafomania (jak nie blog to pamiętnik czy cokolwiek, co da upust swędzącym palcom). Ponadto robię SEO dla strony firmowej i pośrednio zdobywam klientów. Czasu włożyłem w ch…, ale nie jest to czas stracony. I tak bym coś pisał.
    6. Heh, u mnie by zbrakło miejsca w komentarzach 🙂
    7. TO JEST PRAWDA
    8. Ja mam więcej tematów niż czasu i ochoty na ich realizację. Od roku mam listę (nawet ze wstępnymi materiałąmi) do jakichś 30 postów i od tamtej pory się nie zmniejszyła, wręcz przeciwnie. Teraz praktycznie ogarniam tylko bieżące rzeczy i z tego wychodzą mi dwa teksty tygodniowo.
    9. Ja się mogę pochwalić tylko tym ostatnim. Może nie w sensie jakościowym, ale po prostu MUSZĘ pisać, inaczej się uduszę 🙂

    • Po pierwsze – dziękuję za wyjątkowo rozbudowany komentarz 🙂
      Po drugie – poruszyłeś ważny wątek: zarobki bezpośrednie na blogu i zarobki pośrednio przychodzące przez bloga. Myślę, że na te pierwsze będzie coraz trudniej liczyć, ale opcja numer dwa też jest korzystna (w końcu kasa to kasa).

      • W dodatku ta opcja może być długoterminowa. Zamiast pojedynczych wpisów reklamowych możesz mieć stałych klientów. Ja dzięki „renderowi łazienki” (poszukaj sobie, jaki badziew zrobiłem – inni graficy zmieszali mnie z błotem) jednemu klientowi robię grafiki już ze 3 lata. Albo i dłużej – musiałbym zerknąć w faktury 🙂

        • Widziałem ten render 🙂
          Masz rację – nigdy nie wiadomo, co zachwyci klienta (który z reguły jest amatorem i nie musi się znać na tym, co robimy).

          • Akurat gość nie jest amatorem, pracuje w jednej z większych polskich firm robiących zabawki dla dzieci 🙂
            Dla mnie to po prostu dowód (i wszystkim innym to mówię), że nie pracuje się dla innych osób z branży, więc nie należy w 100% polegać na ich opinii.
            Poza tym wymiatanie w jakiejś wąskiej dziedzinie to za mało. Większość z tych, którzy po mnie jeździli, siedzi na etacie i narzeka na zarobki 🙂

          • Zazdrośnicy :))

            „nie pracuje się dla innych osób z branży”

            Generalnie tak, choć ja na przykład piszę czasem rzeczy dla innych copywriterów (czy ludzi zajmujących się pisaniem) 😉

          • Hehe, ja dla agencji też czasem coś robię 🙂

  • Naprawdę jest Ci czego gratulować! Ja w dwa i pół roku nie odniosłem takiego sukcesu jak Ty w rok! Godny z Ciebie przeciwnik 😀

    • Jaki tam przeciwnik 🙂

      Poza tym to mój w sumie chyba trzeci blog, dwa wcześniejsze umarły śmiercią naturalną 🙂 I dopiero ten jako tako wypalił.

      • Sugerujesz coś? 😀

        • Jeśli już to to, żeby robić swoje i nie oglądać się na innych 🙂

  • Gratuluję 🙂 Wspaniale wyszedł ten pierwszy rok Twojego blogowania 🙂 Z pewnością odniesiesz jeszcze nie jeden wielki sukces 😉

  • Andrzej

    Nie wiem jak będzie wyglądało moje podsumowanie roku, ale zakladam ze podobnie.:) jednak komentarze innych, ze im się podoba dają kopa do pracy. ?

  • W krótkich „żołnierskich” słowach. Nie dowiedziałbyś się tego wszystkiego gdybyś nie spróbował. 😉

  • Przypadkowo znalazłem artykuł o prowadzeniu bloga kulinarnego, który może Ci się spodobać:
    http://vademecumblogera.pl/2016/05/blog-kulinarny.html

  • Poszukaj jakiejś wyróżniającej Cię cechy – może „dania gotowane nocą” albo coś jeszcze bardziej zakręconego? 🙂 Ja bym poszedł w tę stronę 🙂

  • Gdybym od początku wiedziała, jak to jest z tym blogowaniem (nie tak łatwo) – to zaczęłabym inaczej. Ale nie żałuję – jakoś się kręci. Każde słowo uznania od czytelnika daje poczucie, że nie piszę na darmo – a ja już tak mam, że czerpię radość z małych rzeczy 🙂 Przełomowym momentem był dla mnie ten, gdy zaczęłam dostawać prywatne wiadomości, pytania, ogólnie gdy czytelnicy zaczęli się odzywać do mnie. Zrozumiałam, że prowadzenie bloga to odpowiedzialność.

    • „Każde słowo uznania od czytelnika daje poczucie, że nie piszę na darmo”

      300 procent racji 🙂

  • Gratuluję pierwszego roku! Oby tak dalej i wytrwałości życzę 🙂

  • Alicji pisanie

    Dobrze, że dalej prowadzisz. Skoro jak sam napisałeś, pisanie jest Ci pisane to życzę powodzenia w kolejnych miesiacach i moze latach:)

  • Najważniejsze, żeby wyjść z kryzysu. Na wszystko przyjdzie czas, a Twój blog to genialne miejsce! Czy to nie najlepszy powód, żeby się nie poddawać?

    • Z tego, co piszą inni blogerzy, kryzysy to coś naturalnego. Poza tym, w pewnym momencie dochodzi się do wniosku, że głupio byłoby zaprzepaścić tyle miesięcy / lat pracy 🙂