Nie ma większej miłości…


 

W wieku 24 lat zakochała się w człowieku, którego nigdy nie widziała na oczy. Miała się z nim spotkać twarzą w twarz dopiero za parę miesięcy.

 


W międzyczasie ich „zdalne” uczucie kwitło, wzrastało. Wieczorami snuła plany dotyczące wspólnej przyszłości. Wyobrażała sobie ich długie, szczęśliwe życie.

I wtedy pojawił się ten trzeci.

Postawił jej ultimatum. Kazał dokonać makabrycznego wyboru. Ceną za jej życie miała być śmierć tego, którego zdążyła już pokochać każdą komórką swojego ciała.

Mimo to postanowiła rzucić wszystko na jedną kartę. I przez jakiś czas wydawało się, że wygrała. A moment, w którym w końcu mogli przytulić się do siebie, był najpiękniejszą chwilą w jej krótkim życiu.

Zmarła 4 miesiące później.


Ta historia wydarzyła się naprawdę.

25-letnia Ewa Przybyło była w 12 tygodniu ciąży, kiedy dowiedziała się, że cierpi na IV fazę raka mózgu. Zrezygnowała z radioterapii (która mogła ją wyleczyć), żeby donosić ciążę i urodzić dziecko.

Zmarła kilka dni temu.


 

Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.

 



[fot. Gość Niedzielny]

  • Nie ma większej miłości. Ja zrobiłabym dokładnie to samo.

  • Guesswhatpl

    Poświęcenie się dla tych, których się kocha jest największym dowodem miłości.

  • Ciężko to w ogóle komentować. Nie jestem na tyle silna, żeby móc powiedzieć „zrobiłabym to samo”. Dzisiaj, kiedy jestem mamą i patrzę na moją córkę, oczywiście odpowiedź jest jedna „tak”. Ale nie mam pojęcia co zrobiłabym nie znając jej, mając ją w sobie, fizycznie nie odczuwając tego wszystkiego, co doświadczam dzisiaj. Nie wiem. Ale wiesz, w takich właśnie chwilach bardzo mocno wierzę. Wierzę w to, że tak nasz świat jest skonstruowany, że ona pozna swoje dziecko i będzie nad nim czuwać i się nim opiekować. Tak na co dzień tej wiary mi brakuje. Ale w takich chwilach nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Pozdrawiam Cię serdecznie, Iwona

    • „Wierzę w to, że tak nasz świat jest skonstruowany, że ona pozna swoje dziecko i będzie nad nim czuwać i się nim opiekować. ”

      Zgadzam się z Tobą.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Słyszałam o tej sprawie , ale mam wobec niej mieszane uczucia. Rak mózgu w takiej fazie zaawansowania nie należy raczej do chorób, które dają się wyleczyć. Dlatego trudno postrzegać mi to jako bohaterstwo – to było po prostu pogodzenie się z nieuniknionym.

  • Nie wiem co napisać. Bardzo mi przykro i bardzo podziwiam matkę za taką decyzję, bo na pewno nie była ona łatwa. Niech spoczywa w pokoju…

  • Wyszukałam tą historię w Google i jest mi bardzo przykro. Rak w tym stadium nie rokuje dobrze, ale kiedy człowieka dotyka choroba, nie patrzy na statystyki, tylko ma nadzieję. Serdecznie współczuję Rodzinie.

  • Justyna Witkowska

    jestem teraz w III trymestrze. od pierwszych chwil, kiedy dowiedziałam się, że będę miała dziecko wiedziałam, że to jest moje życie i przede wszystkim je będę chronić i ratować.

  • rademachera

    Niby się przyzwyczaiłam że Twoje teksty są… Niekomentowalne. Niby.
    Za każdym razem gdy piszesz, to łapię drapieżnie za klawiaturę, paręnaście minut klikam i… Nie publikuję.
    Bo po co?
    Co można powiedzieć więcej?
    Nic…
    Tak jak w tym artykule. Jak można przekazać 20-30-50 lat miłości w cztery miesiące?
    Ty Maćku to wiesz…
    A mnie się nadal to w głowie nie mieści 🙁

    • A ja zawsze, kiedy piszę o takich prawdziwych, dramatycznych wydarzeniach, mam wyrzuty sumienia, że nabijam punkty na ludzkiej tragedii…

      [chyba dlatego nie jestem dziennikarzem, miałbym zbyt dużo wątpliwości]

      • rademachera

        Szkoda że nie jesteś dziennikarzem. Piszesz w sposób bezstronny, wywołując emocje. Nie nakręcasz, nie sugerujesz, tylko wyzwalasz. Tak powinni pisać prawdziwi dziennikarze.
        No właśnie- powinni…

  • Gosia

    Dziecko, a nawet ich 2, to najpękniejsze co mogło mnie spotkać w życiu. Nie wyobrażam sobie by mogło mnie w ich życiu teraz zabraknąć, choć jak sam wiesz życie jest nieprzewidywalne.

    • Ten lęk towarzyszy chyba wszystkim rodzicom – i to bez względu na wiek dzieci (nawet gdy te są już dorosłe).